Reklama

W hołdzie Synowi Tej ziemi...

Dariusz Krajewski
Edycja podlaska 42/2002

13 lipca 2002 r., w miejscowości Borowskie Olki, miejscu urodzenia Antoniego Beszty-Borowskiego, odsłonięto i poświęcono pomnik ku jego czci. Koncelebrowanej Mszy św. sprawowanej przy ołtarzu polowym przewodniczył abp Wojciech Ziemba, metropolita białostocki, a homilię ukazująca drogę życia i męczeńską śmierć Błogosławionego wygłosił biskup drohiczyński Antoni Dydycz.
"Celem naszym było, aby ten Krzyż - pomnik przypominał mieszkańcom wzór moralny Błogosławionego, łączył sąsiadów i dopomagał przezwyciężać w sobie nasze słabości. Bo jeśli komu droga otwarta do nieba, to tym, co służą Ojczyźnie" - mówił za poetą witając zebranych Jan Beszta-Borowski - przedstawiciel Komitetu Budowy Krzyża i Tablicy.
Abp W. Ziemba odmówił modlitwę poświęcenia, po której odsłonięcia pomnika dokonali: główni fundatorzy Antoni i Jadwiga Borowscy wraz z Edwardem Besztą-Borowskim, synem Marii - właścicielki ziemi, na której wzniesiono pomnik i Eugeniuszem Szebiotko - członkiem Komitetu Budowy Krzyża i tablicy. Krzyż i tablicę poświęcił metropolita białostocki Wojciech Ziemba i biskup drohiczyński A. Dydycz.
W homilii bp A. Dydycz powiedział m. in.: "Dzisiaj uczestniczymy w poświęceniu krzyża w miejscu urodzenia jednego z Błogosławionych na tym pograniczu podlasko-mazowieckim. To prawda - nie raz stawiano tutaj krzyże, wielu z tego powodu cierpiało od wrogów, ale też i od swoich. Ten krzyż ma niepowtarzalną wymowę. W tym krzyżu i przez ten krzyż chcemy przypomnieć wypowiedź św. Pawła z I Listu do Koryntian podkreślająca trwałą więź pomiędzy mądrością i tym znakiem krzyża.
A jednak głosimy mądrość między doskonałymi, ale nie mądrość tego świata, ani władców tego świata, zresztą przemijającą. Głosimy tajemnicę mądrości Bożej. Mądrość ukrytą - tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej. Tę, której nie pojął żaden z władców tego świata, bo gdyby ją bowiem oni pojęli nie ukrzyżowaliby Pana Chwały. Zabrakło tej mądrości, kiedy krzyżowano Syna Bożego, brakowało jej nieraz w ciągu dwóch tysięcy lat, gdy na śmierć skazywano tak wielu naśladowców Jezusa Chrystusa, zabrakło jej w XX w. Nie liczyli się z tą mądrością ani bolszewicy, ani hitlerowcy. Niestety, nadal spotykamy się z ludźmi, którzy ją lekceważą i dlatego nie kończą się cierpienia zadawane człowiekowi przez człowieka". Ksiądz Biskup podkreślił, że w perspektywie krzyża przypominamy dzisiaj życie i męczeństwo jednego z męczenników II wojny światowej, krewnego i bliskiego dla wielu tu obecnych, Syna Tej ziemi - bł. Antoniego Beszty-Borowskiego.
Po modlitwie wiernych przedstawiciele miejscowej społeczności złożyli dary ofiarne: Andrzej Jurczuk, z Urzędu Gminy Turośń Kościelna, ofiarował czerwony ornat, Barbara i Stanisław Oniśkowie - sękacz, mieszkańcy Borowskich - kosze z owocami. Chór Polskiej Pieśni Narodowej pod dyrekcją Krystyny Kaminskiej wraz z Orkiestrą Kolejarzy z Łap wykonywali utwory, w tym pieśń o Błogosławionym Antonim.
Na ręce Arcypasterzy przedstawiciele miejscowej społeczności złożyli dary ofiarne. Andrzej Jurczuk z Urzędu Gminy Turośń Kościelna ofiarował - czerwony ornat, Barbara i Stanisław Oniśkowie - sękacz, mieszkańcy Borowskich - kosze z owocami.
"Kiedy w 1945 r. dokonywano ekshumacji zamordowanych na polanie pilickiego lasu, przygotowanych było 50 trumien, także maleńkie trumienki dla dzieci. Najmłodsza zamordowana dziewczynka miała 1 rok i 2 miesiące. A dzieci po dwa, trzy i więcej lat, było ich siedemnaścioro. Cały Bielsk z płaczem wyszedł przed polanę pilickiego lasu. Wkładano wtedy ciała do trumien, rozpoznawaliśmy naszych księży. Wówczas mój ojciec z kieszeni ks. Antoniego wyjął różaniec, żeby pozostał jako relikwia i pamiątka. W pewnym momencie ekipa sanitarna wyjęła kobietę - Marię Moryc, która trzymała splecionymi rękoma swoją 15-miesięczną córeczkę Basię" - mówił ks. inf. Eugeniusz Borowski, bratanek Błogosławionego.
Barbara Oniśko podziękowała w imieniu mieszkańców Księżom Biskupom za przybycie do małej lecz wielkiej duchem wsi, do ziemi błogosławionego kapłana, za sprawowaną Eucharystię i wygłoszone Słowo Boże. Ks. inf. E. Borowskiemu wyraziła wdzięczność za prowadzony komentarz podczas uroczystości. Jesteśmy dumni, że mamy w niebie Błogosławionego. Licznie obecnym przedstawicielom duchowieństwa z diecezji drohiczyńskiej, łomżyńskiej i białostockiej podziękowała za troskę i zaangażowanie. Szczególne podziękowanie złożyła fundatorom Jadwidze i Antoniemu Borowskim, którzy urodzili się i wzrastali na tej ziemi i posiadają wiele dobroci i miłości Bożej, Komitetowi Budowy Pomnika za podjęty trud i troskę. Pielgrzymom podziękowała za przybycie a mieszkańcom Borowskich za włożoną pracę w przygotowanie i wystrój ulic.
Na zakończenie Mszy św. Ksiądz Arcybiskup powiedział: "Dziękujemy Panu Bogu za tę ziemię, która wydała Błogosławionego, a w pewnym sensie wydała Błogosławionych. Podziękowaliśmy Panu Bogu za ziemię dawnej archidiecezji wileńskiej, za wiernych, a zwłaszcza za kapłanów, którzy w decydującym momencie umieli i mieli odwagę dać świadectwo swojego przywiązania do wiary i swojego bohaterstwa. Ale też pragnę podziękować Kościołowi drohiczyńskiemu na czele z Jej pasterzem Antonim za to dzisiejsze dziękczynienie, zgromadzenie i za jeszcze mocniejsze omodlenie tego miejsca, w którym narodził się błogosławiony Antoni. Bóg zapłać Biskupowi, kapłanom, chórom i wszystkim, którzy do nas raczyli przybyć, aby swoją radością podzielić się także z nami. Bardzo serdecznie dziękuję także kapłanom z diecezji łomżyńskiej i wszystkim, którzy może z daleka przybyli.
Dziękujemy Bogu za to, że w najtrudniejszych momentach pokazuje nam bohaterów wiary i miłości Ojczyzny. Bóg zapłać także mieszkańcom i wszystkim organizatorom tej uroczystości. Niech Bóg Wszechmogący przyjmie modlitwy, prośby i pragnienia naszych serc i pozwoli wypełnić je w naszym życiu" - zakończył Ksiądz Arcybiskup.
Na zakończenie Mszy św. Biskupi udzielili pasterskiego błogosławieństwa. Wszyscy wspólnie zaśpiewali Boże coś Polskę i procesjonalnie wraz z pocztami sztandarowymi i orkiestrą przybyli do pobliskiej miejscowości Borowskie Wypychy, gdzie poświecili Krzyż poległym za Ojczyznę na Wschodzie. Lekarz Tadeusz Borowski, syn kpt. Marcina Piotra Beszty-Borowskiego, rozstrzelanego w Kuropatach w 1940 r. przybliżył sylwetki wypisanych na tablicy 4 osób: Wojciecha Beszty-Borowskiego, który poległ na Litwie, kpt. Franciszka Ksawerego - Kiełczyka Borowskiego, rozstrzelanego w Charkowie, lek. Juliana Borowskiego Kaźmierczuka, który zginął w Katyniu. To tylko niektórzy, którzy zginęli na Wschodzie i których imiona udało się zidentyfikować.
Wyszli oni z tej ziemi i oddali życie za Ojczyznę. Krzyż ten jak gdyby przenosi ich z mogił, niestety znajdujących się na obczyźnie i ma świadczyć nam, potomnym o tym, kim byli i za co zginęli. Było ich czterech. Niedawno dowiedzieliśmy się, gdzie zostały złożone ich prochy.
Przy krzyżu będącym świadectwem wiary i umiłowania Ojczyzny bp A. Dydycz odmówił modlitwę, a orkiestra odegrała Hymn państwowy.
W imieniu rodzin pomordowanych jak i w imieniu wszystkich mieszkańców tutejszych wsi Borowskie staropolskim "Bóg zapłać" podziękował lekarz Tadeusz Borowski. Goście zostali zaproszeni na obiad do Dworku Soplicowo w budynku dawnej szkoły. Fundator zapytany o ideę budowy pomnika powiedział:
"O budowie dowiedziałem się od sąsiadki ze wsi, która napisała do mnie do USA list informujący o pracach związanych z budową pomnika ku czci Błogosławionego, a zamówiony Krzyż i Tablicę wykonuje zakład w Zabłudowiu. Planowane odsłonięcie i poświęcenie pomnika przewidziane jest w dniu imienin Błogosławionego - 13 czerwca. Pomogę - odpowiedziałem, jeżeli z uroczystością odsłonięcia i poświęcenia zaczekacie do 13 lipca. Wówczas będę w Polsce wraz z małżonką. Chętnie zaczekali i tak się stało. Jestem niezwykle wzruszony i cieszę się, że mogłem uczestniczyć w odsłonięciu Pomnika. Wkrótce planuję wykonać ogrodzenie. W budowę zaangażował się ks. Mirosław Orłowski, któremu serdecznie dziękuję".
"Około 14 lat temu podczas wykonywanej melioracji na polach natrafiono na wielki kamień, który został wyciągnięty na powierzchnię. Kamień leżał na drodze wiodącej z Suraża do Rynek, ok. 10 km stąd. Obecnie znalazł on swoje przeznaczenie i przy pomocy dźwigu przetransportowaliśmy ten głaz, który wg objętości i miary waży co najmniej 6 ton, na plac budowy. Na nim obsadziliśmy tablicę" - wspomina mieszkaniec Borowskich.

Reklama

* * *

W niedzielę, w przeddzień 59. rocznicy rozstrzelania ks. Antoniego Beszty-Borowskiego i 49 mieszkańców miasta, przy Pomniku Ofiar Barbarzyństwa na cmentarzu w Bielsku Podlaskim, przy którym zostały pochowane po ekshumacji z lasu pilickiego ciała pomordowanych, ks. inf. E. Borowski odprawił Mszę św. i wygłosił homilię.
15 lipca w bazylice Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja uroczystością odpustową przy relikwiach Błogosławionego zakończyły się 3-dniowe obchody ku czci Błogosławionego. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił ks. inf. E. Borowski. Wierni mieli możliwość ucałowania relikwii.
Oprawę liturgiczną podczas wszystkich uroczystości uświetniał Chór Polskiej Pieśni Narodowej, pod dyrekcją Krystyny Kamińskiej, aktywnie uczestniczący od 1994 r. w uroczystościach patriotyczno-religijnych na terenie miasta i diecezji.

Reklama

Mamy papieża! – 41. rocznica wyboru kard. Wojtyły

2018-10-15 11:20

Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

16 października mija 41. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża. Publikujemy garść faktów, wspomnień, opinii i ciekawostek dotyczących pamiętnego konklawe.

Bardzo znamiennie, z perspektywy przyszłych wydarzeń, brzmią słowa jakie kard. Wojtyła wypowiedział 11 października 1978 w bazylice Mariackiej, podczas Mszy św. intencji zmarłego papieża, Jana Pawła I: „Mężowie stanu, głowy państw mówią o tym, że zapoczątkował nowy styl pasterzowania na Stolicy Apostolskiej. Styl pełen ogromnej prostoty, pełen ogromnej skromności, pełen olbrzymiego poszanowania dla człowieka”.

15 sierpnia 1963 r. podczas uroczystości koronacji przez prymasa Wyszyńskiego figury Matki Bożej Ludźmierskiej miał miejsce znamienny – z perspektywy późniejszych wydarzeń – epizod. Kardynał Wojtyła uchwycił berło, jakie podczas procesji w pewnym momencie wypadło z ręki Madonny. "Karolu, Maryja dzieli się z Tobą władzą" – powiedział do bp. Wojtyły stojący obok jego kolega, ks. Franciszek Macharski.

Niektórzy bliscy znajomi kard. Wojtyły uważają, że jego niezwykłe zachowanie w dniach poprzedzających konklawe (w tym szczególne skupienie i małomówność) mogło wskazywać, że przeczuwał on to, co się ostatecznie wydarzyło. Kiedy rankiem 29 września 1978 r. metropolita krakowski dowiedział się o niespodziewanej śmierci Jana Pawła I, głęboko wstrząśnięty powiedział: “Niezbadane są wyroki Boże, chylimy przed nimi głowę”.

Ostatnią noc przed wyjazdem na pogrzeb Jana Pawła I i konklawe, przyszły papież spędził w domu gościnnym sióstr urszulanek na warszawskim Powiślu. W tym samym domu od lat mieszkał wybitny historyk filozofii Stefan Swieżawski, od lat przyjaciel Karola Wojtyły. "Był bardzo milczący. Pożegnaliśmy się właściwie bez słowa. Widziałem, że nie chce nic mówić. A on już wiedział..."

Przed konklawe, które wybrało go na papieża kard. Wojtyła mieszkał w Papieskim Kolegium Polskim przy Piazza Remuria. Wczesnym rankiem, 14 października 1978 r. w kaplicy Kolegium odprawił Mszę św. Po południu odjechał na konklawe samochodem prowadzonym przez brata Mariana Markiewicza ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego. Wysłużone już wówczas auto kupił po latach amerykański aktor Jon Voight, odtwórca roli papieża w amerykańskim filmie "Jan Paweł II" (USA, 2005).

Bezpośrednim poprzednikiem Jana Pawła II na Stolicy Piotrowej był kard. Albino Luciani, który przybrał imię Jana Pawła I. Zmarł na atak serca 28 września 1978 r. po 33 dniach pontyfikatu. Wedle niepotwierdzonych doniesień, papież zmarł we śnie trzymając w dłoni słynne dzieło Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”.

Kard. Wojtyła niemal „na styk” zdążył na konklawe, które wybrało go na papieża. 14 października metropolita krakowski wybrał po południu do rzymskiej kliniki Gemelli, by odwiedzić chorego przyjaciela, biskupa Deskura. Do Kaplicy Sykstyńskiej wszedł ostatni a trzeba wiedzieć, że po zamknięciu wrót Kaplicy do środka nie wpuszcza się nikogo, nawet kardynałów....

Kard. Karol Wojtyła został wybrany na papieża w poniedziałek, 16 października 1978 r., w drugim dniu konklawe. Biały dym zwiastujący dokonanie wyboru pojawił się nad Kaplicą Sykstyńską o godz. 18.18. Metropolita krakowski stał się 262. następcą św. Piotra. Ostatnia notatka w prowadzonej przez metropolitę krakowskiego ‘Księdze czynności biskupich’, przesłanej później do Krakowa, brzmi: „Około godz. 17.15 – Jan Paweł II”.

Podczas konklawe, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński szepnął kardynałowi Wojtyle: “Jeśli wybiorą, proszę nie odmawiać...”.

Znamienne reminiscencje z konklawe zamieścił papież w swoim testamencie: „Kiedy w dniu 16. października 1978 konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła II, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do mnie: ‘zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić Kościół w Trzecie Tysiąclecie’. Nie wiem, czy przytaczam to zdanie dosłownie, ale taki z pewnością był sens tego, co wówczas usłyszałem. Wypowiedział je zaś Człowiek, który przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia. Wielki Prymas. Byłem świadkiem Jego posłannictwa, Jego heroicznego zawierzenia. Jego zmagań i Jego zwycięstwa. ‘Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję’” – zwykł był powtarzać Prymas Tysiąclecia słowa swego Poprzednika kard. Augusta Hlonda.

Kolegium Kardynalskie, które dokonało wyboru liczyło 111 purpuratów. Spośród kardynałów elektorów tylko 18 było młodszych od kard. Wojtyły. Został on najmłodszym z papieży, jakich wybrano od półtora wieku. Zgodnie z kościelną normą określoną przez papieża Pawła VI, w konklawe nie brali udziału kardynałowie powyżej 80. roku życia.

Jan Paweł II był pierwszym od 455 lat papieżem nie-Włochem (od czasu pontyfikatu Hadriana VI, który był Holendrem i pełnił najwyższy urząd w Kościele w latach 1522-23), najprawdopodobniej pierwszym w dziejach papieżem-Słowianinem i pierwszym w historii Kościoła papieżem, który przybranym imieniem powołuje się aż na trzech swoich bezpośrednich poprzedników (Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła I).

Pełne, oficjalne i uroczyste określenie urzędu, na jaki wybrano kard. Wojtyłę brzmi: “Jego Świątobliwość Ojciec Święty Jan Paweł II, Biskup Rzymski, Namiestnik Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Następca Księcia Apostołów, Najwyższy Kapłan Kościoła Katolickiego, Patriarcha Zachodu, Prymas Italii, Arcybiskup i Metropolita Rzymskiej Prowincji Kościelnej, Suwerenny Władca Państwa Watykańskiego, przedtem Arcybiskup i Metropolita Krakowski Karol Kardynał Wojtyła”.

Obrady są absolutnie tajne, zaś kardynałów obowiązuje tajemnica, niemniej wedle miarodajnych opinii metropolita krakowski został wybrany w ósmym głosowaniu, przytłaczającą większością 99 głosów (spośród 111 wszystkich uczestników konklawe).

Chociaż kardynał Wojtyła zyskiwał od czasu udziału w obradach coraz większe uznanie wśród hierarchów z całego świata, to nie był wymieniany przez media w gronie papabili a więc purpuratów, których wybór na papieża jest wielce prawdopodobny. Wynik konklawe był absolutną światową sensacją.

Postać papieża z Polski stała się przez szereg dni po konklawe kluczowym temat światowych mediów, które nie kryły zafascynowania jego osobą. Zwracano uwagę na jego horyzonty intelektualne, wszechstronność zainteresowań, bogactwo doświadczeń duszpasterskich; podkreślano, że zna biegle sześć języków, lubi spływy kajakowe, uprawia narciarstwo a do tego jest poetą...

Gdy uczestnicy konklawe zostali zapoznani z wynikami rozstrzygającego głosowania, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Villot, zadał metropolicie Krakowa przewidziane rytuałem pytanie: “Czy przyjmujesz dokonany przed chwilą kanonicznie wybór twojej osoby na Najwyższego Kapłana?” Wyraźnie wzruszony kard. Wojtyła odpowiedział: „W duchu posłuszeństwa wobec Chrystusa, mojego Odkupiciela i Pana, w duchu zawierzenia wobec jego Matki – przyjmuję”.

Zgodnie ze zwyczajem, tuż po wyborze nowy papież przyjmuje od kardynałów elektorów ślubowanie posłuszeństwa. Jak poinformowali świadkowie tego wydarzenia, Jan Paweł II dokonał w tej ceremonii znamiennej modyfikacji, którą biorąc pod uwagę styl całego pontyfikatu, można określić jako wręcz symboliczną: w przeciwieństwie do poprzedników odebrał ten hołd w pozycji stojącej a nie siedząc na tronie.

Jednym z hierarchów, który podczas przerw w kolejnych sesjach konklawe, optował na rzecz wyboru metropolity krakowskiego był ówczesny arcybiskup Wiednia i przyjaciel metropolity krakowskiego, kard. Franz König. Wielce znamienną rozmowę odbył on z kard. Wyszyńskim, któremu zasugerował, że Polska ma odpowiedniego kandydata. “Co? Miałbym opuścić Warszawę i pozostać w Rzymie? To byłby triumf komunistów!” – odparł na to Prymas. Kard. König doprecyzował więc, kogo miał na myśli...

Niezwykłą adnotację zawiera księga metrykalna parafii Karola Wojtyły w Wadowicach. Nazajutrz po konklawe z 16 października 1978, pod kolejnymi adnotacjami – o chrzcie, bierzmowaniu, święceniach, sakrze biskupiej, kreowaniu kardynałem – ksiądz proboszcz Edward Zacher, w obecności dziennikarzy z całego świata, wypisał wiecznym piórem: “Die 16 X 1978, in Summum Pontificem electus, et imposuit sibi nomen: Joannes Paulus PP”...

Postać nowego papieża wzbudzała medialną gorączkę na całym świecie, zaś osoby, które znały kard. Wojtyłę udzielały nieskończonej liczby wywiadów. Tuż po konklawe ciekawą charakterystykę metropolity krakowskiego przedstawił włoskiemu radiu sekretarz Episkopatu Polski bp Bronisław Dąbrowski: “Żyje bardzo ubogo. Gdybyście widzieli, jak mieszka w Krakowie, gdzie jest wielki pałac, a on zajmuje mały pokoiczek, nic więcej... To człowiek pracy. Śpi mało, pracuje wiele (...) Mogę powiedzieć, że jest ludzki, że to człowiek święty, bardzo dobry, otwarty dla wszystkich”.

Wśród wielu zadziwiających faktów dotyczących Karola Wojtyły, jakie u kresu pontyfikatu zebrał szwajcarski dziennik „Tribune de Geneve” podano i ten, że metropolita krakowski przybył na konklawe mając ze sobą wyjątkowo skromne kieszonkowe, stanowiące odpowiednik 125 franków szwajcarskich.

Dla bloku państw komunistycznych, na czele z ZSRR wybór polskiego kardynała na papieża był potężnym ciosem. Ciężki szok przeżywało kierownictwo PZPR, które tuż po wyborze zwołało specjalną naradę. Jej klimat opisywał jeden z jej funkcjonariuszy: “Konsternacja widoczna. Olszewski wylewa na jasne spodnie filiżankę czarnej kawy. Westchnienia. Ciężkie. Czyrek ładuje się z tezą (...) – ‘ostatecznie lepszy Wojtyła jako Papież tam, niż jako Prymas tu’. Teza jest chwytliwa. Trafia do przekonania. Ulga”.

Oficjalna reakcja władz na wybór kard. Wojtyły na Papieża była utrzymana w tonie radości i satysfakcji. Niekiedy starania aby robić “dobrą minę do złej gry” przynosiły efekt humorystyczny. W telegramie wystosowanym przez władze PRL nazajutrz po zakończeniu konklawe napisano m.in.: “Na tronie papieskim po raz pierwszy w dziejach jest syn polskiego narodu, budującego w jedności i współdziałaniu wszystkich obywateli wielkość i pomyślność swej socjalistycznej ojczyzny...”

Wybór hierarchy “zza żelaznej kurtyny” wywołał radość i wzbudził wiele nadziei. Vaclav Havel, wówczas słynny dysydent i dramaturg (później prezydent Czechosłowacji a następnie Republiki Czeskiej) siedział z przyjaciółmi w swoim górskim domku. “Kiedy usłyszeliśmy tę wiadomość, zaczęliśmy wiwatować i krzyczeć z radości do późnego wieczora. Instynktownie czuliśmy, że jest to olbrzymie wsparcie dla wszystkich ludzi kochających wolność a żyjących w świecie komunistycznym”.

Wielki pisarz rosyjski, wygnany z ojczyzny przez władze radzieckie, autor słynnego „Archipelagu Gułag”, Aleksander Sołżenicyn, tak skomentował decyzję konklawe z 16 października 1978 r.: „Wybór papieża Wojtyły to jedyna dobra rzecz, jaka wydarzyła się ludzkości dwudziestego wieku”.

Wietnamski arcybiskup van Thuan czwarty rok siedział w odosobnieniu skazany przez komunistyczne władze swojego kraju (w areszcie domowym i więzieniach spędził w sumie lat 13). Kilka lat wcześniej widział się kard. Wojtyłą w Rzymie. Ktoś potajemnie przekazał mu wieść o wyniku konklawe. “Bardzo się ucieszyłem, ponieważ w moim przekonaniu była to wielka łaska dla Kościoła”.

Pontyfikat Jana Pawła II od pierwszych dni pełen był zachowań, słów i gestów, które odmieniły oblicze papiestwa w oczach świata, przybliżając je do zwykłych ludzi. Już pierwszego dnia po wyborze Ojciec Święty zdecydował się na rzecz nie do pomyślenia przez poprzedników: opuścił mury Watykanu by udać się do szpitala Gemelli w odwiedziny do chorego przyjaciela, kard. Andrzeja Deskura.

Brytyjski „The Times” nazajutrz po konklawe z 16 października: „Wybór kardynała Wojtyły na papieża jest wydarzeniem o niezwykłym znaczeniu. Kardynałowie wyprawili Kościół w podróż, której koniec nie jest znany (...) Być może postąpili najmądrzej, jednak zaryzykowali wyzwolenie takich sił ludzkich, politycznych i religijnych, który nie będą w stanie kontrolować”.

Wybór papieża z Polski był niezwykłym wydarzeniem w dziejach świata, ale, jak się okazało, zapowiedzianym w poetyckim proroctwie innego Polaka. Juliusz Słowacki napisał w 1848 r.: „Pośród niesnasek Pan Bóg uderza/W ogromny dzwon,/Dla słowiańskiego oto papieża/Otworzył tron, (...)// Twarz jego słowem rozpromieniona,/Lampa dla sług,/Za nim rosnące pójdą plemiona/W światło, gdzie Bóg./Na jego pacierz i rozkazanie/Nie tylko lud -/Jeśli rozkaże, to słońce stanie,/Bo moc - to cud!

Proroctwo Juliusza Słowackiego o słowiańskim papieżu odczytano na Placu św. Piotra podczas koncertu jaki zorganizowano dokładnie w 20. rocznicę wyboru kard. Wojtyły. Wielotysięczny tłum pielgrzymów i turystów gorącym aplauzem przyjął słowa polskiego wieszcza odczytane po włosku przez jednego z aktorów. Kilka chwil później niemal dokładnie co do minuty w 20 lat po swoim wyborze, w oknie Pałacu Apostolskiego pojawił się Jan Paweł II. Pozdrowił krótko przybyłych, podziękował im za pamięć o rocznicy i pobłogosławił ich.

Według tak zwanego Proroctwa świętego Malachiasza przydomek papieża Wojtyły brzmi „De labore Solis” – Z trudu słońca. Tego rodzaju alegorycznymi czy poetyckimi określeniami w proroctwie tym określano kolejnych papieży. Tekst proroctwa św. Malachiasza (prymasa Irlandii) powstał w XII wieku.

Kiedy drugiego (i ostatniego) dnia konklawe dyskusje wśród kardynałów coraz wyraźniej wskazywały na możliwość wyboru metropolity krakowskiego, dawny rzymski znajomy ks. Wojtyły a wówczas już kardynał, o. Maksymilian de Fuerstenberg, pochylił się nad nim cytując słowa z Ewangelii św. Jana: „Dominus adest et vocat te” (Pan jest i woła cię).

Uczestnik konklawe, hiszpański kardynał Enrique y Tarancon, powiedział po wyborze kard. Wojtyły: „Nie szukaliśmy kandydata konserwatywnego ani postępowego, tylko ‘pewnego’ jeśli chodzi o kontynuowanie linii Soboru Watykańskiego II. Kryteria oceny nie miały charakteru ideologicznego. Poza tym Wojtyła był typem biskupa-duszpasterza, co miało zasadnicze znaczenie”.

Powracając po latach do czasów swojego wyboru na papieża, Jan Paweł II oceniał, że w ten sposób konklawe „jak gdyby zażądało świadectwa Kościoła, z którego ten kardynał przychodził – jakby go zażądało dla dobra Kościoła powszechnego. (...) Wybór Polaka nie mógł nie oznaczać jakiegoś przełomu. Świadczył o tym, że konklawe, idąc za wskazaniami Soboru, starało się odczytywać ‘znaki czasu’ i w ich świetle kształtować swoje decyzje”.

W homilii podczas Mszy z okazji 25. rocznicy pontyfikatu, 16 października 2003 r. Papież wyznał, że w momencie wyboru silne odczuł w swym sercu pytanie, jakie skierował Jezus do Piotra: „Miłujesz Mnie, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”(J 21, 15-16); i dodał: „Każdego dnia odbywa się w mym sercu ten dialog, a w duchu wpatruję się w to łaskawe spojrzenie zmartwychwstałego Chrystusa, które ośmiela, aby jak Piotr ze świadomości swej ludzkiej ułomności ze spokojem odpowiadał: ‘Panie, Ty wiesz... Ty wiesz, że Cię kocham, a potem podejmować zadania, jakie On sam przed nami stawia”.

Wybitny polski pisarz Andrzej Kijowski, który znał ks. Wojtyłę jeszcze z czasów jego pracy w kościele św. Floriana, tu po wyborze polskiego kardynała na papieża opublikował w miesięczniku “Więź” ciekawą “przepowiednię”: “Nie będzie cudzoziemcem ani w Rzymie, ani w świecie, ponieważ ma ten rodzaj inteligencji, która każdemu, kto się z nim zetknie, uświadamia jego inteligencję własną. Ma dar otwierania serc na tajemnie Boga i tajemnice człowieka. (...) uniwersalna mądrość tego papieża, jego talent identyfikacji z innymi, jego wewnętrzna wielość i jego wielkość rzucą blask na całą nadchodzącą epokę w historii Kościoła”.

*

Fragment książki "1001 rzeczy, które warto wiedzieć o Janie Pawle II", Wydawnictwo M, Kraków

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Weekend rodzinny z Jackiem Pulikowskim w Oławie

2019-10-16 21:45

Anna Majowicz

Jacek Pulikowski – autor licznych publikacji o tematyce rodzinnej, w nadchodzący weekend gościć będzie w Centrum Formacji, przy parafii pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Oławie.

ekai.pl
Jacek Pulikowski

Plan wydarzenia:

Piątek, 18.10.2019 r.:

18.00 Eucharystia – ze słowem Jacka Pulikowskiego

19.00 – 20.30 Wykład dla kobiet: ,,Instrukcja obsługi mężczyzny”

Sobota, 19.10.2019 r.:

9.00 Eucharystia – ze słowem J.Pulikowskiego ,,Dojrzała miłość w dojrzałym wieku”

9.00 – 17.00 Warsztaty dla ojców ,,Ojcostwo a praca”

10.00 – 14.00 Warsztaty dla kobiet ,,Cenniejsza niż perły”

15.30 – 17.00 Wykład dla narzeczonych I małżonków ,,Rodzina. Najważniejsza firma na świecie”

18.00 Eucharystia – ze słowem J. Pulikowskiego ,, Odcinanie pępowiny”

19.00 – 20.30 Wykład dla mężczyzn: ,,Jak rozumieć kobietę? Czy niemożliwe jest możliwe?”

Niedziela, 20.10.2019 r.:

8.00 – 19.30 Eucharystie ze słowem J. Pulikowskiego ,,Relacje rodzinne – wyzwania na dzisiejsze czasy”

13.00 – 19.00 Rejonowy Dzień Wspólnoty (RDW) Ruchu Światło – Życie: ,,Moja wola I moja wolność”.

Więcej informacji i formularze zapisów na stronie Fundacji DlaRodziny: www.dlarodziny.eu

Serdecznie zapraszamy! 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem