Reklama

Byliśmy w Wilnie (3)

Aleksander Markowski
Niedziela Ogólnopolska 1/2003


Ocalona figura Matki Bożej Niepokalanie Poczętej w kościele Franciszkanów

Symbolem Wilna, widocznym nad miastem, są Trzy Krzyże na górze nad Wilenką, wzniesione dla uczczenia męczeńskiej śmierci w 1345 r. czternastu franciszkanów, pierwszych misjonarzy na Litwie. W miejscu śmierci siedmiu z nich wytrysnęło źródło ożywczej wody. Wzniesiono kościół Świętego Krzyża. W jego wnętrzu znalazła się studzienka ze źródlaną wodą. Gospodarze kościoła, Bonifratrzy - Dobrzy Bracia, leczyli nią w swym szpitalu i przytułku chorych. Opiekowali się też opuszczonymi, bezradnymi ludźmi. I ocalali od śmierci nowo narodzone dzieci. Jeszcze przed II wojną światową w grubym murze klasztornej furty była wnęka o kształcie kolebki. Matka, dziewczyna znajdująca się w tragicznej sytuacji, mogła przynieść swoje maleńkie dziecko, złożyć je w kamiennej kolebce, pociągnąć za sznur klasztornego dzwonka i odejść. Bracia zakonni odbierali dziecko z kolebki i oddawali pod troskliwą opiekę sióstr zakonnych. Matka dziecka, gdy tylko zechciała, mogła przyjść do klasztoru i odebrać uratowane maleństwo. Bolszewicy po II wojnie światowej zamknęli kościół, klasztor i szpital, zamurowali w kościele studzienkę pamiętającą miejsce męczeńskiej śmierci franciszkanów...
Cofnijmy się w czasie. Wtedy, w 1345 r., siedmiu pozostałych franciszkanów, którym udało się uciec przed oprawcami, schwytano na górze nad Wilenką. Słowa z kroniki Zakonu Franciszkanów: "... Tam, na górze, siedem zrobiwszy krzyżów, srodze do nich żelaznymi gwoździami ręce i nogi tych franciszkanów poprzybijawszy, z krzyżami z góry do rzeki Wilenki wrzucili, mówiąc: Jakoście nam to drzewo czcić kazali, tak teraz na niem sami pływajcie". W 1387 r. odbył się chrzest Litwy. Wilnianie, dla uczczenia męczeństwa franciszkanów, wznieśli na górze nad Wilenką trzy drewniane krzyże. Odnawiane przez wieki, zostały po powstaniu styczniowym zniszczone z rozkazu Murawiewa. W 1916 r., po odejściu rosyjskich zaborców, wzniesiono z jasnego betonu wielki pomnik Trzech Krzyży. Jego autorem był Antoni Wiwulski - wcześniej, w 1910 r., twórca pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie i rozpoczętego w 1913 r. w Wilnie wielkiego kościoła Serca Jezusowego z zaprojektowaną 108-metrową wieżą i wielką rzeźbą Chrystusa rozpościerającego ramiona nad Wilnem. Wiwulski zmarł jako ochotnik Samoobrony Wileńskiej w styczniu 1919 r., w czasie walk z bolszewikami.
Po II wojnie światowej sowieccy okupanci zniszczyli nie ukończony jeszcze kościół Serca Jezusowego. W 1950 r., w nocy, wysadzili w powietrze pomnik Trzech Krzyży. "...Krzyże nie przestały istnieć, one śpią we wnętrzu góry i przyjdzie czas, że obudzą się i wyrosną na szczycie góry jak kwiaty na wiosnę..." - słowa krążącej wśród wilnian legendy przekazał nam, pielgrzymom Niedzieli, w 1986 r. w Wilnie w kościele Świętego Ducha jego proboszcz, obecny biskup grodzieński Aleksander Kaszkiewicz. Ziemia zebrana z Góry Trzykrzyskiej (krzyży nie było, ale nazwa góry trwała) i z Grobu Matki i Serca Marszałka Piłsudskiego została jako wotum - w urnie, po ofiarowaniu Matce Bożej Jasnogórskiej - złożona w Kaplicy Pamięci Narodu na Jasnej Górze. W 1989 r. wileńska legenda stała się rzeczywistością. Padła na Litwie władza Sowietów. Szczątki trzech krzyży wydobyto z ziemi. Ułożono na zboczu góry. Pokryły je kwiaty, przynoszone przez wilnian. Pomnik Wiwulskiego odtworzono. Trzy białe krzyże znów wieńczą ukochane miasto. Trzy krzyże, kościół Świętego Krzyża...
Jest w Wilnie miejsce będące ciągle żywym świadectwem franciszkańskich zmagań o światło Bożej prawdy. To wielki kościół Franciszkanów - Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, powstały w 1382 r. Początki kościoła i klasztoru to złożenie życia na ołtarzu wiary przez 36 franciszkanów, którzy jak ich poprzednicy ponieśli śmierć męczeńską. Teraz, w październikowy dzień 2002 r., obecność w tym wileńskim kościele stała się dla nas przeżyciem szczególnym. W 1989 r. kościół, po latach zamknięcia przez władze sowieckie, został oddany Franciszkanom. Widok jego wnętrza był dla nas wstrząsem. Zniszczenie i ruina. Wielkie ściany, nagie, pogruchotane, okaleczone wybitymi otworami. I pustka. Nie ma ołtarzy, rzeźb, obrazów. Zerwana posadzka. Świątynia przez całe lata profanowana i niszczona. Pytanie naszej, częstochowskiej młodzieży: Dlaczego kościół zniszczono? Ale Kościół żyje. Odrodził się jak Trzy Krzyże. W prezbiterium franciszkanie, z pozbieranych po odgruzowaniu kościoła cegieł, ułożyli ołtarz główny. Nad ołtarzem zawiesili krucyfiks - wizerunek Pana Jezusa, taki sam jak w Asyżu. W bocznej nawie umieszczono nowy obraz, ukazujący męczeństwo wileńskich misjonarzy.
Mszę św. odprawił z gospodarzami świątyni nasz Ksiądz Jacek. W kościele prawie mróz, ale ludzi dużo. Wzruszenie budzi beztroska, mała dziewczynka wspinająca się na dwa stopnie ołtarza, aby potem turlać się w dół. W pewnej chwili wstała i patrząc w stronę wejścia do kościoła, uśmiechnęła się od ucha do ucha, wyciągając rączki - do ołtarza zbliżała się trochę większa od niej dziewczynka, pierwsza w dziecięcej procesji darów. Pewnie św. Franciszek w niebie też uśmiechał się do tych wileńskich dzieci i wszystkich obecnych w kościele. Po błogosławieństwie Ksiądz Proboszcz przypomniał obecną sytuację kościoła i klasztoru franciszkańskiego. Zakonnicy nie mogą wrócić do swoich budynków klasztornych, bo władze Wilna wynajęły je spółce amerykańskiej. Nie mogą rozpocząć odbudowy zniszczonego kościoła, ponieważ z polecenia władz litewskich w poprzek bram otwartych na teren kościelny zainstalowano metalowe bariery uniemożliwiające wjazd i wyjazd samochodów transportujących materiały i sprzęt lub wywożących gruz. Po Mszy św. parafianie podpisywali się pod apelem do władz Wilna i organizacji międzynarodowych o umożliwienie egzystencji i działalności kościoła i Zakonu Franciszkanów.
W bocznej nawie kościoła, w kaplicy, we wnęce muru zobaczyliśmy przepiękną białą rzeźbę Matki Bożej o zamyślonym, łagodnym uśmiechu. W jaki sposób ocalała z bolszewickiego pogromu świątyni? Jej obecność jest znakiem zwycięstwa dobra nad złem, nadziei nad rozpaczą i zwątpieniem. To wileńska Matka Boża Niepokalanie Poczęta, zwana też Matką Bożą Brzemienną. Pierwotnie była we wnęce muru przy wejściu do klasztoru. Po powstaniu styczniowym władze rosyjskie zamknęły kościół i klasztor, wypędziły zakonników, a figurę Matki Bożej, przed którą odbywały się manifestacje patriotyczne, kazały zniszczyć. Zaborców oszukano, zamurowując wnękę z Matką Bożą. W latach Polski niepodległej ocaloną figurę umieszczono we wnęce kościelnej kaplicy św. Wawrzyńca. Za okupacji sowieckiej, w 1948 r., ponownie zabrano wiernym kościół i klasztor. I wtedy ktoś nieznany, jeszcze przed wkroczeniem barbarzyńców do kościoła, zamurował wnękę w kaplicy, ratując figurę Matki Bożej przed profanacją i zniszczeniem. W spustoszonym przez bolszewików kościele ocalała tylko Ona. Ocalała, promieniując uśmiechem i patronując Macierzyństwu. Cenne fotografie wnętrza kościoła i rzeźby Matki Bożej, wykonane latem 2002 r. przez Artura Rudę, otrzymaliśmy od naszej wileńskiej przewodniczki Anny Sipowicz.
Gdy byliśmy w Wilnie, nasz dyrektor i wychowawca Robert Jaczyński i ks. Jacek Reczek odwiedzili Daugavpils - Dyneburg w dawnych Inflantach, na pobliskiej Łotwie. Byli w Szkole Polskiej. 430 uczniów oprócz języka łotewskiego uczy się języka polskiego. I poznaje, dzięki światłym nauczycielom i wychowawcom, duchowe wartości narodu przodków. Szkoła w Dyneburgu od 10 lat organizuje Festiwale Kultury Polskiej na Łotwie. Działają w niej zespoły folkloru polskiego "Kukułeczka" i "Iskierka" oraz teatrzyk "Kopciuszek". Zespół "Kukułeczka" wiele razy występował w Polsce. Wśród uroczystości szkolnych do najważniejszych należą obchody Święta Niepodległości Polski i Łotwy - 11 Listopada i jasełka bożonarodzeniowe. Co roku 150 uczniów wyjeżdża do Polski na praktyki językowe. Podczas serdecznego spotkania częstochowsko-dyneburskiego postanowiono nawiązać łączność między naszymi szkołami. Grupa uczniów z Łotwy będzie doskonalić język polski, ucząc się z rówieśnikami w "Katoliku".
Po naszym powrocie do Częstochowy przyszła z Dyneburga radosna wiadomość. W dniu Święta Niepodległości Szkoła Polska przyjęła imię Marszałka Józefa Piłsudskiego, czcząc Wodza i Naczelnika Państwa, którego wojsko w krwawych walkach pomogło Łotwie zrzucić w styczniu 1920 r. bolszewickie jarzmo. Łotyszów i Polaków skupionych w Związku Polaków na Łotwie łączy wspólna walka o niepodległość i wspólna wiara. Robert Jaczyński i ks. Jacek Reczek dotarli do Agłony w dawnych Inflantach, do wzniesionego przed wiekami przez Dominikanów sanktuarium Matki Bożej, zwanego łotewską Jasną Górą. 9 września 1993 r. Ojciec Święty odprawił przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej Agłońskiej Mszę św. dla 300 tys. pielgrzymów. Teraz Mszę św. miał szczęście odprawić nasz Ksiądz Jacek.
W 1215 r. papież Innocenty III nadał Inflantom nazwę Terra Mariana - Ziemia Maryi.
Jasna Góra - Ostra Brama - Agłona. Szlak Matki Bożej.

Reklama

Koniec

Reklama

Sutanna, w której zginął ks. Jerzy Popiełuszko ma zostać udostępniona wiernym

2019-07-16 16:26

Informacja prasowa

W Parafii Świętego Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu znajdują się bezcenne przedmioty będące świadkami dramatycznych wydarzeń sprzed blisko 35 lat. Sutanna, którą w dniu śmierci miał na sobie ksiądz Jerzy Popiełuszko, koloratka, koszula i inne przedmioty, dzięki wparciu Ministerstwa Kultury oraz Polskiej Fundacji Narodowej poddane zostały konserwacji. Na 35. Rocznicę śmierci męczennika czasu komunizmu, będą one umieszczone w specjalnych gablotach, aby w ważnych momentach mogły być udostępniane wiernym.

Informacja prasowa

Przedmioty, o których mowa noszą ślady dramatycznych wydarzeń z 19 października 1984 roku, kiedy agenci służby bezpieczeństwa uprowadzili, a następnie w bestialski sposób zamordowali kapelana Solidarności. Tkaniny wciąż są poszarpane, pobrudzone, ze śladami błota. Przedmioty te po zakończeniu śledztwa i procesu toruńskiego zostały ostatecznie przekazane Archidiecezji Warszawskiej i dziś znajdują się w Sanktuarium Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki mieszczącym się w Parafii Świętego Stanisława Kostki. Ich konserwacja została dokonana tak, żeby zachować wszelkie ślady dramatu. Działanie to przeprowadziła konserwatorka Joanna Sielska, współpracująca z Muzeum Auschwitz i z Muzeum Powstania Warszawskiego. Kiedy badając tkaniny napotykałam na ślady dramatu, zdawałam sobie sprawę, z jak niezwykłymi przedmiotami mam kontakt. Była to trudna praca – powiedziała specjalistka. Są to relikwie a kontakt z nimi jest wstrząsający, powinny przypominać dzisiejszym pokoleniom o odpowiedzialności za bliźnich i o aktualności sporu dobra ze złem – powiedział ksiądz Marcin Brzeziński, proboszcz Parafii Świętego Stanisława Kostki.

Specjalistyczne gabloty będą odporne na uszkodzenia fizyczne, niepalne oraz regulujące temperaturę i wilgotność. Koszt ich wykonania to 60 tys. zł. Z założenia nie chcemy aby zakup finansował zewnętrzny sponsor. Zwracamy się z prośbą do zwykłych ludzi – jeśli jest to dla nich ważne – projekt zostanie ukończony – powiedział Paweł Kęska z działającego w Sanktuarium i Muzeum księdza Jerzego Popiełuszki.

Więcej informacji o projekcie na stronie: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy: oburzenie skazaniem na śmierć głodową Vincenta Lamberta

2019-07-17 18:03

lk / Warszawa (KAI)

Przygnębienie i oburzenie decyzją lekarzy, którzy zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta, pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji, wyraziło Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich. Mężczyzna zmarł dziewięć dni po odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie.

Poniżej tekst stanowiska przesłanego KAI:

Stanowisko Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich wobec zaniechania żywienia chorego Vincenta Lamberta

1. Jesteśmy oburzeni i przygnębieni decyzją lekarzy, którzy od dnia 3.07.2019 r. zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta - pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji.

2. Działania zespołu medycznego w ostatnich 9 dniach życia Vincenta są sprzeczne z prawami człowieka i zasadami etyki lekarskiej, są formą eutanazji i aktem okrucieństwa wobec pacjenta i jego rodziców. Niszczy to wizerunek lekarza i podważa zaufanie do naszego zawodu.

3. Nie jest uporczywą terapią żywienie przez sondę i pojenie wodą pacjenta z zachowanym samodzielnym oddechem oraz minimalną świadomością.

4. Żaden wyrok sądowy ani opinia specjalistów nie usprawiedliwiają działań zmierzających do zakończenia życia chorego, pozbawienia go jedzenia, picia i pomocy najbliższych oraz odbierania mu możliwości leczenia i rehabilitowania w innym ośrodku medycznym.

5. Mamy nadzieję, że historia choroby i śmierci głodowej Vincenta Lamberta oraz walka jego rodziców i tysięcy ludzi na całym świecie o jego ocalenie przyczynią się do ochrony życia i godności innych ciężko chorych pacjentów.

W imieniu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich:

dr n.med. ELŻBIETA KORTYCZKO, prezes KSLP, specjalista pediatrii i neonatologii,

prof. BOGDAN CHAZAN, wiceprezes KSLP i prezes Oddz. Mazowieckiego, specjalista ginekologii i położnictwa,

lek. ANNA GRĘZIAK, Honorowy Prezes KSLP, anestezjolog, członek Zespołu przy Rzeczniku Praw Pacjenta ds. opracowania standardów postępowania w terapiach medycznych stosowanych w okresie kończącego się życia,

lek. GRAŻYNA RYBAK, delegat Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii,

lek. MARZENNA KOSZAŃSKA, wiceprezes Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii

----

42-letni Vincent Lambert, który po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany, żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania. Dwa dni później odbył się jego pogrzeb.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem