Reklama

Religia na kryzys

Gdy dokładnie wsłuchać się w dyskusje prowadzone dziś na światowych szczytach, najwyraźniej słychać w nich echo rozważań Jana Pawła II, który proponowane dziś choćby przez Angelę Merkel czy Tony’ego Blaira recepty wystawił już ponad ćwierć wieku temu

Niedziela Ogólnopolska 8/2009, str. 10-11

Jan Paweł II wśród pracowników Zakładów Chemicznych „Solvay”
Arturo Mari/Rok 4 Fotokronika czas Stanu Wojennego/Wydawnictwo Biały Kruk

Jan Paweł II wśród pracowników Zakładów Chemicznych „Solvay”<br>Arturo Mari/Rok 4 Fotokronika czas Stanu Wojennego/Wydawnictwo Biały Kruk

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Niebotycznie wysokie premie zamierzają sobie przyznać brytyjscy bankierzy jako zadośćuczynienie za stresy związane z kryzysem. Ta wiadomość na początku lutego 2009 r. - gdy najtęższe ekonomiczne głowy świata, opisując skutki kryzysu, najchętniej powołują się na teorię chaosu, czyli niemożność jakiegokolwiek prognozowania - zgorszyła opinię publiczną nie tylko w Wielkiej Brytanii i wywołała społeczne protesty, które jednak w dzisiejszej dobie nie mają większego znaczenia. Samo słowo „społeczne” wydaje się politycznie bardzo niepoprawne. Jak bardzo - przekonała się niemiecka kanclerz Angela Merkel, gdy na tegorocznym forum w Davos zaproponowała pogrążonym w kryzysie krajom rozwiązanie wypróbowane z dobrym skutkiem w powojennych Niemczech - społeczną gospodarkę rynkową, społeczny kapitalizm. Marzenia pani kanclerz - komentowane bardziej lub mniej życzliwie przez prasę niemiecką - napotkały żelazny opór.

Davos - bardziej refleksyjnie

Reklama

Jak co roku, w styczniu 2009 r. w Davos odbyło się Światowe Forum Ekonomiczne, na które zjechali przywódcy świata finansów, gospodarki i polityki. W tegorocznych dyskusjach pobrzmiewały jednak bardziej refleksyjne nuty niż zazwyczaj. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla - anglikański arcybiskup z Afryki Południowej Desmond Tutu mówił, że współczesny kapitalizm doprowadził do tego, iż ludzie stali się prawie wyłącznie rywalami, a powinni być braćmi, dlatego „trzeba zmienić paradygmat, przechodząc od konkurencji do współpracy”, że „to jedyny sposób, by przetrwać”. Te słowa duchownego jeszcze rok temu byłyby na tym forum potraktowane z pobłażliwym uśmiechem. Tym razem było trochę inaczej. Dość uważnie wysłuchano arcybiskupa z Kapsztadu, nawet gdy mówił o przepaści między najbogatszymi a najbiedniejszymi, o tym, że nierówności rodzą ludzi zdesperowanych, gotowych stosować jeszcze bardziej desperackie środki, że terroryzm pokazuje, iż nawet najpotężniejsze państwo nie zdoła go zwalczyć samo.
Rewolucyjna - jak na tradycję światowego szczytu w Davos - była sesja o roli religii w przywracaniu wartości w gospodarce, podczas której uczestnicy doszli do wniosku, że religie nie są źródłem podziałów w świecie, lecz mogą być pomocne w przezwyciężaniu obecnego kryzysu. A zatem: jak trwoga to do Boga! Wypowiadali się w tym duchu nie tylko zaproszeni do Davos przedstawiciele religii (np. wielki rabin Londynu Jonathan Sachs), ale także politycy. Były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair zwrócił uwagę na to, że istnieje wyraźny związek między obecnym kryzysem gospodarczym a światem wartości. Zaproponował dowcipnie, że politycy i ludzie religii mogliby się zamienić rolami przynajmniej na jakieś sześć miesięcy.
Kanclerz Angela Merkel - która już znacznie wcześniej ostrzegała przed niedobrymi skutkami likwidacji nauki religii w niemieckich szkołach - w Davos bynajmniej nie próbowała żartować. Jednak jej poważną propozycję reformy gospodarki rynkowej i powołania międzynarodowej organizacji dyscyplinującej globalną gospodarkę potraktowano jako żart, a w najlepszym razie za utopię. Uznano, że dążenie do „kapitalizmu z ludzką twarzą”, co w istocie proponowała, jest dziś nierealnym mirażem. I tak 39. Światowy Szczyt Gospodarczy zakończył się bez konkretnych propozycji rozwiązania kryzysu ekonomicznego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bałwochwalstwo i uczłowieczanie

Gdy dokładnie wsłuchać się w dyskusje prowadzone dziś na światowych szczytach, najwyraźniej słychać w nich echo rozważań Jana Pawła II, który proponowane dziś w Davos recepty wystawił już ponad ćwierć wieku temu.
Jan Paweł II nie przepisywał jednak gotowych leków, lecz takie do zrobienia. Nie podawał gotowych rozwiązań modeli, ale nie proponował też - jak to sugerowali zawsze jego krytycy - utopii społecznej. Mówił tylko - i to od początku do końca swego pontyfikatu - że sprawiedliwy jest taki system ekonomiczny, który pozostaje w służbie człowieka, który szanuje jego godność. Uznając, że wolny rynek jest najbardziej skutecznym narzędziem wykorzystania zasobów i zaspokajania potrzeb, ostrzegał przed niebezpieczeństwem przyjęcia wobec rynku postawy zbyt bałwochwalczej. Nadaremno. Dziś z powodu tegoż właśnie bałwochwalstwa mamy wielki globalny kryzys ekonomiczny, który w pewnym stopniu ma wręcz neoliberalnie bałwochwalcze założenia światowej gospodarki.
Gdy w 1991 r. ukazała się encyklika „Centesimus annus”, odbierano ją jako hymn na cześć wolnego rynku, zwłaszcza w Polsce, która świeżo wyzwolona z komunizmu, chciała jak najszybciej zbudować prawdziwie zachodni kapitalizm. W cieniu ówczesnych rozważań pozostało to, że Papież najwyraźniej wzywał do doskonalenia formy, do „uczłowieczenia” (do solidaryzmu i solidarności) współczesnych systemów ekonomicznych. Kościół uznaje pozytywną rolę zysku jako wskaźnika dobrego funkcjonowania przedsiębiorstwa - pisze Jan Paweł II - jednakże pod warunkiem, że zostaną odpowiednio zaspokojone ludzkie potrzeby; zysk nie może więc być jedynym regulatorem życia przedsiębiorstwa.
Gdyby świat w ostatnich dziesięcioleciach XX wieku zechciał się przejmować choć trochę tym, co starał się przekazać pod rozwagę Jan Paweł II, pewnie w 2009 r. w Davos Tony Blair nie musiałby „odkrywać Ameryki”, że światowej gospodarce przydałoby się więcej etyczności, że trzeba wrócić do świata wartości, a do tego najlepiej wykorzystać religie. Wielcy tego świata, jeśli nawet z grubsza znali papieskie nauczanie, to delikatnie mówiąc, zawsze raczej je lekceważyli i upychali w lamusie spraw niepotrzebnych, kłopotliwych i przeszkadzających w rozwoju. Najgorsze w dzisiejszym świecie jest to - mówił Jan Paweł II w Warszawie w 1991 r. - że za postępem naukowym, technologicznym i ekonomicznym nie nadąża postęp moralny. I przepaść między nimi zdaje się stale powiększać. Dzieje się tak dlatego, że doskonalenie warunków życia odbywa się często kosztem rozmaitych nadużyć lub zaniechań, wiedzie drogą na skróty.
Jan Paweł II zawsze najmocniej stawiał pytanie, czy człowiek w kontekście tego postępu staje się lepszy, duchowo dojrzalszy, bardziej świadomy godności swego człowieczeństwa. I sam sobie odpowiadał, że - niestety - nie, bo: „wraz z olbrzymim postępem w opanowaniu przez człowieka świata rzeczy człowiek gubi istotne wątki swego wśród nich panowania, na różne sposoby podporządkowuje im swoje człowieczeństwo, sam staje się przedmiotem wielorakiej - czasami bezpośrednio nieuchwytnej - manipulacji przez całą organizację życia zbiorowego, przez system produkcji, przez nacisk środków przekazu społecznego”. Tak odpowiadał w swej pierwsze encyklice „Redemptor hominis”, ogłoszonej w 1979 r. Przeprowadzona w niej diagnoza rzeczywistości schyłku drugiego tysiąclecia nie nastrajała optymistycznie. Sytuacja człowieka w świecie współczesnym była daleka - a jak się miało okazać, stawała się coraz dalsza - od obiektywnych wymagań porządku moralnego, daleka od wymagań sprawiedliwości, a tym bardziej miłości społecznej. I o tym właśnie mówiono w Davos Anno Domini 2009. Dopiero po trzydziestu latach!

Potrzeba dalekowzroczności

Gorszące dla Papieża - a, niestety, coraz mniej dla świata - stawało się to, że niewyobrażalna zasobność i bogactwo jednych kontrastuje z nędzą innych, którzy czasem po prostu umierają z głodu. A liczba tych ostatnich idzie w miliony, w dziesiątki i setki milionów. „Najwidoczniej istnieje jakaś głęboka wada, albo raczej cały zespół wad, cały mechanizm wadliwy, u podstaw współczesnej ekonomii, u podstaw całej cywilizacji materialnej, który nie pozwala rodzinie ludzkiej oderwać się niejako od sytuacji tak radykalnie niesprawiedliwych” - pisał w encyklice „Dives in misericordia” w 1980 r. Tylko niektórzy dyskutanci światowego forum w Davos w 2009 r. nieśmiało mówią o „wypaczeniach sił rynku” i jeszcze bardziej nieśmiało proponują bardziej gruntowne środki zaradcze niż doraźne wspieranie gospodarki przez państwo. Spotyka się to z lekceważącym uśmiechem. „Frankfurter Allgemeine” wśród zdjęć z Davos zamieszcza podobiznę Karola Marksa...
Na początku lat 90. Papież odnotowywał z ubolewaniem, że mimo iż koncepcja marksistowska poniosła klęskę, to nadal występują na świecie zjawiska marginalizacji i wyzysku, zwłaszcza w krajach Trzeciego Świata, a także zjawiska alienacji człowieka w krajach najbardziej rozwiniętych. Uważał za niezbędne podjęcie stosownych działań na płaszczyźnie międzynarodowej. Ten postulat powtarzał często, bez jakiegokolwiek odzewu… aż do roku 2009, gdy w Davos padła - jak to natychmiast oceniono: nierealna - propozycja powołania światowej rady gospodarki na wzór Rady Bezpieczeństwa ONZ. - Rządy nie powinny się zadowalać krótkoterminowymi rozwiązaniami kryzysowymi - przekonywała Angela Merkel - zamiast tego muszą stworzyć nową strukturę międzynarodowej współpracy w dziedzinie finansów. Wydaje się dziwne, że w dobie globalizmu rządom i biurokratom, mimo światowego kryzysu, tak ciężko zrozumieć potrzebę reform przekraczających granice, a jeszcze ciężej zgodzić się na nie. Na dalekowzroczne myślenie o przyszłości świata nie stać dziś nikogo.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Upomnienie służy odzyskaniu człowieka, dlatego zaczyna się w cztery oczy

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Perykopa wyrasta z wielkiej wizji rozdziałów 8-11: prorok, przeniesiony w duchu z Babilonii do Jerozolimy, ogląda świątynię zbezczeszczoną od wewnątrz. Posąg budzący zazdrość Boga, starszych kadzących wyobrażeniom zwierząt, kobiety opłakujące Tammuza, mężczyzn oddających pokłon słońcu tyłem do przybytku (Ez 8). Sąd, który teraz następuje, jest odpowiedzią na zdradę dokonaną w samym sercu kultu.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Kolbe

Karol Porwich/Niedziela

Nowenna do św. Maksymiliana M. Kolbego w oparciu o teksty z "Pism" świętego. Modlitwę rozpoczynamy 5 sierpnia.

Święty Maksymilianie, zapalony miłością Boga, opromieniony światłem Niepokalanej Dziewicy, wskazywałeś ludowi Bożemu rozliczne formy apostołowania do zwycięstwa dobra i dla rozszerzenia królestwa Bożego na całym świecie. Uproś nam światło i siłę, abyśmy mogli czynić dobro i pociągać innych do Chrystusowej miłości. Wstaw się do Pana o łaskę dla nas, abyśmy owładnięci tym samym zapałem miłości, wiarą i czynem mogli świadczyć o Chrystusie wśród naszych braci i dojść razem z Tobą do posiadania Boga w chwale wiecznej. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Energetycy modlili się z kard. Krajewskim

2026-08-12 15:59

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Biuro Prasowe Archidiecezji Łódzkiej

Kard. Krajewski do energetyków: „Kochałeś czy nie?”

Kard. Krajewski do energetyków: „Kochałeś czy nie?”

„Kiedy spotkamy się z Panem Bogiem, to On nas nie będzie pytał o szczegóły, tylko zapyta: kochałeś czy nie?” - mówił kard. Konrad Krajewski podczas Mszy św. w parafii Zesłania Ducha Świętego w Bełchatowie. Eucharystia była sprawowana w intencji energetyków, elektryków, elektroników i ich rodzin przed przypadającym 14 sierpnia Dniem Energetyka.

W świątyni zgromadzili się przedstawiciele środowiska energetycznego, ich rodziny, kapłani oraz przedstawiciele władz. Mszy św. przewodniczył kard. Konrad Krajewski. Na początku liturgii proboszcz parafii, ks. kan. Władysław Staśkiewicz, zwrócił uwagę, że dla regionu i miejscowej energetyki jest to szczególnie wymagający czas. Prosił o modlitwę, aby podejmowane decyzje były rozwiązywane „myślą ewangeliczną i po Bożemu”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję