Reklama

Wzorem św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Anna Guzik
Edycja legnicka 42/2002

Od 5 lat pracują w Legnicy Siostry Karmelitanki Dzieciątka Jezus. W tym roku zatem obchodziły swój mały jubileusz. O ich zgromadzeniu, patronce - św. Teresie i życiu zakonnym z siostrami rozmawia

- Jakie były początki klasztoru Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus w Legnicy?

- W 1991 r. Zgromadzenie nasze podzieliło się na 3 prowincje: krakowską, łódzką i wrocławską. Wtedy podjęłyśmy pracę w Lubomierzu. Po utworzeniu diecezji legnickiej siostry przyjeżdżały do Legnicy na studia na Papieskim Wydziale Teologicznym. Wówczas rozpoczęły się rozmowy o utworzeniu naszej placówki w stolicy diecezji. W imieniu Biskupa Legnickiego Ksiądz Kanclerz prosił Matkę Generalną o pozwolenie na otwarcie domu w Legnicy. Kiedy dowiedziałyśmy się, że Ojciec Święty będzie w czerwcu 1997 r. w Legnicy, postanowiłyśmy, że ten nowy dom będzie prezentem dla Papieża.
Kiedy przyszłyśmy tutaj w połowie maja 1997 r., trwały prace remontowe przy naszym domu. W budynku i na podwórzu pracowało ok. 40 robotników. Zamieszkałyśmy w sąsiednim budynku, ale gdy Ojciec Święty był już w Polsce, postanowiłyśmy, że już się przeprowadzamy. Początkowo nie miałyśmy wiele, jedynie to, co przywiozłyśmy z Wrocławia. Jednak stopniowo organizowałyśmy dom i jego poświęcenie nastąpiło już tydzień po wizycie Ojca Świętego. Dokonał tego biskup legnicki Tadeusz Rybak w asyście ks. kanclerza Józefa Lisowskiego oraz ks. Czesława Włodarczyka. Przyjechały siostry z Wrocławia, które wykonały piękne śpiewy w czasie Mszy św. Wszyscy bardzo przeżyli tę uroczystość.

- Czym Siostry zajęły się po otwarciu domu?

- Od początku naszego pobytu w Legnicy podjęłyśmy pracę Centrum Formacji Charytatywnej, czyli w Caritas diecezjalnej. Jedna z sióstr jest katechetką w parafii Świętej Rodziny. Jednym z celów Zgromadzenia jest prowadzenie rekolekcji. Organizujemy je w Czernej k. Krakowa i w innych domach rekolekcyjnych, także w Legnicy. Przygotowujemy krótkie 3-dniowe spotkania dla dziewcząt oraz dni skupienia. Ich celem jest pogłębienie życia duchowego w oparciu o nauczanie św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Przyjmujemy też grupy, które same organizują swoje rekolekcje formacyjne, jak np. Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, Akcja Katolicka. Do Legnicy przyjeżdżają też nasze siostry, aby odprawić swoje karmelitańskie rekolekcje.
W ciągu 5 lat poszerzył się zakres naszej działalności. W 2000 r. siostry podjęły pracę w nowo powstałym Domu Księży Emerytów. Opiekujemy się też zakrystią w parafii pw. św. Judy Tadeusza, a od niedawna dwie siostry pracują w Kurii Diecezji Legnickiej.

- Kim są siostry Karmelitanki Dzieciątka Jezus?

- W Kościele są siostry Karmelitanki bose - kontemplacyjne. Ich zadaniem jest zbawiać świat przez modlitwę. My natomiast jesteśmy zgromadzeniem kontemplacyjno-czynnym. Dużo czasu przeznaczamy na modlitwę, ale podejmujemy też pracę apostolską.

- Jaka jest historia Waszego Zgromadzenia?

- Powstało ono 31 grudnia 1921 r. Współzałożycielami byli o. Anzelm Gądek, karmelita bosy oraz matka Teresa Kierocińska. Zgromadzenie powstało na fali odnowy religijnej po odzyskaniu niepodległości przez Polskę. Przyczyną jego założenia była potrzeba zaradzenia nędzy moralnej i materialnej, jaka panowała w kraju, a zwłaszcza w Zagłębiu Dąbrowskim. Pragnęły tego członkinie III Zakonu Karmelitańskiego, jak również ks. Franciszek Raczyński, wielki działacz społeczny w Sosnowcu. Zorganizował on szkołę, przedszkole, punkt wydawania mleka, jadłodajnię. W tych placówkach zatrudniał osoby świeckie, ale chciał, by nad całością czuwały siostry zakonne.
Potrzebę założenia zgromadzenia widział także o. Anzelm. Za granicą zetknął się z czynnymi zgromadzeniami opartymi na regule Karmelu i widział, ile dobrego czynią one w Kościele. Dlatego poprosił bp. Łozińskiego, biskupa kieleckiego, o zgodę na założenie podobnej wspólnoty w Polsce.
Początkowo było niezwykle trudno, siostry nie miały gdzie mieszkać, miały za to bardzo dużo pracy i nie starczało już czasu na właściwą formację zakonną. Dlatego po kilku latach musiały zrezygnować z pracy u ks. Raczyńskiego. Udało się siostrom zakupić w Sosnowcu dom przy ul. Wiejskiej, jest to nasz dom macierzysty.

- Dlaczego Karmelitanki "Dzieciątka Jezus"?

- O. Założyciel był wielkim czcicielem Dzieciątka Jezus, w Krakowie prowadził Bractwo Dzieciątka Jezus. Poza tym wiedział, że są różne zgromadzenia oparte na regule Karmelu i mogą też powstać Karmelitanki Dzieciątka Jezus. Będąc w Rzymie o. Założyciel uczestniczył w uroczystościach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych Teresy od Dzieciątka Jezus. O ile na początku zastanawiał się, którą Teresę - tę z Avila czy tę z Lisieux - dać zgromadzeniu za patronkę, o tyle po beatyfikacji tej drugiej nie miał już wątpliwości, że będzie to św. Teresa od Dzieciątka Jezus.

- A jak duchowość Teresy jest realizowana w Waszym życiu?

- Pierwszą lekturą sióstr - postulantek i nowicjuszek - są Dzieje duszy św. Teresy, a także Rękopisy - pierwotna wersja jej autobiografii. Skoro Teresa jest naszą Patronką i mamy ją naśladować, a hasłem naszego Zgromadzenia jest motto życiowe Teresy: "Niebem moim będzie dobrze czynić na ziemi" - to musimy ją poznać. Wiedzieć, kim była i jak żyła. Teresa jako 15-latka wstąpiła do klauzurowego Karmelu i umiała pięknie odczytać w swoim życiu Ewangelię. W XIX w. przeważał nurt duchowości, który akcentował, że Bóg jest Sędzią surowym i sprawiedliwym, co mogło wzbudzać przed Nim strach. Tymczasem Teresa odkryła i kładła nacisk na Boże miłosierdzie i tylko na nie liczyła.
Staramy się naśladować Patronkę przede wszystkim w prostocie życia i zaufaniu do Boga we wszystkim. Teresa nie myślała, co będzie robić naprzód, ale żyła dniem dzisiejszym. "O jutro się modlić" nie jestem ja w stanie, choć nie wiem, jak życie popłynie. Dziś strzeż mnie, dziś broń mnie, dziś tylko, o Panie, przez dzień dzisiejszy jedynie" - oto jej słowa, które śpiewamy. Teresa wszystko składała w Boże ręce i tak właśnie my staramy się żyć. Ona przez całe życie wzorowała się tylko na Jezusie, to była jej "winda" do nieba. To jest klucz tzw. "małej drogi dziecięctwa Bożego" - drogi ufności, miłości, pokory i zawierzenia.

- Św. Teresa jest Doktorem Kościoła. Co to znaczy?

- Tytuł ten otrzymują ci święci, których nauczanie i duchowość jest bardzo ważna dla Kościoła i uznana przez papieży i biskupów za wzór życia dla wielu osób. Właśnie "mała droga" jest możliwa do przyjęcia przez wszystkich ludzi, kapłanów, siostry zakonne, ludzi świeckich. Wszyscy potrzebujemy Bożej miłości i miłosierdzia i temu miłosierdziu powinniśmy zaufać.

- Co w ciągu dnia robi siostra karmelitanka?

- Wstajemy rano, w naszym domu o 5.20, w innych domach ok. 5.00. Zaczynamy dzień od modlitwy Liturgią Godzin - jutrznia, godzina czytań. Potem jest pół godziny rozmyślania w oparciu o teksty Pisma Świętego lub teksty o naszych założycielach. Najważniejszy moment dnia - Eucharystia, po niej jedne siostry jedzą śniadanie i idą do pracy, a te, które zostają w domu, odmawiają jeszcze różaniec. Później śniadanie i praca w domu. W południe znów modlimy się wspólnie: Liturgia Godzin i modlitwy do świętych karmelitańskich. Po obiedzie jest godzinna rekreacja. Ponieważ w ciągu dnia w czasie pracy panuje milczenie, rekreacja jest okazją do wspólnej rozmowy, zabawy, odprężenia, dzielenia się radością. Od 14.00 do 15.00 obowiązuje ścisłe milczenie i ten czas jest poświęcony na osobistą modlitwę sióstr. Potem znów wracamy do pracy, wieczorem kolejne wspólne modlitwy, kolacja, wieczorna rekreacja, ostatnia modlitwa i spoczynek.

- Dlaczego Siostry wybrały akurat to Zgromadzenie?

- S. Flawia: Swoje powołanie zawdzięczam rodzicom i babci. Wychowałam się w atmosferze bardzo religijnej, co bardzo ułatwiło mi podjęcie decyzji o wstąpieniu do klasztoru. W 1969 r. do mojej parafii przyszły siostry Karmelitanki Dzieciątka Jezus. Zaczęłam jeździć do nich na rekolekcje do Czernej, poznawałam ich życie i powzięłam decyzję o wstąpieniu do tego zgromadzenia. Pociągała mnie radość i prostota życia sióstr. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę służyć Bogu właśnie w Karmelu, nigdy nie żałowałam swego kroku.

- S. Felicyta: Mnie odnalazła św. Teresa. Jako uczennica w drodze do szkoły często wstępowałam do kieleckiej katedry i szłam przed ołtarz Teresy, choć początkowo nie wiedziałam, co za postać jest na obrazie. Potem spotykałam siostry zakonne, ale sama jeszcze nie wiedziałam, że zostanę siostrą zakonną. Któregoś dnia spotkałam kapłana, który pomógł mi rozpoznać moje powołanie i dodał odwagi. Zaproponował, że odwiedzimy Karmelitanki Dzieciątka Jezus, które w tym czasie obchodziły jubileusz 50-lecia powstania. Bardzo odpowiadał mi charyzmat sióstr, w ciągu pół roku znalazłam się w zgromadzeniu i jestem szczęśliwa.

- Wstępując do zgromadzenia siostry zmieniają imię?

- Zmiana imienia to stara praktyka biblijna, średniowieczna, zachowana do dziś w niektórych zakonach, także w naszym zgromadzeniu. Imię wybierają siostrom przełożeni. Siostry mogą podawać swoje propozycje, ale decyzja ostateczna jest ogłaszana w czasie pierwszej profesji. Do imienia jest dodawany tzw. predikat: "od Dzieciątka Jezus", "od Matki Bożej" itp. Ma on wyrażać szczególne nabożeństwo danej siostry do Osoby, której imię ma dodane do imienia zakonnego.

- Jakie plany na przyszłość ma wspólnota karmelitańska w Legnicy?

- Naszym wielkim pragnieniem jest, aby w Legnicy powstało przedszkole prowadzone przez nasze siostry. To jest nasz charyzmat - prowadzenie przedszkoli, ochronek, tak jak w pierwszych latach istnienia zgromadzenia.

- Tego zatem Siostrom życzę. Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Egzorcyści z całego świata na Jasnej Górze o zagrożeniach duchowych

2019-07-11 15:24

it / Częstochowa (KAI)

Siódme spotkanie Międzynarodowego Stowarzyszenia ds. Uwalniania i osób posługujących modlitwą uwalniania dobiega końca na Jasnej Górze. Takie konferencje odbywają się co dwa lata i gromadzą przedstawicieli różnych krajów, w tym roku także z Korei, Paragwaju i Stanów Zjednoczonych. Jest też emerytowany kard. Paul Josef Cordes z Watykanu. W ściśle zamkniętym pięciodniowym spotkaniu udział bierze prawie 400 osób.

Mazur/episkopat.pl
Jasna Góra

Egzorcyści nie mają wątpliwości - złe duchy, czyli upadłe anioły, szatan jako byt osobowy - istnieją i robią co mogą, by krzywdzić ludzi. Jednak największym problemem jest dziś to, że nie wierzymy w żywą obecność Jezusa, który kocha każdego człowieka. Dlatego, jak przypomina ks. Janusz Czenczek, koordynator księży egzorcystów z ramienia Konferencji Episkopatu Polski, najważniejszym ich zadaniem jest głoszenie miłości Boga i profilaktyka.

- Zagrożenia duchowe to bardzo ważny problem, a my zagubiliśmy dziś znaczenie rozumienia słów. Musimy mieć świadomość, że zagrożenia to coś, co może stanowić dla każdego z nas niebezpieczeństwo, co może sprawić, że w moim życiu duchowym, ale także zewnętrznym, może pojawić się problem np. uzależnienie, brak pracy, chęć zdrady - wylicza kapłan.

Ks. Czenczek przypomina, że „zagrożenie stanowi wszystko to, co jest grzechem”. - Są te grzechy, które szczególnie mocno niszczą np. zdrada małżeńska. Dlatego musimy mówić o tym jeszcze przed ślubem, czym zdrada jest i jakim jest zagrożeniem, że może się przytrafić - zauważa. Podkreśla, że to jest „pewnego rodzaju profilaktyka”.

- Zniewolenia i braku przebaczenia nie wolno banalizować, także tego co widzimy, że społeczeństwo coraz bardziej staje się laickie – uważa egzorcysta. Jego zdaniem, „nie chodzi tylko o chodzenie czy nie chodzenie do kościoła, ale o przeżywanie pewnych wartości, a to jest przestrzeń, którą zagospodarowuje szatan. Można powiedzieć, że jak w świecie fizycznym nie ma pustki, tak w świecie duchowym pustki też nie ma. W przestrzeniach, skąd wyrzucimy Jezusa, gdzie odstawimy Go do kąta, tam to puste miejsce zagospodaruje szatan - powiedział kapłan.

Podkreślił jednak, że „nie oznacza to, że wszyscy są satanistami, opętanymi itd., bo zło wchodzi krok po kroku”. Ks. Czenczek porównał tę sytuację do sprzątania. – Jeśli jeden dzień nie posprzątam, może nic się nie stanie, nikt nie zauważy, ale drugi, trzeci itd. Poza tym zadał filozoficzne pytanie: czy jeden papierek na podłodze to już brud czy nie, a czy pięćdziesiąt papierków to już brud czy jeszcze nie?

Kapłan zapewnił, że „osoby, które są praktykującymi, żyją sakramentami, uczestniczą w niedzielnych Mszach św., modlą się itd. mają naturalną ochronę”. Problem pojawia się wtedy, gdy „tu coś szwankuje, gdy nie ma niedzielnej Mszy, gdy wybieramy coś innego”. - Gdy przestaniesz jeść, to za kilka dni nie masz sił, gdy odstawimy pokarm duchowy, to skąd mamy mieć siły na zmaganie się z zagrożeniami? - pyta ks. Czenczek. Podkreśla, że „najlepszą formą walki ze złem jest unikanie zła, unikanie grzechu i pokus, lepszej metody nie ma”.

Na pytanie czy posługa egzorcysty jest potrzebna w Kościele kapłan odpowiada, że „tak”, ale dodaje, że jest ona „chyba źle rozumiana”. - Odnosimy wrażenie, pewnie na podstawie filmów i książek, że egzorcysta to starzec z rozwianym włosem, chudy, goniący szatana. Tymczasem nasza posługa jest inna – podkreśla.

Wyjaśnia, że zadaniem kapłana egzorcysty jest rozeznanie, które czasem trwa kilka lat, potem egzorcyzm i towarzyszenie na drodze uwalniania. - To taka triada: rozeznanie, uwolnienie, towarzyszenie, by ta uwolniona przestrzeń nie była pusta, by w to miejsce „włożyć Jezusa”, by Zły nie miał dostępu – tłumaczy kapłan.

Zdaniem egzorcystów, problem braku przebaczenia pojawia się także dlatego, że w zlaicyzowanym świecie jesteśmy ukierunkowani tylko na siebie. O czym przypomniał również dzisiejszy gość konferencji emerytowany kard. Paul Josef Cordes z Watykanu.

- Powstaje wrażenie jakoby człowiek nie potrzebował Pana Boga i sobie ze wszystkim poradził. Jest kult ja, swojego ja. Stara się samemu być szczęśliwym, samemu się uzdrowić, uzupełnić i spełnić - powiedział kardynał.

Podczas konferencji kardynał mówił o wpływie azjatyckich medytacji na naszą wiarę. Podkreślił, że wielu ludzi myśli, że jest to coś dobrego, że ma dobry wpływ na nasze zdrowie, jednak potem pojawiają się komplikacje. - Nauczyciele jogi twierdzą, że sam człowiek może siebie zbawić, może uzdrowić, to jest wzmacnianie tych tendencji, które tak mocno są reklamowane - powiedział kardynał.

Zaznaczył, że nie jest prawdą, iż joga to tylko ćwiczenia fizyczne. - To wielkie zagrożenie duchowe, w internecie możemy przeczytać wiele świadectw mówiących o tym, że ludzie są nakłaniani do zaniechania modlitwy, zdejmowania krzyża - zauważył gość konferencji.

Dodał, że „joga znajduje upodobanie u wielu ludzi i nawet w Kościele katolickim nie wszyscy ją rozpoznali, nawet niektóre wspólnoty np. sióstr zakonnych w Niemczech”. - To pomieszanie New Age, buddyzmu i jogi, to jest mieszanina, która jest zgubna i niszcząca – podkreślił kard. Cordes.

Ks. Janusz Czenczek podkreśla, że celem spotkań na Jasnej Górze jest formacja intelektualna, której służą przede wszystkim wykłady i konferencje, ale też wspólna modlitwa „w miejscu, które jest obmodlone przez stulecia, które ma duchową moc i jest święte”. W czasie konferencji miała np. miejsce modlitwa uwielbienia i nocna adoracja Najświętszego Sakramentu w Kaplicy Matki Bożej.

Egzorcyści przypominają, że szatan jest, że jest on bytem osobowym, wielkim nieprzyjacielem człowieka i Kościoła. Złe duchy dręczą ludzi, co objawia się niepokojem czy oporną na leczenie depresją. Zniewalają, co może się wyrażać uzależnieniem od alkoholu, narkotyków, seksu czy internetu. Najgroźniejsze jest opętanie.

Jednym z jego istotnych elementów jest awersja wobec sacrum. Ktoś taki, jak twierdzą egzorcyści, nie chce wymówić imienia Jezusa i Maryi, nie przechodzi mu przez usta formuła, że wyrzeka się szatana, nie chce wejść do świątyni. Może mieć np. nadprzyrodzone umiejętności: rozmawiać w języku, którego nigdy się nie uczył, a po chwili nie rozumie ani jednego słowa w nim wypowiedzianego. Istnieje także komponent psychopatologiczny, przypominający niektóre choroby psychiczne, ale niewynikający z takich chorób. Dlatego współcześni egzorcyści współpracują z psychiatrami, psychologami, by rozróżnić, u kogo mamy do czynienia z chorobą, u kogo natomiast to wpływ złych duchów.

Opętanie czy zniewolenie przez złego ducha jest diagnozowane wtedy, gdy „lekarze mówią: nie wiemy co ci jest, albo nie możemy cię z tego wyleczyć”. Najczęściej dana osoba trafia najpierw do psychologa czy psychiatry, który dokonuje wstępnego rozpoznania, czy chodzi tu o działanie Złego czy może o jakąś chorobę psychiczną.

I dlatego prócz duchownych także psychiatrzy i psycholodzy biorą udział w jasnogórskich spotkaniach. Poza kapłanami zajmującymi się uwalnianiem biorą też udział świeccy specjaliści.

Tylko kapłan powołany przez ordynariusza może sprawować egzorcyzm uroczysty, czyli komunikować się ze złym duchem i używać w tym celu specjalnych formuł. Inni księża oraz osoby świeckie mogą stosować egzorcyzm prosty, czyli modlić się o uwolnienie konkretnej osoby od mocy złego ducha. Egzorcystę, czasem kilku, ma niemal każda diecezja. W Polsce jest ich teraz ok. 100.

Posługa egzorcyzmu jest czymś normalnym w Kościele, to odwieczna praktyka, której nie trzeba się bać. Jest to nauka umocowana w prawie kanonicznym i katechizmie Kościoła, a od niedawna także w nowym rytuale.

Po pomoc do egzorcystów zgłasza się coraz więcej osób a ich zdaniem będzie jeszcze gorzej, bo zagrożenie złem, zniewoleniami jest związane z grzechem i panującym relatywizmem moralnym. Kapłani przekonują, że diabeł naprawdę istnieje, a im słabsza wiara, tym niebezpieczeństwo „wpadnięcia w jego sidło jest większe”.

We wskazaniach Konferencji Episkopatu Polski z 2015 r. dla kapłanów pełniących posługę egzorcysty czytamy m.in., że „Ewangelia zbawienia ogłoszona przez Jezusa Chrystusa jest także proklamacją dzieła wyzwolenia człowieka z niewoli zła, w którą popadł po zwiedzeniu go przez „ojca kłamstwa”, „Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła”. Jego odniesienie do szatana uwidacznia się w uwolnieniu opętanych, których dokonuje w chwilach decydujących dla zrozumienia prawdy o swojej misji.

Biskupi przypominają, że władzę uzdrawiania i egzorcyzmowania Jezus powierzył swojemu Kościołowi, gdy wysyłał uczniów na pierwszą wyprawę misyjną, nakazał im: „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!”. Po zmartwychwstaniu przekazał tę władzę całemu Kościołowi.

Kościół korzysta z władzy wypędzania złych duchów i sprawowania egzorcyzmów. Choć praktyka celebracji egzorcyzmu była różnorodna na przestrzeni wieków, to zawsze korzystano z mocy imienia Jezus, rozkazując nieczystemu duchowi, aby odstąpił od osoby przez niego usidlonej.

Zasadniczą formą zmagania się z szatanem jest walka człowieka z grzechem we własnym życiu. Pierwszym i podstawowym sposobem wyzwalania się spod panowania szatana jest sakrament pokuty i pojednania, gdzie Chrystus Zmartwychwstały daje nam udział w swoim zwycięstwie nad mocami ciemności i leczy w nas to, co grzech osłabił i poranił. Natomiast częste przyjmowanie Ciała Pańskiego broni nas najskuteczniej przed mocą Złego, który nie może się ostać w sercu, do którego wchodzi Ten, który wypędza demony. Innym sposobem wyzwalania się spod panowania szatana jest celebracja egzorcyzmów.

Egzorcyzmy są sakramentaliami, czyli świętymi znakami, które na podobieństwo sakramentów sprowadzają duchowe dobra osiągane dzięki wstawiennictwu Kościoła. Przygotowują one ludzi do przyjęcia właściwego skutku sakramentów i uświęcają różne okoliczności życia.

Etymologicznie słowo „egzorcyzmować” (łac. exorcisare) pochodzi z greckiego horkos (przysięga) lub horkidzein (przysięgać, zaklinać). W walce ze złym duchem stosuje się egzorcyzm większy, czyli uroczysty, modlitwę z egzorcyzmem podczas chrztu dzieci, egzorcyzm mniejszy podczas skrutyniów, egzorcyzm nad przedmiotami i miejscami oraz modlitwę o ochronę przed wpływem złego ducha.

Egzorcyzm większy jest obrzędem liturgicznym, którego celem jest „wypędzenie złych duchów lub uwolnienie od ich demonicznego wpływu mocą duchowej władzy, jaką Jezus powierzył Kościołowi”. Egzorcyzm większy ma na uwadze sytuację, w której człowiek jest opętany, to znaczy – szatan zawładnął ciałem człowieka i w znacznej mierze wpływa na jego zewnętrzne zachowania. Człowiek jednak nadal zachowuje wolność, jeśli chodzi o decyzje jego woli. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. a także Katechizm Kościoła Katolickiego, jako szafarza egzorcyzmu większego wskazują biskupa i prezbitera.

Natomiast egzorcyzmy mniejsze podczas skrutyniów, które zwykle odmawia szafarz wyświęcony, w niektórych wypadkach może sprawować także odpowiednio przygotowany katecheta, który otrzymał upoważnienie od biskupa.

W sprawie egzorcyzmu nad przedmiotami i miejscami nowa księga liturgiczna zauważa, że „złe duchy mogą także wywierać wpływ na przedmioty i miejsca, a nadto powodować różne formy sprzeciwu wobec Kościoła i jego prześladowanie”. Księga zawiera odpowiedni obrzęd na takie szczególne okoliczności życia Kościoła, w których istnieje potrzeba zastosowania błagania i egzorcyzmu. Obrzęd ten może odprawić każdy kapłan za zgodą biskupa diecezjalnego.

Modlitwa o ochronę przed wpływem złego ducha jest modlitwą błagalną i wstawienniczą. Może ona być odmawiana przez każdego członka ludu Bożego. Kościół zezwala na jej odmawianie nad osobami, które nie są opętane przez złego ducha, lecz przez niego nękane i doświadczają trudności w trwaniu przy Bogu.

Zasady i reguły celebracji obrzędu egzorcyzmu są zawarte w nauczaniu Kościoła i w odnowionych księgach liturgicznych zgodnie z nauką soborowej Konstytucji o liturgii świętej. W duchu jej postanowień opracowano rytuał egzorcyzmu "De exorcismis et supplicationibus quibusdam".

Europejska Konferencja Międzynarodowego Stowarzyszenia ds. Uwalniania potrwa na Jasnej Górze do 12 lipca.

Międzynarodowe Stowarzyszenie ds. Uwalniania powstało w 1995 r. w San Giovanni Rotondo we Włoszech. Jego celem jest pomoc egzorcystom i osobom ich wspierających w tej posłudze duszpasterskiej Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wspaniały czas z Bogiem

2019-07-15 18:13

Anna Majowicz

Dziś (15.07) przed południem w Dobroszycach zakończyło się 26. Salwatoriańskie Forum Młodych. Emilia Chrzanowska z Kiełczowa już po raz drugi uczestniczyła w tej największej wakacyjnej akcji organizowanej przez apostolat RMS-u. Z nami dzieli się swoim świadectwem:

Anna Majowicz
Siostry Emilia i Natalia Chrzanowskie

,,W Dobroszycach gromadzimy się w imię Jezusa Chrystusa. To 10-dniowe spotkanie z Bogiem i wspaniałymi ludźmi. Kiedy tu przyjeżdżam czuję stałą obecność Pana Boga. Jest z nami na jutrzni, na śniadaniu, w pracach codziennych, które tu wykonujemy, podczas warsztatów, w których pozwala nam się rozwijać, ale przede wszystkim widzę Go w drugim człowieku. Cudowna jest każda Msza św. i adoracja Najświętszego Sakramentu. To wspaniały czas. Jestem pewna, że za rok tu powrócę". 

Zobacz zdjęcia: 26. Salwatoriańskie Forum Młodych w Dobroszycach
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem