Reklama

Konsekracja kościoła pw. NMP Zwycięskiej w Częstochowie

Raduj się, Matko, z nowego kościoła

Mira Bodak
Edycja częstochowska 42/2002

Mira Bodak
Uroczystościom przewodniczył metropolita częstochowski apb Stanisław Nowak

Konsekracja kościoła to doniosła chwila zarówno w życiu parafii, jak i całej archidiecezji. To dzień, szczególnego przymierza z Bogiem, kiedy podwoje świątyni w sposób uroczysty zostają otwarte dla Wszechmocnego Pana. 7 października br. licznie przybyli wierni parafii Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej przy ul. J. Słowackiego w Częstochowie przeżywali bogatą w symbolikę chwilę konsekracji swojego kościoła. Aktu tego dokonał metropolita częstochowski abp Stanisław Nowak.

Wytrwała wiara i walka o Boga

"Historia budowy tego kościoła to dzieje każdego, kto gorliwą modlitwą, cierpieniem, ofiarą i pomocą swoich rąk przyczynił się do położenia każdej cegły tego Bożego domu" - zaakcentował ks. Kazimierz Zalewski, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej, witając abp. Stanisława Nowaka.
Początki tej parafii sięgają 7 maja 1957 r., kiedy to została erygowana przez bp. Zdzisława Golińskiego. Pierwszym jej proboszczem był ks. Franciszek Musiel, późniejszy częstochowski biskup pomocniczy. Czynił on starania o uzyskanie pozwolenia na budowę kościoła. W tym czasie funkcję kościoła pełniła kaplica domu zakonnego Sióstr Pallotynek przy ul. Słowackiego 17, a następnie zaadaptowany do celów religijnych budynek gospodarczy. Uzyskane przez ks. Musiela pozwolenie ówczesne władze unieważniły. Niestety, każdy kto pamięta tamten okres, wie, że władze komunistyczne czyniły wszystko, aby unicestwić w narodzie każdy przejaw religijności, wiary w Boga. Walka o pozwolenie trwała aż do 11 sierpnia 1973 r. Jednak dopiero 3 lipca 1975 r. ks. Włodzimierz Rataj mógł rozpocząć budowę kościoła według projektu inż. architekta Antoniego Mazura z Krakowa. 31 maja 1977 r. bp Stefan Bareła dokonał wmurowania kamienia węgielnego z grobu Świętego Piotra pod nową świątynię. Ks. prał. Rataj jest również budowniczym domu parafialnego. Parafianie pamiętają tamten okres "przydziałów", walki o każdą cegłę. Materiały zdobywano w warunkach konspiracji. To wymagało ogromnej ludzkiej solidarności i mocnej wiary. Był to trudny czas, jednak wzniesione mury świątyni są manifestacją potęgi ducha wiernych.
Pierwsze Msze św. były sprawowane w dolnym kościele. W 1988 r. po raz pierwszy odbyła się w górnym kościele uroczysta Pasterka. Kolejny etap to wyposażenie świątyni i zagospodarowanie terenu wokół kościoła. Wierni do dzisiaj pamiętają o zasługach ks. Jana Marczewskiego. Ukończenie prac to dzieło obecnego proboszcza - ks. kan. Kazimierza Zalewskiego. Wspaniały ołtarz główny według projektu inż. Jana Funka z Krakowa z obrazem Matki Bożej Kozielskiej, ołtarz soborowy, stacje drogi krzyżowej, nagłośnienie, prace kamieniarskie na chórze, kaplica pogrzebowa czy wybrukowanie szlaku procesyjnego wokół kościoła - to tylko niektóre z prac podjętych pod okiem ks. K. Zalewskiego. Ksiądz Proboszcz podkreśla tutaj ofiarność i oddanie parafian.

Reklama

Znak przymierza z Bogiem

Uroczystość konsekracji kościoła Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej zbiegła się z 45. rocznicą erygowania parafii i dniem Najświętszej Maryi Panny Różańcowej. Rzesze wiernych i gości, wśród których liczną grupę stanowili kapłani dekanatu św. Zygmunta na czele z dziekanem - ks. prał. Józefem Franelakiem, zgromadziły się, aby uczestniczyć w tej niecodziennej, bogatej w symbole uroczystości. Panujący w świątyni półmrok stwarzał niepowtarzalną atmosferę dla misterium, jakim jest dedykowanie kościoła samemu Bogu. Pierwszym elementem tego misterium, upamiętniającym nasz chrzest oraz będącym symbolem naszego oczyszczenia było pokropienie wodą święconą przez Księdza Arcybiskupa zgromadzonych i ścian. O istocie konsekracji kościoła mówił Dostojny Celebrans w homilii: "Konsekracja to swego rodzaju ślubowanie Bogu, że nigdy Go nie zdradzimy, że będziemy czynić wszystko, aby ta świątynia była Jego domem". Ważną chwilą było umieszczenie w mensie ołtarza relikwii św. Maksymiliana Marii Kolbego, a następnie obrzęd namaszczenia olejami świętymi ołtarza i krzyży apostolskich. Kolejnym symbolem było okadzenie ołtarza i świątyni. Wznosząca się woń kadzidła symbolizuje naszą modlitwy i ofiary, jakie tutaj kierujemy do Boga. Na znak obecności samego Boga świątynia napełniła się światłem.
Nawiązując do tytułu kościoła i widniejącego w ołtarzu obrazu jego Patronki Ksiądz Arcybiskup wskazał na trudną w dziejach narodu kartę związaną z tragicznymi losami Polaków na Golgocie Wschodu. Matce Bożej Kozielskiej, która tutaj króluje, "Matce Cierpiącej, ale Zwycięskiej Pani tego Domu", zawierzył całą wspólnotę. Trzeba tu powiedzieć, że w tym kościele - Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej - kultywuje się mocno tradycje patriotyczne, organizując liczne uroczystości o charakterze narodowym.
Warto też dodać, że bezpośrednim duchowym przygotowaniem wiernych tej parafii do doniosłej chwili zawierania wspólnotowego przymierza z Bogiem były: nowenna połączona z Apelem Jasnogórskim i świadectwem osób zaangażowanych w budowę świątyni oraz trzydniowe rekolekcje .
Dopełnieniem uroczystości były piękne śpiewy parafialnego chóru i utwory w wykonaniu tutejszej orkiestry.
Akt konsekracji był prawdziwą radością bardzo licznie przybyłych parafian. Ich kościół, po wieloletnich zmaganiach, stał się rzeczywistym Domem Boga.

Reklama

Jak prymas Wyszyński papieża wybierał

2019-10-16 12:28

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 26-27

14 października 1978 r. do Kaplicy Sykstyńskiej wchodzi 111 kardynałów z 49 krajów. Nikt z nich nie przeczuwa, że za 2 dni zmienią bieg historii

Instytut Prymasowski Stefana Kardynała Wyszyńskiego
Bachledówka k. Zakopanego, lipiec 1973 r

Śmierć Jana Pawła I, po zaledwie 33-dniowym pontyfikacie, jest ogromnym szokiem także dla kardynałów. Zastanawiają się, co przez to doświadczenie chciał im powiedzieć Duch Święty. Nie mają czasu na dogłębne analizy, bo termin nowego, drugiego już konklawe w 1978 r. zbliża się wielkimi krokami.

Do Kolegium Kardynalskiego dociera informacja o manifeście wybitnych ojców soborowych, którzy domagają się charyzmatycznego pasterza. Kardynałowie mają świadomość, że nowy papież powinien być człowiekiem o silnej, wyrazistej osobowości, który byłby zdolny zahamować kryzys w Kościele. Kryzys, który – jak zauważył założyciel Wspólnoty św. Idziego prof. Andrea Riccardi – wynika nie z zewnętrznych sił bądź czynników, jak w czasach rewolucji francuskiej czy polityki państw ateistycznych, ale pochodzi z wnętrza Kościoła.

Nie do końca spełniają te wymagania i oczekiwania dwaj główni faworyci mediów, jak również większości elektorów: arcybiskup Genui kard. Giuseppe Siri, który z trudem przyjmuje zmiany posoborowe inicjowane przez Pawła VI, oraz arcybiskup Florencji kard. Giovanni Benelli, zdolny zachować ciągłość linii tego papieża.

Wojtyła powodem konfliktu z Sowietami?

Niektórzy z wpływowych kardynałów niewłoskich stawiają na kandydatów spoza Włoch. Arcybiskup Sao Paolo kard. Paulo Evaristo Arns oświadcza wprost, że najlepszym pretendentem byłby kard. Karol Wojtyła. O metropolicie krakowskim dużo się mówi przed konklawe w kręgach Kurii Rzymskiej. Cieszy się on tam opinią wspaniałego człowieka, zdolnego pasterza, ale nikt poważnie nie bierze pod uwagę jego kandydatury. Dlaczego? Bo – jak wspomina w niedawnym wywiadzie dla PAP znakomity watykanista Luigi Accattoli – ich zdaniem, „wybór papieża z kraju komunistycznego byłby wielkim zagrożeniem, gdyż mógłby doprowadzić do konfliktu z sowieckim systemem”.

Daleki od takiego myślenia jest arcybiskup Wiednia kard. Franz König, który jeszcze przed konklawe daje niedwuznacznie do zrozumienia, że sytuacja w Kościele dojrzała do tego, by papieżem mógł zostać nie-Włoch. Kardynał dobrze się orientuje w realiach socjalistycznych, bo jako pierwszy purpurat z Zachodu w charakterze nieformalnego przedstawiciela papieża odwiedza kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Zna abp. Wojtyłę z jego wizyt w Wiedniu i ze swoich rewizyt w Krakowie. Ceni jego intelekt, walory moralne i talenty duszpasterskie. W rozmowach z członkami Kolegium Kardynalskiego sonduje możliwość wyboru nie-Włocha i w tym kontekście wymienia nazwisko Wojtyły, lobbując, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, za jego kandydaturą.

Dlaczego Prymas odmówił

Kardynał König rozmawia także na ten temat z kard. Wyszyńskim. Wedle znanej anegdoty, słowa arcybiskupa Wiednia o godnym następcy św. Piotra z Polski Prymas odnosi do siebie, choć jedzie na konklawe z absolutnym przekonaniem, że papieżem powinien zostać Włoch. Znane są jego wypowiedzi sprzed konklawe na ten temat, zapisuje także to przekonanie w „Pro memoria”.

Kiedy dwaj główni faworyci włoscy blokują się nawzajem, bo żaden z nich nie może uzyskać wymaganej większości głosów, w przerwie między głosowaniami zgłasza się do Prymasa grupa elektorów z pytaniem, czy przyjąłby wybór. Kardynał Wyszyński zdecydowanie odmawia i po raz kolejny wyraża przekonanie, że papieżem powinien zostać Italczyk. Tłumaczy się ponadto zaawansowanym wiekiem, brakiem wszechstronnego przygotowania oraz koniecznością obrony Kościoła na Wschodzie, co określa jako swoje życiowe zadanie. „Do mnie należy nawet paść na granicy polsko-sowieckiej, gdyby Bóg tego ode mnie zażądał” – czytamy w „Pro memoria”. Mówi jednak kardynałom: „Gdyby wybór padł na kard. Wojtyłę, uważam, że miałby obowiązek wybór przyjąć, gdyż jego zadania w Polsce są inne”. Kiedy Prymas się orientuje, że szanse metropolity krakowskiego rosną, staje się gorącym rzecznikiem jego kandydatury.

To Jej dzieło!

Drugiego dnia konklawe, wobec niemożności uzyskania przewagi jednego z włoskich kandydatów, kard. König podczas posiłków wymienia nazwisko kard. Wojtyły, czym daje do zrozumienia, że będzie na niego głosował.

Nazajutrz, 16 października, po obiedzie, jak wynika z lakonicznych zapisków Prymasa, przejmuje on inicjatywę. Staje się, używając języka piłkarskiego, głównym rozgrywającym. W „Pro memoria” zapisuje: „Po obiedzie długa moja rozmowa z kard. Królem, a później z kard. Königiem. Nic więcej! Później z kardynałami niemieckimi. Nic więcej!”. Co to oznacza – wiadomo. Wymienieni należą do grona wpływowych purpuratów, których kard. Wojtyła ma po swojej stronie. Można się domyślić, że dyskutują o tym, jak zmobilizować do postawienia na metropolitę krakowskiego elektorów niezdecydowanych. Czas poobiedniego wypoczynku jest dla nich bardzo pracowity. „Czuło się ożywienie na korytarzach” – notuje kard. Wyszyński.

„Grupa Prymasa” okazuje się skuteczna, bo ósme głosowanie jest formalnością. Kardynał Wyszyński przesuwa się do metropolity krakowskiego, który siedzi za nim w drugim rzędzie, i prosi go o przyjęcie wyboru. „Gdyby Księdza Kardynała wybrano, proszę pomyśleć, czy nie przyjąć imienia Jana Pawła II. Dla włoskiej opinii publicznej byłoby to obrócenie na dobro tego kapitału duchowego, który zebrał Jan Paweł I” – czytamy w „Pro memoria”.

Podczas homagium obaj płaczą. Prymas wspomina po powrocie do Polski w jednym z kazań: „(...) usta nasze niemal jednocześnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej: to Jej dzieło! Wierzyliśmy w to mocno i wierzymy nadal”.

Później Prymas wypowie prorocze słowa, które Papież zapisze w swoim testamencie, a po latach powtórzy w Gorzowie Wielkopolskim: „Masz teraz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie”.

Opatrznościowy udział

Choć Prymas i Papież są przekonani, że wynik konklawe to „sprawa” Madonny Jasnogórskiej, to jednak Jan Paweł II docenia rolę czynnika ludzkiego. Świadczy o tym jego niepublikowany dotąd odręczny list do kard. Wyszyńskiego z 3 listopada 1978 r., w którym dziękuje Księdzu Prymasowi za „tak opatrznościowy udział w ostatnim konklawe”. Czytamy w nim m.in.: „Nie muszę już więcej pisać, Wasza Eminencja sam wie, o co chodzi, o czym myślę. To są drogi Boże, które tym bardziej nam się uświadamiają, im bardziej objawia się ich zobowiązujące znaczenie. Ksiądz Prymas wie, że miał bezpośredni udział w objawieniu się tego właśnie zobowiązującego znaczenia na tle całego przebiegu konklawe, a w szczególności w dniu 16 października, w uroczystość św. Jadwigi”. Prymas i Papież rozumieli się „w pół słowa”. Ale i my po przeczytaniu tego fragmentu nie mamy wątpliwości, że Jan Paweł II dziękuje kard. Wyszyńskiemu za to, że w sposób zasadniczy przyczynił się do jego wyboru na papieża.

Po konklawe Prymas „na gorąco” wyraża przypuszczenie, że wybór papieża z Polski może „przyhamować akcję ateistyczną, płynącą z ZSRR, gdy Moskwa zorientuje się, że w centralnej Europie wyrosła niespodziewanie nowa siła”. I dodaje za starcem Symeonem: „Teraz puszczasz w pokoju swego sługę, Panie, ponieważ moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś przed obliczem wszystkich narodów” (por. Łk 2, 29-31).

Zanim to się stanie, Prymas przeżyje chwile wielkiej chwały, kiedy podczas homagium 22 października 1978 r. Papież w bezprecedensowym geście podniesie go z klęczek i ucałuje jego ręce, i kilka miesięcy później, kiedy w czerwcu 1979 r. będzie gospodarzem pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: zmarł prof. Jacek Łuczak, twórca polskiej opieki paliatywnej

2019-10-22 21:41

ms / Poznań (KAI)

W Poznaniu 22 października zmarł prof. Jacek Łuczak, profesor nauk medycznych, założyciel i długoletni prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej. Miał 84 lata.

poznan.pl

Prof. Łuczak był twórcą hospicjum Palium w Poznaniu i pierwszej poradni walki z bólem w Polsce.

„Był człowiekiem niezwykłej ofiarności, zawsze blisko chorego. Prawdziwy lekarz, dla którego hospicjum było domem, a człowiek chory, cierpiący miał uprzywilejowane miejsce w jego sercu” – mówi o zmarłym abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański wielokrotnie odwiedzał prowadzone przez prof. Łuczaka hospicjum.

„Profesor zawsze zwracał uwagę na relacje, które powinny nawiązać się pomiędzy chorym a lekarzami i pielęgniarkami oraz kapelanami hospicjum. Podkreślał nieustannie konieczność szacunku wobec człowieka, zwłaszcza umierającego” – zauważa przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Profesor Jacek Łuczak urodził się w 1934 r. w Poznaniu, ukończył studia na Wydziale Lekarskim poznańskiej Akademii Medycznej. Jest autorem ponad 400 prac naukowych, był specjalistą i konsultantem krajowym w dziedzinie medycyny paliatywnej.

W 2019 r. prof. Jacek Łuczak został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem