23 lutego 1997 r. świat obiegła wieść o początku „nowej ery” w dziejach ludzkości: doktor Ion Wilmut z Edynburga „stworzył” owieczkę Dolly. Zaraz odezwały się głosy, że klonowanie zwierząt otwiera możliwość klonowania ludzi. A po co ich klonować? „Odpowiedzi może być wiele - napisałem 4 lata temu w Tygodniku Solidarność. - Po to, by mieć bliźniacze rodzeństwo. By mieć żywy magazyn części zamiennych. By doskonalić rasę ludzką. By kanibale mogli otwierać własne restauracje...”. Żartowałem, lecz wcale mi nie było do żartów, jak i wszystkim tym ludziom czy instytucjom, które traktują poważnie ograniczenia, jakie nakłada etyka, moralność, odpowiedzialność.
Obawy, że wbrew stanowisku Watykanu i wielu autorytetów nauki ktoś przystąpi do prób klonowania człowieka, okazały się uzasadanione: już w 1998 r. niejaki dr Richard Seed oświadczył: „Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo i chce, by człowiek mu dorównał. Klonowanie jest pierwszym poważnym krokiem na drodze utożsamienia człowieka z Bogiem...”. Chyba sam szatan dyktował mu te słowa...
Pomysł klonowania szybko wykorzystano do kpin z naszej religii. W 2001 r. w pewnym piśmidle ukazał się artykuł, w którym klon owcy, owieczkę Dolly, uznano za inną wersję... Baranka Bożego, jako że „oba te stworzenia niosą jednakowo zbawienie i uzdrowienie...”. Czemuż więc Kościół potępia klonowanie? - dopytywał dociekliwy autor.
Kto nadal po tej lekturze wątpił w istnienie i działanie diabła, temu najnowsze wiadomości płynące zza Oceanu dostarczyły dowodów chyba nie do zbicia: oto jacyś szaleńcy zamierzają uratować świat przed zagładą, przyspieszając powtórne przyjście Jezusa Chrystusa... W tym celu komórkę krwi pobraną z Całunu Turyńskiego wprowadzi się do niezapłodnionego jajeczka, które następnie umieści się w łonie młodej dziewicy...
Bluźniercze, obłąkane pomysły? Z pewnością. Jak jednak zareagowała prasa w Polsce? W największym dzienniku opublikowano sensacyjny teksy pod tytułem: Sklonujemy Chrystusa (podtytuły: Czy sklonują Matkę Boską i Jak wyhodować klon Chrystusa?). Autor skupił swą uwagę na wykazaniu, że ten pomysł jest absurdalny z punktu widzenia nauki. Innych aspektów tej oburzającej sprawy - jakoś nie zauważył...
Dziś przypada 95. rocznica pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego św. Faustynie Kowalskiej. Do wydarzenia w klasztorze w Płocku nawiązał w środę Papież Leon XIV, podkreślając, że „zapoczątkowało nowy rozdział szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia poprzez Koronkę i obraz «Jezu, ufam Tobie»”.
„22 lutego przypada 95. rocznica pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego świętej Faustynie Kowalskiej” – przypomniał Leon XIV podczas audiencji generalnej 18 lutego. „Zapoczątkowało to nowy rozdział szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia poprzez Koronkę i obraz „Jezu, ufam Tobie” - dodał Ojciec Święty.
23 lutego Kościół wspomina męczeństwo św. Polikarpa. Imię Polikarp pochodzi od greckich słów: polys - liczny, mnogi, karpos - owoc.
Polikarp był biskupem starożytnej Smyrny,ruchliwego portu i miasta pod administracją rzymską (Izmir w dzisiejszej Turcji). Według tradycji Polikarp biskupstwo miał otrzymać z rąk Apostoła Jana. W
167 r. w Smyrnie rozpoczęło się prześladowanie chrześcijan, w czasie którego zginął Polikarp. Ukrywającego się wydał młody niewolnik, a namiestnik, działając pod naciskiem tłumu, skazał go na śmierć.
Polikarp zginął na stosie w amfiteatrze 23 lutego, mając 86 lat.
Opis jego śmierci jest najstarszym w literaturze chrześcijańskiej pismem poświęconym męczeństwu. Męczeństwo Polikarpa jest niezwykle cennym dokumentem ze względu na jego starożytność i teologiczną
treść. W opisie męczeństwa Polikarp modli się na stosie. Modlitwa ta przypomina modlitwę liturgiczną, a w opisie samej męki są liczne aluzje do Męki Chrystusa. Świadkowie tego wydarzenia widzieli w śmierci
Polikarpa coś więcej. Jego ofiara przypominała im chleb wypiekany na Eucharystię. Napisali: "Rozbłysnął wielki płomień i ujrzeliśmy rzecz przedziwną, my, którym dane było to zobaczyć, i którzy zostaliśmy
zachowani, aby innym ogłaszać to, co się stało. Płomień utworzył coś na kształt sklepienia, coś jak wydęty wichrem żagiel statku, i niby murem otoczył ciało męczennika. I był on w środku nie jak piekące
się ciało, lecz jak chleb wypiekany, lub złoto czy srebro próbowane w ogniu".
Wierni zebrali szczątki Polikarpa, aby w rocznicę jego męczeństwa sprawować przy nich Eucharystię "w weselu wielkim i radości".
Wielki Post to czas pokuty i nawrócenia, w którym także muzyka podlega wyraźnym zasadom i wewnętrznej dyscyplinie. O znaczeniu ciszy, milknącym „Alleluja” oraz o tym, jak dobierać repertuar w tym okresie roku liturgicznego, rozmawiamy z ks. dr. Grzegorzem Lenartem, duszpasterzem muzyków kościelnych Archidiecezji Krakowskiej i przewodniczącym Archidiecezjalnej Komisji Muzyki Kościelnej.
Czym Wielki Post różni się od innych okresów liturgicznych pod względem muzyki? Czy jego wyjątkowy charakter przekłada się na sposób, w jaki Kościół kształtuje muzykę w tym czasie?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.