Reklama

Wstydliwe sąsiedztwo

Niedziela Ogólnopolska 25/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Są własnością innych

Reklama

Nie jest ich wcale tak mało. Dane organizacji badających problem mówią o 27 mln osób, które - zdane na łaskę i niełaskę - pozostają własnością innych. Mówiąc krótko, na początku trzeciego tysiąclecia na świecie żyje więcej niewolników niż kiedykolwiek wcześniej. To krzyczące o pomstę do nieba zjawisko wcale nie ogranicza się tylko do egzotycznych części naszej planety. Niewolnicy służą także mieszkańcom krajów najbogatszych, należących do światowej "pierwszej ligi". W samych Stanach Zjednoczonych, według szacunków CIA, ponad 100 tys. osób żyje w niewoli. Kobiety, a może lepiej: nastolatki z Azji, przemycone do USA, służą najczęściej swym "panom" jako prostytutki, a przeszmuglowani mieszkańcy Afryki i Bliskiego Wschodu - jako pomoc domowa. W większości niewolniczą pracą "odrabiają" swój dług, który "zaciągnęli" nielegalną podróżą do amerykańskiego "raju", zaproponowaną przez poleconego człowieka. Stawki płacy ustanawia właściciel, który dba również o to, aby niewola nie skończyła się zbyt wcześnie. "Zbyt wcześnie" to eufemizm, tak naprawdę znaczy - nigdy. Zwykle po przybyciu "pan" zabiera im dokumenty i nakazuje pracować i spłacać dług. Paradoksem jest, że zostali zniewoleni w kraju, do którego po wolność przybyli.
"Raj" z niewoli
Proceder jest na tyle dochodowy, że wzięły się za niego zorganizowane grupy przestępcze. Liczone w skali roku zyski z tego procederu sięgają 7 mld dolarów. Zniewalanie ludzi stało się więc przemysłem o miliardowych obrotach. Szczególnie dramatycznie sytuacja wygląda na Dalekim Wschodzie - w Tajlandii, Laosie i na Filipinach. Tę część świata nazywa się seksturystycznym "rajem". "Raj" dają niewolnice. Coraz młodsze, bo w związku z obawą przed AIDS "seksturyści" z bogatej Japonii czy z równie zasobnych krajów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych żądają wolnych od tej choroby dziewcząt, a najpewniejszymi wydają się być dzieci, które jeszcze "liberalnej miłości" nie zdążyły spróbować. Ci, których nie stać na wakacje w tego typu oazach, nic nie stracili. Dla władców niewolnic granice nie stanowią problemu. Z ich usług można skorzystać w wolnym świecie. Według oficjalnych statystyk, na terenie Europy służy 500 tys. prostytutek, jedna trzecia z nich to nieletnie dziewczęta. Z informacji, które udało się zebrać we Włoszech, wynika, że proceder transportu niewolnic jest wysoce zorganizowany - profesjonalny. Na początku łańcucha jest kraj ubogi, w którym znajdowane są dziewczęta. Później transportuje się je do miejsc, gdzie "towar" jest magazynowany, wystawiany na przetarg i dystrybuowany do miast europejskich. Włoskie organizacje charytatywne odkryły, że w proceder na obszarze Nigerii zaangażowany jest jeden z banków. Otworzył swoje przedstawicielstwa na terenie Italii. W nich nigeryjskie prostytutki, pracujące we Włoszech, lokują "zarobione" pieniądze.
Prostytutki-niewolnice stoją także na naszych polskich drogach. I jak uczy przykład krajów, w których prostytucja jest zalegalizowana, są obecne nie dlatego, że prostytucja jest nielegalna, lecz z tego powodu, że wolni ludzie pragną minimalizować nakłady, aby osiągnąć tę samą przyjemność. W zalegalizowanych "przybytkach" oprócz cen " za usługę" musieliby zapłacić daninę państwu - podatek i składkę na ubezpieczenie społeczne. Po cóż tak drogo, skoro można taniej. Usługi niewolnic są po prostu tańsze.

Niewolnicza praca

Korzystamy też z niewolniczej pracy, kupując różnego rodzaju produkty, choćby pochodzącą z Dalekiego Wschodu tanią odzież. W takich Chinach większość spośród milionów pracowników przemysłu odzieżowego stanowią młode kobiety z prowincji. Pracują w strasznych warunkach. " Mamy fabrykę w Chinach - mówił jeden z amerykańskich przedsiębiorców, który ze względu na tańszą siłę roboczą przeniósł produkcję do kraju Środka - pracuje w niej 250 osób. Płacimy im 40 dolarów na miesiąc, a oni pracują 28 dni w miesiącu. Od 7 rano do 11 wieczorem z dwoma przerwami na obiad i kolację". Tani robotnicy prawie całą taką pensję muszą przeznaczyć na opłacenie mieszkania, jeżeli tak można nazwać miejsce w baraku, i kiepskiego wyżywienia. Na dodatek, gdy osiągną 25 lat, są zwalniani, a na ich miejsce przychodzą młodsi, czytaj: wydajniejsi. I nie jest to przypadek wyjątkowy. Taka jest reguła i cena "taniej siły roboczej". Zachodni bogaty pracodawca łatwo może się ubrać w szaty dobroczyńcy - przecież gdyby nie ja, mieliby jeszcze gorzej. A tak, te kilka lat przynajmniej nie głodują. Wątpliwe miłosierdzie na czas określony. Zwykle nazywa się to wyzyskiem. Zdarza się, że z niewolniczej pracy korzystają uznane firmy, które zamawiają w Chinach komponenty do finalnych wyrobów.
Niewolnicza praca nie omija także dzieci. Szacunki Międzynarodowej Organizacji Pracy mówią o 250 mln dzieci w wieku od 5 do 14 lat, które pracują niewolniczo w pełnym wymiarze godzin. Większość z nich w Azji i Afryce. Ze współczesnej formy wyzysku korzystają kopiące piłkę dzieci wolnego świata. Duża część ręcznie szytych, a przez to wytrzymalszych piłek produkowana jest przez najmłodszych z Pakistanu lub Indii. Wywarta przed kilkoma laty presja na markowych producentów spowodowała, że niektórzy z nich zajęli się tym problemem i teraz nawet oznaczają na swoim towarze, że przy jego produkcji nie jest wykorzystywana praca dzieci. Niewolnictwo dzieci niepokoi najbardziej z racji tego, że zniewolić jest je najłatwiej. Niewolnictwo to czasem nazywane jest największą plamą współczesnego świata. Część z tych dzieci trafia w okowy niewoli przez porwania. Inni - jako spłata zaciągniętego przez rodziców długu. Jeszcze inni oddawani są przez rodziców dobrowolnie, nęceni wizją edukacji dziecka, na którą ich nie stać. Jeszcze inni są po prostu przez rodzicieli sprzedani.
Jak możemy pomóc małym niewolnikom? - Nie kupować towarów, co do których jest podejrzenie, że mogły powstać dzięki pracy zniewolonych dzieciaków.

Targi niewolników

Trudno sobie wyobrazić targowiska niewolników. Ludzi, którzy są własnością "pana" na całe życie, stają się przedmiotem dziedziczenia, wymiany. Ludzi znakowanych i hodowanych. Tak dzieje się w Sudanie i Mauretanii. W Sudanie jest to pochodna najdłuższej w Afryce wojny domowej pomiędzy rządzącymi islamistami z północy a chrześcijańskim i animistycznym południem. Ceną niewolników rządzą popyt i podaż, a te dwa czynniki są zmienne. W 1988 r. karabin automatyczny można było wymienić na sześcioro lub siedmioro dzieci. W 1989 r. kobieta z plemienia Dinka kosztowała 90 dolarów, a rok później już tylko - 15. Spadek ceny wymusiła ogromna podaż. Towaru przybywało, a popyt był ciągle na tym samym poziomie. Na targach niewolników, tak jak w wolnym świecie, obowiązują reguły wolnego rynku.
Co robi wolny Zachód, aby położyć kres procederowi? Ludzie, którzy żyją w środku tego piekła i na miarę sił i posiadanych środków walczą z gehenną milionów - odpowiadają prosto: Nic. Sudan ma ropę i zachodni politycy boją się, że zdecydowana akcja przeciw reżimowi może zaszkodzić interesom wpływowych zachodnich korporacji.
To nie wszystkie obszary niewolnictwa. Są niewolnicy pracujący w gospodarstwach rolnych. Kobiety, które zostały przekazane przez swoich mężczyzn jako forma zapłaty za nieuregulowany dług. O zgodę nikt ich, oczywiście, nie pytał. W globalnej wiosce zabijają i są zabijane dzieci-żołnierze. Tak dziwnie się dzieje, że ich los niewielu wzrusza...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bóg nie wstydzi się ludzkiego życia

2025-12-29 08:33

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Natchniony Autor mówi: „dzieci, jest ostatnia godzina” (eschatē hōra). To nie musi być zegar końca świata, który odlicza dni. To raczej jakość czasu. Odkąd przyszedł Chrystus, wszystko dojrzewa do decyzji za Nim albo przeciw Niemu. Dlatego znakiem epoki są „wielu antychrystów” (antichristoi). Nie jedna postać z legend, lecz każda nauka i postawa, która rozbraja Ewangelię, bo oddziela Jezusa od Ojca, łaskę od nawrócenia, prawdę od miłości.
CZYTAJ DALEJ

Szef MSWiA apeluje: jeśli to możliwe Polacy nie powinni wybierać się w podróże w najbliższych godzinach

2025-12-31 11:35

[ TEMATY ]

bezpieczeństwo

PAP

Jeśli to możliwe, Polacy nie powinni wybierać się w podróże w najbliższych godzinach - zaapelował szef MSWiA Marcin Kierwiński w środę. Dodał, że w nocy wrócą w kraju intensywne opadu śniegu i wiatr.

- Bądźcie gotowi, że będzie opad i będą tworzyć się zaspy; jeżeli jest to możliwe, nie macie przygotowanych samochodów, opon zimowych, to nie wybierajcie się w nadchodzących godzinach w podróże, dlatego że jest to bardzo niebezpieczne, a warunki są bardzo zmienne - apelował do Polaków Kierwiński.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo Jana Chrzciciela o Chrystusie

2026-01-01 08:24

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Madonna dell’Impannata/Rafael/Fot. Ks. Krzysztof Młotek

1 J 2, 22-28

Fragment Pierwszego Listu Jana odsłania spór w obrębie wspólnoty. Autor nazywa adresatów „dziećmi” (teknia) i mówi tonem ojcowskiej troski. W tle stoi doświadczenie odejścia części uczniów i pojawienie się nauczycieli, którzy podważają wyznanie wiary. Stąd ostre słowa: „kłamca” i „antychryst” (antichristos). W sąsiedztwie brzmi też obraz „ostatniej godziny”, czyli czasu rozstrzygnięcia i odsłonięcia serc.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję