Reklama

Czary Harry´ego Pottera

Niedziela Ogólnopolska 42/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W języku współczesnych mediów jednym z najważniejszych słów jest słowo: "wszyscy". "Wszyscy" oglądają serwisy informacyjne w telewizji i stąd czerpią wiedzę o świecie, "wszyscy" czytają największe dzienniki, "wszyscy" jedzą serki Danone i piją NescafeM Classic. To słowo-klucz ma nas skłonić do myślenia o sobie jako części wielkiej ludzkiej masy, która to samo myśli, tak samo się zachowuje, dokonuje tych samych wyborów, gustuje w tych samych przysmakach. Pojęcie " wszyscy" dociera stopniowo także do dzieci. Ostatnio media ogłosiły, że "wszyscy" czytają dziś czterotomową powieść Joanne K. Rowling o przygodach Harry´ego Pottera.
Jak to się stało, że "wszystkie" dzieci zachwyciły się Harrym Potterem? Co tak do nich przemówiło?
Miałam okazję obserwować, jak przemyślanym w każdym calu przedsięwzięciem reklamowym było popularyzowanie książki. Książki będącej średniej klasy literaturą, napisanej banalnym językiem - tłumaczenie polskie nieco ten język uszlachetniło - za to wprowadzającej czytelników w świat magii, tak jakby to był ów "lepszy świat", zaludniony przez postacie pociągające, szlachetne i kolorowe w przeciwieństwie do przeciwników magii, ludzi posępnych, odpychających, złych. Czyżby wystarczyło sprawnie opowiedzieć historię o chłopcu, który był niegdyś nieśmiały i samotny, z dużą ilością konkretów i realiów opisując magiczne praktyki, wcale nie w konwencji baśni, lecz laboratoryjnego skryptu, żeby tak "zaczarować" wszystkie dzieci, by rzuciły ulubione lektury, bohaterów, gry, nawet telewizję, by oddać się potteromanii? Rzeczywiście, młoda publiczność została zaczarowana. Ale zadziałała bynajmniej nie tylko artystyczna uroda powieści - raczej wątpliwa - lecz zestaw chwytów reklamujących książkę w sposób wysoko specjalistyczny. Tłum w księgarniach amerykańskich, gdzie o północy, ponad rok temu, rozpoczynano sprzedaż drugiego tomu, nie był tłumem zgromadzonym spontanicznie. Dzieci zostały przyciągnięte niezliczonymi atrakcjami, nagrodami, fajerwerkami, niesamowitą scenerią. To samo działo się np. w Londynie, gdzie książka słabo się sprzedawała. Znam dwóch chłopców, którzy stali w nocnej kolejce w jednej z waszyngtońskich księgarni, przekonani, że czeka ich przygoda życia. Przez kolejne tomy przygód Harry´ego Pottera przebyli znudzeni, raczej z obowiązku niż dla przyjemności; dziś już nie pamiętają, co tak ich zachwycało w tej książce i czy na pewno był to zachwyt, czy rodzaj przymusu, nieumiejętność wyrwania się z presji bycia "ze wszystkimi", bezradność wobec obowiązku znalezienia się w centrum mody. To samo działo się w Polsce. Promocja ostatniego tomu książki J. Rowling była oparta na niesłychanie ekspansywnej reklamie. Dzieci ściągano w środku nocy do wielkomiejskich księgarni, by uczestniczyły w festynie czarownic. Kuszono je tysiącem atrakcji. Z niedowierzaniem można było wśród fajerwerków wielkiego show "rozpoczęcia sprzedaży" dostrzec baloniki z napisem "Telewizja Puls".
Czy możliwe, żeby ta Telewizja, na równi z wieloma zresztą księgarniami katolickimi sprzedającymi Harry´ego Pottera - jako współczesną odmianę Cudownej podróży czy kontynuację niemal baśni Andersena - nie wiedziała, co tak naprawdę wkłada dzieciom do ręki? Na ostatnich Targach Książki Katolickiej w Warszawie (maj br.), zaszokowana obecnością Harry´ego Pottera wśród książek katolickich, domagałam się wyjaśnień zarówno od przedstawicieli organizatorów Targów, jak i od wydawców ( książkę Rowling wydaje Media Rodzina z Poznania). Odpowiadali z rozbrajającym uśmiechem: "Czyżby miała pani coś przeciw twórczości Andersena albo J. S. Lewisa? Przecież tam też jest o czarach". Tymczasem wszystkie te osoby dobrze znały argumentację ks. Aleksandra Posackiego, wybitnego teologa, znawcy tematyki okultyzmu, na temat szkodliwości książki. Przedstawił ją w dniu otwarcia Targów na publicznym spotkaniu. Mimo poważnych zarzutów i ostrzeżeń, książka znalazła się na Targach. Protesty odwiedzających Targi zostały odrzucone. Zbywano ich i ośmieszano zastrzeżenia. Oto tezy ks. Posackiego: "Harry Potter (...) jest uczniem szkoły magii, której tak naprawdę poświęcona jest w całości książka. Harry Potter nie uczy się ´niewinnych´ sztuczek czarodziejskich ( np. prestidigitatorskich), ale ´poważnych´ sztuk magicznych (czarów) w podobny sposób, jak wielu magów w historii zachodniego okultyzmu czy pozaeuropejskiego czarownictwa. Postacie okultystów występujące w książce są w większości fikcyjne, choć można spotkać takie, które istniały realnie. Książka opowiada więc o realnej historii okultyzmu oraz o jeszcze bardziej realnej magii". Ks. Aleksander Posacki znakomicie wychwycił wielce profesjonalne, można rzec - specjalistyczne przygotowanie p. Rowling w tej tematyce. Reklama tymczasem przedstawia ją jako " samorodka", błyskotliwy talent, który po perypetiach nieudanego życia osobistego - J. Rowling ponoć zaczęła pisać, bo została bez środków do życia - nagle rozkwitł i rzucił na kolana młodzieżową publiczność czytelniczą. Ta romantyczna, tajemnicza młoda kobieta ma być - w tej wersji - obdarzona po prostu wspaniałą poetycką wyobraźnią. Nikt nie podkreśla, że powieść, jaką napisała, musiała być poprzedzona długoletnimi, specjalistycznymi studiami historii okultyzmu. "Flamel - kontynuuje ks. Posacki - o którym namiętnie czytają Harry i jego przyjaciele, istniał naprawdę i był kluczową postacią w historii alchemii. Był mistrzem wiedzy ezoterycznej i okultyzmu (...) Alchemia czy inne dziedziny wiedzy tajemnej (o których mówi się także w słowniczku na końcu każdej z książek) starają się czynić człowieka bogiem, który przez ezoteryczną wiedzę i własną wolę może osiągnąć ´cudowną´ przemianę".
Miałam okazję znaleźć się na publicznej dyskusji o książce wśród osób z grona znawców literatury dziecięcej, gremialnie zapewniających, że książka jest cudowna, bo rozwija wyobraźnię. Nie przyjmowali do wiadomości, że ten rodzaj "wyobraźni" łączy się dość nieoczekiwanie z przyswajaniem sobie instruktażu praktyk magicznych. "(...) jest to wyobraźnia - dodaje ks. Posacki - poruszająca się po pewnych torach szablonów światopoglądowych czy wręcz okultystycznych teorii. Rowling (...) jest bardzo zorientowana w historii okultyzmu, zna szczegóły historyczne, ogólny klimat duchowy oraz zakres ´szczegółowych nauk´, składających się na okultystyczny obraz świata".
Moi rozmówcy w dyskusji w Telewizji Puls starali się udowodnić, że magia, którą uprawia Harry Potter pod okiem mistrzów, jest "dobra". Oczywiście, przeczy to zdecydowanemu stanowisku Kościoła w tej sprawie. Podział na magię "dobrą" i "złą" jest mąceniem w umysłach, opiera się na dość powszechnej, niestety, także wśród chrześcijan, ignorancji, nieznajomości Pisma Świętego i Katechizmu, zdumiewającej odporności na naukę głoszoną w kościołach.
Ludzie, którzy umieszczają książki o Harrym Potterze wśród książek katolickich, ponoszą odpowiedzialność za osłabianie czujności przed ewidentnym złem. Za narażenie wielu dzieci - zupełnie przecież bezbronnych - na jego działanie. Wielu rodziców zostanie skutecznie uśpionych reklamą Harry´ego Pottera, na jaką pozwoliła sobie katolicka - ponoć - Telewizja Puls. Sprawnie przeprowadzona akcja masowego "zakochiwania się" dzieci w przygodach Harry´ego Pottera, gwałtownego, bezkrytycznego, pod wpływem reklamowych haseł, jest kolejną socjotechniczną manipulacją. Kolejną - po oszukiwaniu dzieci i rodziców nieszkodliwością pokemonów, "kieszonkowych potworów", które "nie wiadomo dlaczego" całkowicie zawładnęły wyobraźnią i myślami dzieci. Ktoś jednak dobrze wie, dlaczego. Szkoda, że pomagają mu ludzie małego formatu umysłowego, ludzie nadwątlonego sumienia, ze środowisk, które pragną być uważane za katolickie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

[ TEMATY ]

nowenna

Wniebowzięcie NMP

Adobe Stock

6 sierpnia rozpoczynamy dziewięciodniową nowennę, która przygotuje nas do Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

„O Matko niech pieśń moja dziś ku Tobie płynie,
CZYTAJ DALEJ

Prezydent: w ciągu kilku miesięcy będzie przedstawiona prezydencka strategia rozwoju

2026-08-07 08:30

[ TEMATY ]

Prezydent Karol Nawrocki

Marek Borawski/KPRP

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział w czwartek podczas obchodów rocznicy swojej prezydentury, że w ciągu kilku miesięcy zostanie zaprezentowana „prezydencka strategia rozwoju”. - Wierzę głęboko, że stanie się punktem odniesienia dla najbliższej kampanii parlamentarnej - powiedział.

W czwartek po południu na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego w Warszawie odbyło się okolicznościowe wydarzenie z okazji rocznicy zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. Jednym z punktów uroczystości było wystąpienie Nawrockiego, w którym podsumował on pierwszy rok swojej prezydentury.
CZYTAJ DALEJ

Gen. Kraszewski: po wybuchu na Lubelszczyźnie Rosjanie dowiedzieli się, że systemy obrony cywilnej są w Polsce uśpione

2026-08-08 07:41

[ TEMATY ]

stan wojenny

niebezpieczeństwo

PAP/Wojtek Jargiło

Eksplozja rakiety Ch-101 w Tarnawie-Kolonii ujawniła Rosjanom uśpienie naszych systemów obrony – mówi PAP gen. rez. Jarosław Kraszewski. Według niego pociski zmierzające w kierunku Polski najlepiej byłoby niszczyć jeszcze nad Ukrainą, problem w tym, że Rosja mogłaby to potraktować jako bezpośrednie włączenie się Polski do wojny.

W pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim 30 lipca spadła rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Do zdarzenia doszło w czasie zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę. Najpierw o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt, który następnie był śledzony przez wojsko. Jak ustalono, rakieta zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”. Niestety, nie w każdym przygranicznym powiecie zawyły syreny alarmujące ludność o zagrożeniu (stało się tak tylko w 10 na 17 powiatów), a nawet jeśli syreny zawyły, to mieszkańcy nie reagowali prawidłowo. O ocenę sytuacji PAP poprosiła byłego dowódcy Wojsk Rakietowych i Artylerii gen. rez. Jarosława Kraszewskiego. Nasz rozmówca wskazuje nie tylko, kto i co zawiodło, ale również mówi, co należy zrobić, by więcej nie doszło do takiej sytuacji. Tłumaczy też m.in., dlaczego Polska nie może zestrzeliwać rosyjskich rakiet, które znajdą się niebezpiecznie blisko granicy ukraińsko-polskiej, już nad terytorium Ukrainy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję