Reklama

Święci i błogosławieni

Święta Żydówka

Niedziela Ogólnopolska 31/2008, str. 18-19

[ TEMATY ]

św. Edyta Stein

wikipedia.org

ŚW. Edyta Stein

Dzieciństwo Edyty Stein - portrety babci Adelheid, wielki, pełen dostatku dom i przylegający do niego sklep żelazny. Liczne rodzeństwo matki, którego imion uczyła się na pamięć. Kredens z szufladami pełnymi rodzynek, migdałów i gorzkiej czekolady. Śmiechy, żarty i dowcipy. Pełna czułości i dobroci twarz dziadka. Ukradkiem wyjmowane przez niego z tortów kandyzowane owoce i wtykane wnukom do ust.
A to wszystko w Lublińcu - małym miasteczku niedaleko Częstochowy, które od prawie roku przygotowuje się do ogłoszenia św. Teresy Benedykty od Krzyża swoją patronką.

Ludzie z Lublińca

Dziadkowie Edyty ze strony matki żyli we wspomnieniach przekazywanych sobie przez mieszkańców Lublińca jako ludzie niezwykłej dobroci i uczciwości. Salomon Courant zajmował się mydlarstwem i wyrobem świec. Upatrzył sobie Adelheid, gdy miała lat 12 i, kochając ją, czekał, aż dorośnie. Pięć lat później zaręczył się z nią, a po roku poślubił.
Przyzwyczajona od wczesnego dzieciństwa do ciężkiej pracy dziewczyna, mimo młodego wieku, była wielką podporą męża. Bez niej nie podejmował żadnej decyzji. Z nią, niedługo po ślubie, otworzył sklep kolonialny, który prosperował przez lata i przynosił zyski całej, licznej rodzinie. Mieli piętnaścioro dzieci. Matka Edyty, Augusta, była czwartym z kolei. Codzienność nie szczędziła im trudów i zmartwień, ale odnosili się do siebie z pełnym miłości oddaniem. „Nad sofą w naszym pokoju wisiały portrety moich dziadków - pisze Edyta. - Piękna, delikatna twarz mojej babki, w obramowaniu białego czepeczka, wyraża powagę i cierpienie. Babcia zmarła jeszcze przed moim urodzeniem. Znam ją więc tylko z opowiadania. (…) Dzieci ze swymi małymi kłopotami biegały raczej do ojca niż do niej. Do babki szło się po radę w sprawach najpoważniejszych”.*
Początki były trudne, ale udało się Courantom nie tylko zgromadzić majątek, ale swą przezroczystą postawą zaskarbić życzliwość ludzi. Salomon słynął z uczciwości w interesach. „Raz jeden gospodarz dał dziadkowi pieniądze na przechowanie - wspomina Edyta. - Dziadek odebrał je i rzekł: «Poczekaj, dam ci pokwitowanie”. Kiedy je przyniósł, gospodarz uważnie je obejrzał i oddał mu je z powrotem, mówiąc: «przechowaj je także»”.

A jednak nie Wrocław

Edyta była jedynym dzieckiem Steinów, które urodziło się we Wrocławiu. Nie mogła dorównać nawet Ernie, która, choć przez zaledwie sześć tygodni, ale jednak mieszkała w Lublińcu i nosiła tę wpisaną w każdego człowieka świadomość pochodzenia i przynależności do miejsca swych narodzin. A jednak to Lubliniec, a nie Wrocław, wrósł w jej dziecięcy umysł tak bardzo, że pisząc po latach „Dzieje pewnej rodziny żydowskiej” przypomniała, że „dla nas, dzieci, nie było większej radości jak wakacyjny wyjazd do krewnych w Lublińcu”.

Reklama

Tamto miasto, tamte wakacje

„Jadę do domu” - głos matki brzmiał stanowczo, ale zapowiadał wielkie szczęście. Z radością pakowali letnie ubrania i wszystkie potrzebne rzeczy. Rozgardiasz przed wyjazdem i trud podróży rekompensowała uśmiechnięta twarz dziadka i serdeczne uściski ciotek. Czuli, że dom Salomona Couranta jest też ich domem. Lubliniec witał ich zawsze tak samo: z otwartymi ramionami. „W obszernym domu dziadka można było poruszać się zupełnie inaczej niż w naszym ciasnym mieszkaniu czynszowym we Wrocławiu. Znaliśmy tu każdy kąt i każdy radośnie witaliśmy”. - pisała Edyta wiele lat później.

Zaułki i ludzie

Ulice miasteczka nie były szerokie, a domy wokół rynku przyklejały się ciasno do siebie. Przy ul. Mickiewicza, w rzędzie kamienic, stał dom, wynajęty od ludzi przez Salomona Couranta dla Augusty i Zygfryda Stein po ich powrocie z Gliwic. To tutaj, pod dziewiątką, na pierwszym piętrze, urodziła się Róża, siostra Edyty. Dom dziadków i ten wynajmowany stały obok siebie, nie dzieliła je - jak dziś - ulica. Później, gdy Steinowie zamieszkali w „willi” - „miłym, małym domku, z dużym ogrodem należącym do dziadków”, w pobliżu kościoła św. Anny, odległość była już nieco większa.
Budynek Courantów znajdował się blisko kościoła św. Mikołaja. Tu pracował ks. Franciszek Pluszczyk, który kościół odnawiał. Edyta mogła go spotykać. Mogła też wiele lat później, jako 19-latka, rozmawiać z ks. Gustawem Majewskim. Tu, w Lublińcu, można by go nazwać pierwszym ekumenistą, bo jako pastor ewangelicki przeszedł na katolicyzm, został katolickim kapłanem i proboszczem u św. Mikołaja. Ten człowiek cieszył się tak dużym szacunkiem, że gdy w 1910 r. zmarł, to na jego pogrzebie obok siebie szli pastorzy ewangeliccy i rabini. Być może ten właśnie człowiek był prekursorem w spojrzeniu Edyty na własną wiarę. Przecież Edyta czyta św. Teresę u ewangelików, a jednak wybiera katolicyzm. On był taką osobą, że jeśli tylko go poznała, to musiał na jej życiu odcisnąć ślad.

Spacery do Nepomucena

- Edithel! Erna! - Z otwartego na oścież okna słychać było pewnie niejeden raz kobiecy głos. - Przyjdźcie do domu!
Dziewczynki siadywały na wielkim stopniu schodów przed sklepem. W czarnych warkoczach Erny odbijało się światło gasnącego dnia. Edyta patrzyła. Erna nazywała jej świat. Mimo zaledwie osiemnastu miesięcy różnicy - noszenia tych samych sukienek, czytania tych samych lektur, rozmiłowania w opowiadaniu sobie o zmroku historii grozy, wspólnego chodzenia do szkoły i zabaw z tymi samymi koleżankami - dziewczynki były zupełnie inne. „Erna jest przejrzysta jak klarowna woda, podczas gdy ja stanowiłam księgę zamkniętą na siedem pieczęci”. - napisze Edyta. Nie rozstawały się nigdy. Pierwsza długa rozłąka nastąpiła dopiero w 1906 r., kiedy Edyta przez 10 miesięcy mieszkała u Elzy w Hamburgu.
Gdyby dało się cofnąć czas i podsłuchać siostrzane rozmowy, to pewnie wiele w nich było dziewczęcych żartów, psikusów i zwierzeń. Pewnie niejeden raz trzymając się za ręce szły przez lubliniecki rynek i zadzierały głowę, aby popatrzeć na tulącego krzyż św. Jana Nepomucena. Ten pomnik stoi tam do dziś, nie ma tylko wysokich drzew, które wspominała Edyta. I nie ma też żydowskiego cmentarza, miejsca wieczornych spacerów, na którym spoczywali kolejni odchodzący członkowie rodziny Courantów i Steinów, w tym dwoje z czwórki zmarłych przed urodzeniem Edyty rodzeństwa.

Ostatnia podróż przez Lubliniec

„Kochana Matko, pewna matka klasztorna przybyła wczoraj wieczorem z paczkami i zgodziła się wziąć liścik. Jutro wcześnie rano wyjeżdża transport (Śląsk albo Czechosłowacja??). Najbardziej potrzebne są wełniane pończochy i dwa koce. Róża nie ma szczoteczki do zębów ani krzyżyka, ani różańca. Ja prosiłabym o następną część brewiarza”** - pisała s. Teresa Benedykta od Krzyża, Edyta Stein, do swej matki przeoryszy w Echt 6 sierpnia 1942 r. z obozu Drente-Westerbork, z baraku nr 36. Następnego dnia w nocy wsiadła do pociągu śmierci. Bez brewiarza, pończoch i koców. Dojechała do niemieckiego obozu w Oświęcimiu. Przez Wrocław i Lubliniec. Przez miasta bieguny. Miasta smaków, zapachów, książek, modlitw i szczęścia. Zmarła 9 sierpnia 1942 r., zagazowana cyklonem w komorze gazowej obozu w Auschwitz.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Edyty Stein droga do chrztu

2020-02-25 11:59

Niedziela Ogólnopolska 9/2020, str. 45

[ TEMATY ]

św. Edyta Stein

felieton

jarmoluk/pixabay.com

Edyta Stein mogła się uratować, a jednak wybrała zgodę na śmierć, co było logiczną konsekwencją przyjęcia przez nią chrztu.

Nakładem wydawnictwa Esprit ukazała się właśnie fascynująca książka wybitnego szkockiego myśliciela Alasdaira MacIntyre’a pt. Edyta Stein. Prolog filozoficzny 1913-1922. W rzeczywistości jest to analiza intelektualnej i duchowej drogi tytułowej bohaterki, w której autor opisuje kluczowe dla jej nawrócenia na katolicyzm lata. Belgijski badacz Jacques Vidal nazwał ten okres życia Stein, prowadzący do sakramentu chrztu, „filozoficznym katechumenatem”.

CZYTAJ DALEJ

Kiedy obowiązuje post?

Niedziela płocka 9/2003

Bożena Sztajner

Moi rodzice opowiadali mi, że kiedyś w okresie Wielkiego Postu wypalano nawet garnki, żeby nie została w nich ani odrobina tłuszczu. Dziś praktyka postu w Kościele jakby złagodniała. Przykazanie kościelne mówi o czasach pokuty, ale pozostaje problem, jak rozumieć te "czasy pokuty". Czy 19 marca, w czasie Wielkiego Postu, można zawrzeć sakrament małżeństwa z weselem? Czy w piątek można iść na dyskotekę? Czy w Adwencie można się bawić? Czy post nadal obowiązuje w Kościele?

Czwarte przykazanie kościelne, które dotyczy tych spraw, brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach". Wydaje się, że najważniejszym wyrażeniem w tak sformułowanym przykazaniu jest słowo "pokuta". Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje, że chodzi tutaj o pokutę wewnętrzną, która polega na nawróceniu serca, przemianie postaw, radykalnej zmianie całego życia na lepsze. To jest podstawowa, prawdziwa wartość pokuty, jej sedno. Takiej pokuty oczekuje od chrześcijanina Pan Bóg i Kościół. Chrześcijanie są zobowiązani do jej praktykowania cały czas. Ponieważ jednak różnie z tym bywa w ciągu kolejnych dni i miesięcy, Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, gdy koniecznie należy praktykować czyny pokutne, które wspomagają nawrócenie serca.
Jakie są te czyny pokutne? Wykładnia do omawianego przykazania podana przez Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski wylicza: "modlitwa, uczynki pobożności i miłości, umartwienie przez wierniejsze pełnienie obowiązków, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post". Czas zaś pokuty, określony przez czwarte przykazanie, to poszczególne piątki całego roku i Wielki Post. We wszystkie piątki całego roku oraz w Środę Popielcową i Wigilię Bożego Narodzenia (o ile nie przypada wtedy IV niedziela Adwentu), obowiązuje chrześcijanina powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych, gdy ukończył on 14 rok życia. Zaleca się jednak, aby także młodsze osoby wprowadzać do tej praktyki, nie czekając aż osiągną one 14 lat. Warto jeszcze dodać, że według Konstytucji Apostolskiej Paenitemini zakaz spożywania pokarmów mięsnych nie oznacza zakazu spożywania nabiału i jaj oraz przyprawiania potraw tłuszczami zwierzęcymi.
Prymas Polski (to także ważne) udzielił dyspensy od obowiązku powstrzymania się od potraw mięsnych w piątki wszystkim, którzy stołują się w zakładach zbiorowego żywienia, gdzie nie są przestrzegane przepisy postne, a także takim osobom, które nie mają możności wyboru potraw, a muszą spożywać to, co jest dostępne do spożycia. Dyspensa ta nie dotyczy jednak Wielkiego Piątku, Środy Popielcowej i Wigilii Bożego Narodzenia. Zatem w te trzy dni obowiązuje w każdych okolicznościach powstrzymanie się od spożywania potraw przyrządzonych z mięsa.
Po wyjaśnieniu wymagań IV przykazania kościelnego w odniesieniu do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, zwróćmy uwagę na "nakazane posty" w tym przykazaniu. Post może być jakościowy i ilościowy. Ten pierwszy dotyczy niespożywania określonych pokarmów, np. mięsa. Ilościowy zaś polega, według wyżej wspomnianej Konstytucji Apostolskiej, na spożyciu jednego posiłku dziennie do syta i dopuszcza możliwość przyjęcia "trochę pokarmu rano i wieczorem". Taki post obowiązuje wszystkich wiernych między 18 a 60 rokiem życia w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Należy tutaj powtórzyć wcześniej napisane słowa, że ci, którzy nie mają 18 lat, właściwie od dzieciństwa powinni być wychowywani do spełniania tej praktyki. Błędem byłoby stawianie tego wymagania dopiero od wieku pełnoletności. Racje wydają się oczywiste i nie ma potrzeby ich przywoływania w tym miejscu.
Gdy chrześcijanin podlega uzasadnionej niemożności zachowania wstrzemięźliwości w piątek, powinien podjąć inne formy pokuty (niektóre z nich zostały przytoczone wcześniej). Natomiast post ilościowy i jakościowy w dwa dni w roku: Wielki Piątek i Środę Popielcową, powinien być koniecznie zachowywany. Winien rozumieć to każdy chrześcijanin, nawet ten, który słabo praktykuje wiarę. Dyspensa Księdza Prymasa, o której wspomniałem wcześniej, nie dotyczy zachowania postu w te dwa dni roku. Ci zaś, którzy z niej korzystają, powinni pomodlić się w intencji Ojca Świętego, złożyć ofiarę do skarbonki z napisem "jałmużna postna", lub częściej spełniać uczynki miłosierdzia.
Jeszcze kilka słów o zabawach. Powstrzymywanie się od udziału w nich obowiązuje we wszystkie piątki roku i przez cały Wielki Post, łącznie z dniem św. Józefa (19 marca) - jeśli wtedy trwa jeszcze Wielki Post. Adwent nie został zaliczony do czasów pokuty, dobrze jednak byłoby w tym czasie powstrzymać się od udziału w zabawach, zachowując starą i dobrą polską tradycję - Adwent trwa bardzo krótko, a karnawał jest tak blisko. W Adwencie zaś - co staje się coraz powszechniejszą praktyką - jest wiele spotkań opłatkowych, które mają inny charakter. Warto je upowszechniać i pozostawać w radosnym, pełnym nadziei oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela w tajemnicy Bożego Narodzenia.

Od marca 2014 r. obowiązuje nowa wersja IV przykazania kościelnego

Przeczytaj także: Nowa wersja IV przykazania kościelnego - powstrzymanie się od zabaw tylko w Wielkim Poście
CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś do rodzin: miejscem spotkania Jezusa jest wasz dom! - Arena Rodzin 2020

2020-02-29 11:14

[ TEMATY ]

Łódź

abp Grzegorz Ryś

Ewangelia

Arena Rodzin

ks. Paweł Kłys

Arena Rodzin 2020

- Jeśli chcecie, aby wasze bycie z Jezusem było trwałe, to miejscem tego spotkania dla was jest wasz dom! Wyjdź z grobów i wracaj do domu! To jest twoje powołanie, ja tam jestem z tobą! Wybierz to swoje powołanie jeszcze raz i idź, i opowiadaj o wszystkim, czego Pan dla ciebie dokonał. – mówił do rodzin arcybiskup Grzegorz Ryś.

W łódzkie Atlas Arenie zakończyła się tegoroczna Arena Rodzin, której tematem przewodnim stał się fragment z ewangelii świętego Marka opowiadający o uwolnieniu opętanego.

Pierwszym punktem dzisiejszego spotkania, była nauka walca angielskiego którą przeprowadzili Sara Kozłowska i Adam Kłuza – absolwenci Akademii Muzycznej w Łodzi na wydziale choreografii i tańca. Do dzięki nim, małżonkowie zgromadzeni na płcie areny mogli wspólnie zatańczyć, a następnie obejrzeć taniec przygotowany przez artystów.

Arena Rodzi to czas, kiedy małżonkowie dzielą się swoim doświadczeniem życiowym, dlatego też na tegorocznej Arenie nie mogło zabraknąć świadectw. Swoim doświadczeniem życia małżeńskiego podzielili się Monika i Marcin Gomułka oraz Agnieszka i Kamil Wójcik.

- Dla mnie Arena Rodzin jest takim spotkaniem z Panem Bogiem, ale i z innymi rodzinami. Tutaj jest możliwość, by się pomodlić oraz skorzystać z modlitwy wstawienniczej. Arena jest także takim miejscem gdzie możemy być z naszym maluszkiem, bez problemu, gdy się nagle rozpłacze, czy będzie hałasował. Wiemy, że tu będzie to akceptowalne. – mówią Żaneta i Tomasz Szewczyk – uczestnicy Areny Rodzin.

Wyjątkowym momentem spotkania była małżeńska procesja z ewangeliarzem, który na scenę – przez całą długość areny - przynieśli Katarzyna i Wawrzyniec Michalakowie. Oni także odczytali tekst ewangelii.

W słowie skierowanym do rodzin łódzki pasterz powiedział między innymi - Nie wystarczy chodzić do Kościoła. Kościół trzeba tworzyć, trzeba wziąć za Niego odpowiedzialność. Nie pytajcie się: do jakiego Kościoła chodzicie? Zapytajcie: jaki Kościół tworzycie? Jaki budujecie? Nie może być tak, że nasze bycie z Jezusem jest od przypadku, do przypadku. Od chwili do chwili. – Chcę być z Tobą! – powiedział uwolniony przez Jezusa opętany! – zauważył arcybiskup.

Nawiązując do tekstu o uwolnieniu opętanego arcybiskup łódzki zaznaczył - chcę ci dziś powiedzieć, w imieniu Kościoła, że Jezus jest w stanie Cię wyprostować nawet, jeśli jesteś pochyłym drzewem. Jezus jest w stanie urodzić cię na nowo. Jest mocniejszy niż cała twoja historia. Jest mocniejszy niż wszystkich kolejnych siedmiu i siedem tysięcy demonów. Jest mocniejszy i można to dzisiaj przeżyć. Zobaczyliśmy w tym człowieku niezwykłą przemianę, jak z opętanego staje się zdrowym. Jak z człowieka, który był nagi i poraniony, jest człowiekiem wolnym i zasłuchanym w Pana. Jest możliwa ta przemiana i za chwilę będzie możliwa w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu, sakramentu pokuty i modlitwy wstawienniczej. – podkreślił abp Ryś.

Po katechezie arcybiskupa Grzegorza został wprowadzony Najświętszy Sakrament i rozpoczęła się Adoracja Najświętszego Sakramentu połączona ze spowiedzią świętą i modlitwą wstawienniczą.

- Arena Rodzin jest miejscem spotkania z żywą obecnością Chrystusa, gdzie możemy doświadczyć razem z mężem i dziećmi namacalnie, że On jest w naszym domu pomimo naszych trudności i trosk. Dziś w tym rozważaniu arcybiskupa Grzegorza dostałem takie zapewnienie, że czasami chciałbym uciec od tych trudności, od zgiełku, hałasu, który robią dzieci ale On mówi – jestem z tobą! To jest też czas oddania się Bogu na modlitwie i w adoracji – czego brakuje na co dzień w domu. – podkreśla Urszula Rusek.

- Dla mnie jest to okazja, by się troszeczkę odnowić, przemyśleć różne sprawy, przybliżyć się do Boga w moim małżeństwie, w mojej bliskości z moim mężem. To spotkanie mnie wzmacnia. Daje mi siłę na cały rok. Co roku czekam na to wydarzenie, aby znowu przyjść tu w poście, pomodlić się, wyspowiadać się i poczuć tego ducha jedności. Trzeba też zauważyć, że z roku na rok jest nas coraz więcej. - zauważa. Anna Łompieś.

Całość spotkania została zakończona błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem, które zostało poprzedzone udzieleniem Komunii Świętej wszystkim obecnym na Arenie.

Arena Rodzin 2020 to drugie tego typu spotkanie skierowane do rodzin z archidiecezji łódzkiej. Jego pomysłodawcą jest metropolita łódzki ks. abp Grzegorz Ryś.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję