Ks. Łukasz Romańczuk: Jak wyglądały początki Oratorium?
S. Teresa Staszewska: Mówiąc o początkach Oratorium, trzeba przede wszystkim wrócić do snu Janka Bosko z 9 roku życia. W tym śnie mały Janek spotyka Piękną Panią, która powiedziała mu, że nie siłą i pięściami pokona zło wśród swoich rówieśników, ale miłością i dobrocią. Janek buntuje się, że w ten sposób nie potrafi. Obraz, jaki towarzyszy mu w tym śnie, to najpierw stado wilków, które po słowach Pięknej Pani zamieniają się w łagodne baranki.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Mały Janek zrozumiał ten sen po latach, gdy został księdzem i był kapelanem w więzieniu dla młodocianych przestępców, którzy nie wierzyli, że mogą zmienić swoje postępowanie oraz naprawić zło, które kiedyś wyrządzili. Ks. Bosko doświadczał, że bardzo trudno jest pomóc młodemu człowiekowi, w którym zło już bardzo rozrosło się w sercu. Sam cierpiał, widząc ich poranione serca. Przy tych chłopakach zrozumiał sen z 9 roku życia, że musi ustrzec młodych przed tymi cierpieniami, stosując system prewencyjny, który opiera się na religii, rozumie i miłości. Zło można wytępić w zalążku, można naprawić miłością i dobrocią. Dlatego postanowił zajmować się młodymi, którzy byli narażeni na ubóstwo materialne i duchowe.
Reklama
Ksiądz Bosko miał wielkie nabożeństwo do Matki Bożej, dlatego uznajemy 8 grudnia 1841 r. jako datę rozpoczęcia Oratorium Salezjańskiego. Legenda salezjańska głosi, że w tym dniu młody chłopak Bartłomiej Garelii przyszedł do zakrystii niewiele przed Mszą Świętą, którą miał odprawiać ks. Bosko. Księdza jeszcze tam nie było, ale był zakrystianin, który miotłą wyganiał chłopca. Gdy wszedł na to ks. Bosko, w obronie przed chłopcem powiedział „zostaw go, to mój przyjaciel”. Gdy zakrystianin wyszedł, między księdzem a chłopcem wywiązała się rozmowa. Okazało się, że chłopak jest sierotą, nie potrafi czytać ani pisać. Kapłan zaczął szukać w nim dobra i znalazł. Zapytał, czy potrafi gwizdać. Wtedy nawiązała się najlepsza relacja, chłopiec się roześmiał. Razem odmówili pierwsze „Zdrowaś Maryjo”. I tak wszystko się zaczęło. Od tego pierwszego Zdrowaś Maryjo odmówionego przez ks. Bosko w obecności Bartłomieja mija 180 lat i życie w Oratoriach Salezjańskich na przestrzeni tych lat miało różne barwy.
Ks. Łukasz Romańczuk: Czym zatem jest Oratorium?
S. Teresa Staszewska: Jest miejscem spotkań młodych i obecności wychowawczej, gdzie młodzi czują się przyjęci, kochani i akceptowani. To miejsce zabawy, rekreacji spontanicznej, gdzie młodzi poznają i realizują swoje pasje. W Oratorium nawiązują się przyjaźnie, gdyż młodzi przychodzą często z własnej potrzeby serca. Pragną oni, abyśmy my, siostry były między nimi, aby porozmawiać, spotkać się, szukają prawdziwych relacji. Obecność ta, to najświętsza rzecz, podstawa, dzięki której możemy dotrzeć do młodych, do ich poranionych serc i z pomocą łaski Bożej odnaleźć to dobro, które zatracili. Ku temu służą tzw. „słówka na ucho”, gdzie wychowanek nawiązuje bardzo osobistą relację z wychowawcą, który pomaga mu wzrastać i zachęca do dobrego. Każdego dnia w krótkim „Zdrowaś Maryjo” odmawianym wspólnie zanosi się do Boga wszystkie ich sprawy.
Ks. Łukasz Romańczuk: 8 grudnia minęło 180 lat od początków Oratorium. Jak siostry świętowały tę rocznicę?
S. Teresa Staszewska: Był to szczególny dzień w Oratorium w Dzierżoniowie. Świętowanie rozpoczęło się od krótkiego filmiku o św. Janie Bosko i Jego Oratorium oraz teledysku mówiącym o 180. urodzinach Oratoriów Salezjańskich. S. Dyrektorka wspólnoty siostrzanej złożyła życzenia wszystkim młodym i siostrom, które na co dzień są obecne w Oratorium. W swoich życzeniach zachęciła do postawy, jaką miał Dominik Savio względem ks. Bosko. Wspólnie osiągnęli świętość, bo zaufali Maryi, a Ona strzegła ich serc. Zostaliśmy zachęceni do modlitwy: „Najświętsza Panno Maryjo, spraw, abym zbawił duszę swoją”. W klimacie modlitwy, przy pięknym śpiewie w kaplicy prosiliśmy Boga, przez wstawiennictwo Maryi o zbawienie naszych dusz. Każdy wychowanek Oratorium otrzymał na stopniach ołtarza mały medalik Maryi Niepokalanej, by chroniła go od złego i pomagała wzrastać w Łasce Bożej. W osobistej modlitwie zawierzali swoje serca. Wyrazem tego oddania Maryi był piękny wspólny śpiew. Po modlitwie odbyła się rodzinna loteria fantowa, była wspólnie spożywana pizza, a na koniec dotarł do każdego trochę spóźniony podarunek od św. Mikołaj!
