Reklama

Minął tydzień

Abp Józef Michalik
Niedziela Ogólnopolska 1/2003

Istnieje w jednostkach i narodach oczekiwanie,
nawet nieświadome, na poznanie prawdy o Bogu (...).
Entuzjazm głoszenia Chrystusa wypływa z przekonania,
że odpowiada się na to oczekiwanie.
(Jan Paweł II, Redemptoris missio)

Prawda domaga się odwagi

Jutrzejsza uroczystość Objawienia Pańskiego z jej nieco niezwykłymi, acz rzeczywistymi bohaterami inspiruje do pochylenia się nad problemem odpowiedzialności za szukanie prawdy i świadczenie o niej. W sposób szczególny uprawnieni, ale i zobowiązani są do tego ludzie wykształceni, czyli tzw. inteligencja.
Spójrzmy z perspektywy historycznej, kim byli owi biblijni Magowie. Według Herodota, wywodzili się oni z plemienia Medów zamieszkujących imperium perskie. Po nieudanych próbach zdobycia władzy politycznej przestali śnić o potędze, a stali się narodem kapłanów. Odgrywali w Persji niemal taką samą rolę, jak lewici w Izraelu. Byli nauczycielami i wychowawcami królów perskich. Byli biegli w filozofii, medycynie i naukach przyrodniczych. Skąd ta ich determinacja, by wyruszyć na poszukiwanie? Otóż istniało, jak zanotował to Swetoniusz, przekonanie, że w tych czasach "wyjdą z Judy ludzie, którzy zawładną całym światem". Kiedy zatem ujrzeli gwiazdę, wyruszyli na poszukiwanie króla. Pewnie nie wiedzieli, że odnajdą w Betlejem Dziecię, które jest Królem, Prawdą i Zbawicielem.
Musi wzruszać ta determinacja ludzi, którzy - jak można domniemywać - nie uskarżali się na biedę. Więcej, mogli, jeśli ich przewidywania okażą się słuszne, narazić się swoim chlebodawcom. A jednak zwyciężyła prawda. Podjęli wysiłek zgłębiania owej bliżej nieznanej im prawdy.
Pierwszym zatem przesłaniem, które ci Magowie kierują wobec współczesnej inteligencji, jest potrzeba determinacji i ponoszenie ofiar w poszukiwaniu, zgłębianiu prawdy.
A prawda tamtych dni nie różni się, bo nie może, od każdej prawdy, także tej dzisiejszej, bo prawda nie podlega modzie.
Prawda czasu Mędrców to odkryta nienawiść i wrogość Heroda wobec Jezusa. Herod nie był pariasem. Zresztą, uczciwie to trzeba przyznać, podjął próbę poznania prawdy. Wprawdzie częściowo i nieszczerze, ale jednak. Prawda domaga się odwagi. Poznana - nie zmienia świata. Dopiero przyjęta - rozwija człowieka osobowościowo i daje mu energię do zmagania się o jej zwycięstwo.
Poszukiwacze ze Wschodu mieli wyczucie tajemnicy zamkniętej w prawdzie i dlatego nie zrazili się, że gwiazda doprowadziła ich do mizernej szopy, a ów Władca był kwilącym niemowlęciem. Złożyli Mu hołd, czego wyrazem były drogocenne dary.

Życie to niekwestionowany dar

Współczesność zda się nie pamiętać tej sceny. Małe dziecko nie czyni wrażenia. Uważa się nawet, że poczęte dziecko nie jest człowiekiem. Głosi się te teorie wbrew prawdzie, o której mówi natura i prawo ludzkie. Z przykrością obserwuję walkę z tą oczywistą prawdą. Działania poprzednich rządów doprowadziły do kalekiej, powiedzmy, bo niezdecydowanej obrony życia poczętego, a mimo to uczciwe analizy potwierdzają, że zmniejszyła się liczba zabijanych istnień ludzkich. Za tamtą decyzją poszły wysiłki mądrych i uczciwych ludzi, Kościoła i instytucji, by ułatwić kobietom, dla których wieść, że stały się matkami, staje się problemem - zrealizowanie daru macierzyństwa, bez niszczenia ich życiowych planów. Poczęte w ich łonie życie, którego nie chcą, staje się coraz częściej darem dla matek i ojców, którym nie dane jest cieszyć się tą radosną nowiną. Tej prawdy nie chce się przyjąć. Tworzy się medialny szum, niby w imię wolności (ale jakiej wolności: do zabijania?!) - okłamuje. A życie jest niekwestionowanym darem. Czasem, może przez nieuwagę, a może przez odwagę autorów, pojawiają się i w prasie, która planowo jest za zabijaniem, teksty pokazujące, jak piękne jest życie, które dorasta nawet w trudnym klimacie. Oto w jednym z tygodników ukazał się reportaż o rodzinie Szczepańskich. Mają... piętnaścioro dzieci i oczekują na szesnaste. Reportaż ujawnia, jak wielki jest to trud, ale także, jak wielka, mimo niedostatków, panuje tam radość. "To coś wspaniałego, że jest ich w domu tak dużo. Marta nie wyobraża sobie, żeby kogoś zabrakło. Mama Kazimiera też sobie nie wyobraża. Ile Bóg dał, tyle jest. Jedni mają ziemię, która pięknie rodzi pszenicę, innym wiedzie się bogato w sadzie. A jej i mężowi - bogato w dzieciach. To nie jest nic takiego, z czego można by żartować albo mówić: co rok - prorok, jak mówili w dawnych czasach głupi ludzie. Do niej nikt tak nie mówił, ani u lekarza, który rozumiał, że żadne sztuczne ograniczenia jej nie obchodzą, ani w szkołach, do których chodzą ich dzieci. (...) W niedzielę są razem. Och, żeby zawsze było takie szczęśliwe życie z rodziną: takie życzenie Andrzej wypowiedziałby złotej rybce, gdyby mu obiecała, że spełni wszystko, czego pragnie".
To nie patos. Reportaż ujawnia wielki trud rodziców. Ale czy można zlekceważyć, ośmieszyć ich szczęście? Można. Kiedy niedługo po wyborach parlamentarnych któraś z posłanek feministek zaczęła oficjalnie głosić, że jednym z pryncypiów tego rządu będzie liberalizacja prawa do zabijania nienarodzonych, odpowiedź premiera brzmiała - tego się nie przewiduje. W dzień po w stylu show przedstawionym sukcesie w Kopenhadze sekretarz generalny SLD - Marek Dyduch potwierdził, że po zakończeniu akcji propagandowej za naszym wstąpieniem do Unii rząd podejmie działania na rzecz zliberalizowania owego prawa.
Gdzie jest prawda?
Nie znamy prawdy o unijnych negocjacjach. Z wyjątkiem propagandowych, z precyzją wyreżyserowanych fet, nie mówi się o tym poważnie. Mają być nowe pieniądze. Jakie? Nie wiemy. Ci, którzy coś wiedzą i chcieliby o tym uczciwie powiedzieć, nie mogą przebić się przez kordon upolitycznionych mediów, które preferują jedynie tych za. Mimo to czasem się udaje. I co wtedy? Z niesmakiem czytam nieparlamentarne określenia wobec tych, którzy są przeciw. Trwa akcja za pomyślnym akcesem, bo w rozumieniu niektórych, jedynie to, co słuszne, będzie nabierać niebywałego dotąd medialnego rozmachu.

Reklama

Polsce i Europie potrzeba odniesienia do Boga

Korzystając z chwilowego zmęczenia mediów tym tematem, chciałbym powtórzyć - jesteśmy w Europie. Nie możemy zachowywać się tak, jakbyśmy byli samotną wyspą. Trzeba patrzeć w drugą stronę - na Wschód, gdzie także jest część Europy. Jeśli jednak prawdą jest, a nie mam powodu nie wierzyć temu, co powiedział w Częstochowie bp Stanisław Wielgus: "Tylko w duchu postmodernistycznej filozofii można wytłumaczyć przygotowywanie przyszłej konstytucji zjednoczeniowej Europy, bez żadnego odniesienia do Boga i do chrześcijaństwa, które zbudowało przecież kulturę europejską", tylko w tym duchu negacji Boga i człowieka można interpretować ostatnie wezwanie, skierowane przez Radę Europy do katolickich krajów, w tym zwłaszcza do Polski i Irlandii, by zaakceptowały prawo do mordowania nienarodzonych dzieci na życzenie. W tym kontekście zrozumiały jest sygnał pana Dyducha. To takie mrugnięcie okiem. Zrobimy to, o czym od dawna myśleliśmy!
Chrześcijanin musi odpowiedzieć: Nie, ja tego nie chcę zrobić. Ja tego nie mogę zrobić. Monarchowie po spotkaniu z Dziecięciem i ostrzeżeniu anioła "inną drogą wrócili do swojej Ojczyzny".
Zachowanie wierności prawu Bożemu pozwoli i nam znaleźć nowe, właściwe drogi rozwoju i realizowania swojej tożsamości. Nie mam co do tego wątpliwości. Zgoda tylko po to, by przypodobać się możnym tego świata, nie uczyni nas szczęśliwymi.
Świat Betlejemskiego Cudu, który zastali Mędrcy, to świat obojętności.
Faryzeusze, saduceusze żyją nadal usatysfakcjonowani naukowymi dywagacjami. Mateusz ani nie podejrzewa spotkania z Jezusem. Liczy pieniądze. Czyż inaczej wygląda dzisiejszy świat? Obojętność to bardzo niebezpieczna cecha.

Prawda o miłości

Jawi się poważny problem zatrudnienia w ramach przedmiotu "Przygotowanie do życia w rodzinie" osób niewierzących czy choćby religijnie obojętnych, żyjących w związkach niesakramentalnych, nie dbających, a nawet zaniedbujących wychowanie religijne swoich dzieci. Prawnie niby wszystko poprawne. A jednak to przecież rodzice powinni zdecydować, w jakim duchu mają być wychowywane ich dzieci.
Ewa Kosińska w wywiadzie udzielonym periodykowi Pastores mówi: "Wychowanie do życia w rodzinie jest jednoznaczne: jest to wychowanie do miłości, do wzajemnego szacunku, do pozytywnych relacji. Prowadzone wychowanie seksualne często sprowadza się do erotyzmu. Seksualność zaś jest wpisana w naturę i tu nie ma do czego wychowywać. Można uczyć rozumienia swojej seksualności i umiejętnego kierowania swymi potrzebami seksualnymi, żeby nie były sprzeczne z godnością oraz poczuciem wolności własnej i drugiego człowieka. (...) Znam takich nauczycieli, którzy nie pomogą nikomu, bo sami są zagubieni. Wprowadzają tylko zamęt w umysłach dzieci i młodzieży".
A wielki erudyta, człowiek żonaty, Gustave Thibon poetyckim językiem ujawnia prawdę o miłości: "Miłość nie jest ulotną iskrą wynikłą ze spotkania dwóch pragnień, jest to wieczny płomień tryskający z połączenia dwóch przeznaczeń". Te słowa naprowadzają na inny przejaw obojętności, jakim jest lekceważenie owego Herodowego zagrożenia. Świata nie da się zamknąć w granicach doczesności. Człowiek musi odgadywać przez całe życie swoje przeznaczenie. Cóż dopiero, jeśli jest to zadanie do odczytania przez dwie istoty, które połączyła miłość. Miłość pojęta jedynie jako zaspokojenie namiętności nigdy nie stanie się wiecznym płomieniem, w świetle którego można by odkryć ów Boży zamiar. Zatem niech rodzice nie ulegają lękowi i powszechnie panującej obojętności. To, co dziś zasieje się w duszach dzieci, wróci owocem w serca rodziców. I będą to albo zdrowe owoce, albo ostre kolce cierni, które pozostaną w sercu do końca życia.

Jakie są nasze dary?

I wreszcie refleksja ostatnia: Mędrcy złożyli Jezusowi dary najpiękniejsze, jakie mogli dać.
Nie możemy naszej odpowiedzialności traktować jedynie jako unikanie negatywów. Trzeba pojmować ją aktywnie. Nie unikać problemów, by broń Boże nie narazić się na ośmieszenie. Mamy obowiązek jako ludzie obdarzeni darem intelektu i pozycji społecznej DAWAĆ światu owoce naszego obdarowania.
W rocznicę wydarzeń grudniowych jeden z przemawiających górników, wspominając poległych kolegów, powiedział, że jedyną nadzieją, jaką pokłada w naszym wejściu do Unii, jest ta, że wtedy nasze państwo będzie musiało poddać się zasadom sądowego dochodzenia sprawiedliwości, obowiązującym w Unii, i wtedy - być może po dziesiątkach lat - dowiemy się, kto był winien. Nie chcemy już nawet karania. Chcemy wiedzieć. Jeśli przez 21 lat nie dało się w praworządnym państwie należnego ludziom zadośćuczynienia, to z czym idziemy do Europy, co jej chcemy dać? A Ojciec Święty nieustannie prosi i napomina rodaków, by zanieśli Europie to, co mają najlepszego. Naszym darem może być doświadczenie patriotycznego męstwa praojców i świadectwo wiary, którą obserwujemy przez blisko już ćwierćwiecze pontyfikatu Jana Pawła II. Czy potrafimy dać Europie takie świadectwo wiary w życiu codziennym, sąsiedzkim, w rodzinie i państwie, świadectwo odwagi myślenia wiarą i wybiegania naprzód? Ufajmy ludziom, ale nie kwestionujmy mądrości i miłości Boga.
Mam nadzieję, że Polacy w tym roku dowiodą czynem, iż nie zapomnieli słów Ojca Świętego, wypowiedzianych we włoskim parlamencie: "Europo, na progu nowego tysiąclecia otwórz znów swoje drzwi Chrystusowi".

Reklama

Obchody 35. rocznicy męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki

2019-10-18 12:22

pk / Warszawa (KAI)

35 lat temu ksiądz Jerzy Popiełuszko, kapelan Solidarności, przygotowywał się do wyruszenia w podróż do Bydgoszczy. Tam, w duszpasterstwie ludzi pracy, miał wygłosić słowa dotyczące sprawiedliwości, prawdy i męstwa a także zaniechania nienawiści i przemocy. Z podróży tej, jak pokazała historia, nigdy nie powrócił. Zakatowane przez funkcjonariuszy komunistycznej służby bezpieczeństwa ciało kapłana odnaleziono w wodach Wisły. Nieprzypadkowo data 19 października przez parlament i prezydenta RP wybrana została na doroczne Święto Duchownych Niezłomnych.

Graziako/Niedziela
Ks. Jerzy Popiełuszko”, Teresa Chromy (1984 r.)

Od 18 do 20 października w Sanktuarium Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki przy parafii Świętego Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu odbędą się uroczystości upamiętniające 35. rocznicę dramatycznej śmierci kapłana. Już w piątek 18 października wieniec przed grobem księdza Jerzego około 18:30, w obecności świadków życia kapłana złoży prezydent Andrzej Duda. Tego samego dnia o godzinie 19:00 odbędzie się Wieczór Świadków podczas którego pięć osób związanych z księdzem Jerzym Popiełuszką opowie o jego drodze życia oraz dojrzewaniu do świętości.

19 października o godzinie 18:00 będą miały miejsce centralne uroczystości. W ich trakcie kardynał Kazimierz Nycz, przewodniczący liturgii, dokona poświęcenia kaplicy w której w specjalnej gablocie wystawione zostaną relikwie sutanny jaka miał na sobie męczennik w momencie śmierci. Uroczystą liturgię zakończy modlitwa o kanonizację kapłana oraz złożenie wieńców przy jego grobie przez członków rządu, przedstawicieli służb mundurowych, Solidarności oraz licznych instytucji. W uroczystościach weźmie udział rodzina księdza Jerzego, jego bliscy, przedstawiciele rządu i samorządów. Cały dzień honorową wartę przy grobie pełnić będzie blisko sto pocztów sztandarowych Solidarności.

20 października zaś, Muzeum księdza Jerzego Popiełuszki znajdujące się na terenie parafii Świętego Stanisława Kostki, zaprasza do uczestnictwa w grze miejskiej. Jej uczestnicy poznają miejsca związane z działalnością kapelana Solidarności na terenie stolicy. Jednym z miejsc będzie Huta Warszawa, gdzie emerytowani członkowie Solidarności z 1980 opowiedzą uczestnikom o burzliwych latach 80tych, o walce o wolność i o zaangażowaniu w nią księdza Jerzego Popiełuszki.

„Osoba księdza Jerzego Popiełuszki nie należy jedynie do historii… ideały, które wskazał ksiądz Jerzy są uniwersalne i wskazują nam jak żyć dziś i jak myśleć o przyszłości” – powiedział kustosz sanktuarium księdza Jerzego Popiełuszki, ks. Marcin Brzeziński.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko, urodzony w 1947 roku w Okopach na Białostocczyźnie, po zdaniu matury wstąpił do Warszawskiego Seminarium Duchownego. Jako kleryk odbywał przymusową służbę wojskową w specjalnej jednostce kleryckiej w Bartoszycach, gdzie wobec komunistycznej indoktrynacji dał się poznać jako niezłomny obrońca wiary i wartości. Po święceniach kapłańskich otrzymanych w 1972 roku pełnił posługę w kilku parafiach Archidiecezji Warszawskiej, zajmując się m.in. duszpasterstwem młodzieży i służby zdrowia. W ostatnich latach życia posługiwał w parafii Św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu gdzie związał się z Solidarnością oraz celebrował comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę gromadzące wokół świątyni wielotysięczne tłumy.

W czasie Stanu Wojennego ksiądz Jerzy występował w obronie internowanych wskutek czego stał się obiektem nękania i prowokacji ze strony służb komunistycznego reżimu. Swoją ostatnią duszpasterską podróż odbył 19 października 1984 roku do parafii Świętych Polskich Braci Męczenników do Bydgoszczy. Podczas podróży powrotnej został bestialsko zamordowany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, jego umęczone ciało wrzucono do Wisły na wysokości tamy we Włocławku. Pogrzeb Księdza Jerzego, który miał miejsce 3 listopada 1984 roku zgromadził blisko milionową rzeszę ludzi. Od 1984 roku grób męczennika odwiedziły blisko 23 miliony wiernych, w tym liczni kardynałowie, biskupi, prezydenci i przedstawiciele świata kultury. Papież Benedykt XVI 6 czerwca 2010 roku zaliczył księdza Jerzego Popiełuszkę do grona błogosławionych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski o in vitro: nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone

2019-10-18 20:52

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

- Problem jest bardzo złożony z punktu widzenia etycznego i moralnego. Podejście czysto techniczne do spraw związanych z tajemnicą życia jest upraszczające, a wiąże się z naszą odpowiedzialnością za życie drugiego człowieka - mówił abp Marek Jędraszewski podczas comiesięcznych „Dialogów”, które w październiku odbyły się w krakowskiej Bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa w Krakowie. Tematem spotkania było: „In vitro – dlaczego nie wolno, skoro żyją ludzie, którzy się tak poczęli?”.

Adam Bujak/Archidiecezja Krakowska

Metropolita w wygłoszonej na początku katechezie zaznaczył, że omawiane zagadnienie jest niezwykle trudne. Księga Rodzaju mówi, że człowiek został stworzony na Boży obraz i podobieństwo, a fakt posiadania potomstwa jest błogosławieństwem i szczęściem. Nawiązał do płaszowskiego Sanktuarium Matki Bożej Błogosławionego Macierzyństwa, dodając, że powstało ono z niezwykle istotnego powodu. - Ludzie przybywają tam i modlą się o łaskę posiadania dzieci. Są przypadki, że dziecko staje się szczęściem małżonków, często po wielu latach oczekiwania – mówił abp Jędraszewski.

Hierarcha podkreślił, że metoda in vitro wiąże się z brutalną ingerencją w organizm kobiety i selekcją embrionów. - Pojawia się poważny problem etyczno-moralny. Co zrobić z tymi poczętymi dziećmi? Zamrozić? Jak długo mogą one w tym stanie istnieć? Czy po jakimś czasie będzie można ponownie z tego embrionu skorzystać, wszczepiając je w łono tej samej kobiety? – stawiał pytania abp Jędraszewski i zwracał uwagę, że zdrowie dzieci poczętych metodą in vitro jest dużo bardziej zagrożone niż poczętych naturalnie. Hierarcha wspomniał także o istnieniu syndromu „po in vitro”, gdy osoby poczęte tą metodą stawiają sobie pytania o swoje rodzeństwo, które zostało poczęte, a nie urodziło się.

Metropolita zaznaczył, że z punktu widzenia nauki Kościoła, metoda in vitro jest niezgodna z moralnością katolicką, ale człowiek, który dzięki niej się urodził zasługuje na pełny szacunek.

- Możliwości techniczne, jakie związane są z rozwojem współczesnej medycyny, pozwalają na to, żeby mogły począć się dzieci metodą in vitro, ale tutaj chciałbym wrócić do podstawowej zasady, o której wielokrotnie mówił Jan Paweł II spotykając się z naukowcami: - Nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone – mówił abp Jędraszewski odwołując się do podstawowej zasady, o której wielokrotnie wspominał Jan Paweł II spotykając się z naukowcami. - Niewątpliwie, rozwój techniki i jej najrozmaitszych przejawów wskazuje na potęgę człowieka. Nie znaczy to, że mając takie możliwości, może on ze wszystkich godnie korzystać lub wykorzystywać je do swoich celów – podkreślał metropolita krakowski.

W drugiej części „Dialogów” abp Jędraszewski odpowiadał na pytania nadesłane drogą mailową. Odnosząc się do problemu niespełnionego pragnienia macierzyństwa Arcybiskup odwołał się do koncepcji człowieka kard. Karola Wojtyły, przedstawionej w książce „Osoba i czyn”, wg której człowiek spełnia się przez swoje dobre czyny. Człowieka od zwierząt odróżnia fakt, że jest istotą wolną – „mogę coś, ale nie muszę – nie jestem zdeterminowany, mogę wybierać”. - Wolność jest autentyczna, kiedy wybieram to, co jest moralnie dobre – cytował kard. Wojtyłę abp Jędraszewski podkreślając, że autentyczna wolność polega na podporządkowaniu się prawdzie, co z kolei realizuje się poprzez podporządkowanie właściwie ukształtowanemu sumieniu. - Wielkość człowieka polega na tym, że idzie za głosem swojego sumienia – zwracał uwagę metropolita krakowski.

Za kard. Wojtyłą abp Jędraszewski zwrócił uwagę na trzy ludzkie popędy – seksualny, samozachowawczy i rozrodczy. - Chodzi o to, żeby te dynamizmy nie działały w nas w sposób ślepy, czysto instynktowny, ale żeby były podporządkowane sumieniu i temu, co ono podpowiada, jak te popędy wykorzystać (…). Chodzi o to, żeby tym dynamizmom tkwiącym w naszej cielesności nadać jakąś wyższą, prawdziwie ludzką treść” – mówił hierarcha i dodawał, że naturalne pragnienie do bycia rodzicem – matką i ojcem – jest absolutnie zrozumiałe, ale można je ukierunkować np. w stronę adopcji.

- Szczęście jest darem, a nie prawem – mówiła pani Maria, która zabrała głos jako pierwsza w części pytań na żywo. Odnosząc się do sytuacji małżonków, którzy zmagają się z problemem niepłodności zwróciła uwagę, że „to, że my w czymś nie widzimy sensu, nie znaczy, że to sensu nie ma, bo każdemu zdarzeniu sensu nadaje Pan Bóg”. - To, że każdy z nas chce być szczęśliwy, to jest oczywiste. Ale prawdą jest także i to, że za wszelką ceną do szczęścia nie można dążyć. Zawsze trzeba zapytać, czy to, co jawi mi się jako szczęście, a wcale nie jest pewne, że szczęściem będzie, nie jest równocześnie powodem krzywdy dla drugiego człowieka. Na pewno nie wolno nam krzywdzić drugiego człowieka, bo to wynika z przykazania miłości – komentował abp Jędraszewski

Na pytanie o tzw. adopcję prenatalną, czyli możliwość przyjmowania zarodków przechowywanych w bankach embrionów abp Jędraszewski przyznał, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi i że nie dają jej też współczesne dyskusje teologiczne.

Co powiedzieć ludziom, którzy zreflektowali się, że obok ich narodzonego dziecka są jeszcze inne, które zmarły w trakcie procedury in vitro, albo są jeszcze zamrożone? – pytała pani Weronika. - Otworzyć się na Boże miłosierdzie. Umieć nazwać zło, które się stało złem i za nie żałować – odpowiadał abp Jędraszewski i radził, aby tacy rodzice stawali się świadkami własnych doświadczeń, mówili o tym problemie, przestrzegali przed nim innych i bronili dla ich dobra. Metropolita apelował, aby stawać przy takich osobach, okazywać im szacunek, modlić się z nimi, ale nie mówić, że to nie jest problem. - Kłamstwo nigdy nie wyzwala.

Prawda wyzwala. I to nie prawda abstrakcyjna, ale prawda, którą jest Chrystus. On wyzwala. On mówi: nie grzesz więcej, nie wracaj do tego grzechu, pomagaj innym, bądź solidarny w dobrym – podkreślał hierarcha. Abp Jędraszewski zaznaczył także, że mówienie o tym, iż in vitro jest metodą leczenia niepłodności to kłamstwo. - To jakby bajpas – obchodzi się problem możliwości poczęcia w sposób sztuczny, techniczny (…). Niepłodność pozostaje – podkreślał hierarcha zwracając uwagę na sposób leczenia niepłodności, który jest ciągle mało popularny, a niebudzący zastrzeżeń moralnych i zgodny z naturą człowieka, czyli naprotechnologię.

Dziś medycyna nie dysponuje możliwością przygotowania w czasie procedury in vitro tylko jednego zarodka, bez „produkcji” nadliczbowych embrionów. Ale nie można wykluczyć, że kiedyś tak się stanie. Jakich argumentów używać wówczas? – padło kolejne pytanie. - Chrześcijaństwo zawsze będzie musiało mówić to, co zostało wyrażone także w encyklice Humanae vitae jako przejaw głębokiego namysłu nad prawdą o człowieku wynikającą z objawienia i z tradycji, że życie małżeńskie jest błogosławione przez Boga, a to zakłada, że Pan Bóg błogosławi ludzkiej miłości kobiety i mężczyzny i błogosławi potomstwu, które jest owocem tej miłości. Kto to przyjmie – przyjmie, kto odrzuci – odrzuci. Ale chrześcijanie muszą być gotowi, aby tej prawdy bronić jednoznacznie, do końca – odpowiadał abp Jędraszewski.

Na pytanie br. Augustyna o wskazówki dla duszpasterzy, którzy spotykają się z osobami poczętymi in vitro, albo rodzicami, którzy zdecydowali się na tę metodę abp Jędraszewski odwołał się do nauczania Jana Pawła II. Praktycznie we wszystkich papieskich dokumentach i wystąpieniach widoczny jest ten sam schemat: Pan Bóg, godność osoby ludzkiej, rodzina, naród. Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że jeśli Pan Bóg jest fundamentem, to człowiek w Nim odnajduje fundament swojej osobistej godności i chce żyć tak, aby zasłużyć na Jego błogosławieństwo w życiu małżeńskim i rodzinnym. A dzięki temu na koniec tworzy się zdrowy naród. - Ale jeśli pęka fundament, to wszystko inne zaczyna tracić swój sens, zaczyna się chaos i nieszczęścia – mówił hierarcha i dodawał, że różnego rodzaju nakazy i zakazy stawiane przez Pana Boga nie są po to, aby pokazał swoją władzę wobec nas, ale są wyrazem Jego ojcowskiej miłości. - To wszystko jest dla naszego dobra, byśmy byli - na miarę możliwości życia w tym świecie – szczęśliwymi – zakończył abp Jędraszewski.

„Dialogi” to cykl tematycznych spotkań abp. Marka Jędraszewskiego z wiernymi, ale także ze wszystkimi zainteresowanymi. To okazja do rozwiania wątpliwości i lepszego poznania Kościoła oraz jego Pasterza. Spotkania rozpoczynają się od sondy ulicznej na wybrany w danym miesiącu temat, a następnie metropolita odpowiada na pytania – zarówno te, które zostały wcześniej nadesłane i te, które zadawane są na bieżąco. 14 listopada o godz. 20.15 w Kolegiacie św. Anny w Krakowie odbędą się kolejne „Dialogi” na temat: „Piękno seksualności. Porozmawiajmy o wielkim darze”. Szczegóły na stronie dialogi.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem