Reklama

Sanktuarium Relikwii Krzyża Świętego

Krzyż Jezusa Chrystusa to dla każdego chrześcijanina źródło łaski i moc dająca zbawienie. Świadczą o tym m.in. krzyże przydrożne wpisane w krajobraz naszej ojczyzny. Niezliczona ich liczba pokazuje, że krzyż jest głęboko zakorzeniony w polskiej religijności i kulturze. Miejscem szczególnej czci krzyża jest Sanktuarium Świętokrzyskie - najstarsze w Polsce, gdzie od wieków przechowywane są relikwie Drzewa Krzyża, na którym umarł Jezus Chrystus.

Niedziela Ogólnopolska 37/2003

Relikwiarz z relikwiami Świętego Krzyża

Dawne dzieje

Klasztor Świętego Krzyża położony jest na Łyścu - zwanym również Łysą Górą - drugim co do wielkości szczycie Gór Świętokrzyskich. Łysa Góra była miejscem kultu religijnego jeszcze w czasach pogańskich. Legendy związane z tym miejscem mówią nie tylko o czci oddawanej tu bóstwom, ale również o „zamku” - ośrodku władzy, który miał poprzedzać fundację benedyktyńską.
Pierwszy kościół na Łyścu - pw. Trójcy Przenajświętszej - wzniesiony został przez Dąbrówkę w okresie chrztu Polski. Data założenia klasztoru na Łysej Górze nie jest znana. Tradycja benedyktyńska, powtórzona przez Jana Długosza w Dziejach Polski, przypisuje fundację Bolesławowi Chrobremu w 1006 r. Przekazy kronikarskie opisujące pojawienie się benedyktynów w klasztorze są pełne legend. Najstarsza monografia o Świętym Krzyżu łączy wzniesienie kościoła przez Dąbrówkę z jednoczesnym osiedleniem się zakonników, których wezwała ona z czeskiego miasta Zozea. Z kolei Długosz podaje, że Bolesław Chrobry zwrócił się do konwentu na Monte Cassino z prośbą o przysłanie mnichów do zasiedlenia klasztoru na Łysej Górze. Skąd przybyli benedyktyni na Święty Krzyż - do dziś nie wiadomo.

Legenda

Było to za czasów panowania Bolesława Chrobrego, który zaprosił do Polski swojego krewnego, węgierskiego królewicza Emeryka. Młodzieniec przed daleką podróżą otrzymał od swojego ojca oprawiony w złoto krzyż z relikwiami Krzyża Świętego. Król Bolesław na cześć królewicza urządził wspaniałe polowanie. Wśród gęstwiny leśnej Emeryk spostrzegł wielkiego jelenia i popędził za nim. Jeleń wpadł w gęste zarośla, a jego rozłożyste rogi zaplątały się w gałęziach. Uradowany królewicz wydostał strzałę z kołczanu, napiął łuk i wycelował w zdobycz. Wtedy stało się coś dziwnego. Jeleń odwrócił łeb w stronę myśliwego i Emeryk ujrzał między wieńcami wspaniałych rogów otoczony nieziemskim blaskiem krzyż. Światło bijące z krzyża oślepiło na chwilę młodzieńca. Uznał to zdarzenie za znak od Boga. Jeleń nagle zniknął. Królewicz złożył przysięgę, że na miejscu cudownego zjawiska wybuduje klasztor i zostawi w nim otrzymane od ojca relikwie Krzyża Świętego.

Sanktuarium Krzyża Świętego

Legenda legendą. Jakie były okoliczności uzyskania relikwii - nie wiadomo. Faktem jest, że pięć cząsteczek z Drzewa Krzyża Świętego, które znalazły się w opactwie, stało się obiektem czci i kultu, a klasztor benedyktyński miejscem licznych pielgrzymek. Święty Krzyż był dla ówczesnych katolików polskich tym, czym obecnie jest Częstochowa. Przechowywane relikwie przyciągały wiernych z całej Polski. Przez wieki pielgrzymowali do klasztoru królowie, magnaci, a zwłaszcza lud polski. Pielgrzymi nawiedzali sanktuarium i przystępowali do sakramentów świętych szczególnie w okresie świąt, z którymi wiązały się odpusty nadane świątyni przez papieży. Były to: uroczystość Znalezienia i Podwyższenia Krzyża, Zielonych Świątek, Świętej Trójcy, uroczystość poświęcenia kościoła i oktawa tej uroczystości, uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, uroczystości św. Benedykta, św. Emeryka i Wszystkich Świętych. Kult relikwii wciąż wzrastał. Opactwo zostało otoczone opieką władców. Dzięki temu możliwy był szybki rozwój i rozkwit.
Bolesław Wstydliwy udowodnił swą cześć dla Świętego Krzyża, odbudowując zniszczony klasztor, a Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki i inni królowie polscy - nadając opactwu liczne przywileje. Przed przyjęciem chrztu i koronacją, w drodze do Krakowa, zatrzymał się w klasztorze Władysław Jagiełło. W 1410 r., przed bitwą pod Grunwaldem, przebywał dwa dni w Słupi i każdego poranka wstępował pieszo na górę, gdzie spędzał czas na modlitwie i rozdawaniu jałmużny. Wszystkie sławne rody: Kmitów, Oleśnickich, Odrowążów, Radziwiłłów, Tęczyńskich, Bogoriów, Siennickich wyrażały swą cześć w ofiarowanych wotach, zdobiących kaplicę Świętego Krzyża.

Reklama

Benedyktyni

Od początku gospodarzami klasztoru byli benedyktyni. Zakonnicy wiele czasu poświęcali trosce o pielgrzymów. Dbali przede wszystkim o stronę duchową przybywających pątników przez sprawowanie sakramentów, głoszenie Słowa Bożego i opiekę nad relikwiami. Jednak i troska o ciało nie była im obca. W klasztorze powstała apteka, do której przybywała ludność z odległych stron, by uzyskać od mnichów pomoc w rozmaitych chorobach. Z ziół sporządzano lekarstwa, rozmaite soki, wyciągi, nalewki, wina ziołowe, olejki, maści. Leki sprzedawano nawet w aptekach w Kielcach i Radomiu.
Zakonnicy przyczynili się także do rozwoju rolnictwa w tym rejonie, wprowadzając nowe odmiany roślin, fachową ich uprawę i nawożenie.

Kasata opactwa

W 1819 r. nastąpiła kasata opactwa świętokrzyskiego. Zakonników rozpędzono, a dobra skonfiskowano. Relikwie przeniesiono do Nowej Słupi, z czasem wróciły na Święty Krzyż. Po siedmiuset latach opactwo przestało istnieć. Później powstało tutaj więzienie, a w czasie II wojny światowej hitlerowcy urządzili w klasztorze obóz zagłady dla jeńców radzieckich. I tak miejsce kultu i czci Krzyża Chrystusa stało się miejscem krzyża dla tysięcy ludzi.

Misjonarze Oblaci

W 1936 r. ówczesny administrator diecezji sandomierskiej powierzył sanktuarium na Świętym Krzyżu Misjonarzom Oblatom Maryi Niepokalanej, którzy stali się nowymi gospodarzami i stróżami relikwii Krzyża Świętego. Ta sytuacja trwa po dzień dzisiejszy. W ciągu 67 lat oblaci odbudowali sanktuarium, strzegli jak źrenicy oka największego skarbu - relikwii Krzyża Świętego, duszpasterzowali, katechizowali, głosili misje i rekolekcje, prowadzili wręcz wzorowe życie zakonne: rozsławiali swoim życiem i działalnością Sanktuarium Świętokrzyskie.
W latach pięćdziesiątych na Świętym Krzyżu został erygowany nowicjat. Od tego czasu klasztor ten stał się miejscem formacji zakonnej całych pokoleń Misjonarzy Oblatów, którzy rozsławiają cześć do Krzyża Świętego we wszystkich zakątkach ziemi.
Dziś Święty Krzyż promieniuje jak dawniej świętością i kultem, chociaż inaczej niż dawniej - po oblacku. Zakonnicy służą pielgrzymom przez sprawowanie sakramentów, głoszenie Słowa Bożego, szczególnie rekolekcji i misji, oraz przez rozmowę. W okresie od kwietnia do października w każdy trzeci piątek miesiąca organizowane są czuwania nocne przy relikwiach Krzyża Świętego, które gromadzą wiernych. Klasztor na Świętym Krzyżu to miejsce licznych pielgrzymek. Co roku przybywa tutaj tysiące pielgrzymów, turystów i gości z Polski i z zagranicy. Każdy u stóp Krzyża odzyskuje siłę i otrzymuje potrzebne łaski.
W krajobraz naszej ojczyzny wpisane są liczne krzyże. W krajobraz świętokrzyski w szczególny sposób wpisał się Krzyż Jezusa Chrystusa, który czczony jest tutaj od wieków. Krzyż, który daje moc i siłę, przy którym można znaleźć odpoczynek i schronienie.

Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej zapraszają na odpust w święto Podwyższenia Krzyża Świętego - 14 września. Msze św. o godz.: 8.00, 10.00 i Suma odpustowa o godz. 12.00, której przewodniczyć będzie bp Marian Zimałek.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katowice: wsparcie dla prof. Budzyńskiej oskarżonej o homofobię

2020-01-17 10:50

[ TEMATY ]

LGBT

CŻiR

Rada społeczna przy Arcybiskupie katowickim solidaryzuje się z prof. Ewą Budzyńską, wobec której prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach w związku z oskarżeniami o nietolerancję i homofobię. Apel do rektora UŚ za pośrednictwem specjalnej strony internetowej skierował już abp. Wiktor Skworc.

Powstała specjalna strona internetowa (Zobacz) za pośrednictwem której można wysłać do rektora UŚ apel w obronie prof. Budzyńskiej. Z tej możliwości skorzystał już abp Wiktor Skworc.

W komunikacie podsumowującym zebranie członków Rady z 10 stycznia 2020 roku, opublikowanym w czwartek 16 stycznia, czytamy: „Rada Społeczna przekazuje wyrazy solidarności pani prof. Ewie Budzyńskiej „w związku z oskarżeniem jej o to, że prezentując katolicki model rodziny narzuca studentom poglądy radykalno-katolickie oraz w związku z toczącym się w jej sprawie postępowaniem przed Komisją Dyscyplinarną Uniwersytetu Śląskiego. Pociąganie do odpowiedzialności nauczyciela akademickiego za głoszone przez niego poglądy jest oczywistą formą cenzury i próbą narzucenia środowisku akademickiemu jednego światopoglądu, co przypomina najgorsze praktyki z czasów komunistycznych. Rada wyraża nadzieję, że wolność akademicka stosowana będzie proporcjonalnie i z szacunkiem dla myśli chrześcijańskie”.

Grupa studentów zarzuciła prof. Ewie Budzyńskiej nietolerancję i homofobię. Uniwersytecki rzecznik dyscyplinarny skierował do komisji dyscyplinarnej wniosek o ukaranie jej naganą, która ma także – jak przyznał – zadziałać prewencyjne na innych wykładowców uniwersytetu. Zarzucił jej m.in., że „formułowała wypowiedzi w oparciu o własny, narzucany studentom, światopogląd o charakterze wartościującym, stanowiące przejaw braku tolerancji wobec grup społecznych i ludzi o odmiennym światopoglądzie, nacechowane wobec nich co najmniej niechęcią, w szczególności wypowiedzi homofobiczne, wyrażające dyskryminację wyznaniową, krytyczne wobec wyborów życiowych kobiet dotyczących m.in. przerywania ciąży”.

Obrońcami prof. Ewy Budzyńskiej w postępowaniu dyscyplinarnym są prawnicy Instytutu Ordo Iuris, którzy domagają się jej uniewinnienia.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: dyskusja o teologii po Holokauście

2020-01-17 18:09

[ TEMATY ]

Warszawa

teologia

Holokaust

Ks. Paweł Kłys

Czy w obliczu dehumanizacji i niewyobrażalnego cierpienia człowiek „nie jest sam”? Czy perspektywa Auschwitz zmieniła rozumienie Boga? O tych kwestiach w kontekście Holokaustu rozmawiali abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, ks. prof. Bogusław Milerski, rektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, Zuzanna Radzik, teolożka i publicystka oraz prof. Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego. Spotkanie zatytułowane „Pamięć Zagłady w myśli teologów żydowskich i chrześcijańskich” poprowadziła dr Joanna Barcik z UPJPII w Krakowie.

Prof. Paweł Śpiewak podkreślił, że nie ma jednego judaizmu, jednego wspólnego stanowiska i ciężko prezentować ogólne opinie. W tym systemie religijnym filozofia czy postawy są kwestią otwartą, do dyskusji.

- Jest silny nurt, gdzie chce się Holokaust wpisać w teologię, w teodyceę, szukając sensu. To jest szczególnie obecne w nurcie tradycyjnym – wskazał profesor dodając, że nie używa się raczej tam terminu „Holokaust” ze względu na przywiązanie do biblijnych pojęć. - Uważają że śmierć milionów jest karą za grzechy – za odejście od judaizmu, bo się ochrzcili, odeszli w stronę syjonizmu czy ruchów lewicowych. Kara za zerwanie przymierza. Ale są tez inne nurty myślenia – powiedział prof. Śpiewak.

Wskazał, że inni żydowscy myśliciele wskazują na obraz Boga, który odwraca swoje oblicze: „Robi to wtedy, kiedy naród wybrany grzeszy. To odwrócenie obecności Boga jest jednocześnie skazaniem ludzi na siebie samych. A skazanie ich na siebie samych jest też wolnością ku dobremu i złemu. Jedynym momentem, w którym pojawia się modlitwa przeciwko wolności, jest modlitwa na koniec roku, gdy wierni proszą Boga, żeby sam wziął królestwo we władanie” - powiedział prof. Śpiewak.

Metropolita łódzki wskazał na dwa przełomowe elementy nauczania soborowej deklaracji Nostra aetate z 1965 roku. Pierwszym jest fakt, że Żydów nie oskarża się już o zamordowanie Jezusa, a drugim – odejście od teologii zastępstwa. „Tu jest przełom – nie ma winy, więc nie mówimy o kategorii kary, jeśli chodzi o Zagładę” – wskazał, przywołując nauczanie Katechizmu Kościoła Katolickiego, gdzie napisano o winie chrześcijan za śmierć Chrystusa.

- W tym dniu, w którym ojcowie głosowali nad Nostra aetate, Kongregacja Kultu Bożego zniosła kult Szymona z Trydentu. To był chłopiec nastoletni, o którym twierdzono, że był rytualnie zabity przez Żydów. Mimo że papieże od XIII wieku zabraniali tego kultu. W końcu w XVI wieku dali jednak zgodę na lokalny kult, który trwał aż do 1965 roku – opowiadał abp Ryś.

Skrytykował również nie oddające oryginalnego łacińskiego znaczenia polskie tłumaczenie wielkopiątkowej Modlitwy Powszechnej, gdzie mowa o narodzie, który niegdyś był narodem wybranym, podczas gdy tekst typiczny mówi o narodzie pierwszego wybrania. Podkreślił, że rozsądniejsi księża pozwalają sobie na zastosowanie lepszego tłumaczenia.

Ks. prof. Bogusław Milerski stwierdził, że nie ma jednej teologii ewangelickiej, więc podobnie jak w przypadku judaizmu ciężko ogólnie zreferować nauczanie ewangelickie w kwestii teologii po Zagładzie. Wskazał, że dziś potrzeba znany świadomości mentalnej, a nie publikowania kolejnych apeli. „Ponosimy odpowiedzialność za przekaz kulturowy, za to jak była kształtowana świadomość” – mówił.

Zauważył, że w kwestii podejścia do Żydów między spadkobiercami Reformacji a katolikami nie było zbyt dużych różnic i wyraził nadzieję, że to przykre dziedzictwo już zostało przezwyciężone.

Zuzanna Radzik podzieliła się swoim doświadczeniem pracy z Ocalałymi – osobami, które przeżyły Holokaust oraz ich potomkami. Wskazała, że tam realizuje się „teologia praktyczna po Holokauście”, gdzie najważniejsze wydają cię być czułość, obecność, towarzyszenie, chęć wzajemnego zrozumienia.

- Świadczymy o możliwości pojednania, ale z pokornym uznaniem, że nie mamy prawa oczekiwać, że to się wydarzy, musimy zaakceptować obecną w tym wszystkim dużą przestrzeń bólu, traumy i uszanować to – mówiła Radzik.

Abp Ryś zauważył, że nawet profesorowie teologii, których zna, rozmijają się z narracją zaprezentowaną w Nostra aetate. Wspomniał, że wygłaszał godzinną konferencję o tematach związanych z żydami dla katechetów diecezji bielsko-żywieckiej, na terenie której znajduje się Oświęcim. Uczestnicy nie wiedzieli wcześniej np. tego, że Kościół zachęca do wspólnej modlitwy z Żydami.

Zuzanna Radzik odnosząc się do poziomu recepcji soborowego nauczania wskazała na odpowiedzialność hierarchii kościelnej, która może wpłynąć na to, by seminarium duchownego czy wydziału teologii nie opuściła osoba nie znająca i nie uznająca nauczania Kościoła w tej kwestii. Przywołała również przykłady nauczania niektórych biskupów, które rozmija się z wykładnią kościelnych dokumentów. „Nie ma nawet książki opisującej ten fenomen, napisanej przez polskich teologów, zabrakło czułości, wrażliwości że to ważny temat” – dodała.

Opowiedziała o realizowanym przez nią w Forum Dialogu projekcie Wspólne Dziedzictwo, w którym edukuje się chrześcijańskich liderów oddziałujących następnie na swoje środowiska. Zachęciła też, by zgłaszać wszelkie pomysły na konkretne działania. Zaznaczyła, że jako chrześcijanie w kraju, na terenie którego doszło do Zagłady, mamy większą odpowiedzialność i inne doświadczenie niż przedstawiciele pozostałych Kościołów i inną odpowiedzialność.

Ks. prof. Milerski, rektor ChAT zauważył, że przestrzenią, która mogłaby pomóc we wzroście tolerancji i jedności winny być wspólne, ponadkonfesyjne lekcje religii. Zauważył, że sama wiedza nie wystarcza, a potrzebne jest świadectwo, doświadczenie drugiej osoby, jedności.

Spotkanie zorganizował Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma oraz Centrum Myśli Jana Pawła II. Wydarzenie wpisało się w obchody Dnia Judaizmu w Kościele katolickim. Spotkanie odbyło się 16 stycznia w Żydowskim Instytucie Historycznym (ul. Tłomackie 3/5, Warszawa).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję