Na powitanie Nowego Roku mam dla Czytelników dwie dobre wiadomości; choć dotyczą one dziedzin odległych, są to tylko pozory, bo de facto obie są związane z ochroną środowiska.
Wiadomość pierwsza: minister Jan Szyszko uznał, że skargi organizacji zajmujących się ochroną przyrody są słuszne i trzeba zablokować decyzję wojewody podlaskiego. O co chodzi? Otóż wojewoda ów dał swój placet Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która, zaangażowana w budowę tzw. Via Baltica (czyli nowoczesnej ekspresowej „drogi bałtyckiej” z północy na południe), wytyczyła ją tak, by kosztowała jak najmniej, a więc by biegła prosto przez... puszcze Augustowską i Knyszyńską.
Są to obszary o bezcennych walorach przyrodniczych i turystycznych; takich zakątków już w Europie nie ma. Nie trzeba wybujałej wyobraźni, by przewidzieć, co się stanie, gdy zostaną przecięte szeroką arterią, przez którą ruszy lawina pojazdów. Aliści przypuszczam, iż projektanci tak pomyślanego przebiegu Via Baltica są w ogóle pozbawieni wszelkiej wyobraźni (bo nie podejrzewam ich, żeby chcieli celowo zniszczyć fragment Podlasia).
Czy pamiętacie Państwo aferalny pomysł budowy ekspresowej szosy tuż u podnóża Jasnej Góry? Działo się to jeszcze za PRL-u, toteż w tym przypadku są podstawy, by sądzić, że był to pomysł celowo wymierzony w najświętsze polskie Sanktuarium. Opór społeczny był jednak tak zdecydowany, że nic z tych komunistycznych knowań nie wyszło. Oby min. Szyszko oparł się naciskom drogowego lobby (bo już takie naciski są wywierane) i w sprawie Via Baltica nie zmienił zdania!
Teraz wiadomość druga: Gazeta Wyborcza (zwana popularnie Homogazetą) opublikowała 16 grudnia 2005 r. maleńką notatkę pt. Łotwa. Zakaz małżeństw homoseksualnych. Oto łotewski parlament wprowadził do konstytucji poprawkę, że państwo „uznaje za małżeństwo związek między mężczyzną a kobietą”. A zatem związku „kochających inaczej” za małżeństwo nie uznaje. Cieszę się, że przynajmniej tam odpowiedzialność i zdrowy rozsądek zwyciężyły, i to bardzo szybko, bowiem poprawkę wniesiono pod obrady parlamentu niemal natychmiast po pierwszym w historii Łotwy „marszu mniejszości seksualnych”, jaki odbył się w lipcu ubiegłego roku. Wzięło w nim udział zaledwie 70 osób, ale „towarzyszyły mu wielotysięczne demonstracje przeciwników homoseksualizmu”.
Mądrzy Łotysze, daleko nam do nich...
Pomóż w rozwoju naszego portalu
