Reklama

Jubileusz odpowiedzialnych za sprawy społeczne

Polityk może być świętym

Niedziela warszawska 45/2000

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

"Życie polityczne polega na ciągłych awanturach sporach i swarach niszczących autorytet władzy w konfliktach między jej różnymi przedstawicielami, wzajemnych oskarżeniach o łamanie prawa i działanie wbrew Konstytucji - po czym nagle okazuje się, że w zasadzie nic się nie stało, a było to jedynie testowanie strefy wpływów, ośrodków i ogniw władzy. Trudno się zatem dziwić, że dla większości Polaków polityka to gra brudnych interesów, prywata, to eufemistyczne określenie złodziejstwa: bogaci bezkarnie mogą łamać prawo, a biedni będą tylko coraz biedniejsi. I znowu pojawiają się ´oni´. Tak w praktyce realizowana jest zasada, że za wygodę tych, którzy wybrali zawód polityka, społeczeństwo płaci nie ze swoich zysków, lecz ze swoich strat" (fragment z "Bitwy o Prawdę" Jana Marii Jackowskiego).

ELŻBIETA RUMAN: - Grupa polityków - byłych włoskich prezydentów - wystąpiła z inicjatywą, aby w Roku Jubileuszowym ogłosić św. Tomasza Morusa patronem polityków i ludzi sprawujących funkcje publiczne. Co na to polscy parlamentarzyści?

JAN MARIA JACKOWSKI: - Projekt ten skierowany został do polityków wielu krajów (ja otrzymałem list w tej sprawie od Francesco Cossigi), aby posłowie poparli ten wniosek. Zająłem się popularyzacją postaci św. Tomasza Morusa i zbieraniem podpisów wśród polskich posłów i senatorów pod petycją do Ojca Świętego. Projekt poparło w Polsce 160 parlamentarzystów reprezentujących - poza SLD - wszystkie siły polityczne.

Inicjatywa ta była konsultowana nie tylko ze Stolicą Apostolską, ale również z Episkopatami Szkocji, Anglii i Walii. Co ciekawe, pod petycją podpisywali się również agnostycy, ludzie niewierzący - co dowodzi ogromnego autorytetu św. Tomasza Morusa. Był on przecież nie tylko jednym z najwybitniejszych polityków swoich czasów, ale też gruntownie wykształconym prawnikiem i wybitnym pisarzem politycznym. Jednak nie byłby dziś znany, gdyby nie jego postawa wobec intryg na dworze Henryka VIII. Nie chcąc brać w nich udziału, nie nawykły do kłamstwa i przypieczętowywania swoim autorytetem oszustw, trafił do lochu. Do końca mógł się bronić - miał rodzinę, dla wielu to wystarcza, aby iść na kompromis - jednak wolał umrzeć, niż zrezygnować ze swoich poglądów i zasad czy podjąć działania wymierzone przeciwko Kościołowi katolickiemu. Król był jego przyjacielem - zamienił okrutną karę śmierci na jej łagodniejszą wersję. Tomasz Morus został ścięty toporem, dając świadectwo swojej heroicznej wiary i niezłomności.

Chęć obrania tego Świętego patronem polityków wywołała spore reakcje w różnych parlamentach. Ludzie polityki, którzy 4 i 5 listopada spotkają się w Rzymie w ramach obchodów Roku Jubileuszowego, będą świadkami niezwykłej sytuacji - przypuszcza się, że będzie obecnych około 5 tys. parlamentarzystów z całego świata. W auli papieskiej odbędzie się spotkanie "parlamentu światowego". 4 listopada zostanie wręczona Ojcu Świętemu petycja z podpisami polityków z całego świata. Natomiast 5 listopada spodziewane jest, że podczas Mszy św. przed bazyliką św. Piotra Papież Jan Paweł II ogłosi św. Tomasza Morusa patronem polityków i ludzi pełniących funkcje publiczne na całym świecie.

- Czy to właśnie bezkompromisowość św. Tomasza Morusa w stosunku do zła zadecydowała o wyborze tej postaci?

- Jego postępowanie było bardzo czytelne, jasne, żaden współczesny mu człowiek nie musiał długo szukać motywów jego działań. Życie polityczne, w którym uczestniczył, nie było lepsze niż dzisiaj - żył i pracował wśród intrygantów, karierowiczów, kłamców, jednak nie zaraził się złem, nie zaczął kierować się moralnym relatywizmem.

Istotne jest też, że św. Tomasz Morus blisko 500 lat wcześniej wychodził naprzeciw temu, co później Kościół zapisał w dokumentach Soboru Watykańskiego II. Jako człowiek świecki wykazywał niezwykłą odpowiedzialność za Kościół, znakomicie wpisując się w dyskusję o stosunkach między państwem a Kościołem. Pisał na przykład, że władza świecka nie może naruszać autonomii Kościoła i nie może wtrącać się w wewnętrzne sprawy Kościoła hierarchicznego. Przyjrzyjmy się tendencjom dwudziestowiecznym - choćby w Polsce, kiedy władze PRL-u próbowały ingerować w Kościół czy nawet kształtować go w taki sposób, jaki byłby jej wygodny; próby te oczywiście się nie udały. Czy w Niemczech, gdzie władze hitlerowskie próbowały podporządkować Kościół ideologii państwowej.

Równie groźne są współczesne tendencje ideologiczne, które mówią o neutralności światopoglądowej, ale w gruncie rzeczy próbują wpływać na kształt i obraz Kościoła.

- Św. Tomasz Morus był również prawnikiem...

- Jego dorobek naukowy w tej dziedzinie stawia go w gronie najwybitniejszych autorów podejmujących tematykę prawną. Ogłoszenie św. Tomasza Morusa patronem osób odpowiedzialnych za kształt życia społecznego i politycznego jest jak najwłaściwszym wyborem, niosącym nadzieję, że ten święty mąż stanu będzie natchnieniem dla wielu pokoleń ludzi parających się służbą społeczną.

- Tomasz Morus zginął, bo nie chciał się ugiąć. Polityka wydaje się być bardzo daleka od tego rodzaju myślenia. Jednak bardzo pozytywny jest fakt, że część polityków chce mieć takiego patrona. Czy to znaczy, że w polityce jeszcze może się coś zmienić - bo jak na razie dla wielu osób jest ona niczym więcej, jak walką o władzę?

- Wydaje się, że mamy obecnie dwa modele rozumienia polityki. Jeden, wzorowany na Księciu Machiawellego, to dążenie do władzy za wszelką cenę, nie unikając przemocy, zdrady i kłamstwa w myśl zasady, "cel uświęca środki". Drugi, uprawiany przez chrześcijan, to taki, w którym polityka to troska i działanie na rzecz dobra wspólnego.

Przy dzisiejszym zagubieniu, chaosie ideowym, relatywizmie moralnym występującym w życiu publicznym i osobistym, konsumizmie i całym tym zachłyśnięciu się dobrami materialnymi św. Tomasz Morus jest idealnym patronem. Przecież mógł on pójść na rękę królowi i dzięki temu bardzo wygodnie ułożyć sobie życie, był człowiekiem sukcesu, faworytem tego świata - a jednak powiedział "nie".

Sądzę, że zdolność do czynienia dobra w każdej dziedzinie życia społecznego jest obecna w chrześcijańskim modelu polityki. Próbujemy jak najwięcej dobra zrobić, czasami zaczynając od rzeczy bardzo drobnych. Jest bardzo wielu polskich polityków, którzy tak patrzą na politykę, z tym, że może są mniej widoczni. Niestety, ten drugi rodzaj polityki jest dużo bardziej widowiskowy, media publiczne zaś przedstawiają go jako obowiązujący, oficjalny model uprawiania polityki...

- Czy to znaczy, że politycy stosujący w swoim działaniu normy moralne stają się mniej skuteczni?

- Takie chrześcijańskie fajtłapy, zagłuszane przez racjonalnych profesjonalistów! No cóż, publiczne media chętnie przedstawiają polityków wywodzących się z nurtu chrześcijańskiego jako oszołomów, niepraktycznych marzycieli lub po prostu nieprofesjonalnych głupców. Jednak prawda jest taka, że do uczciwego uprawiania polityki konieczny jest mocny kręgosłup moralny, i pewnie taki prześmiewca konkretnie zapytany, czy woli posła kłamcę, złodzieja i łapówkarza od polityka kierującego się normami moralnymi, nie miałby wątpliwości... Faktem jest, że polscy politycy prawicowi nie mieli czasu na zbieranie doświadczeń, wyciąganie wniosków, na normalny polityczny rozwój. W komunistycznej Polsce istniał tylko jeden model polityki: służba Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Jasne jest dla nas, jak ważna jest formacja zawodowa, profesjonalizm i doświadczenie, ale na to potrzeba czasu, a jak do tej pory tylko polscy komuniści mieli wieloletnie "kursy dokształcające" ... Nie jest dobrym pomysłem obsadzanie stanowisk ministerialnych politykami, dla których jest to pierwsze stanowisko urzędnicze. Najlepsze jest - jak w każdym rzemiośle - terminowanie: zaczyna się od sprzątania warsztatu, a kończy otwierając własny. Jednak powtarzam: mieliśmy bardzo mało czasu.

- Przykładamy w tej chwili kategorie moralne wyłącznie do polityków nurtu chrześcijańskiego. Czy wobec tego innych polityków nie obowiązują żadne zasady?

- Na politykę trzeba patrzeć w kategoriach służby, niezależnie od przekonań osób ją uprawiających. Jest to praca na rzecz społeczeństwa. Jeśli rządzący kierują się prywatnym interesem, kradną mienie społeczne, uchwalają czy podpisują ustawy przeciwne dobru człowieka, godzące w rodzinę, okradające biednych - to naród zaczyna chorować, państwo takie staje się tworem kalekim, zabijającym własne dzieci. Tak więc każdy, kto podejmuje pracę polityczną, powinien być prawym człowiekiem. Cechować go musi uczciwość, prawdomówność, szacunek dla drugiego człowieka, wysoka kultura osobista, no i oczywiście profesjonalne podejście. Nie można patrzeć na pracę posła czy senatora jako na przywilej, ale raczej z przeświadczeniem, że jest to służba.

Walka o prawdę i uczciwość nie może być domeną wyłącznie polityków z nalepką religijną. Był taki premier Włoch, socjalista, który pytał swoich partyjnych kolegów: "Dlaczego my nie walczymy o obronę życia nienarodzonych, a tylko oddajemy to pole katolikom?" .

- Przecież prawo każdego do życia wynika z prawa naturalnego, a nie tylko z prawa Bożego...

- Oczywiście, trzeba tylko je uszanować. Trudno też teraz, w dobie ultrasonografów pokazujących z ogromną dokładnością prenatalny rozwój człowieka, twierdzić, że to tylko strzęp komórek.

Politykę w Polsce - szczególnie tę prawą stronę jej sceny - ciągle próbuje się przedstawiać jako brudną grę, z niejasnymi kryteriami, nieustannymi konfliktami personalnymi - widzimy to szczególnie w ostatnich miesiącach. Trzeba jednak nauczyć się szukać prawdy, a nie bezkrytycznie przyjmować medialną papkę. Największy informacyjny zasięg ma publiczna telewizja. Czy przyglądając się jej produkcji w zakresie filmów i rozrywki możemy określić jakieś normy moralne lub troskę o prawidłowy rozwój naszego społeczeństwa cechujący to medium?

Dlaczego zatem tak chętnie przyjmujemy za prawdę telewizyjne obrazy informacyjne? Polskie społeczeństwo ma wirtualny obraz polityków - wie tylko to, co telewizja chce, aby wiedziało. Pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś uda się to zmienić.

- Z pomocą św. Tomasza Morusa...

- I wielu nowych, dobrze wykształconych i moralnie ukształtowanych polityków polskich.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Cisza odsłania chwałę Pana

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Julia Czernik

Amos działa w Królestwie Północnym w czasie dobrobytu za Jeroboama II. Pan przypomina Izraelowi wyjście z Egiptu i powiada, że właśnie ten lud „poznał” pośród wszystkich narodów. W Biblii znać oznacza więź, bliskość i odpowiedzialność. Wybranie nie chroni przed sądem. Czyni go pilniejszym. Amos układa szereg pytań z życia codziennego. Dwaj ludzie nie idą razem bez umówienia. Lew nie ryczy bez zdobyczy. Sidła nie zatrzaskują się bez przyczyny. Tak samo dzieje narodu nie są ślepym przypadkiem. W zdaniu o „nieszczęściu” w mieście stoi hebrajskie rā‘āh. Chodzi o klęskę i katastrofę, nie o zło moralne pochodzące od Boga. Prorok mówi, że Pan objawia swój sôd, swoją radę, prorokom. Dlatego Amos nie może milczeć. Kiedy Bóg mówi, prorok staje się dłużnikiem słowa. Drugi fragment przypomina los Sodomy i Gomory. Mimo tak ciężkich doświadczeń lud nie wrócił do Pana. Ocalenie „jak głowni wyrwanej z ognia” nie przyniosło nawrócenia. Ostatnie wezwanie jest surowe i zarazem zbawcze: „Przygotuj się na spotkanie z twoim Bogiem”. Człowiek ma stanąć w prawdzie. Właśnie tam rozpoczyna się uzdrowienie.
CZYTAJ DALEJ

Pierwsze latorośle

Niedziela przemyska 26/2015, str. 8

[ TEMATY ]

męczennicy

Arkadiusz Bednarczyk

Kandyda, męczennica rzymska była żoną męczennika Artemiusza, z którym miała córkę Paulinę, także umęczoną za wiarę – jedna z pierwszych męczenniczek chrześcijańskich w Rzymie

Kandyda, męczennica rzymska była żoną męczennika
Artemiusza, z którym miała córkę Paulinę, także
umęczoną za wiarę – jedna z pierwszych męczenniczek
chrześcijańskich w Rzymie

30 czerwca Kościół wspomina Pierwszych Męczenników Kościoła Rzymskiego. Ich odwaga w wyznawaniu wiary była naprawdę imponująca. Wielu z tych zwykłych ludzi, najczęściej skazywanych na wymyślne męki, to bezimienni bohaterowie, o których nie znajdziemy nawet wzmianek w pokrytych kurzem aktach cesarskich

W pierwszych wspólnotach chrześcijańskich w Rzymie męczennicy za wiarę cieszyli się ogromnym autorytetem, a nad ich symbolicznymi grobami czy miejscami pamięci wznoszono martyria, grobowce i bazyliki; tak było np. w przypadku Wawrzyńca, Sebastiana, Agnieszki i innych świętych.
CZYTAJ DALEJ

Kolejna kobieta pokieruje dykasterią Kurii Rzymskiej

2026-06-30 12:54

[ TEMATY ]

kobieta

Kuria Rzymska

Vatican Media

Leon XIV mianował dotychczasową sekretarz Dykasterii ds. Służby Integralnemu Rozwojowi Człowieka, s. Alessandrę Smerilli FMA prefektem tej instytucji. Będzie trzecią kobietą, która stanie na czele watykańskich dykasterii - informuje Vatican News.

S. Alessandra Smerilli była pierwszą kobietą, która została nominowana sekretarzem jednej z dykasterii Kurii Rzymskiej, a teraz dołączy do grona tych, którym Papież powierzył funkcję prefekta. Obejmie ją 1 września br. Jest drugą zakonnicą na stanowisku prefekta – pierwszą została s. Simona Brambilla, misjonarka Matki Bożej Pocieszenia, którą w styczniu 2025 r. Franciszek mianował prefektem Dykasterii ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Z kolei przed kilkoma tygodniami Leon XIV zadecydował, że od listopada 2026 r. Dykasterią ds. Komunikacji pokieruje pierwsza świecka prefekt, obecna prezes i dyrektor operacyjna EWTN News, Maria Montserrat Alvarado. Także na czele Gubernatoratu Państwa Watykańskiego i Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego stoi siostra zakonna, franciszkanka od Eucharystii Raffaella Petrini.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję