Reklama

Prezentacje

Ikony bursztynem pisane

Przełom XVI i XVII stulecia nazywany jest „złotym wiekiem gdańskiego bursztynnictwa”. Do tradycji dawnych mistrzów nawiązują dziś nie mniej zdolni rzemieślnicy z grodu nad Motławą. Jednym z nich jest Mariusz Drapikowski, wykonawca wielu nieprzeciętnych dzieł, m.in. bursztynowej monstrancji i ołtarza dla kościoła św. Brygidy, a także poświęconego w czerwcu br. w kościele Opatrzności Bożej w Gdańsku na Zaspie wyjątkowego tabernakulum.

Niedziela Ogólnopolska 37/2004

Figury Maryi i Marii Magdaleny umieszczone w dolnej części monstrancji

Figury Maryi i Marii Magdaleny umieszczone w dolnej części monstrancji

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Urzeczony złocistym kruszcem

Trudno określić, policzyć, jaką liczbę ozdób, rzeźb, a także sprzętów liturgicznych wyczarował Pan Mariusz z bałtyckiego złota w ciągu dwudziestu lat swojej działalności. Bursztyn fascynuje go od dawna, bo jeszcze w szkole średniej starał się poznać tajniki tego niezwykłego kamienia żywicznego.
- Bursztyn nie tylko urzeka swoim pięknem, niepowtarzalnością, dobrym oddziaływaniem na człowieka, ale jako jedyny z kruszców jest ciepły w dotyku - zauważa. Dodaje również, że zauroczenie jantarem udało mu się zaszczepić żonie Grażynie, która zgodziła się na przeprowadzkę z rodzinnego dolnośląskiego Dzierżoniowa do Gdańska.
- Miałem 20 lat, kiedy przenieśliśmy się na Wybrzeże (w roku 1980). Wkrótce też dostaliśmy mieszkanie na Zaspie - wspomina. - Rozpocząłem pracę w zakładzie złotniczym w Przejazdowie, później w Gdańsku, a w roku 1984 r. otworzyłem swój warsztat bursztynniczo-złotniczy - opowiada.
We własnej pracowni mógł wreszcie tworzyć to, co chciał, i w taki sposób, jak dyktowało mu serce. Jak za dotknięciem przysłowiowej różdżki powstawały więc przeróżne kwiaty, ozdoby srebrno-bursztynowe na wazony, kieliszki, dzbanki, a także szkatuły i oryginalna biżuteria.
- Myślałem także o wykonaniu czegoś znacznie większego, ale na spełnienie tych marzeń Pan Bóg kazał mi jeszcze trochę poczekać - dodaje z uśmiechem.

W pracowni

Reklama

Królestwo Mariusza Drapikowskiego - jak nazywa swoją pracownię - mimo że usytuowane w surowym otoczeniu dawnych magazynów przemysłowych, przy ul. Klinicznej w Gdańsku Wrzeszczu, odkrywa świat, który wydaje się piękniejszy od rzeczywistego. W poszukiwaniu tego miejsca niezawodnie pomaga unoszący się w powietrzu subtelny zapach żywiczny, prowadzący do pomieszczeń, gdzie wyglądające nieefektownie bursztynowe kawałki w rękach pracujących tam artystów nabierają kształtów delikatnych płatków róż, kwiatów słonecznika bądź stają się soczystymi gronami winorośli albo jabłkami czy owocami egzotycznymi, które ułożone na srebrnym talerzu tworzą oryginalną kompozycję dekoracyjną. Trudno też nie zachwycić się dużą liczbą stojących na półkach pięknych i niepowtarzalnych przedmiotów, takich, które chciałoby się dotknąć, by sprawdzić, czy są prawdziwe. Wśród nich uwagę przykuwa krzyż, do wykonania którego użyto drewna, srebra i bursztynu Z połączenia wydobyto oryginalny kształt znaku zbawienia.
- Podobny - miałem zaszczyt zrobić dla Ojca Świętego Jana Pawła II i wiem, że został zawieszony w jego watykańskiej rezydencji - mówi Pan Mariusz.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Modlitwa i praca

Gdański bursztynnik nie ukrywa faktu, że zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym pomaga mu wyniesiona z domu wiara.
- Przed rozpoczęciem kolejnej pracy modlitwa pomaga mi dojrzeć duchowo do jej realizacji - podkreśla.
O autentyczności postawy religijnej gdańskiego bursztynnika można się było przekonać m.in. 14 czerwca 2004 r. w kościele Opatrzności Bożej na Zaspie, kiedy z okazji srebrnego jubileuszu tej wspólnoty zostało poświęcone najnowsze z dzieł mistrza Drapikowskiego - monumentalne srebrno-bursztynowe tabernakulum.
- W wyborze formy tej instalacji nie kierowałem się współczesnymi trendami w sztuce - tłumaczył wówczas wiernym intencję twórczą - lecz chciałem, aby dzieło to przypominało, że Bóg jest Miłością, której symbolem jest Serce Chrystusa, i jeśli zakorzenimy w Nim nasze życie, wówczas wiara rozkwitnie jak bujny krzew.
Warto przypomnieć, że dziełem, które otworzyło mu drogę do realizacji dzieła życia, jakim jest ołtarz w kościele św. Brygidy, było wykonanie bursztynowej monstrancji.
- Na jej zaprojektowanie i wykonanie miałem bardzo mało czasu, zaledwie trzy miesiące - wspomina. - Będąc kiedyś w Watykanie - dodaje - oglądałem monstrancję, w której Ciało Chrystusa umieszczone było w krysztale górskim. Pomyślałem wówczas, że w polskiej monstrancji Hostia powinna być zamknięta w bryle bursztynu.
I tak się stało. W gdańskiej bursztynowej monstrancji Ciało Chrystusa umieszczone jest w wyjątkowej - zarówno co do wielkości, jak i przezroczystości - specjalnie oszlifowanej bryle bursztynu.
- Jest to niezwykły okaz, który na ten cel ofiarował nestor gdańskich bursztynników Wiesław Gierłowski - informuje Pan Mariusz. Również kształt monstrancji jest nieprzypadkowy, nawiązuje do biblijnego gorejącego krzewu, w którym Bóg objawił się Abrahamowi, a w dolnej jej części umieszczone zostały figury jedynych kobiet stojących pod krzyżem na Golgocie: Matki Bożej i Marii Magdaleny (w tym przypadku symbolika odnosi się do czasu, w którym monstrancja powstała, gdyż ich monogramy „MM” to rzymska liczba 2000 - Roku Jubileuszowego).

Doświadczenie życia

Obecnie trwają prace nad budową ołtarza bursztynowego. O skali tego przedsięwzięcia świadczy wielkość powierzchni ołtarza, która przewyższa o 50 proc. słynną Komnatę Bursztynową.
- Dziś trudno ocenić, jak daleko zaawansowane są prace przy budowie ołtarza, niemniej kilka dużych instalacji, jak choćby sukienka obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, jest już zakończonych - mówi Artysta, dla którego budowa ołtarza jest dziełem życia. To zadanie wymaga benedyktyńskiej cierpliwości i dokładności. Z tą realizacją Pan Mariusz łączy także osobiste doświadczenia spotkania sacrum.
- Już w czasie dobierania cząsteczek kruszcu (w większości są to bryłki najcenniejszej odmiany, tzw. białego bursztynu) byłem tym wszystkim bardzo przejęty - opowiada.
Okazuje się, że nie bez znaczenia dla Artysty jest fakt, że obraz Czarnej Madonny, w którym Maryja czczona jest jako Patronka świata pracy, w połowie lat siedemdziesiątych został zawieziony do Watykanu przez Prymasa Tysiąclecia - kard. Stefana Wyszyńskiego i ówczesnego metropolitę krakowskiego - kard. Karola Wojtyłę, a poświęcony przez papieża Pawła VI.
- Był taki moment - wspomina - gdy wniesiono do świątyni gotową szatę dla Matki Bożej i ustawiono ją na ołtarzu. Wówczas zachowanie ludzi, którzy z pobożnością dotykali jej, modlili się, bardzo mnie poruszyło. Wiedziałem już, że to przestało należeć do mnie, że tak jak w przypadku twórców ikon, wszystko, co „piszę bursztynem”, jest Jego i ma pomagać wiernym w modlitewnej łączności z Bogiem.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pierwsza ofiara wojny Izraela z Iranem jest katoliczką

2026-03-03 07:09

[ TEMATY ]

śmierć

Portal X

Mary Ann Velasquez de Vera

Mary Ann Velasquez de Vera

Mary Ann Velasquez de Vera, 32‑letnia pochodząca z Filipin katolicka opiekunka osób starszych, została pierwszą zgłoszoną ofiarą irańskiego ataku rakietowego na Tel Awiw. Zginęła podczas próby ewakuacji swojej podopiecznej, kobiety, którą się opiekowała - według lokalnych źródeł izraelskich podopieczna została wydobyta żywa spod gruzów, choć odniosła obrażenia. Mary Ann mieszkała w Tel Awiwie od 2019 roku i była aktywna w lokalnej katolickiej wspólnocie w Tel Awiwie. Jej mąż również pracuje w Izraelu.

W sobotę 1 marca podczas alarmu rakietowego Mary Ann próbowała ewakuować swoją podopieczną do schronu. Ze względu na stan zdrowia pacjentki nie udało im się dotrzeć na czas do bezpiecznego miejsca. W momencie wybuchu rakiety Mary Ann została trafiona odłamkami i odniosła obrażenia śmiertelne, zmarła w drodze do szpitala. Pierwsze informacje mówiły również o śmierci podopiecznej, ale została ona wydobyta spod gruzów żywa, choć odniosła obrażenia.
CZYTAJ DALEJ

Liturgiczne wymogi dla Gorzkich Żali: Nabożeństwo ma charakter pasyjny i powinno być sprawowane zgodnie z normami

2026-03-03 18:50

[ TEMATY ]

Gorzkie żale

Karol Porwich/Niedziela

Matka Boża Bolesna

Matka Boża Bolesna

- Nabożeństwo Gorzkich Żali ma charakter pasyjny i powinno być sprawowane zgodnie z normami Kościoła, zwłaszcza gdy łączy się je z wystawieniem Najświętszego Sakramentu - podkreśla Dawid Makowski, liturgista koordynujący projekt „Z pasji do liturgii”. Wyjaśnia m.in. kwestie koloru szat, użycia kadzidła, miejsca głoszenia kazania pasyjnego oraz zasad gry na organach w Wielkim Poście. Przypomina, że nawet nabożeństwa ludowe, głęboko zakorzenione w polskiej tradycji, mają swoje miejsce w porządku liturgicznym Kościoła i powinny być sprawowane z poszanowaniem obowiązujących norm.

Gorzkie Żale to jedno z najbardziej charakterystycznych polskich nabożeństw wielkopostnych. Jak przypomina Dawid Makowski, jest to modlitwa „skupiona na Męce Pańskiej na zasadzie współubolewania i współuczestniczenia z Chrystusem”. Jej istotą jest „śpiewane rozmyślanie o cierpieniu Chrystusa i Maryi”.
CZYTAJ DALEJ

Przesłanie do każdego, kto słucha dzisiejszej Ewangelii: mamy oddawać Bogu cześć swoim życiem!

2026-03-03 16:37

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pexels.com

Ewangelista pisze, że Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle, tzn. usiadł przy studni. Zazwyczaj jest w drodze, przemieszcza się z miasta do miasta, z wioski do wioski. Tym razem usiadł.

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję