Reklama

Żywcem spalone za wiarę

S. Jadwiga Alojza Gano i s. Maria Andrzeja Ossakowska ze Zgromadzenia Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny

Niedziela Ogólnopolska 15/2008, str. 27

S. Jadwiga Alojza Gano
S. Maria Andrzeja Ossakowska

S. Jadwiga Alojza Gano<BR>S. Maria Andrzeja Ossakowska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Ewangelii Jezus powiedział: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13). Ojciec Święty Jan Paweł II w adhortacji „Ecclesia in Europa” (13) napisał: „Męczennicy bowiem głoszą tę Ewangelię i dają jej świadectwo swym życiem aż do przelania krwi”.
Treść tych słów wypełniła się w bohaterskim życiu s. Jadwigi Alojzy Gano i s. Marii Andrzei Ossakowskiej ze Zgromadzenia Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny, które broniąc wiary katolickiej, zostały spalone żywcem. 15 kwietnia 2008 r. przypada 65. rocznica ich męczeńskiej śmierci.
Kim były te Siostry, których życie zakonne zostało uwieńczone koroną męczeństwa?

Poszły za głosem powołania

Reklama

S. Jadwiga Alojza Gano urodziła się w Moskwie 10 października 1901 r. jako córka Ludwika i Jadwigi z domu Rajner. Polska, katolicka rodzina Ganów podzieliła los wielu Polaków zesłanych do syberyjskich łagrów. W 1908 r. na Syberię przybyły już siostry sercanki. W Irkucku, zwanym perłą Syberii, prowadziły zakład wychowawczy dla sierot. Do grona wychowanek trafiła Jadwiga Gano. Mieszkała w internacie i uczęszczała do gimnazjum. Odznaczała się inteligencją i pobożnością.
Mimo sprzeciwu ojca, w 1921 r. wstąpiła w Irkucku do zgromadzenia. Tam odbywała postulat, pracując w sierocińcu jako wychowawczyni. Rok później przyjechała z siostrami do Polski. W Nowym Mieście nad Pilicą została przyjęta do nowicjatu i otrzymała zakonne imię Alojza. W 1924 r. złożyła profesję zakonną, a w 1928 r. - śluby wieczyste. Jako młoda profeska pracowała w Szkole Podstawowej przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie. Zdobyła dyplom wychowawczyni. Uzyskała uprawnienia do pracy pedagogicznej. Kontynuowała ją w sierocińcu w Swisłoczy i Siedlcach. W 1932 r. pracowała w Łomży w księgarni. Tegoż roku, odpowiadając na apel o. Cyryla Gondulfa Fermonta, kapucyna, i przełożonej generalnej Sióstr Sercanek, zgłosiła się do pracy misyjnej wśród unitów na Polesiu, w diecezji pińskiej. Przyjęła wschodni obrządek i w 1933 r. wraz z s. Marią Andrzeją Ossakowską przyjechała do Lubieszowa.
S. Maria Andrzeja Ossakowska, córka Joachima i Rozalii, przyszła na świat 14 października 1901 r. w Kowlu na Wołyniu. Po śmierci ojca, jako trzynastoletnia dziewczyna, została oddana przez matkę do zakładu wychowawczego, prowadzonego przez siostry sercanki w Kijowie. Tam ukończyła szkołę powszechną i gimnazjum. Nauczyła się krawiectwa, a także wykazywała zdolności hafciarskie i bieliźniarskie.
W 1918 r. wstąpiła w Kijowie do zgromadzenia i tam odbyła postulat. W 1922 r. w Nowym Mieście nad Pilicą rozpoczęła nowicjat, z zakonnym imieniem Andrzeja. Tu w 1923 r. złożyła profesję zakonną, a w 1928 r. - śluby wieczyste. S. Andrzeja pracowała w Warszawie, Skórcu, Swisłoczy. Bóg chciał, że na placówkach spotkała s. Jadwigę Gano, z którą żyła w serdecznej przyjaźni. Darzyła ją zaufaniem i za jej przykładem zgłosiła się do pracy misyjnej. Przyjęła wschodni obrządek i razem z s. Jadwigą Gano w 1933 r. przybyła do Lubieszowa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Praca na Polesiu

W Lubieszowie s. Jadwiga Gano pełniła obowiązki przełożonej. S. Andrzeja Ossakowska była jej doradczynią. Siostry doskonale się rozumiały i wzajemnie uzupełniały. Siostra przełożona była pracowita, odpowiedzialna i wykazywała niespożytą energię. Rozbudowała dom, założyła gospodarstwo i przyjęła pod opiekę 15 dziewczynek w wieku 4-12 lat. Był to sierociniec dla dzieci unickich i katolickich. Sama pełniła obowiązki kierowniczki, wychowawczynią natomiast była s. Andrzeja Ossakowska.
Podziwiano u s. Jadwigi pogodę ducha, spokój wewnętrzny i umiejętność radzenia sobie w różnych okolicznościach życia. W 1935 r. pożar zniszczył dach domu w Lubieszowie. Siostra przełożona wyniosła Najświętszy Sakrament i błogosławiła dom. Po spaleniu odesłała siostry do Pińska, a sama zajęła się odbudową. Towarzyszyły jej głęboka wiara i ufność w Opatrzność Bożą. „Codziennie gwałtujemy do naszych Opiekunów Niebieskich, szczególnie Opatrzności Bożej i św. Józefa” (List z 1936 r.).

Likwidacja sierocińca

Reklama

Wybuch II wojny światowej sparaliżował pracę misyjną sióstr w Lubieszowie i Uhryniczach. Dla sióstr przyszły bardzo ciężkie doświadczenia wojenne. Siostra przełożona zaopatrzyła siostry w ciepłą odzież i rozesłała do rodzinnych domów i placówek na Wschodzie. Sama jednak nie opuściła Lubieszowa. S. Andrzeja pozostała, by towarzyszyć siostrze przełożonej. W 1940 r. Inspektorat Szkolny zatrudnił w sierocińcu prawosławną kierowniczkę z Kamienia Koszyrskiego. S. Jadwiga i s. Andrzeja wykonywały w sierocińcu jedynie prace domowe, zlecone przez kierowniczkę. S. Andrzeja szyła ludziom, by zarobić na utrzymanie. W połowie stycznia 1941 r. siostry musiały definitywnie opuścić dom. Kaplicę zlikwidowano. Zabrano majątek. W niedługim czasie dzieci z sierocińca zostały rozesłane po rodzinach, a dom sióstr zajął „wojenny komitet”. Siostry odsunięte od pracy wychowawczej i usunięte z domu zamieszkały w wynajętym pokoju. Kilkakrotnie zmieniały miejsce zamieszkania. Podjęły pracę w szpitalu. Po wkroczeniu do Lubieszowa wojsk niemieckich wróciły do swego domu. Praca misyjna ustała prawie zupełnie. W 1943 r. wkroczyli do Lubieszowa Ukraińcy i przy pomocy Niemców chcieli stworzyć niepodległą Ukrainę. Ojców kapucynów rozpędzili, kościół zamienili na magazyn zbożowy, a klasztor - na sąd i szkołę. Coraz częściej dochodziło do zamieszek między ludnością polską a ukraińską. Coraz bardziej nasilały się prześladowania Polaków przez Ukraińców. Dokonywano masowych mordów na ludności polskiej.

Oddały życie za wiarę

Przyszła decydująca chwila w życiu. 15 kwietnia 1943 r. s. Jadwiga Gano i s. Andrzeja Ossakowska otrzymały do wyboru - zaparcie się wiary katolickiej albo śmierć. Wybrały to drugie. Wówczas prawosławne duchowieństwo Lubieszowa chciało nawrócić unitów. W drewnianym baraku zgromadzono ok. 150 unitów - w tym gronie były też s. Jadwiga Gano i s. Andrzeja Ossakowska - i zaproponowano im przyjęcie prawosławia przez publiczne wyrzeczenie się wiary katolickiej. Tym, którzy przyjmą propozycję, zapewniano uwolnienie i darowanie życia. Trwającym w wierze katolickiej i w unii natomiast grożono spaleniem. Kilkanaście osób przyjęło propozycję. S. Jadwiga, uspokajając towarzyszy, do ostatniej chwili podtrzymywała ich na duchu i zachęcała do wytrwania w wierze katolickiej i ofiarowania życia Bogu przez Maryję. S. Andrzeja trwała na nieustannej modlitwie, prosząc Boga o wytrwanie dla wszystkich męczenników za wiarę. Budynek został obłożony słomą i podpalony. Wówczas słychać było modlitwy, śpiew „Te Deum” i pieśni religijnych.

Męczennicy z Lubieszowa

O. Ambroży Jastrzębski, kapucyn, w swojej broszurce „O Męczennikach z Lubieszowa” pisał: „W 1943 r. Ukraińcy chcieli przy pomocy Niemiec stworzyć niepodległą Ukrainę. Mordowali Polaków, a nawet palili ich żywcem, czego doświadczył Lubieszów pamiętnego dnia 15 kwietnia 1943 r., w którym spalili wielu Polaków miejscowych wraz z zakonnymi siostrami wspomagającymi misję kapucyńską. (...) Kto odmówi palmy męczeństwa tym dwom Zakonnicom Franciszkańskim, oddającym w ofierze swoje życie Bogu poprzez przyczynę Najświętszej Matki Zbawiciela wraz z wieloma polskimi współrodakami i braćmi w katolickiej wierze z Lubieszowa wśród straszliwych płomieni ognia, tymże spalonym Wyznawcom Chrystusa wiernym Jego Kościołowi, ich pasterzowi Ojcu Kasjanowi oraz wspierającemu go Bratu Sylwestrowi? Stali się bezcennym owocem misji - «pszenicą Pana», z tego ziarna, ufamy, wyrosną za wolą Bożą nowe, obfite plony jedności w wierze i miłości bratniej”.

2008-12-31 00:00

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

30. Centralna Droga Krzyżowa, rozważania Przemysława Babiarza: "Ja także jestem jak Cyrenejczyk"

2026-04-03 22:08

[ TEMATY ]

Droga Krzyżowa

Przemysław Babiarz

PAP/Radek Pietruszka

Ulicami stolicy przeszła, prowadzona przez metropolitę warszawskiego abp. Adriana Galbasa Centralna Droga Krzyżowa. Tegoroczne rozważania „Wszyscy jesteśmy Cyrenejczykami” przygotował dziennikarz Przemysław Babiarz.

Centralna Droga Krzyżowa wyruszyła w Warszawie sprzed kościoła akademickiego św. Anny na pl. Teatralny. Wierni przeszli ulicami: Miodową, Senatorską, Wierzbową, pl. Piłsudskiego, Królewską i wrócą Krakowskim Przedmieściem pod kościół akademicki. Przewodniczył jej metropolita warszawski abp Adrian Galbas, który wcześniej przewodniczył liturgii Męki Pańskiej w bazylice Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Z kolei w archikatedrze św. Jana Chrzciciela liturgii przewodniczył biskup Michał Janocha. W Centralnej Drodze Krzyżowej uczestniczyli również bp polowy Wojska Polskiego Wiesław Lechowicz oraz biskupi pomocniczy Michał Janocha i Rafał Markowski.
CZYTAJ DALEJ

Życzenia wielkanocne dla Czytelników

2026-04-04 09:59

[ TEMATY ]

życzenia

©Karol Porwich /Niedziela

Radość ze Zmartwychwstania to radość z tego, że Bóg spełnił swoje obietnice. Zstępuje na ziemię Syn Boży, aby na krzyżu odkupić nasze męki, a pusty grób jest znakiem zwycięstwa nad śmiercią.
CZYTAJ DALEJ

Wielkanoc z Janem Pawłem II. Przekroczyć próg nadziei

2026-04-04 17:03

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Wielkanoc

próg nadziei

Vatican Media

Niektóre święta przechodzą przez kalendarz. Inne przechodzą przez sumienie. Tegoroczna Wielkanoc należy właśnie do tych drugich. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jest ona głęboko „janopawłowa”, jakby św. Jan Paweł II raz jeszcze chciał przypomnieć, że zmartwychwstanie jest mocniejsze niż popiół, strata i lęk.

Nie sposób nie zatrzymać się najpierw przy 21. rocznicy śmierci Papieża Polaka, która przypadła w Wielki Czwartek, dokładnie u progu Triduum Paschalnego. To coś więcej niż kalendarzowa zbieżność. Jan Paweł II był przecież papieżem paschalnym, prowadził ku Chrystusowi, który nie zatrzymuje człowieka na Golgocie, ale wyprowadza go ku życiu.Właśnie dlatego data jego odejścia tak mocno wpisała się w rytm tych świąt. Jakby sam czas liturgiczny dopowiedział nam, że tego papieża nie da się rozumieć inaczej niż w świetle męki, ciszy grobu i poranka zmartwychwstania.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję