Reklama

Wyrafinowana aborcja

- Metoda zapłodnienia „in vitro” jest niegodziwa - przekonują biskupi. - W dodatku bardzo szkodliwa dla zdrowia - dodają lekarze

Niedziela Ogólnopolska 2/2008, str. 14-15

Podczas warszawskiej konferencji na temat „in vitro”, zorganizowanej przez KAI
Piotr Chmieliński

Podczas warszawskiej konferencji na temat „in vitro”, zorganizowanej przez KAI<br>Piotr Chmieliński

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Państwo Michał i Agnieszka Pietrusińscy niedługo po ślubie podjęli próbę leczenia swojej bezpłodności. Ale lekarze bezradnie rozłożyli ręce. - Państwo nie mogą mieć dzieci w sposób naturalny. Jedyne wyjście to „in vitro” - stwierdzili medycy.
Pietrusińscy nie chcieli jednak poddać się tej metodzie. Nie uważali jej za sposób leczenia niepłodności. Prosili lekarza o znalezienie przyczyny schorzenia i wyleczenie, aby ich dzieci mogły się poczynać drogą naturalną. Niestety, lekarz nie chciał im pomóc, a nawet nie zdiagnozował przyczyny schorzenia. Z kolei inny lekarz, któremu powiedzieli, że nie chcą stosować „in vitro” i myślą o adopcji, zaczął ich straszyć adopcją.

Skutki uboczne adopcji?

- Od tego lekarza dowiedziałam się o wielu skutkach ubocznych adopcji, np. że ona zrujnuje mi życie, natomiast ani słowa o skutkach ubocznych metody „in vitro”. Tymczasem jest wiele skutków ubocznych działania leków stosowanych przy stymulowaniu wielokrotnej owulacji, a można nawet w ten sposób doprowadzić do śmierci kobiety - opowiada Pietrusińska. Dwa tygodnie później w sposób zupełnie naturalny poczęła się córeczka Pietrusińskich. Uważają oni dziś, że wielu lekarzy w ogóle nie diagnozuje konkretnej przyczyny niepłodności, od razu proponując i zalecając metodę „in vitro”. Nie można więc mówić w przypadku „in vitro” o leczeniu niepłodności.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

„In vitro” nie jest leczeniem niepłodności, ale po prostu powoływaniem do życia człowieka. Niektórzy lekarze mówią, że celem „in vitro” jest posiadanie dziecka. Ale dziecko nie jest rzeczą. Rzecz można posiadać, dziecko - nie

Dziecko nie jest rzeczą

Reklama

- „In vitro” nie jest leczeniem niepłodności, ale po prostu powoływaniem do życia człowieka. Niektórzy lekarze mówią, że celem „in vitro” jest posiadanie dziecka. Ale dziecko nie jest rzeczą. Rzecz można posiadać, dziecko - nie. To opinia Zofii Dłutek z Katolickiego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Warszawie. Dodaje, że wiele par w ogóle nie wie, na czym polega zapłodnienie „in vitro”. Traktują to jako następny, bardzo drogi etap leczenia, które musi się powieść. - Małżonkowie tęsknią za dzieckiem, ogromnie go pragną. Ale jaka jest odpowiedź kliniki, gdy następuje niepowodzenie ciąży, czyli poronienie? Nie ma tam wsparcia psychologicznego dla pary, która po raz kolejny przeżywa porażkę.

Episkopat przeciwko „in vitro”

Reklama

Opublikowany niedawno list Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny, skierowany do parlamentarzystów, występuje zdecydowanie przeciw zapłodnieniu „in vitro”. Biskupi przypomnieli nauczanie Kościoła o niegodziwości tej metody oraz podkreślili, że „przy każdej próbie w tej metodzie giną liczne embriony - jest to rodzaj wyrafinowanej aborcji”. Biskupi zaznaczyli ponadto, że „każde dziecko ma prawo zrodzić się z miłosnego aktu małżeńskiego jego rodziców”.
Co konkretnie biskupi mają na myśli? Zapłodnienie „in vitro” polega na tym, że jajeczka kobiety zapładnia się w laboratorium spermą mężczyzny, a następnie - po mniej więcej dwóch dobach - umieszcza się je ponownie w pochwie kobiety, gdzie następuje dalszy rozwój zarodków. Przed rozpoczęciem całej „operacji” kobieta winna się poddać leczeniu hormonalnemu, aby pobudzić jajeczkowanie. Jeśli za pierwszym razem nie dojdzie do ciąży, zabieg taki powtarza się przy okazji następnego cyklu miesięcznego, przy czym wykorzystuje się do tego tzw. embriony nadliczbowe, zamrożone, przechowywane w tzw. banku spermy.
Główny punkt krytyki tej metody opiera się na tym, że dla uzyskania jednego udanego poczęcia trzeba zużyć co najmniej kilka, a nawet kilkadziesiąt zapłodnionych embrionów, czyli w rzeczywistości - istnień ludzkich. Inaczej mówiąc - aby w ten sposób urodził się jeden człowiek, trzeba zabić kilkoro innych poczętych ludzi. „Rzeczpospolita” napisała 4 stycznia, że w wyniku starań o dziecko w Wielkiej Brytanii zostało unicestwionych już ponad milion embrionów. Ile w Polsce?
- W Polsce nikt embrionów nie uśmierca. Zamrożone przechowuje się w sposób bezterminowy - przekonują zwolennicy „in vitro”.
- Mam nadzieję, że w Polsce rzeczywiście embrionów się nie uśmierca. Ale konsekwencją stosowania „in vitro” jest radykalna dysproporcja między liczbą zamrożonych embrionów a możliwością ich wykorzystania - mówi ks. prof. Andrzej Szostek, etyk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Dla uzyskania jednego udanego poczęcia trzeba zużyć co najmniej kilka, a nawet kilkadziesiąt zapłodnionych embrionów, czyli w rzeczywistości - istnień ludzkich. Aby w ten sposób urodził się jeden człowiek, trzeba zabić kilkoro innych poczętych ludzi

Godności człowieka się nie dekretuje

- Embrion to jeszcze nie człowiek - brzmi kolejny argument zwolenników „in vitro”. - Ale czy my godność człowieka dekretujemy, czy rozpoznajemy? Jeżeli godność tylko dekretujemy, czyli nadajemy, to rzeczywiście możemy przyjąć różne kryteria tej godności, np. wiek, rasa, pochodzenie. Tak wiele razy w historii bywało. Już jednak Konstytucja RP podkreśla, że godność człowieka nie jest do zadekretowania, nadania, ale do rozpoznania i uznania. Oczywiście, są dyskusje, czy embrion jest człowiekiem, czy nie. Same wątpliwości w tym zakresie wystarczą, żeby otaczać człowieka w najwcześniejszym etapie jego rozwoju należnym mu szacunkiem. Wątpliwości należy bowiem rozstrzygać na rzecz tego, kogo dotyczą - mówi ks. prof. Szostek.
Kościół podkreśla też, że dziecko to dar Boga. I nie jest bez znaczenia, że w przypadku „in vitro” życie i śmierć podlegają decyzji człowieka. - To może zapowiadać niebezpieczną perspektywę myślenia o dziecku nie w kategoriach daru i jego autonomii, ale przede wszystkim w opcji zaspokojenia własnej potrzeby rodzicielstwa - zaznacza ks. Szostek.

Metoda szkodliwa dla zdrowia

Dr Jerzy Umiastowski, były wieloletni przewodniczący Komisji Etyki Lekarskiej Naczelnej Rady Lekarskiej, w wypowiedzi dla KAI zwraca też uwagę, że donoszenie ciąży mnogiej powstałej w wyniku zapłodnienia „in vitro” jest mało prawdopodobne. - Dlatego w takim przypadku stosuje się czasem tzw. redukcję ciąż. Wstrzykuje się do jamy owodniowej płodów, z wyjątkiem jednego, stężony roztwór chlorku potasu, co prowadzi do zatrzymania czynności serca tych płodów i zgonu. Żywy pozostaje tylko jeden płód, który wtedy ma większe szanse na przeżycie. Poza tym kobieta w ciąży w wyniku zapłodnienia „in vitro” wymaga tzw. stymulacji hormonalnej. Podaje się jej w czasie ciąży duże dawki odpowiednich hormonów, które zwiększają szanse na donoszenie płodu. Jednak taka stymulacja hormonalna może spowodować różne ciężkie powikłania i stanowi znaczne ryzyko zdrowotne dla kobiety - mówi dr Umiastowski.
Jego zdaniem, Polska opinia publiczna nie jest należycie informowana o problemach etycznych i prawnych dotyczących zapłodnienia „in vitro”. - W Polsce brakuje wielu podstawowych regulacji prawnych związanych z tą procedurą, a tymczasem w jej wyniku powstają ludzie, których tylko niewielka część ma szansę przeżycia - ubolewa dr Umiastowski.

W przypadku „in vitro” życie i śmierć podlegają decyzji człowieka. To może zapowiadać niebezpieczną perspektywę myślenia o dziecku nie w kategoriach daru i jego autonomii, ale przede wszystkim w opcji zaspokojenia własnej potrzeby rodzicielstwa

Tekst powstał m. in. w oparciu o dyskusję z cyklu „Rozmowy w KAI”, która odbyła się 4 stycznia 2008 r. w Warszawie.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

[ TEMATY ]

nowenna

Wniebowzięcie NMP

Adobe Stock

6 sierpnia rozpoczynamy dziewięciodniową nowennę, która przygotuje nas do Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

„O Matko niech pieśń moja dziś ku Tobie płynie,
CZYTAJ DALEJ

Ukraińskie Kościoły wzywają do światowej modlitwy za Ukrainę 24 sierpnia

2026-08-07 18:29

[ TEMATY ]

modlitwa

Ukraina

35. rocznica

Magdalena Pijewska

Wszechukraińska Rada Kościołów i Organizacji Religijnych (WRKiOR) zaapelowała do przywódców religijnych, duchowieństwa, wspólnot wyznaniowych i wiernych na całym świecie o włączenie się w Światową Modlitwę za Ukrainę 24 sierpnia, w 35. rocznicę odzyskania przez ten kraj niepodległości.

W apelu opublikowanym 7 sierpnia w Kijowie Rada podkreśliła, że tegoroczny Dzień Niepodległości przypada w czasie trwającej wojny, która przyniosła Ukrainie ogromne straty ludzkie i materialne. Wśród jej konsekwencji wymieniono m.in. okupację części terytorium kraju, deportacje dzieci i ludności cywilnej, zniszczenie miast i wsi oraz infrastruktury, a także prześladowania wspólnot religijnych i wiernych różnych wyznań.
CZYTAJ DALEJ

Edukacja zdrowotna obowiązkowa, ale bez treści seksualnych. Rodzice mogą złożyć rezygnację

2026-08-07 22:06

[ TEMATY ]

szkoła

edukacja zdrowotna

Adobe Stock

Od 1 września 2026 r. edukacja zdrowotna stanie się w szkołach przedmiotem obowiązkowym. Treści dotyczące zdrowia seksualnego zostały jednak wydzielone do osobnych, nieobowiązkowych zajęć. Rodzice uczniów niepełnoletnich będą mogli pisemnie zrezygnować z udziału dziecka w tej części programu.

Od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna zostanie podzielona na dwa przedmioty. Pierwszym będzie obowiązkowa edukacja zdrowotna, obejmująca m.in. zdrowie fizyczne i psychiczne, aktywność fizyczną, odżywianie, dojrzewanie, relacje społeczne, bezpieczeństwo w internecie oraz profilaktykę uzależnień.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję