Reklama

SOS - Siostry Opieki Społecznej

O. Konrad Hejmo OP
Niedziela Ogólnopolska 39/2003


Świąteczne spotkanie mieszkańców i gości domu dla pielgrzymów polskich w Rzymie

Rok temu, 18 sierpnia 2002 r., na Błoniach krakowskich podczas papieskiej Mszy św. beatyfikacyjnej, na którą przyjechałem wraz z siostrami antoninkami, nie dawała mi spokoju myśl: jakie były relacje między beatyfikowaną właśnie s. Sancją, serafitką, a siostrą Innocentą, założycielką Zgromadzenia Sióstr Antoninek, która też była serafitką do momentu opuszczenia Zgromadzenia.
Pobieżne zapoznanie się z życiorysami wyjaśniło sprawę. Założycielka nowej wspólnoty zakonnej - Sióstr Opieki Społecznej (SOS) pw. św. Antoniego Padewskiego, zwanych popularnie antoninkami, wystąpiła ze Zgromadzenia Sióstr Serafitek 7 grudnia 1933 r. za wiedzą kard. Hlonda, a Siostra Sancja wstąpiła do Serafitek w Poznaniu dopiero 27 czerwca 1936 r. A więc jasne, że nie mogły się spotkać.
Jest rzeczą nader interesującą, a do procesu beatyfikacyjnego konieczną, zbadanie, jakie motywy kierowały przyszłą Matką Fundatorką Zgromadzenia Sióstr Antoninek, że po 20 latach życia i pracy jako zwyczajna siostra, a potem także przełożona, nie widziała dłużej dla siebie miejsca w stosunkowo młodym, powstałym dopiero w 1881 r. Zgromadzeniu, założonym przez bł. o. Honorata Koźmińskiego, a zatwierdzonym ostatecznie dopiero w 1953 r., podczas gdy w tym samym Zgromadzeniu młodsza od niej siostra uświęciła się i została wyniesiona na ołtarze.
Przed specjalistami „od świętych” stoi problem bardzo trudny do rozwikłania. Chociaż wiadomo, że Opatrzność ma różne drogi prowadzenia swoich wybranych do świętości, to jednak udział osoby zainteresowanej jest tutaj zawsze znaczący. Nie ulega wątpliwości, iż racje musiały być ogromnie ważne, skoro niemłoda już w życiu zakonnym s. Innocenta Rzadka zdecydowała się na tak karkołomny krok, aby - w jej mniemaniu - odpowiedzieć lepiej na wezwanie Boże, którego nie mogła albo nie potrafiła realizować w poprzednim zgromadzeniu. Ostatecznie okazuje się, że stworzyła zgromadzenie bardzo podobne w swej duchowości i zadaniach do poprzedniego, ale o specyficznym charyzmacie, który jako wielkie wyzwanie stoi dziś przed jej duchowymi córkami.
Zręby nowej wspólnoty zakonnej od roku 1935 budowała jej Założycielka w Wieluniu, który przyjął ją życzliwie. Tu siostry przetrwały okupację. Po wyzwoleniu w 1945 r. prosiła biskupa częstochowskiego Teodora Kubinę o wniesienie do prymasa Hlonda prośby o zatwierdzenie Zgromadzenia. 3 stycznia 1946 r. kard. Hlond wystawił reskrypt zezwalający na zatwierdzenie Zgromadzenia przez władze diecezji częstochowskiej. 19 stycznia 1946 r. taki dekret wydał bp Kubina. Pierwszą przełożoną generalną została m. Innocenta Katarzyna Rzadka i kierowała Zgromadzeniem do swojej śmierci, czyli do 4 września 1962 r.
Według Rysu historycznego z 1991 r. (rękopis), Zgromadzenie należy do rodziny franciszkańskiej. Jest oparte na Regule III Zakonu Regularnego; 6 kwietnia 1960 r. zostało agregowane do I Zakonu Braci Mniejszych Franciszkanów. Prawie tak samo było u Sióstr Serafitek. Zgromadzenie posiada duchowość franciszkańską, którą cechuje ubóstwo, prostota i radość. Siostry powinny starać się nieść pokój i dobro w trudzie życia ludzkiego. Powinny być po prostu siostrami potrzebujących. Takim pogotowiem SOS dla tracących nadzieję.
Mając to wszystko na uwadze, kiedyś toczyłem dyskusje z niektórymi siostrami antoninkami, które, jakby oszołomione modnymi metodami uświęcania się, nawet kilka razy w roku odbywały rekolekcje ignacjańskie. Mówiłem, że można korzystać z wszystkiego, co prowadzi do Pana Jezusa. Ale trzeba być świadomym, że duchowość ignacjańska jest „o kilometry” odległa od duchowości franciszkańskiej i buduje życie duchowe na innych założeniach. Oczywiście, wszystko jest ostatecznie „towarzystwem Jezusowym”, ale jednak chcąc podtrzymywać charyzmat franciszkański, i to w wydaniu Matki Innocenty, nie można zaprawiać się do walki metodami ignacjańskimi, bo z franciszkanek powstaną jezuitki w habitach franciszkańskich i ciężko będzie z nimi wytrzymać.
Szczególnym celem Zgromadzenia jest opieka w katolickim duchu społecznym nad biednymi rodzinami. Siostry powinny zajmować się pielęgnowaniem chorych w mieszkaniach prywatnych. Głównym patronem Zgromadzenia jest św. Antoni Padewski, który kochał zwierzęta i ludzi, a nade wszystko kochał Dzieciątko Jezus i opowiadał o Nim wszelkiemu stworzeniu. Dobrze byłoby, gdyby był naśladowany przez Siostry Antoninki. Opatrzność postawiła je blisko Papieża, aby swój charyzmat poprawnie rozwijały i brały na swe barki wielkie sprawy narodu i Kościoła powszechnego.
4 września 2003 r. minęła 41. rocznica śmierci m. Innocenty Rzadkiej - założycielki Zgromadzenia Sióstr Antoninek. Z pewnością cieszy się ona w niebie, że jej córki tak wiernie od 1980 r. służą polskiemu Papieżowi, troszcząc się o polskich pielgrzymów najpierw w Domu Pielgrzyma przy via Pfeiffer 13, do którego sprowadził je ks. prał. Ksawery Sokołowski wraz z s. Medardą Pietrakowską, późniejszą matką generalną Zgromadzenia, a od 1 września 2001 r. na Monte Verde przy via Vincenzo Monti 1, gdzie znajduje się nowy Dom Pielgrzyma i Ośrodek „Corda Cordi”, niekiedy nazywany zamiennie „Sursum Corda”.
Od początku swej pracy w Rzymie, a więc od 1980 r., przewinęło się przez Dom Pielgrzyma ok. 70 tys. pielgrzymów, którzy w Domu mieszkali, a ok. 3,5 mln tych, którzy korzystali z informacji, przewodników, z tysięcy zamawianych błogosławieństw, z pomocy finansowej, a nade wszystko zaopatrywali się w niezbędne bilety na audiencje generalne i specjalne oraz na przeróżne nabożeństwa liturgiczne z Ojcem Świętym. Prawie przez cały Pontyfikat Jana Pawła II Siostry Antoninki były i są blisko Ojca Świętego, co jest wyjątkową łaską Bożą. Oczywiście, w tej bliskości wszelkie rekordy biją Siostry Sercanki, ale to już inne, specjalne postanowienie Nieba. Siostry Antoninki często służą także bezpośrednio Ojcu Świętemu, goszcząc i przewożąc jego gości, przyjaciół, bliskich. Szczególnie owiana już legendą w Wiecznym Mieście s. Sabina, kierująca samochodami, wiele razy gościła w refektarzu papieskim, chodziła po papieskich korytarzach w Watykanie czy w Castel Gandotfo, co zdarzało się niekiedy także pozostałym. (Poniżej drukujemy telegram, który w tym roku z racji swoich imienin s. Sabina otrzymała z Castel Gandolfo). Z pewnością Matka cieszy się z tego, że siostry z takim oddaniem posługują polskim pielgrzymom, szczególnie zagubionym i potrzebującym wsparcia.
21 maja 1991 r. Zgromadzenie Sióstr Opieki Społecznej pw. św. Antoniego Padewskiego otrzymało prawa papieskie. Oczywiście, nie ulega wątpliwości, że Papież Jan Paweł II uczynił to z myślą, by Zgromadzenie mogło łatwiej zadomowić się i działać w całym Kościele powszechnym. I już są efekty. Zgromadzenie, oprócz Rzymu, obsługuje Dom Rekolekcyjny Ojców Kapucynów w Asyżu i Dom dla Osób Starszych koło Mediolanu. Wszędzie charyzmat przekazany przez Założycielkę musiał się trochę zmodyfikować, ale takie są dziś wymagania Kościoła. A biedni i cierpiący są wszędzie. Hasło Założycielki: „Z miłości do Boga w służbie bliźniemu nieść pomoc w cierpieniu” zawsze mogą Siostry realizować.
Zgromadzenie jest młode i może dlatego nie ma wprawy w pozyskiwaniu nowych powołań. Wydaje się, że jest rzeczą najważniejszą dla Zgromadzenia, by w prostocie serc trzymało się zawsze zaleceń Założycielki, której proces beatyfikacyjny powinien być jak najszybciej rozpoczęty, by gorliwie modliło się o cud, by swoją miłością obejmowało coraz szersze kręgi biednych i cierpiących oraz pozostało oddane Ojcu Świętemu i Kościołowi. Reszty dokona sama Boża Opatrzność i Opiekunka Zgromadzenia - Niepokalana.



Castel Gandolfo, 29 sierpnia 2003 r.

Droga Siostro Sabino!

Pragnę zapewnić o serdecznej pamięci o Siostrze w Dniu święta Jej Patronki, św. Sabiny, której część relikwii spoczywa w Rzymie. Życzę dużo łask Bożych dla duszy i ciała, aby zawsze była taka pogodna i ofiarna dla drugich, czego sam wiele razy doświadczyłem, czy to w porę, czy nie w porę.
Niech Matka Najświętsza czuwa nad Siostrą, a św. Krzysztof nad kierownicą, by zawsze bezpiecznie mknęła ulicami Rzymu i szosami świata, a jeszcze szybciej drogą do świętości.
Dziękując za wszelkie doznane dobro od Siostry, serdecznie pozdrawiam od nas wszystkich.

Bp Stanisław Dziwisz

Przewielebna S. Sabina, Centro Pastorale „Sursum Corda”, Via Vincenzo Monti 1, 00152 Roma

Trzeba jasno powiedzieć: Dość!

2019-07-16 11:47

Z abp. Stanisławem Gądeckim rozmawiał Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 10-13

Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Ale Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny – mówi abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w rozmowie z Arturem Stelmasiakiem

episkopat.pl
Abp Stanisław Gądecki

ARTUR STELMASIAK: – Napisał Ksiądz Arcybiskup bardzo mocny list w obronie wartości religijnych. Oczywistych powodów jest wiele, ale czy było jakieś szczególne wydarzenie, które przechyliło szalę goryczy, by zająć stanowisko w tej sprawie?

ABP STANISŁAW GĄDECKI: – Od dłuższego czasu mamy do czynienia z niezwykle intensywną dyskusją społeczną, której przedmiotem jest Kościół. Pojawia się wiele głosów nieprzychylnych, a nawet wrogich, wobec Kościoła i wartości religijnych. W ostatnich tygodniach miały jednak miejsce akty jawnej profanacji największych świętości, wobec których trzeba zdecydowanie zaprotestować. Mam tu na myśli przede wszystkim profanację jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej, jak również akty bluźnierstwa, do których dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Inicjatywy te cechują się swego rodzaju przewrotnością, bo pretekstem do ich organizowania jest rzekomo promocja większej tolerancji w społeczeństwie, tymczasem – o czym wspominałem w liście – stają się one miejscem jawnej nietolerancji, obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii Eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych. Do tego należy dodać napaści na świątynie i fizyczne ataki na księży. W ostatnim czasie zaistniało w społeczeństwie naprawdę wiele zła, które dotyka wspólnotę Kościoła i wprost uderza w Boga i Matkę Najświętszą. I w tym momencie trzeba jasno powiedzieć: „Dość!”.

– Pamiętam czasy, gdy Ksiądz Arcybiskup pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego KEP, a przez media przetoczyła się fala nagonki na Kościół ws. lustracji. Teraz jako przewodniczący musi się Ksiądz Arcybiskup zmagać z falą krytyki ws. rozliczeń nadużyć seksualnych. Czy teraz KEP jest w trudniejszej sytuacji niż 10 lat temu?

– Trzeba wyraźnie rozgraniczyć: czym innym jest – jak pan redaktor to ujął – medialna nagonka antykościelna, a czym innym – dążenie do prawdy i zmaganie ze złem. Bardzo nam zależy na dojściu do prawdy i wewnętrznym oczyszczeniu Kościoła. Tak było przed dekadą, kiedy podejmowaliśmy konkretne działania umożliwiające przeprowadzenie lustracji w Kościele, tak jest i teraz. Trudno w naszym społeczeństwie znaleźć drugie takie środowisko, które podjęło aż tyle przedsięwzięć, inicjatyw i rozwiązań mających na celu rozliczenie przeszłości i prewencję na przyszłość. Zależy nam bowiem na naprawieniu krzywd wobec osób zranionych grzechem ludzi Kościoła. Zależy nam na dobru dzieci i młodzieży oraz na tym, aby Kościół był środowiskiem bezpiecznym i transparentnym.
Trudność dzisiejszej sytuacji polega na tym, że kwestia pedofilii stała się – już nie tylko w Polsce, ale niemal na całym świecie – dającym się łatwo wykorzystać tematem do ataków na Kościół, które mają na celu odebranie mu wiarygodności moralnej. Kościół jest bowiem ostatnim głosem w społeczeństwie, który nie idzie na kompromis ze współczesnymi prądami demoralizującymi, ale nie boi się mówić, że życie szczęśliwe to życie, w którym człowiek stawia sobie jasne wymagania. Siły libertyńskie chciałyby z pewnością ten głos uciszyć i wyeliminować.

– Ksiądz Arcybiskup wymienia w liście marsze środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów, które w nazwie mają tolerancję, a tak naprawdę ich uczestnicy pogardzają chrześcijaństwem. A może Kościół powinien nawiązać dialog ze środowiskami LGBT i iść do nich z Dobrą Nowiną?

– Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Prawdą jest też to, że Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim, i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny. Także osoby przynależące do wspomnianych środowisk mają to prawo. Dla nas osoby te nie są w pierwszym rzędzie gejami, lesbijkami, biseksualistami czy transseksualistami – one są przede wszystkim naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które chce On doprowadzić do zbawienia. W imię wierności naszemu Zbawicielowi i w imię miłości do naszych sióstr i braci musimy jednak głosić całą Ewangelię – nie unikając wymagań, które ona niesie, i nie przestając nazywać śmiertelnym grzechem tego, co nim w istocie jest. Gdybyśmy tak nie czynili, okradalibyśmy naszych bliźnich z prawdy, która także im się należy.


Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 29/2019 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pierwsza ogólnopolska pielgrzymka różańcowa w Licheniu

2019-07-22 13:19

jz (KAI) / Licheń

„Piękno życia z Maryją” to temat pierwszej Ogólnopolskiej Pielgrzymki Różańcowej, która odbyła się w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej w dniach 20-21 lipca. Uczestniczyło w niej ok. 8 tys. pielgrzymów.

„Chcemy w sposób szczególny patrzeć na Jezusa, tak jak patrzyła na Niego Maryja; rozważać tajemnice życia Jezusa tak jak to Ona czyniła i uczestniczyć w życiu Jezusa na sposób Matki Najświętszej” – mówił ks. Janusz Kumala MIC. Sobota nosiła temat „Maryja – Matka i Mistrzyni życia duchowego”.

W bazylice konferencję różańcową wygłosił ks. Jarosław Hybza MIC. Mówiąc o istocie tej modlitwy, podkreślił, że różaniec to siła i moc walki duchowej – oręż walki z szatanem. „Wielcy święci Kościoła modlili się wiele razy dziennie różańcem. Święta siostra Faustyna odmawiała nawet tysiąc razy dziennie Zdrowaś Maryja” – mówił marianin. Dzień zakończyło uczestnictwo w Apelu Maryjnym, połączonym z modlitwą różańcową i procesją maryjną ze światłami.

Kulminacyjnym momentem pielgrzymki była Msza święta odprawiona przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Licheńskiej. Eucharystii przewodniczył kustosz sanktuarium, ks. Janusz Kumala MIC. „Modlitwa jest jedyną drogą, po której należy iść, by odnaleźć szczęście i zapewnić sobie wieczność z Bogiem” – mówił w homilii, wyjaśniając, dlaczego to właśnie w sanktuarium odbywa się Pielgrzymka Różańcowa.

„Różaniec to modlitwa, gdy tak, jak Maryja siadamy u stóp Jezusa, słuchamy Go i patrzymy na Niego, rozważamy i kontemplujemy Jego życie. Wyciszamy nasze serca, by być tylko z Jezusem. Różaniec jest streszczeniem Ewangelii” – mówił marianin. Podkreślił, że licheńskim pielgrzymom o modlitwie różańcowej przypomina zawieszony obok Cudownego Obrazu podarowany przez św. Jana Pawła II różaniec.

„Zachęcam, by różaniec był naszą modlitwą, byśmy często po nią sięgali, potrafili znajdować czas, by wyłączyć świat i włączyć świadomość obecności Boga, rozważając tajemnice różańcowe.” – stwierdził ks. Kumala.

Po Eucharystii wierni wzięli udział w uroczystej procesji różańcowej. Zgromadzeni przeszli alejkami przed bazyliką licheńską, modląc się chwalebnymi tajemnicami różańca świętego. Przed błogosławieństwem końcowym odmówiono Akt zawierzenia rodzin Matce Bożej Licheńskiej, prosząc o Jej opiekę i wstawiennictwo u Boga.

Zakończeniem dwudniowej pielgrzymki był koncert Jana Van Mola. Wybitny organista z Antwerpii (Belgia) zagrał na licheńskich organach w ramach trwającego Pierwszego Licheńskiego Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem