Nakładem Wydawnictwa „Hejnał” ukazało się kolejne wydanie znanego już śpiewnika ks. Hieronima Chamskiego: Abba - Ojcze. Edycja datowana na 2005 r. ukazała się w zmienionej i znacznie poszerzonej formie, gdyż od czasu pierwszego wydania (1997 r.) powstało i przyjęło się wiele wartościowych pieśni i piosenek, które Autor śpiewnika dołączył do nowego wydania.
Układ śpiewnika jest tradycyjny i ogólnie akceptowany przez organistów. Zbiór rozpoczyna się od obrzędów Mszy św., po czym w kolejnych częściach zawiera: pieśni eucharystyczne, do Najświętszego Serca Pana Jezusa, adwentowe, kolędy, pieśni pokutne i pasyjne, wielkanocne, pieśni przygodne, maryjne, do świętych Pańskich, za zmarłych, litanie i Nieszpory. Ostatnia część, zatytułowana Ewangelia w piosence, zawiera piosenki religijne, które nie są przeznaczone wprost do wykonywania podczas liturgii mszalnej.
Śpiewnik dostępny jest w dwóch wersjach. Pierwsza - w formacie A-5 - to wydanie luksusowe dla grających. Prowadzenie śpiewu ułatwiają większe nuty i słowa, estetykę i funkcjonalność zaś podnosi papier kredowy oraz luźniejsze szycie, które sprawia, że otwarty śpiewnik pozostawiony na pulpicie nie zamyka się sam. Dla ułatwienia akompaniamentu nad nutami umieszczone zostały funkcje harmoniczne, które pozwolą prowadzącemu śpiew utrzymać właściwą tonację. Uwzględniając uwagi odbiorców pierwszego wydania, Autor zapisał niektóre z pieśni w niższych tonacjach. Co ciekawe (i bardzo użyteczne), podobnie jak w poprzedniej edycji poszczególne części oznaczone są kolorami, co bardzo pomaga szybko odnaleźć dostosowane do okresu liturgicznego pieśni.
Drugie wydanie tego samego śpiewnika ukazuje się równolegle w formacie B-6 i przeznaczone jest dla śpiewających. Wydanie jest bardziej poręczne (również w twardej oprawie, szyte, ale na cienkim białym papierze) i tańsze (co jest istotne, gdy zaopatruje się w śpiewniki np. chór kościelny). Obydwa wydania zawierają te same pieśni na tych samych stronach, co ułatwi porozumienie z dyrygentem.
Okres Bożego Narodzenia to czas śpiewania kolęd, pastorałek, wystawiania jasełek. Doskonałym prezentem na taką okazję może być właśnie śpiewnik Abba - Ojcze. Można go nabywać pod adresem: Wydawnictwo „Hejnał”, ul. Stodółkiewicza 20, 09-400 Płock, tel./fax (0-24) 262-69-69, e-mail: hejnal@hejnal.com.pl
Paweł dowodzi niezależności swojej Ewangelii biografią, i jest to biografia zeznana jak przed sądem: „słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć”. Apostoł niczego nie retuszuje. Jego przeszłość prześladowcy jest częścią argumentu. Nikt nie mógł go nauczyć Ewangelii, bo nie przebywał wśród uczniów. Był po przeciwnej stronie. „Prześcigałem w żarliwości o judaizm wielu rówieśników”. Gorliwość Pawła była gorliwością zelotyczną, wzorowaną na Pinchasie i Eliaszu, gotową do przemocy w obronie Prawa. Przełom opisuje językiem powołań prorockich: „gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie”. To niemal dosłowne echo Jeremiasza (Jr 1,5) i Sługi Pańskiego (Iz 49,1). Paweł opisuje nawrócenie jako powołanie w obrębie tej samej historii Boga z Izraelem. Ten, który posyłał proroków, posłał i jego, „abym Ewangelię o Nim głosił poganom”. Znamienna jest dyskrecja: „objawić Syna swego we mnie”. Wydarzenie damasceńskie, które Łukasz opowie trzykrotnie z narracyjnym rozmachem, sam Paweł wspomina półzdaniem. Chronologia, którą podaje, ma wartość dowodową. Nie radził się „ciała i krwi”, poszedł do Arabii, wrócił do Damaszku, dopiero po trzech latach udał się do Jerozolimy „zapoznać się z Kefasem” i pozostał u niego piętnaście dni, nie widując innych apostołów oprócz Jakuba. Grecki czasownik historēsai, zapoznać się, znaczy tyle co odwiedzić w celu poznania. Z tej wizyty nie da się wyprowadzić zależności doktrynalnej. A jednak Paweł nie buduje Ewangelii przeciwko Jerozolimie. Przyszedł do Kefasa, bo komunia z Piotrem należy do prawdy jego posłannictwa. Niezależność objawienia i więź z Kościołem apostolskim nie kłócą się u niego ani przez chwilę. Finał jest doksologią cudzej wdzięczności. Kościoły Judei, znające go tylko ze słyszenia, „wielbiły Boga z mojego powodu”. Prześladowca głosi wiarę, którą chciał zniszczyć. Taka odmiana ma tylko jedno wytłumaczenie, i właśnie ono jest treścią uwielbienia.
Choć nigdy nie zajmował ważnych stanowisk i był kapłanem jakich wielu, zmarł w okolicznościach w Polsce niespotykanych. Ale warto o ks. Stanisławie Zbojnowiczu mówić nie tylko przez pryzmat jego śmierci. Ludzie mówili o nim: męczennik konfesjonału. Nie dlatego, że przy nim zginął, ale dlatego, że nigdy nie wyszedł, dopóki nie wyspowiadał ostatniej osoby. I nie wychodził nawet, jeśli nikogo w kolejce nie było.
Ks. Stanisław Zbojnowicz urodził się 13 października 1958 r. Był najmłodszym z ośmiorga dzieci Mariana i Teresy. Pochodził z Grzęski k. Przeworska. W tamtym czasie jego rodzinna miejscowość należała do parafii kościoła farnego w Przeworsku i to w przeworskim kościele (dziś bazylice) pw. Ducha Świętego 20 października Stanisław otrzymał chrzest św. z rąk ks. Stanisława Krzysztonia. Tam również przyjął pierwszą komunię św. i bierzmowanie. Ale już Mszę św. prymicyjną w 1986 r. odprawił w rodzinnej Grzęsce.
Kinowa „Lalka” Macieja Kawalskiego ma rozmach, piękne kostiumy i znakomitych aktorów. Zabrakło w niej jednak sceny, w której Prus zawarł być może swoje najważniejsze przesłanie: śmierci Ignacego Rzeckiego – ostatniego romantyka – i trzech łacińskich słów odnalezionych w jego kieszeni.
Podziel się cytatem
W końcowym, powieściowym wątku „Lalki” Prusa doktor Szuman wypowiada do Ignacego Rzeckiego, wciąż czekającego na powrót Napoleona i Wokulskiego, znamienne słowa: „Romantycy muszą wyginąć, to darmo: dzisiejszy świat nie dla nich….Powszechna jawność sprawia to, że już nie wierzymy ani w anielskość kobiet, ani w możliwość ideałów. Kto tego nie rozumie, musi zginąć albo dobrowolnie sam ustąpić…”. Rzecki zostaje potem sam. Wkrótce umiera. W jego pokoju - z okrągłym stołem z czarnym kałamarzem, ćwierćwiekową pajęczyną i ćwierćwiekową firanką - gromadzą się dawni znajomi. Na koniec zostają tylko Szuman i Ochocki. „Przypatrz mu się pan - mówi doktor Szuman - ostatni to romantyk! Jak oni się wynoszą… Jak oni się wynoszą….”. Ochocki pochyla się, by ująć „zimną już rękę Rzeckiego”, gdy nagle w bocznej kieszeni zmarłego dostrzega list Węgiełka z nakreśloną strofą Horacego: Non omnis moriar (Nie wszystek umrę).
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.