Reklama

Sprzedawanie twarzy

Ksiądz zjadający łapczywie czekoladę, lekarz promujący środek na odchudzanie - producenci reklam chętnie wykorzystują wizerunek osób cieszących się kredytem społecznego zaufania. Czy każdy, komu zaproponowany zostanie udział w reklamie telewizyjnej, radiowej, prasowej, powinien wziąć w niej udział?

Niedziela Ogólnopolska 23/2003

Lekarzom udziału w reklamie zabrania Kodeks Etyki Lekarskiej

Lekarzom udziału w reklamie zabrania Kodeks Etyki Lekarskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Istnieją pewne grupy zawodowe, na których reklamodawcom zależy szczególnie. Chcąc wywołać pozytywne skojarzenie z reklamowanym produktem, wybiera się kogoś o profesji będącej gwarantem wielowiekowego doświadczenia i wyrazem zaufania.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Głoszenie prawdy, a nie lobbing

Reklama

Wśród zawodów społecznego zaufania można wymienić dziennikarzy, adwokatów, lekarzy, policjantów. Chciałoby się dorzucić: i księży.
- Policjant pod żadnym pozorem nie może wziąć udziału w reklamie. Reprezentuje on służbę publiczną. Udział w reklamie związanej z komercją byłby wykorzystaniem społecznego zaufania - mówi Klaudiusz Kryczka z Komendy Głównej Policji.
W większości profesji tzw. społecznego zaufania zakaz udziału w reklamie wynika z kodeksu zawodowego. - Lekarzom udziału w reklamie zabrania artykuł 63 kodeksu etyki lekarskiej - mówi Iwona Raszke, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej. Po wizerunek lekarza w reklamie sięgają często firmy farmaceutyczne. Jedna z brytyjskich firm reklamowała środek przeciwko miażdżycy. Wkrótce okazało się, że lek, ze względu na uboczne skutki, trzeba było wycofać z obiegu. Firma wypłaciła klientom odszkodowania. - Lekarz ma obowiązek tak postępować, aby nie działać na szkodę pacjenta - mówi Zbigniew Szlenk, prezes Związku Lekarzy Polskich.
- Trudno sobie wyobrazić, żeby adwokat brał udział w reklamie. Adwokatom nigdy nie proponowano takich usług i nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł zgodzić się na taką propozycję - mówi mecenas Agnieszka Metelska, rzecznik prasowy Naczelnej Rady Adwokackiej. Podkreśla, że adwokaci mają nawet zakaz reklamowania swoich usług. W autoreklamie obostrzenia dotyczą także lekarzy. Oferując swoje usługi, muszą ograniczyć się do czystej informacji, nie mogą stosować kryptoreklamy - podnosić atrakcyjności swoich usług, podkreślając ich wyjątkowy charakter.
Krystyna Mokrosińka, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, utożsamia udział dziennikarza w reklamie ze "sprzedaniem swojej niezależności". Zadaniem dziennikarza jest głoszenie prawdy, a reklama opiera się na lobbingu za pieniądze - uzasadnia.

Izolacja w środowisku

Sprzedawanie własnego wizerunku przypomina niezdrową transakcję. Zarabia na tym jednostka, traci na etyce profesja przez nią wykonywana. Bo jak ufać lekarzowi czy księdzu, jeśli zawiedliśmy się na reklamowanym przez nich produkcie czy usłudze?
W większości tzw. zawodów społecznego zaufania wobec osób, które wzięły udział w reklamie, środowiska branżowe stosują sankcje dyscyplinarne. W przypadku lekarza - sprawa kierowana jest do Komisji Etyki Lekarskiej. Wobec policjanta, po wszczęciu postępowania wyjaśniającego, toczy się postępowanie dyscyplinarne. Szczególnie ostro traktowany jest udział w reklamie dziennikarza. Często kończy się pożegnaniem z zawodem. Sprawę opiniuje Rada Etyki Mediów.
- Najwięcej spraw rozpatrywaliśmy przed dwoma laty, ostatnio trafia do nas mniej przypadków. Sprawę udziału Katarzyny Dowbor w reklamie firmy wędliniarskiej uznaliśmy za naganną - mówi Magdalena Bajer, prezes Rady Etyki Mediów. Po tym fakcie prezenterka TVP została zawieszona w pracy. Ewa Michalska, prowadząca program ekonomiczny, po udziale w reklamie nie wróciła do dziennikarstwa.
W świecie mediów zanim pracodawca zastosuje karę dyscyplinarną, werdykt wydają sami dziennikarze - udział w reklamie określają dosadnie jako "zeszmacenie się". Bohaterowie reklam są izolowani w środowisku.

Zysk czy popularność?

Dlaczego tak często w reklamówkach pojawiają się osoby, które nie powinny tam występować? Pokusa gwiazdorstwa czy zarobienia pieniędzy? Może krótkowzroczność?
- Podejrzewam, że niektórzy dziennikarze uczestniczą w realizacji reklamy pod pseudonimem. Decydują się na taki krok, ponieważ nie mają środków na utrzymanie. Jeśli poważnie traktujemy swój zawód, nie należy angażować się w taką działalność. Gdyby w przyszłości udowodniono takie postępowanie, to taka osoba jako dziennikarz może czuć się skończona - mówi Krystyna Mokrosińska.
W radiowej reklamie sieci telefonii komórkowej wystąpił niedawno sam Bogdan Tomaszewski, dawny komentator sportowy. Wyraz swojej konsternacji udziałem w reklamie, choć emerytowanego, to przecież dziennikarza, dał felietonista Rzeczpospolitej. Przypomniał, jak kiedyś Tomaszewski uczył miliony Polaków nie tylko sportu, ale także patriotyzmu, gdy na łamach czasopism wspominał o XX-leciu międzywojennym, o powstaniu, o dziewczynach łączniczkach. Wypomniał, że Tomaszewski kiedyś nie chciał, by w sporcie o wszystkim decydowały pieniądze. A teraz? Nie ma punktów odniesienia.
Nazajutrz w tym samym dzienniku ukazał się list Tomaszewskiego z... podziękowaniami dla felietonisty. Bogdan Tomaszewski, z właściwą sobie klasą, przeprosił tych, których zaufanie zawiódł, i oświadczył, że ta publikacja uświadomiła mu coś, z czego nie zdawał sobie sprawy. Kwotę zarobioną na reklamie radiowej postanowił więc przeznaczyć na uzupełnienie kosztów turnieju tenisowego dla młodzieży i ufundowanie pucharu.
- Przedstawiciele takich zawodów, jak lekarz, nauczyciel czy ksiądz, nie powinni uczestniczyć w reklamach. Te profesje mają charakter powołania i muszą cieszyć się zaufaniem społecznym - uważa Jarosław Sellin, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Tymczasem reklama kieruje się prawami abstrahującymi od prawdy. Jej celem jest zapewnienie dobrej sprzedaży produktu.
- Reklamowane są przecież nie te produkty, które są najwyższej jakości, ale te produkowane przez firmy mające najwięcej funduszy zarezerwowanych na reklamę - uzasadnia Sellin.

Ksiądz w reklamie?

Coraz częściej w reklamach wykorzystuje się osoby duchowne albo ludzi ucharakteryzowanych na księdza czy zakonnicę. Jedno i drugie jest powszechnie uznawane za naganne, choć w Kościele brak jasnych przepisów w tej kwestii. Zasadniczo kapłani występujący w mediach powinni mieć na to zgodę biskupa ordynariusza. Ale przecież wcześniej nie przynoszą swoim biskupom scenariusza, nie zawsze jasno określają, na czym będzie polegało wystąpienie w mediach. Można zresztą na potrzeby kurii użyć określenia oględnego: np. "program informacyjny". Tak niektóre instytucje określają swoje reklamy. Dopiero w czasie emisji biskup przekonuje się, że jest to zwykły spot reklamowy, powtarzany cyklicznie.
- Półtora roku temu w mediach pojawiły się reklamy wykorzystujące symbole religijne, biskupi wystosowali komunikat przeciwko obrażaniu uczuć religijnych katolików - mówi o. Adam Schulz. Kiedy w telewizyjnej reklamie pojawił się kapłan reklamujący telefony komórkowe (jak ustaliła nasza redakcja, niestety, autentyczny), po protestach katolików reklama zniknęła z ekranu. O. Schulz twierdzi, że potrzebna jest większa aktywność świeckich. Jeśli katolicy czują, że obraża się ich uczucia, powinni zabierać głos, nie czekając na reakcje biskupów i księży.
Ks. dr Wiesław Niewęgłowski, wykładowca teologii środków społecznego przekazu na UKSW, duszpasterz środowisk twórczych, zapytany o możliwość udziału kapłana w reklamie, odpowiada zdecydowanie: - Ksiądz w reklamie? To jakieś nieporozumienie. Kapłan może występować tylko w reklamie Pana Jezusa w kościele. Udział w innym rodzaju reklamy sprawia, że kapłan przestaje kojarzyć się z przesłaniem ewangelicznym, jego pierwsze powołanie znika gdzieś w tle. Człowiek traci swoją twarz i od tej chwili zaczyna być kojarzony z reklamowaną ideą czy rzeczą - argumentuje.
Zdaniem o. Adama Schulza, rzecznika prasowego Episkopatu - polski kapłan może wziąć udział w reklamie promującej treści ewangeliczne. Zaś udział księdza w innym rodzaju reklamy budzi niepokój.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. You w Dzień Duchowieństwa: kapłan musi unikać duchowej przeciętności

2026-07-17 07:48

Vatican Media

Kard. Lazzaro You Heung-sik podkreślił, że kapłaństwo nie jest drogą kariery

Kard. Lazzaro You Heung-sik podkreślił, że kapłaństwo nie jest drogą kariery

Kapłan musi unikać efektywizmu, zniechęcania się i duchowej przeciętności – wskazał kardynał Lazzaro You Heung-sik, prefekt Dykasterii ds. Duchowieństwa, w przesłaniu skierowanym do kapłanów w Paragwaju. Okazją przesłania był Krajowy Dzień Duchowieństwa, obchodzony od 13 do 16 lipca - informuje Vatican News.

Spotkanie, zorganizowane przez Krajowe Biuro Duszpasterstwa Kapłanów Konferencji Episkopatu Paragwaju, odbywało się w Wyższym Seminarium Duchownym Matki Bożej Wniebowziętej i gromadzi kapłanów z różnych diecezji kraju na sesjach poświęconych formacji stałej, modlitwie, braterskiej wspólnocie oraz refleksji. Temat przewodnim tegorocznych dni formacyjnych dla kapłanów w Paragwaju - „Tożsamość kapłana i profil posługi we współczesnym kontekście” – wpisywał się w proces odnowy posługi prezbiterów promowany przez Dykasterię ds. Duchowieństwa oraz nauczanie Leona XIV.
CZYTAJ DALEJ

Zamość: Młoda kobieta skazana za wystąpienie przeciwko masowej imigracji!

2026-07-17 14:15

[ TEMATY ]

sąd

wyrok

Adobe Stock

Sąd Rejonowy w Zamościu nieprawomocnie skazał 16 lipca Oliwię Olejniczak – 21-letnią studentkę i matkę rocznego synka, spodziewającą się drugiego dziecka – na karę grzywny w wysokości 3000 zł, uznając ją za winną „nawoływania do nienawiści” na tle narodowościowym, rasowym i wyznaniowym (art. 256 § 1 Kodeksu karnego) - informuje Ordo Iuris.

Podstawą skazania było emocjonalne wystąpienie młodej matki podczas legalnej manifestacji przeciwko niekontrolowanej imigracji, która odbyła się 19 lipca 2025 r. na Rynku Wielkim w Zamościu. Panią Oliwię, objętą programem bezpłatnej pomocy prawnej Ordo Iuris, reprezentuje adw. Magdalena Majkowska. Instytut zapowiada apelację i będzie domagał się uniewinnienia.
CZYTAJ DALEJ

Upolitycznione prawa obywatelskie

2026-07-18 07:00

[ TEMATY ]

felieton

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Czym są prawa człowieka i prawa obywatelskie? Definicji znaleźć można mnóstwo, ale jest z pewnością pewne powszechne odczucie. Czy wśród takich praw jest demokracja i prawa wyborcze? Z pewnością. Czy ich gwarantem może być człowiek, który podważał prawa obywateli do wyboru prezydenta? Śmiem wątpić.

Mam na myśli oczywiście panią Sylwię Abram-Gregorczyk, którą większość rządząca wybrała na nowego Rzecznika Praw Obywatelskiej. Jej poglądy są powszechnie znane i nie jest żadną zbrodnią, że bliżej im do obozu lewicowo-liberalnego. Problem w tym, że są one bardzo dalekie od szacunku do kilku podstawowych we współczesnym państwie europejskim kwestii: bezpieczeństwa obywateli, prawa wyborczego, przepisów prawa i pluralizmu. Te dwa ostatnie fundamenty bardzo poważnie naruszyło siłowe przejęcie mediów publicznych i próba zablokowania zaprzysiężenia wybranego przez Polaków prezydenta. W tej pierwszej sferze swoje piętno odcisnęła grupa „Wejście”, nieformalne zrzeszenie ludzi ze świata polityki, adwokatury i mediów, które aktywnie włączyło się w takie działania jak przejęcie Polskiego Radia, Telewizji Polskiej i Polskiej Agencji Prasowej oraz wyłączenie sygnału TVP Info, TVP World i portalów internetowych TVP. Do dziś nikt za to nie odpowiedział, a prokuratora Michała Ostrowskiego, który się tym zajmował – odsunięto od sprawy i spotkały go szykany. I nie chodzi tu tylko o złamane przepisy prawa medialnego, czy zablokowanie praw konstytucyjnych organów polskiego państwa, takich jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji i Trybunał Konstytucyjny, ale jawny atak na pluralizm mediów, rozumiany jako jak najszerszy wybór oferty programowej i światopoglądowej, dostępnej obywatelom.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję