Reklama

Prosto i jasno

Z nadzieją o wyborach

Czesław Ryszka
Niedziela Ogólnopolska 42/2002

Wybory samorządowe za pasem - 27 października tuż- tuż. Martwi mnie jednak, że niektórzy wątpią w ich wagę, twierdząc, że nic przecież się nie zmieni, bo i tak postkomuniści rządzą! Wielu jakby zapomniało, że w wyniku ustrojowych reform samorządy terytorialne (gmin, powiatów i województw) otrzymały liczne tzw. zadania własne, które obejmują m.in. dziedziny: oświaty, a w szczególności prowadzenie i finansowanie szkół, przedszkoli i innych placówek oświatowo-wychowawczych; kultury - prowadzenie bibliotek i placówek upowszechniania kultury; kultury fizycznej - zarządzanie terenami rekreacyjnymi i sportowymi; zdrowia - prowadzenie szpitali i przychodni; komunikacji - utrzymanie dróg; urzędów pracy, a więc mają rozwiązywać sprawy bezrobocia i zatrudnienia; bezpieczeństwa - powinni walczyć z przestępczością... Czy muszę podkreślać, jak ważne jest, kto zarządza tymi urzędami i placówkami?
Rozumiem niepokój wielu, którzy w obecnej sytuacji opanowania przez postkomunistów wszystkich najważniejszych instytucji państwa - od Prezydenta, przez Sejm i Senat, do Premiera - przypominają słowa wodza rewolucji W. Lenina, że nie jest ważne, kto głosuje, ale kto liczy głosy. Zgadzam się z tym, choć wiem, że nie można dzisiaj sfałszować wyborów w podobny sposób, jak to się stało podczas wybierania Sejmu Ustawodawczego 19 stycznia 1947 r. Przypomnę, że mimo atmosfery terroru i zastraszenia wygrała wówczas prawica i dopiero sfałszowanie wyników pozwoliło objąć władzę komunistom. Prymas Polski August Hlond w rozmowie z kard. Adamem Stefanem Sapiehą skomentował to słowami: "Musimy zdawać sobie sprawę, że ostatnie wybory były aktem wielkiego terroru, oszukaństwa i kłamstwa; taki jest ogólny pogląd na wybory w kraju i za granicą. Teraz Rządowi chodzi o to, żeby stworzoną sytuację uznał Kościół - chcą wyraźnie uznania Kościoła (...) wyraźnie się mówi z tamtej strony, że za cenę poparcia Rządu przez czynniki kościelne, Kościół mógłby bardzo wiele zyskać".
Prymas Hlond nie poszedł na żadne układy z komunistyczną władzą. Kilka dni później poinformował ambasadora Stanów Zjednoczonych w Warszawie, iż wyborczy wynik jest efektem zastraszenia, gwałtów i fałszerstw, a Sejm nie jest w żadnej mierze wyrazem woli narodu polskiego. Można jeszcze dodać, że polscy biskupi przed wyborami w liście pasterskim pisali, że "katolicy mają obowiązek obywatelski, narodowy i religijny wziąć udział w wyborach. Katolicy nie mogą należeć do organizacji ani do partii, których zasady są sprzeczne z nauką chrześcijańską lub których czyny i działania zmierzają w rzeczywistości do podważania etyki chrześcijańskiej. Katolicy mogą głosować tylko na takie osoby, listy i programy wyborcze, które nie sprzeciwiają się katolickiej nauce i moralności. Katolicy nie mogą oddawać swych głosów na kandydatów z takich list, których programy albo metody działania są wrogie zdrowemu rozsądkowi, dobru Narodu i Państwa, idei chrześcijańskiej i światopoglądowi katolickiemu". W odczytanym w kościołach 20 października 1946 r. liście pasterskim biskupi tłumaczyli, dlaczego tak wyraźnie wypowiedzieli się w tej kwestii. "Skoro sprawy religijne tak mocno wiążą się dziś ze sprawami politycznymi, nie mamy zamiaru tego związku rozluźniać lub zrywać, ale chcemy, aby związek ten nie polegał na wolności zwalczania religii przez państwo i na obowiązku milczenia zwalczanych katolików. W wyborach rozstrzygają się więc nie tylko losy państwa, ale i Kościoła. Nie jest dla nas obojętną rzeczą, kto rządzi państwem - ludzie wierzący czy też wrogowie Boga. Współczesne wybory są nie tylko wypełnieniem obowiązku obywatelskiego, ale są też i wyznaniem wiary, i obroną religii".
Podczas obecnych wyborów samorządowych nikt nikogo nie będzie ani terroryzował, ani straszył. Odbędą się spokojnie, bez gwałtów. Postkomuniści, pewni zwycięstwa, nie muszą uciekać się do środków przemocy. Wystarczą im opanowane całkowicie środki przekazu, prowadzące dla nich kampanię wyborczą w publicznym radiu i telewizji, można napisać - od zakończenia ostatniej wojny. Nie łudźmy się, że 50 lat PRL-u spłynęło po ludziach jak woda po gęsi. Wielki totalitarny eksperyment psychologiczny i socjalny minionych lat jest kontynuowany. Nadal odbywa się wielkie pranie mózgów i deformowanie mentalności Polaków. Dzięki temu postkomuniści opanowali w wolnym państwie media, banki, zarządy byłych państwowych firm..., a podlegli im dziennikarze wybielają ich afery i gwałty zadawane narodowej kulturze i gospodarce. Nawet sądy doprowadzają do przedawnienia największych przekrętów finansowych i zbrodni. Tak było z zabójstwem górników z kopalni "Wujek", a także z innymi zbrodniami z lat: 1956, 1970, 1976, 1981. Efektem tych manipulacji są podawane sondaże wyborcze, uprawianie socjotechniki w stylu: gdyby dzisiaj odbyły się wybory, to SLD...
Bardzo szanuję i cenię wypowiedzi obecnych biskupów diecezjalnych, którzy w listach pasterskich przed wyborami nawołują do zjednoczenia się i wybierania prawych i uczciwych osób. Nachodzi mnie niepokój, czy naród tak okłamywany w środkach przekazu potrafi głos biskupów zrozumieć? Czy taki naród może się zjednoczyć, żyć w zgodzie i solidarności? Czy w takim narodzie prędzej czy później nie dojdzie do niepokojów społecznych? Faktycznie, można tych pytań postawić wiele, ale - głowa do góry, nadzieja jest cnotą, czyli Bożym darem. Należy nią żyć i o nią prosić.

Zlekceważona ambona

2019-10-08 14:18

Bp Andrzej Przybylski, Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej
Niedziela Ogólnopolska 41/2019, str. 26

Mocno w to wierzymy, że Bóg jest z nami obecny zarówno w słowie, jak i w Eucharystii

Hans/pixabay.com

Jest taka znana anegdota, jak na początku Mszy św. zaczęło coś trzeszczeć w mikrofonie. Odprawiający ksiądz zamiast pozdrowienia wypowiedział uwagę: „Coś jest nie tak z tym mikrofonem!”. „I z duchem twoim” – odpowiedzieli wierni. Jak widać, nie tylko mikrofon może mieć swoje zakłócenia, ale również nasze słuchanie. Papież Franciszek ogłosił Niedzielę Słowa Bożego pewnie też po to, żeby zwrócić nam uwagę, że każda Msza św. jest ściśle związana ze słuchaniem słowa Bożego. Miejscem tej proklamacji jest ambona, nazywana czasem ołtarzem Słowa. Mam wrażenie, że ta część Mszy św. jest niekiedy lekceważona, a przynajmniej traktowana z mniejszym szacunkiem niż Liturgia eucharystyczna. A przecież mocno w to wierzymy, że Bóg jest z nami obecny zarówno w słowie, jak i w Eucharystii. Dzięki Bogu, klękamy jeszcze przed Najświętszym Sakramentem, a w momencie Podniesienia jesteśmy mocno skupieni i często uderzamy się w piersi, skruszeni przed tą najświętszą obecnością Pana. Kiedy natomiast zaczyna się czas czytań mszalnych i homilii, można odnieść wrażenie, że nastąpił czas rozluźnienia. Nie tylko dlatego, że siadamy wygodnie w ławkach. Wydaje się, że zatraciliśmy gdzieś głębokie przekonanie, iż każde z kierowanych do nas słów to prawdziwa mowa Boga, to program na nasze plany, problemy i pytania.

Kiepsko to czasem wygląda z obu stron ambony. Zdarza się, że lektor dopiero szuka właściwego tekstu, nie mówiąc już o tym, że widzi go pierwszy raz przed odczytaniem. Samo zaś czytanie wykonywane jest tak, jakby Pan Bóg nie miał nic ważnego do powiedzenia swojemu ludowi. A i my, księża, potrafimy się czasem zapomnieć i nie wykazujemy nadzwyczajnego skupienia, i za plecami czytających przygotowujemy się już do kolejnych czynności. A jak wygląda ambona od strony słuchających? I tu mamy sporo do naprawienia. W liturgii prawosławnej przed odczytaniem Ewangelii pada wezwanie: „Bądźmy uważni!”. Chciałbym czasem też tak wykrzyknąć przed Liturgią Słowa. Pewnie przerysowuję problem i mam świadomość, że jest dużo kościołów, w których słowo Boże odbiera należną cześć i szacunek, ale tak z miłości do Boga chcę po prostu przypomnieć: kiedy zaczyna się czytanie słowa Bożego – bądźmy uważni, żeby coś złego się nie stało z naszym duchem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ziemia Święta: biskupi katoliccy chcą stworzyć kodeks etyczny dla instytucji religijnych

2019-10-16 11:31

ts (AI/KNA) / Jerozolima (KAI)

Instytucje kościelne i religijne w Ziemi Świętej będzie obowiązywał w przyszłości wspólny kodeks postępowania. Poinformowali o tym 14 października tamtejsi biskupi katoliccy (Assemblée des Ordinaires Catholiques de Terre Sainte – AOCTS). Podstawą tego dokumentu mają być przepisy, których tekst zaakceptowali hierarchowie na swym posiedzeniu jesiennym w dniach 8-9 października w Jerozolimie – podała niemiecka agencja katolicka KNA.

Grażyna Kołek

Biskupi podkreślili, że instytucje kościelne i religijne powinny „wyróżniać się, dając świadectwo wartości ludzkich i religijnych, winny chronić i gwarantować wzrastanie osoby ludzkiej”. Każda osoba ma prawo do szacunku oraz obowiązek szanowania innych w ich godności – stwierdzili hierarchowie. Zwrócili przy tym uwagę na niedopuszczalność „jakichkolwiek działań mających na celu upokarzanie, stosowania słów obraźliwych i wszelkich prób przemocy”.

Uczestnicy jesiennego zebrania omawiali też walkę z klerykalizmem oraz misję Kościoła w całościowej formacji wiernych, ze szczególnym uwzględnieniem migrantów.

Odnosząc się do palestyńskiego programu nauczania biskupi polecili sekretariatowi szkół chrześcijańskich w Ziemi Świętej zbadać treści podręczników, które „wskutek pewnych sformułowań i insynuacji” mogą prowadzić do „fanatyzmu i oddzielenia”.

Na następnym zebraniu ogólnym AOCTS, które zaplanowano na marzec 2020, katoliccy hierarchowie bliskowschodni zamierzają zająć się sprawą dopuszczenia niekatolików do sakramentów. Uważają bowiem, że w sprawie rozwiązywania konfliktów międzywyznaniowych zbyt często tolerowane były „poważne i niedopuszczalne błędy”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem