Reklama

Rozmowa ze świadkiem życia Matki Urszuli Ledóchowskiej

Z m. Andrzeją Górską rozmawiał ks. dr Ireneusz Skubiś.
Niedziela Ogólnopolska 19/2003


Matka Urszula Ledóchowska

Z m. Andrzeją Górską ze Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego rozmawia ks. dr Ireneusz Skubiś

Ks. dr Ireneusz Skubiś: - Należy Matka do tych szczególnych osób, które osobiście znały św. Urszulę Ledóchowską. Więcej, Święta przyjmowała Matkę do klasztoru i była wychowawczynią. Co najbardziej charakterystycznego pamięta Matka ze spotkań ze Świętą?

M. Andrzeja Górska: - Muszę przyznać, że od pierwszego kontaktu m. Ledóchowska zafascynowała mnie swoją osobowością. Początkowo uderzała mnie w niej najbardziej pogoda ducha i energia, wyczuwalne przez nas, łódzkie dzieci i młodzież, jej troska o nas, o nasze wychowanie, o to, jakimi ludźmi będziemy w przyszłości. Gdy spotkałam ją już jako studentka, fascynacja ta pogłębiła się, bo zdawałam sobie sprawę, jak wiele obowiązków i odpowiedzialności spoczywa na jej ramionach. I wtedy zrozumiałam głębiej Pawłowe pragnienie: "Stałem się wszystkim dla wszystkich (...). Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział" (1 Kor 9,22-23).
W latach mojej młodości Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego rozwijało się bardzo intensywnie. Przybywało sióstr, domów i dzieł. Rozrastała się również bardzo szybko katolicka organizacja młodzieżowa - Krucjata Eucharystyczna, przeszczepiona przez Matkę na grunt polski. Z radością czytałyśmy wydawane przez siostry pisemko - organ Krucjaty - pod nazwą Orędowniczek Eucharystyczny, w którym Matka umieszczała często swoje artykuły o tematyce religijnej i wychowawczej, gdzie również ukazywały się w odcinkach jej powieści dla dzieci i młodzieży. Przez Krucjatę Eucharystyczną tysiące dzieci pogłębiały swoją religijność, a także podejmowały w sposób świadomy pracę nad doskonaleniem własnego charakteru. Wielkim zbiorowym przeżyciem całego łódzkiego społeczeństwa był Kongres Eucharystyczny w Łodzi w 1927 r., który zgromadził uczestników z całej niemal Polski. Głównym ośrodkiem Krucjaty Eucharystycznej był dom Sióstr Urszulanek na Czerwonej, gdzie odbywały się zarówno cotygodniowe zebrania, jak i międzyszkolne imprezy. Zwłaszcza niedzielne popołudnia gromadziły tłumnie dzieci łódzkie zarówno na adoracji Najświętszego Sakramentu, jak i na spotkaniach i rozmowach z siostrami. Również na Czerwonej miałyśmy okazję osobistego kontaktu z Matką Urszulą. Opowiadała nam o swoich podróżach, zwłaszcza do Rzymu, o spotkaniach z Ojcem Świętym, o jego szczególnych troskach dotyczących życia całego Kościoła. Zachęcała do modlitwy i osobistych ofiar w intencji Ojca Świętego. W wielu z nas te spotkania rozbudziły pragnienie poświęcenia swego życia służbie Kościołowi.
Później zetknęłam się z Matką jako studentka w domu akademickim w Warszawie na Wiślanej (dawniej Gęsta). Uderzało mnie w Matce zwłaszcza głębokie zainteresowanie życiem każdej z nas, w czym wyczuwałyśmy jakąś wielką życzliwość i miłość. W tym właśnie okresie i ja wyjawiłam jej w czasie osobistej rozmowy pragnienie wstąpienia do Zgromadzenia, co Matka przyjęła z radością. Dla mnie osobiście, jak i dla wielu moich koleżanek, Matka była wzorem osoby poświęconej całkowicie Bogu i służbie człowiekowi, a przez wiarę i miłość - kimś bardzo szczęśliwym.

- Jak Matka sądzi - teraz, po wielu latach od czasu, gdy miała Matka św. Urszulę na co dzień - na czym polega świętość?

- Ojciec Święty Jan Paweł II w pierwsze liturgiczne święto bł. Urszuli (29 maja 1984 r.) powiedział o Matce m.in.: "Czujna na potrzeby czasu, w którym Opatrzność powołała ją do życia, bł. Urszula potrafiła odpowiadać na wymagania przeobrażającego się świata wewnętrznym spokojem, który przychodził jej ze zrozumienia, że Bóg jest naszym Ojcem; radością z wytrwałego odkrywania zawsze nowej prawdy Ewangelii, pokorą niestrudzonej służby braciom, których odbierała jako sakrament obecności Chrystusa zawsze aktualnej". Kontemplację i czyn apostolski Matka traktowała jako harmonijną jedność, integrującą dojrzewanie osoby ludzkiej do pełni, do świętości. Cechowała ją nie tylko głęboka wiara i ufność w moc i dobroć Boga, ale i naturalność, i prostota oraz ogromna pracowitość i sumienność w wypełnianiu codziennych obowiązków. Świętość w ocenie Matki - jak sama pisała - "nie domaga się od nas rzeczy nadzwyczajnych, lecz wiernego spełniania obowiązków życia codziennego, spełniania woli Bożej dla Boga i z Bogiem. Często myślimy, że to tak trudno zostać świętym i dlatego rezygnujemy ze świętości, uspokajając swe sumienie: «Świętość nie dla mnie». Ale to błąd! Musimy stać się świętymi, jeżeli chcemy dostać się do nieba. Lecz nie bójmy się, nie na nadzwyczajnych pokutach, na długich modlitwach, na heroicznych aktach cnót polega świętość, ale na cichym spełnianiu woli Bożej. Najlepsza modlitwa - to ciągłe zgadzanie się z wolą Bożą; najlepsza pokuta - to ciche, radosne przyjmowanie woli Bożej; najcudowniejszy akt miłości - to wierne wykonywanie woli Bożej we wszystkim". Wydaje się, że była to również droga świętości samej Matki.

- Święty - to wzór do naśladowania. W czym i w jaki sposób możemy naśladować św. Urszulę?

- Znowu chciałabym odwołać się do tego, co napisał ówczesny kard. Karol Wojtyła, przesyłając do Kongregacji ds. Świętych akta procesu apostolskiego przeprowadzonego w Kurii Metropolitalnej w Krakowie (1974 r.). Napisał bowiem m.in.: "Głębia życia wewnętrznego m. Urszuli, znajdująca wyraz w ofiarnej i radosnej służbie każdemu potrzebującemu, bez różnicy narodowości i wyznania, może być wzorem chrześcijanina naszych czasów, pragnącego żyć pełnią Ewangelii". M. Urszula, otwarta na łaskę Bożą i potrzeby braci, potrafiła rzeczywiście w duchu powszechnego braterstwa rozwiązywać najbardziej złożone problemy ludzkie w świetle wiary i synowskiej zależności od Kościoła. Stąd może być ukazana jako wzór nie tylko dla osób Bogu poświęconych, ale i dla świeckich, z którymi umiała skutecznie współpracować. Cechowała ją nie tylko odwaga apostolska i przenikliwość w dostrzeganiu potrzeb Kościoła, ale była też wzorem chrześcijańskiego optymizmu. Wypływał on również z wiary w moc i dobroć Boga oraz w zdolność stworzeń rozumnych i wolnych do współdziałania ze Stwórcą i Zbawicielem w realizowaniu królestwa prawdy, miłości i szczęścia. Matka Urszula rosła dawaniem siebie Bogu i ludziom, czynieniem dobra z radością.

- Matka Urszula poświęcała wiele czasu sprawom polskim. Na czym polegał patriotyzm Świętej?

- Mimo iż wychowana w Austrii, pomimo tego, że urodziła się w małżeństwie mieszanym z ojca Polaka i matki Szwajcarki, miała od dzieciństwa rozbudzoną świadomość przynależności do narodu polskiego. Miłość ojczyzny wyrażała w konkretnych czynach i działaniach, zwłaszcza w okresie II wojny światowej. Rozpoczęła wówczas akcję charytatywno-propagandową na rzecz Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, założonego w Vevey (Szwajcaria) przez Henryka Sienkiewicza, Ignacego Paderewskiego i Antoniego Osuchowskiego. Jako przedstawicielka tegoż Komitetu na kraje skandynawskie wygłosiła w tych krajach 80 odczytów o Polsce. Ukazywała słuchaczom historię i kulturę swego kraju. Żarliwością i autentyzmem wypowiedzi budziła nie tylko sympatię dla umęczonego narodu, ale przyczyniała się w dużej mierze do wydatnej pomocy materialnej dla współrodaków. Dzięki jej staraniom wydana została w Sztokholmie książka pt. Polonica, stanowiąca zbiór artykułów o historii, kulturze Polski i jej katolicyzmie, napisanych przez znanych autorów. Sama napisała do tej publikacji artykuł o kulcie Matki Bożej w Polsce (Madonnakulten i Polen). W 1917 r. zorganizowała i prowadziła dom dziecka dla polskich sierot. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości przeniosła się wraz z grupą sióstr i dzieci do kraju. Włączyła się w odbudowę odrodzonej ojczyzny, szczególnie przez podejmowanie prac związanych z wychowaniem dzieci i młodzieży. Dziełem Matki - jak już wspomniałam - było zapoczątkowanie w Polsce w 1925 r. Krucjaty Eucharystycznej. Ta dziecięca organizacja, w którą Matka wkładała cały zapał swej zawsze młodzieńczej duszy, zawdzięczała jej swój rozwój i szeroki zasięg. Matka Ledóchowska korzystała ze wszystkich środków, jakie wskazywała jej Opatrzność, by dziełu temu dać trwałe podstawy. Brała czynny udział w zjazdach Krucjaty, przemawiała na Kongresach Eucharystycznych, rozpoczęła wydawanie Hostii - organu dla kierowników Krucjaty. Społeczeństwo polskie oddawało do dyspozycji Matki nawet swe wielkie majątki na cele wychowania i szerzenia kultury polskiej i katolickiej. A Matka, pełna inicjatywy, energiczna i konsekwentna w realizowaniu powziętych postanowień, nie zrażała się tymi zobowiązaniami, przyjmując je z ufnością w Bożą pomoc i wierząc, że przyniosą dobro dla Bożej sprawy, dla polskiego narodu.

- Matka Urszula wiele swoich sił oddawała sprawie wychowania młodych dziewcząt. Jaką była wychowawczynią? Czy dzisiaj mogłaby zaimponować młodym?

- "Powołaniem Matki Urszuli była młodzież i jej wychowanie" - tak w dniu jej beatyfikacji powiedział Jan Paweł II (Poznań, 20 czerwca 1983 r.). Praca z młodzieżą i dla młodzieży w celu bezpośredniego kształtowania jej życia umysłowego i duchowego była potrzebą jej serca. Katolicyzm i polskość - co nieraz powtarzała - były w jej przekonaniu koniecznymi, dopełniającymi się czynnikami w wychowaniu - oba żądały walki z wszelką połowicznością i wygodnictwem, oba stawiały młodym postulat świętości na co dzień, wypracowanej w rzetelnym spełnianiu obowiązków. Była wychowawczynią wymagającą, ale jednocześnie była przekonana, że żądając wiele, trzeba głęboko kochać i rozumieć ludzi, i dawać wyraz takiego do nich stosunku w uśmiechu, który jest wykwitem triumfu życzliwości nad chłodem, miłości nad egoizmem i nie przychodzi bez walki. A nieodstępnym jego towarzyszem jest dobry czyn. Matka potrafiła wciągać młodzież do pracy apostolskiej. Pozwolę sobie przytoczyć fragment ze wspomnień jednej z licznych wychowanek Matki, Marii Górnickiej, żony adwokata - ofiary Katynia: "W odezwach, artykułach apelowała, abyśmy choć rok swego życia, jak żołnierze ojczyźnie, poświęciły braciom na Kresach. Z jej inicjatywy robiłyśmy zbiórki pieniędzy, odzieży, książek dla najbiedniejszych ochronek kresowych. W trosce o dusze organizowała w Pniewach, podczas wakacji, rekolekcje zamknięte dla różnych stowarzyszeń i osób prywatnych, które często - na prośbę słuchaczy - sama prowadziła. Matka osiągała niezwykłe wyniki swej pracy wychowawczej przez indywidualne podejście, proste, matczyne. Była przy tym ogromnie subtelna, pełna naturalnej prostoty, co sprawiało, że darzyłyśmy ją pełnym zaufaniem i otaczałyśmy największą czcią. Mimo że żyła życiem zakonnym, miała zrozumienie i pozytywny stosunek do kwestii życiowych świeckich. Przygotowywała nas do przyszłych zadań w rodzinie i ojczyźnie. Przede wszystkim chciała, byśmy były dobrymi katoliczkami, mądrymi matkami, pełnowartościowymi obywatelkami kraju. Po naszym wyjściu ze szkoły interesowała się naszymi losami. Życzyła sobie, byśmy z naszymi problemami, bólami, wątpliwościami wracały do Pniew, by tam zaczerpnąć sił do dalszej walki. Matka musiała znać życie albo też miała intuicyjne wyczucie, które sprawiało, że rady jej i wskazania były trafne i przekonujące". Takich wspomnień o życiu, postawie i działalności Matki jest w archiwum Zgromadzenia bardzo dużo.

- Matka Urszula jest założycielką Waszego Zgromadzenia. Czy jej duch i charyzmat jest obecny w Zgromadzeniu? Jaki jest charyzmat Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Szarych?

- Od 1920 r. Zgromadzenie Sióstr Urszulanek SJK zaczęło rozwijać się bardzo szybko. Gorliwość Matki Ledóchowskiej o chwałę Bożą, wspierana wybitnie darem męstwa i mądrości, jej głęboka miłość człowieka, a przede wszystkim promieniująca świętość, tak pełna nadzwyczajnej prostoty, pociągała coraz więcej osób do pójścia w jej ślady, do radosnej służby Bożej wśród potrzebujących. W 1939 r., w którym Bóg odwołał Matkę z posterunku na ziemi, Zgromadzenie przez nią założone liczyło około 800 sióstr. Praca ich rozwijała się w 29 placówkach w kraju i 6 za granicą - we Włoszech i Francji.
Istotę życia zakonnego Matka widziała w osobistym, dobrowolnym i świadomym oddaniu siebie i swego życia Chrystusowi, by razem z Nim szerzyć królestwo Boże na ziemi. Taki charyzmat z woli Kościoła kryje w sobie nazwa - Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Posługę człowiekowi i wszelką inną pracę traktowała religijnie, jako wypełnienie woli Bożej i jako twórczy wkład człowieka we współtworzenie i uświęcanie świata i jego kultury przez cywilizację miłości. Tę myśl wyraziła Matka w swoich pismach na długo przed Soborem Watykańskim II. W formacji duchowej akcentowała wartość liturgii, Eucharystii, w której widziała szczyt i źródło naszego zjednoczenia z Bogiem. Codzienne uczestnictwo we Mszy św. miało prowadzić siostry do coraz pełniejszego zjednoczenia z Kościołem - sakramentem zbawienia - a codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, osobista i wspólnotowa, stała się trwałym elementem duchowości szarourszulańskiej. Kult Eucharystii łączyła Matka z nabożeństwem do Najświętszej Maryi Panny, Matki Jezusa, pokornej Służebnicy Pańskiej, której słowa: "Oto ja służebnica Pańska" uczyniła hasłem Zgromadzenia. Na pytanie, jaka jest urszulańska droga do świętości, odpowiedziała: Wpatruj się w Matkę Najświętszą i naśladuj Ją w tych Jej postawach, które wyraziła słowami i życiem: fiat, magnificat, i służbą braciom, aż po krańce świata.
Czy jej duch i charyzmat są obecne w Zgromadzeniu? Znów odpowiem słowami kard. Wojtyły: "Dzieło Matki trwa nadal w jej Zgromadzeniu, które po dziś dzień skutecznie wspomaga, zwłaszcza w Polsce, duchowieństwo w jego misji duszpasterskiej. Przez oddanie swej rodziny zakonnej w służbę Kościoła i wkorzenienie jej w środowisko ubogich i potrzebujących - otworzyła już przed 40 laty drogi wytyczone przez Sobór Watykański II".

- Była Matka przełożoną generalną. Jak wtedy realizowała Matka ideały świętej Założycielki?

- Zarówno nasz kraj, jak i cały świat uległ od śmierci Matki wielu przeobrażeniom. Także w Kościele, a w związku z tym i w Zgromadzeniu dokonało się dużo zmian. Stara się ono żyć jednak ciągle wskazaniami pozostawionymi przez Matkę Założycielkę w wielu pismach, zwłaszcza zawartych w prośbach jej duchowego Testamentu, w Konstytucjach, Dyrektorium i w innej spuściźnie, jak np. w medytacjach na każdy dzień roku, opartych na Piśmie Świętym.

- Czy przez lata, w których patrzy Matka na swoje Zgromadzenie, daje się zauważyć rozwój ideałów Założycielki?

- Do pogłębiania charyzmatu Matki Założycielki przyczyniały się na przestrzeni lat różne szczególne momenty, jak Sobór Watykański II, a zwłaszcza beatyfikacja i kanonizacja Matki. Wnikając w potrzeby Kościoła powszechnego, Zgromadzenie rozszerzyło swoją działalność, a tym samym przeniosło charyzmat Matki na kraje Ameryki, Afryki, a także powróciło na tereny, które Matka szczególnie umiłowała - Skandynawię i tereny Europy Wschodniej, a ostatnio na Filipiny.

- Założycielka Zgromadzenia była człowiekiem o szerokich kontaktach europejskich. Czy na podstawie wielu materiałów można by uzyskać odpowiedź na pytanie: Jak św. Urszula widziałaby sprawę przystąpienia Polski do Unii Europejskiej?

- "W swym zapale miłości ku Bogu, Matka nie znała przeszkód: oddała się całkowicie Jemu oraz bliźnim cierpiącym i potrzebującym. Odważnie przemierzała Europę od kraju do kraju, by nieść światło, pociechę i miłość" - napisał o niej opat benedyktyński (bp Rea). Matka potrafiła jednoczyć ludzi różnych poglądów, wyznań i narodowości wokół jednego celu: pomocy potrzebującym. Zapytana, za jakim programem się opowiada, odpowiedziała: "Moją polityką jest miłość". Odczytała bowiem dobrze - jak powiedział o niej o. Mirewicz TJ - potrzeby swojej epoki, przeczuwając, że w niej przełamuje się dotychczasowy kierunek historii; że 1914 r. i to, co go poprzedziło, zapowiada jakieś radykalne zmiany w układzie warunków politycznych, społecznych, kulturalnych i religijnych. Przeczuciom tym i lękom przeciwstawiała propozycje zawarte w swoich przedsoborowych myślach i czynach. Propozycje bardzo proste i jednocześnie odważne, wywodzące się z wiary w dobroć Boga i dobroć człowieka.
Sądzę, że harmonia osobowości Matki, jej przykład życia zakotwiczonego całkowicie w Bogu, opartego na Kościele, skale Piotrowej, i stąd wolnego, radosnego, dynamicznego, może być pomocą dla nas, współczesnych, abyśmy angażowali się wszyscy w cywilizację życia i miłości. Odnieść to możemy również do współudziału w jednoczącej się dziś Europie.

- Dziękuję za rozmowę.

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitewne popołudnie u św. Barbary w Wieluniu

2019-10-22 21:49

Zofia Białas

22 października w parafii św. Barbary w Wieluniu stał się dniem szczególnym. W tym dniu zbiegły się tu trzy ważne ewangelizacyjne wydarzenia: Różaniec Święty dla dzieci, wspomnienie św. Jana Pawła II i inauguracji jego pontyfikatu oraz comiesięczne nabożeństwo i Eucharystia ku czci św. Rity.

Zofia Białas

Wszystkim modlitwom towarzyszyły Relikwie św. Rity i św. Jana Pawła II oraz wiele róż, w tym jeden bukiet szczególny - bukiet wdzięczności dla św. Rity od młodej matki za cud narodzenia dziecka i decyzji narzeczonego o zawarciu sakramentalnego małżeństwa.

Nabożeństwo różańcowe dla dzieci zakończyło się mini sprawdzianem wiadomości na temat tajemnic światła. Pomocą były piękne ilustracje ze scenami chrztu w Jordanie, cudu w Kanie, nauczania Pana Jezusa, przemienienia na Górze Tabor i ustanowienia Eucharystii. Mini sprawdzian przeprowadziła jedna z matek, która przed każdą tajemnicą czytała proste rozważania wyjaśniające tajemnice życia Jezusa i Jego Matki.

Tuż po Różańcu rozpoczęło się nabożeństwo do św. Rity połączone Litanią, koronką, prośbami i podziękowaniami. Było to już 10. Nabożeństwo w tym roku i 11. od chwili uroczystego wprowadzenia Jej Relikwii do kościoła w grudniu 2018 roku.

Ilość wiernych na nabożeństwie i Eucharystii ku Jej czci z miesiąca na miesiąc jest coraz większa. Coraz więcej czcicieli świętej od spraw beznadziejnych przybywa z różami, które po Eucharystii są uroczyście poświęcane.

Coraz więcej czcicieli świętej Rity zabiera do domów książeczki z modlitwami na każdy miesiąc i coraz więcej z nich wie, że trzeba mieć silną wiarę, modlić się sercem i być w modlitwie wytrwałym, bo tylko taką ufną modlitwę święta zaniesie przed Boży tron.

Eucharystia zakończyła się błogosławieństwem relikwiami św. Jana Pawła II i ucałowaniem Relikwii świętej Rity.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem