Reklama

NOTATNIK z "okienka" w IV c

Freudofilia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dobrze, że w klasie maturalnej niektórzy profesorowie zaczynają traktować nas jak dorosłych. Wspaniałą przemianę pod tym względem przeszedł nasz ksiądz od religii. Wreszcie skończył z zabawą w zeszyt i wpisywaniem śmiesznie brzmiących sloganów religijnych. Może będzie więc okazja do pogadania o naszych problemach z wiarą. Ostatnio jednak pojawiło się na horyzoncie zupełnie nowe zjawisko. Najpierw muszę wam powiedzieć, że to zjawisko ma na imię Elżbieta i ma mieć z nami przez cały semestr warsztaty seksualne. Brzmi to bardzo ekscytująco, zwłaszcza dla nas, młodych. Ponoć ktoś w naszej szkole odkrył, że nie mieliśmy dostatecznego przeszkolenia w sprawach związanych z przygotowaniem do życia w rodzinie i że jeszcze przed maturą koniecznie trzeba nas przeszkolić. Lepiej późno niż wcale! W każdym razie przysłano do naszej klasy wspomnianą panią Elę i postawiono jej niesłychanie trudne zadanie - nas, starych koni, uczyć seksu. Czekaliśmy więc na to spotkanie z wielkim przejęciem. Nasza profesorka od "tych spraw" zrobiła bardzo śmiałe wejście. Niczym gwiazda z Hollywood rzuciła w naszym kierunku włosko brzmiące "Ciao!" i po krótkim przedstawieniu się zaproponowała, aby jej mówić po imieniu. "Chciałabym być dla was po prostu Ela albo Elka, jak wolicie. Pomoże nam to zlikwidować dystans i rozmawiać o sprawach najważniejszych dla człowieka" - wytłumaczyła swoją poufałość. Cała pierwsza lekcja była jednak długim monologiem naszej Eli lub, jak kto woli, Elki. Ze słów, które najczęściej powtarzała, zapamiętałem nazwisko Freuda. Pani była nim tak zachwycona, że właściwie można by rzec, że zrobił on dla świata więcej niż Kopernik, Einstein, Nobel i Matka Teresa razem wzięci. Ten kopernikański przewrót dokonany przez Freuda dotyczył oczywiście naszej seksualności. Pani z przejęciem tłumaczyła, że dzięki Freudowi wiemy dzisiaj, że siłą napędową naszego życia jest seks i to on decyduje o naszych międzyludzkich relacjach. Na drugiej godzinie Ela, lub jak kto woli, Elka, zaczęła nam udowadniać, że rzeczywiście wszystko jest seksualne. Nasze ubieranie, nasze rozmowy, nasze patrzenie się, nasze dotykanie, nawet nasze robienie dobrych uczynków dla drugich - dosłownie wszystko wynika z naszej największej życiowej energii, jaką jest seks. Nie powiem, ale nasza nowa profesorka od seksu umiała to wszystko mówić z wielkim przejęciem, a czasem nawet tak mocno, że dostawało się gęsiej skórki. Coś jednak dziwnego zaczęło się dziać po tych lekcjach. Rzeczywiście, wszystkie rozmowy zaczęły się kręcić wokół tzw. "białej chusteczki" i "tych spraw". Nawet najwięksi klasowi przyjaciele, czyli Marcin i Konrad, porządnie się ze sobą pokłócili. Marcin bowiem stwierdził, że nie będzie wracał każdego dnia ze szkoły z Konradem i nie będzie już siedział z nim razem w ławce, bo to wszystko może mieć podtekst seksualny i to dość nieciekawej orientacji. Na nauczycieli zaczęliśmy patrzeć przez pryzmat ich domniemanych związków seksualnych i każdą pałę zaczęliśmy interpretować jako dołek erotyczny naszego pedagoga. Dziewczyny ciągle znosiły jakieś artykuły o transwestytach i zboczeńcach. Wszystko to dzięki naszej pani Eli zaczęło wyglądać jak klasowa rewolucja seksualna. Miarka się jednak przebrała, gdy historyk złapał naszych chłopaków na przeglądaniu gazet pornograficznych. Od razu zrobił się wokół tego szum i sprawa stanęła jako temat numer jeden na godzinie wychowawczej. " Bo widzi Pani Wychowawczyni - tłumaczył nas wszystkich Marcin - to wszystko przez ten ukryty w naszej podświadomości wszechpanujący seks. Wiemy coś o tym, bo zaczęliśmy wreszcie o tym otwarcie mówić z Elką". Na twarzy naszej wychowawczyni pojawił się wielki znak zapytania, ale kiedy już uświadomiliśmy ją, kim jest Elka, zabrała się do uwag bardziej dotyczących tematu niż osób zaangażowanych w nasz problem" . Dzieci kochane - zaczęła bardzo serdecznie - przez trzy lata już jestem z wami i bardzo was cenię za to, że u was da się pogadać o wszystkich ważnych sprawach: o polityce, Panu Bogu, pomocy kolegom, nauce. Jakoś do tej pory udawało nam się pięknie współpracować, a teraz przestaję was rozumieć. Czyżby strach przed maturą rozum wam odebrał, czy to może jakaś inna choroba?" - zakończyła pytaniem. " Pani profesorko - odezwał się nagle z kąta klasy Konrad. - Ma Pani rację, to jest choroba. Zachorowaliśmy na freudofilię".

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biskupi na XXVI Dzień Papieski: Naszą misją może być odwaga czynienia znaku krzyża w pociągu

2026-10-03 19:44

[ TEMATY ]

wyciek danych

XXVI Dzień Papieski

pexels.com

Jego życie i słowa wciąż inspirują nas do tego, by odnawiać Kościół i świat oraz być uczniami-misjonarzami - napisali o św. Janie Pawle II biskupi w liście pasterskim zapowiadającym XXVI Dzień Papieski. Będzie on obchodzony w całej Polsce i środowiskach polonijnych w niedzielę, 11 października.

Przypowieść o winnicy z dzisiejszej Liturgii Słowa w najszerszym sensie jest obrazem historii świata. Bóg z niesamowitą cierpliwością nieustannie posyła do nas swoich proroków, by głosili Jego miłosierdzie i wzywali nas do nawrócenia.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV do niemieckich kapłanów: strzeżcie jedności z Papieżem

2026-10-03 14:53

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

O potrzebie zachowania wierności Następcy Piotra oraz jego nauczaniu przypomniał Leon XIV niemieckim kapłanom z Kolegium Campo Santo w Watykanie. Powstało ono przed 150 laty jako miejsce schronienia dla niemieckich księży, nękanych w ojczyźnie polityką kultrkampfu kanclerza Bismarcka. Również i dziś kolegium to ma być bezpiecznym miejscem formacji - powiedział Ojciec Święty.

Kapłańskie Kolegium Campo Santo znajduje się wewnątrz Watykanu przy cmentarzu niemieckim. Jego początki jako ośrodka dla pielgrzymów przybywających do Rzymu z terytorium cesarstwa sięgają VIII wieku. W XIX w. miejsce to - jak przypomniał Papież - nabrało szczególnego znaczenia dla kapłanów z terenów Cesarstwa Niemieckiego, po tym jak polityka kulturkampfu utrudniła, a niekiedy nawet całkowicie uniemożliwiła działalność duchowieństwa.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: módlmy się na różańcu o zakończenie wojen oraz w intencji pokoju

2026-10-04 12:34

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

Do wspólnej modlitwy różańcowej w październiku w intencji zakończenia wojen i budowania pokoju wezwał Ojciec Święty po odmówieniu modlitwy „Anioł Pański” i udzieleniu apostolskiego błogosławieństwa.

Przypomniał o inicjatywie „Milion dzieci odmawia Różaniec”, organizowanej w dniach 1-7 października przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP). Zapowiedział również watykańskie spotkanie z okazji 10. rocznicy adhortacji apostolskiej Amoris laetitia, prosząc wiernych o wsparcie go swoją modlitwą
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję