Reklama

Takie będą rzeczpospolite

Krzysztof Fil
Edycja przemyska 42/2002

Wyłonili się z czeluści jakiejś bramy. Przeszli przez podcienia i zatrzymali się na obrzeżach Rynku. Mieli nie więcej jak po osiemnaście lat. Niepewny krok, wyszmelcowana odzież i zmięte, szare twarze mówiły wszystko. - A tu co za impreza? - zachrypiał jeden z nich na widok kilkusetosobowej grupy rozśpiewanej młodzieży, która okupowała przemyski Rynek. Przez pewien czas obserwowali radosną manifestację wyrażoną pieśnią religijną, gestem wzniesionych ku niebu rąk, tanecznym korowodem, wreszcie publiczną deklaracją zawierzenia Bogu. - Mnie to nie bierze, idziemy stąd. - Jak chcesz zgodził się kompan, ale to, co widziałem, nie jest głupie i ma sens. W głosie zabrzmiała nutka refleksji, szacunku i zazdrości.
W niedzielę 29 września wspólnoty i grupy modlitewne, w ramach Dni Kultury Chrześcijańskiej po raz kolejny spotkały sie w Przemyślu. W piątek i w sobotę dziewczęta i chłopcy wzięli udział w konkursie poezji i muzyki religijnej, niedziela zaś kończyła trzydniową pielgrzymkę godziną świadectw na przemyskim Rynku oraz uroczystą Mszą św. w archikatedrze. Na placu zebrało się kilkuset młodych ludzi, reprezentujących Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Ruch Apostolstwa Młodzieży, Ruch Światło Życie, Szkołę Nowej Ewangelizacji, wspólnoty oazowe, duszpasterstwo harcerzy. Byli wśród nich kapłani, siostry zakonne, opiekunowie i wychowawcy. Z grupą harcerzy przybyła komendantka Hufca Ziemi Przemyskiej Ewa Leśniak. Spotkaniu przewodniczył ks. Tadeusz Biały. Trudno było przewidzieć, że udział w tym spotkaniu może dostarczyć tylu wzruszeń. Nie sposób być obojętnym, gdy widzi się spontaniczną radość, wzajemną serdeczność i więź braterską. Gdzieś w tłumie odnajdywały się zawarte kiedyś przyjaźnie, wracały wspomnienia z pielgrzymich szlaków, obozów i biwaków. A potem byli jak wspólna pieśń, jak dotyk dłoni, jak jedno serce. Jedno, bo rozpalone tą samą Bożą iskrą. Rozpoznali swe młode życie i dokonali wyboru. W publicznie złożonych świadectwach opowiadali o swych doświadczeniach, o życiu powierzchownym, pustym i pełnym rozczarowań. Aż wreszcie na ich drodze stanął Chrystus. Spotkali Go w drugim człowieku, spotkali Go we wspólnocie. I nagle dostrzegli pozory tego świata, a także prawdę największą. Mówiła o tym Magda, Ewa, Paweł, mówili inni.
O 11.30 w archikatedrze odbyła się uroczysta Msza św. Homilię do zgromadzonej młodzieży wygłosił abp Józef Michalik. "Drodzy, młodzi przyjaciele... Pielgrzymka inaugurująca rok pracy formacyjnej w grupach eklezjalnych rozpoczyna czas, który powinien posiadać pewne cechy. Pierwszą z nich jest formacja ludzka i humanitarna. Uznająca za dobre i piękne to, co w nas jest z człowieka... Rozpoznając prawdę o sobie, dostrzegam nie tylko to, co we mnie wartościowe, lecz widzę także swoje wady. Drugim warunkiem formacji eklezjalnej jest wiara... Trzeba się modlić tak długo, aż poczujesz, że stajesz się inny, aż zauważysz, że Bóg jest blisko, że jest w każdym człowieku, nawet w tym, który odszedł od Niego... Trzecią cechą formacji jest apostolstwo. Zapał ewangelizacyjny będzie przypominał każdemu, że jestem Jezusowi potrzebny, że jestem potrzebny, by przekazać światło, które pochodzi od Niego. Aby mówić o Jezusie, trzeba coś o Nim wiedzieć, trzeba Go spotkać, trzeba znać".
Na koniec Mszy św. odbyła się ceremonia przekazania światła. Młodzi ludzie z różnych wspólnot podchodzili do Księdza Arcybiskupa, a On wręczał im zapalone świece symbolizujące światło Ducha Świętego, światło Ewangelii, które oni wypełniając misję apostolską, mieli zanieść do swych środowisk.
Zdawać by się mogło, że ruszyła jakaś złowroga lawina. Z medialnych przekazów coraz częściej wyłania się obraz zdegenerowanej młodzieży, która morduje, kradnie, gwałci. Obniża się wiek młodocianych przestępców. Przekraczane są wszelkie bariery. Statystyki biją na alarm, a prawo w wielu przypadkach jest bezsilne. Moim celem nie jest dokonywanie analizy przyczyn tej patologii, z wyjątkiem stwierdzenia, że dewaluacja tradycyjnych norm moralnych i degradacja rodziny leżą pewnie u podstaw zjawiska. Chciałbym powiedzieć, że na szczęście istnieje inna młodzież i jej szeregi wciąż rosną. Staje się alternatywą dla postaw i modelu życia ich rówieśników, którzy relatywizm moralny i szybkie zaspokojenie potrzeb bez względu na cenę uważają za normę. Nie podejmuję próby wartościowania młodzieży, gdyż wierzę, że cała jest wartościowa i dobra. Różnica tkwi jedynie w odległości, jaka ich dzieli od Boga. Ci z pierwszych stron gazet i kronik policyjnych może od Niego odeszli, może nie mieli przykładu i o Nim zapomnieli, a może Go jeszcze wcale nie spotkali. Pewnie dlatego błądzą, chwytają jakieś atrapy, które świat podrzuca, oszukani i bezbronni. Nie potrafią odczytać znaku, nie widzą, że ktoś ciągle wychodzi naprzeciw i czeka. Tym właśnie trzeba pomóc, pokazać, zadziwić przykładem. Sądzę, że jest to ogromne zadanie, a także obowiązek młodzieży, która usłyszała głos i poszła za Nim. Noszą dumnie krzyże na piersiach i radość w sercach. Czasem spotka ich kpina, że tacy święci, niewinni, że choć stąpają po ziemi, to tak jakby byli w niebie. Tymczasem jest to wspaniała młodzież, która wcale nie rezygnuje, a z atrybutów młodości. Chcą się bawić, chcą kochać, tańczyć i uprawiać sport. Są tylko życiowo mądrzejsi mądrością, która daje obcowanie z Bogiem. Wtedy łatwiej odróżnić dobro od zła, prawdę od fałszu i dostrzec autentyczne piękno.
Kasia jest studentką. "Żyję w świecie takim, jaki jest. Mam swoich znajomych, którzy preferują łatwy styl życia w każdej jego sferze. Mimo to nie rezygnuję z nich. Żeby mieć wpływ na kogoś, nie można się odwracać. Trzeba z nim żyć. Rozumiem ich problemy i wiem, że oni cały czas szukają. Ciągle od siebie wymagam, a przez własne świadectwo znajduję u nich szacunek. Myślę, że uda mi się pomóc".
"Chciałabym założyć rodzinę i mieć dzieci - mówi Aneta. Z moim mężem próbowałabym dociec istoty małżeństwa. Ostatecznie jednak zrobię, jak zdecyduje Bóg. Jeżeli obdarzy mnie powołaniem, bez wahania pójdę za nim. Gdybym wówczas wyszła za mąż to ani ja, ani on nie bylibyśmy szczęśliwi. Uważam, że trzeba dawać żywy przykład, a same deklaracje nie wystarczą. Dlatego zajmuję się niepełnosprawnymi".
Bogusia uważa, że pierwsza musi dotrzeć do ludzi, pierwsza szukać kontaktu i rozmawiać. Oni do niej nie przyjdą, boją się ośmieszenia i odtrącenia przez środowisko.
Są dostrzegani, coraz częściej pytani o specyfikę wspólnoty, przez swoją konsekwencję budzą wśród rówieśników szacunek, a nawet podziw. Działają w zorganizowanych wspólnotach młodzieży, które są naturalnym zapleczem Akcji Katolickiej. Tworzy się zatem ruch społeczny zdrowy moralnie i adekwatny do nowych wyzwań. Kto stanie w obronie naszych korzeni, kto lepiej zadba o chrześcijańską tożsamość narodu w perspektywie integracji z Unią Europejską, która w swej konstytucji pomija Boga, a chrześcijaństwo spycha na margines.
Jedną z takich wspólnot jest Ruch Apostolstwa Młodzieży. Powstał w 1974 r. w archidiecezji krakowskiej z inicjatywy kard. Karola Wojtyły. Na teren archidiecezji przemyskiej trafił w 1984 r. Ruch zmierza do przygotowania młodzieży ku świadomemu i dojrzałemu życiu wiarą, osobistemu i wspólnotowemu. Zasadniczym celem procesu formacji w RAM jest przygotowanie młodych do udziału w trzech funkcjach Jezusa Chrystusa: kapłańskiej, prorockiej i królewskiej, zarówno w życiu rodzinnym, sąsiedzkim, zawodowym i kościelnym. Dokonuje się przez pogłębienie osobistego życie wewnętrznego i więzi z Bogiem, poszerzenie wiedzy religijnej, pobudzenie świadomości, odpowiedzialności apostolskiej, wdrożenie w umiejętność pełnienia uczynków miłości bliźniego. Na ulotce informacyjnej RAM widnieje motto wypowiedziane przez Ojca Świętego: "To od was będzie zależało Trzecie Tysiąclecie". Od 1994 r. obowiązki moderatora RAM pełni ks. Jan Mazurek oraz Teresa Lorenz. Zapytałem ks. Jana, czy RAM jest potrzebny, skoro istnieją inne wspólnoty. "Bogactwo Kościoła wyraża się bogactwem wspólnot, które tworzą parafie, stowarzyszenia, ruchy. Jeżeli zostanie odkryta potrzeba takiej właśnie pomocy Kościołowi czy budowania Kościoła, wówczas rodzą się różne idee. Nasz Ruch pięknie się rozwija. Przez 18 lat istnienia animatorami zostało ponad sześciuset członków. Od wielu lat organizujemy co roku formacyjne rekolekcje dla ponad 1500 dzieci i młodzieży. W diecezji istnieje kilkadziesiąt grup, które działają w różny sposób. Jedne bardziej liturgicznie, inne trzeźwościowo i charytatywnie. W moim odczuciu RAM błogosławi Pan Bóg, bo co roku przybywa młodzieży, która szuka sposobu na realizację swych ideałów. Powinnością dorosłych, począwszy od władz państwowych, skończywszy na rodzicach, jest tworzenie im warunków realizacji. Zostaliśmy oficjalnie uznani przez Kościół i Arcybiskupa. Mamy swoje gwarantowane synodem archidiecezji prawa. Współpracujemy z samorządami miasta i gmin. Teresa Lorenz podkreśla, że współpraca znacznie lepiej układa się na terenie gminy. Dodaje również, że w archidiecezji do Ruchu należy kilka tysięcy młodych. - Jestem przekonana, że każdy wybiera taką wspólnotę i taką działalność, w której najlepiej się realizuje i czuje. Pytana o sens integracji Ruchów, uważa, że choć integracja daje siłę, to jednocześnie zatraca bogactwo indywidualności. Koordynatorem duszpasterstw młodzieżowych archidiecezji jest ks. Tadeusz Biały. Niektórzy mówią o nim, że za swój zapał, werwę i miłość do młodzieży skazany jest na wieczną młodość.
"Troska o młodzież inspiruje nas do podejmowania wciąż nowej twórczości duszpasterskiej, która - mamy nadzieję - pomoże młodemu człowiekowi odkryć piękno Kościoła i obecnego w Kościele Zmartwychwstałego Pana.
Mamy nadzieję, że wielu młodych odkryje w Kościele swoją Ojczyznę, że Kościół będzie ich świadomym wyborem i będą dumni, że należą do Kościoła katolickiego i potwierdzą to nieprzeciętną postawą życiową".

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak Lublin stał się Częstochową

2019-07-24 08:46

Anna Artymiak

Z okazji 70. rocznicy Cudu Lubelskiego Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej „Gaudium” przygotowało książkę pt. „Cud. W 1949 r. Lublin stał się Częstochową”. Publikacja opracowana przez Mariolę Błasińską przedstawia historię i świadectwa uczestników niezwykłych wydarzeń w katedrze lubelskiej.

Katarzyna Artymiak

Historia i świadectwa

Książka Marioli Błasińskiej jest pierwszą tak obszerną rekonstrukcją wydarzeń. Zawiera świadectwa uczestników cudu, jak i analizę dokumentów z 20 archiwów państwowych i kościelnych z całej Polski. Autorce udało się dotrzeć do wielu źródeł, w tym do państwowych dokumentów, powszechnie uważanych za zniszczone, a także do będących jeszcze w opracowaniu zbiorów z sekretariatu prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Najcenniejszym i najbogatszym źródłem były jednak zbiory Archiwum Archidiecezjalnego i archikatedry lubelskiej. M. Błasińska wykorzystała również materiały ze zbiorów osób prywatnych. Tytułowe zagadnienie omówione jest w kontekstach historycznym i religijnym, było to bowiem wydarzenie, które wpisało się w dzieje regionu i całego kraju, stając się źródłem wielu głębokich przeżyć duchowych. Książkę ubogaca cenny materiał fotograficzny, na który składają się zdjęcia historyczne oraz współczesne, a także skany dokumentów państwowych i kościelnych.

Prezentacja książki

W przededniu rocznicy Cudu Lubelskiego w Trybunale Koronnym odbyła się promocja książki z udziałem autorki oraz zaproszonych gości, m.in. abp. Stanisława Budzika, biskupów Ryszarda Karpińskiego i Mieczysława Cisło, proboszcza archikatedry ks. Adama Lewandowskiego, dyrektora „Gaudium” ks. Marka Szymańskiego, dyrektora lubelskiego oddziału IPN Marcina Krzysztofika i Jacka Wołoszyna (KUL/IPN). W spotkaniu uczestniczyli także: Jerzy Cichocki - świadek wydarzeń sprzed 70 lat oraz rodziny Zygmunta Dempka, chemika który badał łzę na obrazie, i Heleny Rawczuk, młodej kobiety, która w lipcu 1949 r. zginęła przed katedrą.

Opowiadając o pracy nad książką, Mariola Błasińska podkreślała, że największe wrażanie zrobiły na niej świadectwa. Przywołała jedno, Stefani z Kozienic, do której 3 czerwca, dokładnie miesiąc przed rocznicą Cudu Lubelskiego, przyszła we śnie Matka Boża. Chora kobieta usłyszała słowa: „wytrzymaj jeszcze miesiąc”; była przekonana, że umrze. Kiedy dowiedziała się o cudzie w Lublinie, wybrała się do katedry. Modląc się przed obrazem Matki Bożej dostrzegła, że postać Maryi jest dokładnie taka sama, jak z jej snu. Uzdrowiona kobieta co roku przyjeżdżała do katedry i składała świadectwo; w latach 60. XX wieku złożyła wotum wdzięczności za dar uzdrowienia.

Relacja świadka

Bezpośrednim świadkiem zdarzenia z 1949 r. był gen. Jerzy Cichocki, obecnie prezes kraśnickiego okręgu Związku Piłsudczyków RP. - Byłem jednym z pierwszych świadków cudu, który miał miejsce w katedrze lubelskiej. W ostatnich dniach czerwca, po skończeniu gimnazjum, zdawałem egzaminy do technikum budowlanego w Lublinie. To była niedziela; miały być ogłoszone wyniki z pierwszej części egzaminu. Z kolegą pojechaliśmy do szkoły i okazało się, że zostaliśmy dopuszczeni do egzaminów ustnych. Wracając, szliśmy przez Krakowskie Przedmieście; po południu przechodziliśmy koło katedry. Zaproponowałem, by wstąpić na odmówienie pacierza w intencji dalszych egzaminów. Kiedy weszliśmy do kościoła było już po sumie, prawie pusto. Odmówiliśmy pacierz i w tym czasie usłyszeliśmy płacz, jakieś krzyki. Poszliśmy do lewej nawy by zobaczyć, co się stało. Odruchowo spojrzałem na obraz Matki Bożej i zobaczyłem, jak po prawej stronie utworzyła się krwawa łza, która popłynęła wzdłuż twarzy i zniknęła przy brodzie. Wszyscy padliśmy na twarz i zaczęliśmy się modlić. Zaraz pojechaliśmy do domu; o wszystkim opowiedziałem rodzicom, którzy tego samego dnia wybrali się do katedry - mówił J. Cichocki.

Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej Gaudium zwraca się z prośbą, by świadkowie cudu, bądź osoby posiadające wiedzę lub materiały dotyczące samego wydarzenia jak i represji czy uzdrowień, zgłaszały się do siedziby wydawnictwa przy ul. Ogrodowej w Lublinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem