Reklama

Salon kontra knajpa

Niedziela Ogólnopolska 1/2009, str. 27

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Teatrze Polskim w Warszawie na początku grudnia odbyła się niezwykła uroczystość. Wspominaliśmy zmarłego przed trzydziestu laty skromnego człowieka i wielkiego aktora Tadeusza Fijewskiego. My, to znaczy publiczność szczelnie, do ostatniego miejsca wypełniająca widownię, i aktorzy na scenie, rodzina i przyjaciele artysty. Nie było wielkiego spektaklu, dekoracji i popisów. Kameralne spotkanie, wymyślone i prowadzone przez siostrzenicę artysty - Barbarę Dobrzyńską, aktorkę Teatru Polskiego, utrzymane w ciepłym klimacie rozmów o bliskim człowieku, a zarazem o kimś, kogo pamięta się z uwagi na jego osobowość: bo był to ktoś, kogo talent budził powszechną wdzięczność, człowiek hojny i rozrzutny w rozdawaniu go. Wspaniałomyślny i bezinteresowny sługa sztuki. Z najmniejszej roli tworzył arcydzieło. Szanował i kochał teatr i publiczność. Rozumiał doniosłość swojej służby. Dlatego tak go kochano. Pochodził z wielodzietnej katolickiej i patriotycznej warszawskiej rodziny, o pięknej karcie AK-owskiej i powstańczej. Takich artystów bardzo brakuje dzisiaj, gdy sztuka daje się coraz bardziej wprzęgnąć w służbę komercji, gdy talenty bez żenady wyprzedaje się w reklamie, gdy aktorstwo oznacza tak często kupczenie własną twarzą i głosem. Dlatego te wspomnienia, snute przy małych stolikach, w ciepłym kręgu lampy, przy dźwiękach pianina, budziły tak żywy odzew, do głębi wzruszały, przywołując postać jakby z innego świata. Poruszające były zwłaszcza słowa Zbigniewa Zapasiewicza i Ignacego Gogolewskiego, aktorów z tej samej szkoły wysokiego aktorstwa, świadomego swej misji, aktorstwa głęboko humanistycznego, które jest fantastyczną życiową przygodą, ale też bezwzględnym dążeniem do prawdy, czy ona się podoba, czy nie. To aktorstwo nie jest mizdrzeniem się, nie jest kabaretem. Ono wiele od człowieka wymaga, okupuje się je wyrzeczeniami i stałym niepokojem w dążeniu ku doskonałości. To nie przypadek, że właśnie ci dwaj prawdziwi mistrzowie nie wyparli się swojej wizji aktorstwa jako służby sztuce i nie dali się zaciągnąć do reklamy. (Mimo wielu podchodów). Ich hołd złożony sztuce Tadeusza Fijewskiego, niezapomnianego starego subiekta w „Lalce” i głuchego sługę Fieraponta w dramacie Czechowa, był czymś w rodzaju braterskiego uścisku ręki, uczynionego przez kogoś, kto potrafi ocenić, czym były te życiowe „zawody” Tadeusza Fijewskiego - nie biegiem po sławę, która przemija, ale ciągłym dopominaniem się „o więcej”, nieustanną pracą nad sobą i nad warsztatem, by najlepiej, najpełniej ukazać prawdę o człowieku. Bo to przecież prawda przyciągała zawsze ludzi do teatru, jej pragnienie podsycało każde spotkanie, twarzą w twarz, widza z aktorem wielkiego formatu.
Ale były też tego wieczoru w Teatrze Polskim odmienne w stylu wypowiedzi. Dwaj inni aktorzy - pomińmy ich nazwiska - wykorzystali spotkanie „w saloniku państwa Fijewskich”, by rzucić parę żartów kompletnie nielicujących z charakterem wieczoru, rodem z knajpy. I tu, wbrew oczekiwanego zapewne rechotu, widownia zareagowała kompletną ciszą. Cisza potrafi być wymowna. Każdy aktor doskonale zna jej wszystkie odcienie. Jest cisza pełna napięcia i zachwytu, cisza oczekiwania, cisza zbudowana na nadziei i wdzięczności, i jest ta całkowicie martwa, obojętna, cisza dezaprobaty, chłoszcząca po twarzy lodowatym wichrem. To ta cisza spowodowała, że zwolennicy anegdot rodem z zakrapianej libacji w podrzędnej restauracji - przycichli, przygarbili się, poczuli się nie u siebie. To była piękna chwila, ekspansja kiczu została powstrzymana przez czytelną reakcję warszawskiej publiczności, „knajpa” zatrzymała się nagle i cofnęła, trochę zaskoczona.
Inną budującą lekcję zgromienia „knajpy”, czyli „kultury” nizin, „kultury” barbarzyństwa, dał prezydent Czech Václav Klaus w niedawnym słynnym ostrym starciu z przedstawicielami Parlamentu Europejskiego - choć słowa „parlament” i „europejski” są w tym przypadku całkowicie mylące i nieadekwatne. Sprawa jest znana i opisywana, więc tu ograniczyć się można tylko do wypowiedzenia paru słów nadziei: okazuje się oto, że można nie godzić się na ekspansję barbarzyństwa, nawet (a może zwłaszcza) będąc w trudnej roli gospodarza - głowy państwa - któremu nie wypada wyrzucić za drzwi gości łamiących wszelkie zasady protokołu dyplomatycznego i dobrego wychowania. (Które, przypomnijmy, jest niczym innym, jak formą miłości bliźniego, i to nie przypadek, że narodziło się, jako sztuka savoir-vivre’u, właśnie w chrześcijańskiej Europie). Można - zachowując poczucie własnej godności, spokój i nie dając się sprowokować - pokazać komuś, kto reprezentuje zupełnie inną cywilizację: cywilizację hordy, jakie jest jego miejsce. Prezydent Klaus potwierdził swoim zachowaniem nie tylko, że jest mężem stanu, ale że potrafi bronić kultury swojego narodu, który nie narodził się przecież wczoraj. Składają się nań wieki trwania w cywilizacji łacińskiej. To nie jest cienka powłoczka, którą rozorać może byle pokrzykiwanie międzynarodowych biurokratów o czerwonych rodowodach, którą zniszczyć można w ramach jednego czy dwóch pokoleń uprawiania brutalnych marksistowskich eksperymentów. To mocny korzeń. To chrześcijańska kulturowa tożsamość.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dieta przy kamicy żółciowej. Co naprawdę znaczy „lekkostrawna”?

2026-10-05 13:33

[ TEMATY ]

dieta

Materiał partnera

„Dieta lekkostrawna” przy kamicy żółciowej nie oznacza jedzenia wyłącznie kleików, sucharków i gotowanej marchewki. Jej celem jest ograniczenie produktów i technik kulinarnych, które mogą nasilać dolegliwości. Jednocześnie dieta powinna nadal dostarczać wszystkich potrzebnych składników odżywczych. Szczególne znaczenie mają ilość i rodzaj tłuszczu, wielkość porcji oraz regularność jedzenia.

W kamicy żółciowej złogi znajdujące się w pęcherzyku żółciowym mogą przez długi czas nie dawać objawów. U części osób pojawiają się jednak napady bólu, zwykle w prawej górnej części brzucha lub nadbrzuszu, niekiedy po obfitym albo tłustym posiłku. Dieta nie usuwa kamieni i nie zastępuje leczenia, ale u osób z dolegliwościami może pomóc ograniczyć czynniki wywołujące objawy.
CZYTAJ DALEJ

Matka Boża Objawienia na Placu św. Piotra. Papież pobłogosławił figurę Maryi z Tre Fontane

2026-10-05 11:15

[ TEMATY ]

Plac św. Piotra

Papież Leon XIV

Matka Boża Objawienia

pobłogosławił

Tre Fontane

Włodzimierz Rędzioch

Papież pobłogosławił figurę Matki Bożej z Tre Fontane

Papież pobłogosławił figurę Matki Bożej z Tre Fontane

„Z całego serca błogosławię wiernych, którzy dzisiaj z tego Placu udadzą się z pielgrzymką do Sanktuarium Matki Bożej Objawienia przy Via Laurentina, kontynuując tradycję zapoczątkowaną przez Papieża Piusa XII”. Tymi słowami wypowiedzianymi po modlitwie Anioł Pański Leon XIV pozdrowił pielgrzymów, którzy 4 października wyruszali w pielgrzymce do rzymskiej dzielnicy Tre Fontane, gdzie w 1947 r. miały miejsce objawienia Matki Bożej.

Nie wszyscy wiedzą, że w Wiecznym Mieście miały miejsce objawienia maryjne, ale tylko jedno z nich zostało oficjalne uznane przez Kościół. Chodzi o objawienie się Madonny Alfonsowi Ratisbonne 20. stycznia 1842 r. w kościele Sant'Andrea delle Fratte. Ratisbonne, który był bogatym młodym żydowskim bankierem ze Strasburga, natychmiast po objawieniu zapragnął zostać katolikiem - 31 stycznia 1842 roku został ochrzczony w rzymskim kościele Il Gesù, przyjmując imię Maria. 3 czerwca 1842 roku papież Grzegorz XVI oficjalnie uznał to wydarzenie za cudowne działanie Boże za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny.
CZYTAJ DALEJ

To było ubogacające doświadczenie

2026-10-06 10:44

[ TEMATY ]

Asyż

800. rocznica śmierci św. Franciszka

Archiwum pielgrzymów

Do Asyżu pielgrzymowała grupa ok. 20 osób z parafii pw. św. Wojciecha w Czerwieńsku na czele z proboszczem ks. Dariuszem Orłowskim

Do Asyżu pielgrzymowała grupa ok. 20 osób z parafii pw. św. Wojciecha w Czerwieńsku na czele z proboszczem ks. Dariuszem Orłowskim

W miniony weekend w Asyżu odbyły się główne obchody 800-lecia śmierci Św. Franciszka. Uczestniczyli w nich również nasi diecezjanie - grupa ok. 20 pielgrzymów z parafii pw. św. Wojciecha w Czerwieńsku na czele z proboszczem ks. Dariuszem Orłowskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję