Reklama

Góry nad Zalewem

Malownicze wzgórza i głębokie wąwozy, płaskie morskie i nadjeziorne plaże, urokliwe leśne gąszcze i łąki poprzecinane kanałami. Zmienne krajobrazy, czysta woda, specyficzny mikroklimat i zabytki - to chyba największe atrakcje okolic Zalewu Wiślanego

Niedziela Ogólnopolska 33/2008, str. 14-15

Raj dla żeglarzy
KOMUNALNY ZWIĄZEK GMIN NADZALEWOWYCH

Raj dla żeglarzy<br>KOMUNALNY ZWIĄZEK GMIN NADZALEWOWYCH

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nieodkryta to jeszcze do końca okolica, bo stereotyp mówi: najciekawszy jest Kanał Elbląski, zabytki Fromborka i plaża w Krynicy. Tymczasem, z bliska i na spokojnie, turysta może tam ucieszyć oko i ucho.
Są tam nawet prawdziwe góry. A w każdym razie tak widzi wzgórza Wysoczyzny Elbląskiej Michał Oliwiecki ze Związku Gmin Nadzalewowych. - Tu naprawdę jest jak w Beskidach. Bardzo wysokie pagórki, wcinające się w nie głębokie wąwozy i rzeczki - mówi Oliwiecki. A wszystko tym bardziej wyraźne, że podane na nizinnym tle. Przecież obok są Żuławy, wielkie niziny z ogromną liczbą kanałów i kanalików oraz wody Zalewu.
O tym, że przyrody mają tu pod dostatkiem, świadczy, według Oliwieckiego, liczba rezerwatów utworzonych w okolicy i żyjących tu ptasich gatunków. - Dwa parki krajobrazowe, 12 rezerwatów, 245 gatunków. To mówi wszystko o przyrodzie w naszej okolicy - podkreśla. Nietrudno zachwycić się okolicą. Urzeczonych tym miejscem było wielu. Niektórzy na trwałe zapisali się w historii.

Miasto Kopernika

Reklama

Ziemie na południe od Zalewu były do XIII wieku zamieszkane przez awanturnicze, rozproszone pogańskie plemiona pruskie, pokrewne również pogańskim wówczas Litwinom. Wiele razy podejmowano próby pokojowej chrystianizacji Prus, a najsławniejszą próbę podjął św. Wojciech.
Rozeźlony ciągłymi utarczkami granicznymi książę Konrad Mazowiecki zaprosił Krzyżaków do podjęcia dzieła chrystianizacji. Ponieważ rycerzy zakonnych obowiązywał zakaz nocowania poza budynkami zakonu (delikatnie mówiąc, nie byli lubiani przez poddanych), zamki stawiano w odległości jednego dnia drogi. Powstała sieć zamków, z najważniejszym - stolicą zakonu, którą od początku XIV wieku był Malbork.
Frombork - miasto Kopernika, w którym spędził większość życia, napisał fundamentalne dla astronomii dzieło „O obrotach sfer niebieskich”, i w którym zmarł, liczy dziś ledwo trzy tysiące mieszkańców. Ale nic dziwnego: miasto było doszczętnie zniszczone w wyniku ostatniej wojny.
Nad niską zabudową małego centrum góruje Wzgórze Katedralne, z warownym kompleksem budynków, przyciągającym rzesze turystów z całego świata. Dawną siedzibę Kapituły warmińskiej otaczają gotyckie mury i fosa.
Jeden z narożników zajmuje wieża Kopernika, w której pieczołowicie odtworzono pracownię wielkiego astronoma. W wieży, po przeciwnej stronie, pokazywane są współczesne obrazy i jedyne najpewniej w Polsce kilkunastometrowe wahadło Foucaulta, wykazujące ruch ziemi, a rozsławione przez powieść Umberto Eco.
Wieńcząca wzgórze wielka gotycka katedra zachwyca strzelistością. Trójnawowe wnętrze przyciąga wzrok bogactwem wystroju. Warto obejrzeć piękny ołtarz główny i ołtarze boczne. Prawy - z czarnego marmuru, ozdobiony figurami (m.in. św. Jerzego zabijającego smoka), lewy - gustownie złocony. Filary podtrzymujące gwiaździste sklepienia otaczają renesansowe stalle, loże lub epitafia, m.in. Kopernika.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pierwszy okręt wojenny RP

Reklama

10 km na zachód od Fromborka leży Braniewo - najstarsze miasto Warmii. Imponujący kościół św. Katarzyny wyróżnia się także tym, że budowano go… 100 lat, aż do połowy XV wieku. Do obejrzenia są tu fragmenty murów z dwiema basztami i wieżą, kościół Trójcy Świętej z XVI wieku i pierwsze w Polsce Kolegium Jezuickie z 1565 r., późniejsze Liceum Hozjanum.
Zwiedzanie Elbląga - miasta, które w związku z ograniczeniem przez Rosjan żeglugi przez Cieśninę Pilawską musi walczyć o miano portu morskiego - to przyjemność dla znawców i wyprawa w historię polskiej marynarki wojennej. To tu w XVI wieku, na rozkaz króla Zygmunta Augusta, zwodowano pierwszy okręt wojenny floty RP, który - niestety - w 20 lat po zwodowaniu, z braku opieki, zatonął w basenie portowym nigdy nie ujrzawszy morza.
Miasto, tak jak nie miało szczęścia do Rosjan, tak i nie miało do Sowietów. Tutejsza Starówka została spalona przez armię sowiecką już po zakończeniu działań wojennych i pozostała ruiną do końca lat 70. XX wieku. Jedyne zabytki, jakie przetrwały wojnę, to ruiny zamku krzyżackiego nad rzeką Elbląg, zburzonego przez samych elblążan, imponujący kościół św. Mikołaja, Brama Targowa i dawny kościół Mariacki.
W ostatnich latach Starówkę zabudowano, i to w bardzo ciekawy sposób, nawiązując do dawnych form i wykorzystując zachowane fragmenty architektoniczne. Dla turystów atrakcyjna jest wycieczka statkiem w głąb Mazur unikatowym Kanałem Elbląskim.
Tuż na północny wschód od Elbląga, wzdłuż Zalewu, rozciąga się przepiękna Wysoczyzna Elbląska (porównywana przez Michała Oliwieckiego do Bieszczadów). W Kadynach, niedaleko Tolkmicka, warto odwiedzić pałac i zabudowania prywatnej stadniny cesarza Wilhelma II. Okolica jest bardzo urokliwa. Nadal znajduje się tam stadnina. Można podziwiać miejscowe konie.

Jedzą, co podpłynie

Reklama

Zalew Wiślany łączy cechy jeziora oraz zatoki morskiej. Ciągnie się prawie 100 km, oddzielony jest od Bałtyku wąskim wałem Mierzei Wiślanej, a połączony z morzem Cieśniną Pilawską. Zalew jest przez cały rok rajem dla żeglarzy. Mogą korzystać z baz w Krynicy Morskiej i Elblągu oraz portów i przystani, m.in. we Fromborku, Kątach Rybackich, Tolkmicku i Piaskach. Zima, byle była mroźna, też nie jest stracona: na zamarzniętym Zalewie czasem da się dostrzec bojery.
Polska część Zalewu jest trzykrotnie większa od największego w Polsce jeziora Śniardwy. - Umożliwia to wielogodzinne rejsy. Wody są tak rozległe, że w przypadkach złej widoczności konieczne jest korzystanie z kompasu, a może nawet i GPS - mówi Jerzy Kuliński, żeglarz i popularyzator żeglowania po Zalewie. Nic dziwnego, że pływanie na jachtach po Zalewie wielu traktuje jako dobre przetarcie przed wypłynięciem na otwarte morze.
Wędkarze natomiast traktują wody Zalewu jako wartość samą w sobie: mają tu co łowić, czego im szukać gdzie indziej? W słodko-słonych wodach Zalewu można spotkać kilkadziesiąt gatunków ryb, w tym węgorze, sandacze, okonie, leszcze, płocie, a czasem także śledzie.
- Mamy tu największą kolonię kormoranów czarnych. I to one są konsumentami wielu naszych ryb - mówi Oliwiecki. - Jak obliczono, rocznie zjadają ponad 3,5 tony ryb. A rybacy skarżą się, że wcale nie jest tak, jak mówią przyrodnicy, że zjadają tylko chore osobniki. Jedzą wszystko, co podpłynie.

Co ma dobroczynny wpływ

Rezerwat Kormoranów w Kątach Rybackich spowodował dynamiczny rozkwit ich populacji. Czasem zbyt dynamiczny, co często widać, słychać i czuć. Trudno tu natomiast ostatnio spotkać żółwie błotne, kiedyś tak popularne jak dziś kormorany.
Przy odrobinie szczęścia można zobaczyć sarnę, zająca, daniela, lisa czy jenota. W celu ochrony zwierząt i roślin utworzono Park Krajobrazowy Mierzeja Wiślana, obejmujący część mierzei od Sztutowa do granicy państwa. Trzy czwarte parku to lasy. Obfitość borów sosnowych współtworzy specyficzny tutejszy, unikatowy mikroklimat. Ale nie zawsze tak było. Dawniej Mierzeja Wiślana porośnięta była lasem liściastym, głównie olchą, lipą, dębami, których niekontrolowany wyrąb doprowadził do wylesienia. Brak lasów sprzyjał przemieszczaniu się wydm, które wędrowały w kierunku osad rybackich. Dziś w nadmorskim powietrzu rozchodzi się nie tylko zapach jodu, ale i m.in. olejków eterycznych czy fitocytów, co ma dobroczynny wpływ na ludzki organizm.
Sama Mierzeja Wiślana powstała, jak inne podobne twory, przez akumulacje piasku niesionego prądami przybrzeżnymi. Większość Mierzei, która ma po polskiej stronie 50 km, to dziś piaszczyste, nadmorskie plaże. Najatrakcyjniejsze widokowo są tu chyba wzniesienia wydmowe o nieregularnych kształtach. Najwyższa z wydm - Wielbłądzi Grzbiet, obok Krynicy Morskiej, wznosi się na wysokość 50 m. Nie mniej piękny jest klif w okolicy Piasków.

Na mierzei

U nasady Mierzei Wiślanej leży Sztutowo, dawna osada rybacka książąt wschodniopomorskich. Ma fascynującą historię. Od połowy XIII wieku należała do Krzyżaków, a po wojnie trzynastoletniej przeszła we władanie Gdańska. Powstał dwór, wokół którego rozwijała się osada. A jednym z dzierżawców dworu był... Artur Schopenhauer - twórca filozofii pesymistycznej. W 1939 r. w Sztutowie powstał obóz koncentracyjny; dziś działa tu muzeum.
Łagodnie obniżające się dno morskie obok Krynicy Morskiej stwarza doskonałe warunki do kąpieli. Wolniejsza wymiana wód i niewielka głębokość powodują, że temperatura morza jest tam nieco wyższa niż w sąsiednich miejscowościach. Nic dziwnego, że w sezonie nie jest tu cicho. Tym bardziej że po stronie Zalewu jest molo i duża przystań. Cicho jest jednak tuż obok, w okolicy Przebrna, w rezerwacie dawnego lasu mierzejowego. Można tam spotkać dziki, sarny i jelenie.
Michał Oliwiecki ze Związku Gmin Nadzalewowych zachęca do przyjazdu na tutejsze plaże wszystkich tych, którzy szukają nad morzem spokoju. - Znajdą go pod jednym warunkiem: że będzie po sezonie - mówi Oliwiecki. - W sezonie jest jak wszędzie na Wybrzeżu. Tłok, hałas i zapach smażalni.
Spokoju, nawet w sezonie, najłatwiej szukać na końcu polskiej części kawałka mierzei przy granicy z Rosją, gdzie leży stara rybacka Nowa Karczma, nazwana obecnie Piaskami. Karczma naprawdę była stara, starsza od kościoła, który zbudowano tu około 1600 r. Co ciekawe, wędrujące wydmy i ruchome piaski, zasypując systematycznie zabudowania, sprawiały, że osada kilkakrotnie zmieniała położenie. Ostatnio zrobiła to jednak dawno, przed prawie 200 laty.
Na szczęście od tamtego czasu zmieniło się w Piaskach znacznie mniej niż w innych miejscowościach Mierzei. Piaski są na ogół miejscowością cichą i dającą szansę prawdziwego wypoczynku w harmonii z wszechobecną w okolicy dziką przyrodą. A to coraz bardziej jest na wagę bursztynu, którego też tutaj coraz mniej.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmiany kapłanów 2026 r.

[ TEMATY ]

zmiany kapłanów

Karol Porwich/Niedziela

2026 rok przynosi zmiany personalne wśród duchownych. Przedstawiamy bieżące zmiany księży proboszczów i wikariuszy w poszczególnych diecezjach.

Biskupi w swoich diecezjach kierują poszczególnych księży na nowe parafie.
CZYTAJ DALEJ

Zmarł ks. Bruno Borowski

2026-05-24 22:17

Karol Porwich/Niedziela

Ksiądz Bruno Borowski miał 93 lata życia i 68 lat kapłaństwa.

Urodził się 17 grudnia 1932 w Rumi. Święcenia kapłańskie przyjął 23 czerwca 1957 roku w katedrze pw. św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu. Po święceniach kapłańskich został skierowany do parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Bolesławcu. [1957 -1961]. Następnie został administratorem, a później proboszczem parafii św. Jadwigi Śląskiej w Zawoni.[1961-1984]. Po podziale parafii w 1984 roku był proboszczem w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Czeszowie.[1984 - 1989]. Następnie wyjechał pełnić posługę kapłańską do Austrii. Po powrocie do Polski był rezydentem w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Rumi [Archidiecezja Gdańska] [2000-2026]. Ostatnie miesiące swojego życia spędził w Domu Księży Emerytów we Wrocławiu.
CZYTAJ DALEJ

Będzie zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez działaczki proaborcyjne

2026-05-25 12:36

[ TEMATY ]

aborcja

Adobe Stock

W ostatnich dniach temu jedna z aktywistek z organizacji Aborcyjny Dream Team i Aborcja bez Granic „pochwaliła się” w mediach społecznościowych, że działaczki Aborcji bez Granic pomogły parze w zabiciu swojego nienarodzonego dziecka. Chociaż stale przyzwyczajani jesteśmy do podobnych wystąpień aktywistek aborcyjnych – które z niezrozumiałych powodów nie spotykają się z żadną reakcją organów ścigania – niektóre przejawy ich skandalicznej działalności szczególnie poruszają opinię publiczną. Tak było w przypadku wypowiedzi aktywistki o udzielonej przez organizację aborcyjną pomocy w tzw. selektywnej aborcji na życzenie, której ofiarą jest jedno z bliźniąt. W związku z tym, Instytut Ordo Iuris przygotowuje zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez działaczki proaborcyjne.

Najprościej rzecz ujmując, terminem tym określa się zabicie w drodze aborcji wybranego albo wybranych (kilkoro) dzieci w ciąży mnogiej. W sprawie, o której mowa, doszło do poczęcia dwójki dzieci zamiast – jak to przedstawiła aktywistka w swoim nagraniu – planowanego jednego. Rzecz wydawałoby się normalna – przypuszczać można, że niewiele jest małżeństw albo par, które planują posiadanie na raz dwójki lub większej liczby dzieci, a to, że takie sytuacje się zdarzają zwyczajnie jest kwestią biologii. Ale nie tym razem. Rodzice zaplanowali sobie jedno dziecko i koniec, natura musi ustąpić, a w to miejsce wkracza Aborcja bez Granic ze swoją śmiercionośną „pomocą”… Organizują parze dostęp do aborcji selektywnej, czyli zabicia jednego z dzieci, tak aby plany życiowe rodziców mogły zrealizować się za wszelka cenę. Nawet za cenę życia ich własnego dziecka.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję