Reklama

Nie bójmy się adopcji!

Biskupi polscy w liście na Niedzielę Świętej Rodziny napisali: „(…) bezdzietność pozostaje tajemnicą, którą być może zrozumiemy dopiero po drugiej stronie życia. Zawsze jednak warto rozeznać, czy Bóg nie powołuje nas w ten sposób do szczególnej odpowiedzialności za dzieci już urodzone, które z różnych powodów nie mogą wychowywać się w swoich rodzinach naturalnych. Czy nie wzywa do szczytnej odpowiedzialności poprzez adopcję, rodzicielstwo zastępcze czy też prowadzenie z całym oddaniem rodzinnego domu dziecka. Nie bójmy się adoptować dzieci”.

Niedziela Ogólnopolska 21/2009, str. 20-21


FOTO SZTAJNER

<br>FOTO SZTAJNER

W Polsce rośnie liczba małżeństw bezpłodnych, oblicza się, że już co 6. nie doczeka się własnych dzieci. Jednak tylko ok. 30 tys. małżeństw rocznie rozpoczyna proces adopcyjny. Dlaczego tak boimy się adopcji?
Nawet wśród ludzi wykształconych pokutuje stereotyp, że adopcja jest ryzykowna. Bo tak do końca nie wiesz, kogo adoptujesz. A przecież zobowiązanie ogromne. Zapraszamy do swojego życia dziecko niewiadomych rodziców. Może skażone genetycznie, z wadą, której na oko nie widać. Może ze złym charakterem, który wyjdzie po latach? Pracownicy ośrodków adopcyjnych i psychologowie słysząc takie obawy, załamują ręce: - Czy fakt, że zdarzają się wypadki samochodowe, zniechęca nas do kupna auta?
Druga obawa dotyczy czasu i mnożonych przeszkód. Panuje przekonanie, że kandydatów na rodziców adopcyjnych czeka długa i mozolna droga. Że sterty papierów, obowiązkowe szkolenia, że mało dzieci, które można adoptować, więc musimy się przygotować na lata czekania…
Procedury adopcyjne są, jakie są. Skomplikowane z jednej strony i wymagające, ale z drugiej - nie można przecież rozdawać dzieci na prawo i lewo, nie sprawdziwszy wcześniej, z kim mamy do czynienia. Jeśli nawet w domach dziecka jest źle i gorzej już nigdzie być nie może, małżeństwo takie musi zostać gruntownie prześwietlone. Nie chodzi tylko o to, czy stać nas materialnie na dziecko. Podstawowe pytanie brzmi: Czy stać nas na nie emocjonalnie? Czy uczuciowo dojrzeliśmy do tego, by zostać rodzicami? Czy dziecko nie ma być przypadkiem plastrem na rozpadające się małżeństwo?
Kandydaci na rodziców adopcyjnych muszą więc spełnić kilka warunków - szczerze mówiąc - niezbyt wygórowanych (patrz obok).

Krok po kroku

Krok pierwszy - to rozmowa między małżonkami. Szczere i głębokie rozeznanie, czy oboje chcą dziecko adoptować. Czy jesteśmy przygotowani na taką rewolucję w życiu? Nie dowiemy się tego bez wizyty w najbliższym ośrodku adopcyjnym. Pracują tam ludzie życzliwie nastawieni i kompetentni. Wyjaśnią nam, jaka droga przed nami, jakie zasadzki czekają i co najważniejsze - staną się naszymi przewodnikami na drodze do upragnionego celu, jakim jest posiadanie dziecka.
Dzwonimy do ośrodka, umawiamy się na pierwsze spotkanie. Na nim wypełnimy drobiazgową ankietę. Potem trzeba będzie porozmawiać z pedagogiem i psychologiem, w ośrodkach katolickich także z kapłanem. Należy też przejść specjalne szkolenie, bo jeśli nawet mamy doświadczenie w wychowaniu własnych dzieci, ze szkoleń takich dowiemy się, jak postępować z sierotą, jak rozwiązywać pojawiające się problemy. Jest to raptem kilka, zazwyczaj popołudniowych spotkań. Pracownik ośrodka odwiedzi nas w domu, by rozeznać, w jakich warunkach żyjemy i poznać resztę rodziny.
Momentem przełomowym jest akceptacja naszej kandydatury na rodziców adopcyjnych - czyni to Komisja Kwalifikacyjna Ośrodka. Jeśli do tej pory wszystko układało się pomyślnie, zostanie nam przedstawione konkretne dziecko. Nim je zobaczymy, dowiemy się wszystkiego o jego wyglądzie, zdrowiu, pochodzeniu. Mamy do tego pełne prawo i wypytujmy o wszystko, nawet o drobiazgi.
To niezwykle ważny i trudny moment, ponieważ na podstawie jedynie papierowych danych decydujemy o spotkaniu z dzieckiem. Nie nastawiajmy się na jakieś ekstremalne przeżycie. Dziecko będzie skrępowane, my także. Najczęściej miłość wymaga czasu. Ofiarujmy go sobie nawzajem. Od tej pory możemy bowiem „nasze” dziecko odwiedzać, utrzymywać z nim stały kontakt - słowem poznawać się…
Wreszcie przed nami ostatni etap - dwie rozprawy w sądzie. Pierwsza, tzw. preadopcyjna, to zgoda sądu na zabranie dziecka do naszego domu. Po krótkim czasie następuje druga rozprawa, dopełniająca formalności prawnych. Za 21 dni orzeczenie sądu staje się prawomocne. Od tej pory nikt ani nic nie może nam już odebrać dziecka.

Jakie dzieci można adoptować?

Reklama

Amerykanie mówią, że na białego, zdrowego noworodka czeka się u nich od 3 do 5 lat. U nas proces adopcyjny rozpisuje się na 9 miesięcy, by czas oczekiwania podobny był do naturalnego czasu ciąży. Na dzieci specjalnej troski w ogóle się nie czeka, tylko że one z trudem znajdują w Polsce rodziny. Pracownicy ośrodków adopcyjnych przyznają, że zazwyczaj małżeństwa ludzi autentycznie wierzących nie mają obaw przed adopcją dzieci niepełnosprawnych.
Dzieci mające szanse na adopcje to sieroty biologiczne oraz te, co do których rodzice biologiczni zrzekli się praw rodzicielskich lub sąd im je odebrał.
Uwaga! W Polsce nie można adoptować dzieci porzuconych - wszystkie maluchy zostawiane w tzw. oknach życia, na progach kościołów nie są automatycznie przekazywane do adopcji! Najpierw trzeba ustalić, kim są naturalni rodzice dziecka, podobnie rzecz ma się w stosunku do dzieci cudzoziemców. Przysposobieniu (adopcji) podlegają jedynie małoletni, ale już 13-latek musi osobiście wyrazić zgodę na adopcję. Należy jednak pamiętać, że w Polsce nie można adoptować dziecka poniżej 6. tygodnia życia. Nie można też umówić się z jakąś kobietą, że ta urodzi innej rodzinie dziecko. Wszelkie tego typu umowy są u nas nieważne. Od chwili urodzenia dziecka biologiczna matka ma 3 tygodnie na zmianę decyzji - warto o tym pamiętać.
Im jesteśmy starsi, tym starsze dziecko zostanie nam przedstawione do adopcji. Praktykuje się tak wobec małżonków po czterdziestce. Wiadomo, że dziecko starsze dźwiga ze sobą bagaż rozmaitych doświadczeń, często traumatycznych przeżyć, biedy i przemocy. Maleństwo można ukształtować wedle własnych wyobrażeń, ze starszym jest już trudniej. Psychologowie przekonują jednak, że dorastanie w kochającej się rodzinie, wśród dobrych i mądrych ludzi pozwala te problemy zniwelować. W Polsce działają też grupy rodziców adopcyjnych, którzy wymieniają się doświadczeniami, spotykają, zawiązują przyjaźnie. Ostatecznym argumentem „za adopcją” jest przeważająca liczba adopcji udanych. Niezmiernie rzadko mamy do czynienia z sądowym unieważnieniem adopcji, są to przypadki jednostkowe.

Adopcje udane i ze wskazaniem

Proces adopcyjny jest tajny i w zasadzie bezpłatny - opłat nie pobierają ośrodki państwowe, w prywatnych opłata ma charakter „co łaska”, dobrowolnej darowizny. Istnieje też tzw. adopcja ze wskazaniem - gdy rodzina biologiczna i rodzina adopcyjna znają się wcześniej. Do niedawna taka sytuacja często zdarzała się w przypadku adopcji w rodzinie - przykład: na skutek wypadku giną rodzice, a ich dzieci adoptuje np. siostra matki. Obecnie „adopcja ze wskazaniem” coraz częściej odbywa się wśród ludzi niespokrewnionych - trochę na zasadzie: wiem, że będziecie dobrymi rodzicami dla mojego dziecka.
Nie jest prawdą, że w Polsce czeka się na dziecko latami. Może się tak zdarzyć, jeśli rodzice mają wyjątkowo wysokie wymagania. W Polsce rocznie stara się o adopcję ok. 20-30 tys. par. I liczba małżeństw, chętnych do adopcji, niestety, maleje. Niechęć do adopcji bierze się najczęściej z niewiedzy, lęku przed skomplikowaną procedurą i obawą przed dzieckiem, które nie pochodzi z naszej krwi. Jednak każda rodzina, która przeszła pomyślnie pierwsze etapy, nigdy potem nie żałuje swojej decyzji. I to im należy wierzyć…
Prawdą jest, że w Polsce zbyt wiele dzieci tkwi w bidulach bez szans na miłość, na normalny dom. Opiekunowie domów dziecka opowiadają, że wystarczy, by matka raz do roku okazała jakiekolwiek zainteresowanie dzieckiem, by sąd nie odebrał jej praw rodzicielskich. Czasem przepisy, a czasem brak wyobraźni sądu skazują dzieci na bezpański los. O tym m.in. piszą w swoim liście biskupi, apelując tym samym o zmiany skostniałych i nieludzkich czasem norm prawnych: „Pozwólcie dzieciom poznać ciepło rodzinnego domu. Wprawdzie ktoś inny urodził ich ciało, ale Wy możecie «rodzić ich serce» i walczyć o kształt ich człowieczeństwa. Tutaj w szczególny sposób brzmią Chrystusowe słowa: «A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje». Całym sercem błogosławimy Wam Rodzice, którzy w taki sposób służycie dzieciom. Rozumiemy Wasze oczekiwanie na dostosowanie prawa polskiego tak, aby matka adoptująca niemowlę mogła od razu otrzymać urlop macierzyński. Niepokoją nas sygnały o zbyt zbiurokratyzowanym podejściu pracowników socjalnych. Niepokoi nas opieszałość sądów przy wydawaniu zgody na adopcję. Życzymy Wam wiele ludzkiej życzliwości i zrozumienia ze strony wszystkich, że tutaj chodzi nie o «problem», ale o żywe dzieci, dla których ludzkiego rozwoju miłość i ciepło rodzinnego domu mają zasadnicze znaczenie”.

DOKUMENTY POTRZEBNE DO ADOPCJI:

Aktualny odpis aktu małżeńskiego (ośrodki katolickie wymagają także zaświadczenia o zawarciu sakramentalnego małżeństwa i opinię księdza). Akt urodzenia w przypadku osób samotnych.
Zaświadczenie o stanie zdrowia. (Wymagana jest także opinia z poradni zdrowia psychicznego oraz poradni odwykowej, że nie było się leczonym w tego rodzaju placówkach. Uwaga - udając się do tych poradni, nie wolno się w nich rejestrować! Trzeba poprosić tylko o zaświadczenie).
Opinia z miejsca pracy.
Zaświadczenie o zarobkach
Zaświadczenie o niekaralności.

ADRESY OŚRODKÓW ADOPCYJNYCH:

Reklama

ul. Broniewskiego 1a, 91-473 Łódź, tel. (0-42) 682-18-88

Warszawa, tel. (0-22) 618-92-45, 619-63-95 (Adopcja Międzynarodowa) Chrześcijański Ośrodek Adopcyjno-Mediacyjny „Pro Familia”

ul. Kosińskiego 27, 61-522 Poznań, tel./fax. (0-61) 834-10 42

ul. Czereśniowa 15, 66-400 Gorzów Wlkp. , tel. (0-95) 729-52-75,
doao@interia.pl,
www.doao.yoyo.pl

ul. Katedralna 4/25, 50-328 Wrocław, tel. (0-71) 327-11-03,

ul. Kard. B. Kominka 1a, 45-032 Opole, tel. (0-77) 44-11-500,
www.adopcja.dfoz.pl

ul. Plebiscytowa 49a, 40-041 Katowice, tel. (0-32) 608-15-96

ul. Warszawska 14, 82-500 Kwidzyń, tel. (0-55) 279-70-13

ul. Portiusa 4, 38-400 Krosno, tel. (0-13) 436-82-51

ul. IX Wieków Kielc 15a, 25-516 Kielce, tel. (0-41) 344-55-92

ul. A. Mickiewicza 3, 70-383 Szczecin, (0-91) 442-50-85,
www.adopcje.pl

Dzieło Pomocy Dzieciom, ul. Rajska 10, 31-121 Kraków, tel. (0-12) 631-03-00, 631-03-04,
rajska10@dpd.pl,
www.adopcja.dpd.pl

ul.3 Maja 10, 19-300 Ełk, tel./fax (0-87) 621-38-25

Katolicki OAO Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, ul. Jana Pawła II 82, 42-200 Częstochowa, tel. (0-34) 366-49-91, 0-607-355-014

Katolicki OAO Opiekuńczy Archidiecezji Warmińskiej, ul. Czarneckiego 3a, 14-100 Ostróda, tel. (0-89) 642-02-99,
www.adopcja.warmia.pl

ul. Panny Marii 2, 87-100 Toruń, tel. (0-56) 652-26-26

ul. Cienista 2, 85-817 Bydgoszcz, tel. (0-52) 375-36-05,
adopcja@lo.pl,
www.adopcja.lo.pl

ul. Kościelna 5, 26-604 Radom, tel. (0-48) 365-29-29

ul. Sadowa 3, 18-400 Łomża, tel. (0-86) 483-55-14, 473-55-14

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasna Góra: już dziś XXV Czuwanie Odnowy w Duchu Świętym

2021-09-24 17:01

[ TEMATY ]

Jasna Góra

czuwanie

Odnowa w Duchu Świętym

Karol Porwich/Niedziela

Już w sobotę na Jasnej Górze odbędzie się 25. Ogólnopolskie Czuwanie Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym. To jedno z największych jasnogórskich spotkań modlitewnych miało odbyć się tradycyjnie w maju, ale ze względu na pandemię zostało przeniesione. To czas umocnienia, budowania jedności i ewangelizacji. Całodzienne czuwanie rozpocznie się o godz. 9.30 na placu przed Szczytem.

Odnowa w Duchu Świętym, zwana odnową charyzmatyczną, jest jednym z najprężniej działających i najliczniejszych ruchów w Kościele katolickim, obecnym dziś w większości krajów na świecie. Duchowość ruchu charyzmatycznego koncentruje się na doświadczaniu w życiu działania Ducha Świętego, dzieleniu się Jego darami, uwielbianiu Boga i służeniu Kościołowi. Bardzo ważne jest budowanie i przeżywanie wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Ogólnopolskie czuwanie Odnowy w Duchu Świętym trwa na Jasnej Górze

2021-09-25 13:02

[ TEMATY ]

Odnowa w Duchu Świętym

Karol Porwich/Niedziela

Modlitwa o jedność w różnorodności i o nową iskrę nie tylko dla wspólnot, ale dla całego Kościoła, towarzyszy ogólnopolskiemu czuwaniu Odnowy w Duchu Świętym. 25. spotkanie trwa na placu przed Szczytem. Z powodu pandemii przeniesione z maja, jest też okazją do przypomnienia wezwania papieża, by budować Charis czyli służbę jedności.

- Ze względu na różnorodność naszych wspólnot bardzo tego ogólnopolskiego czuwania potrzebujemy, by stworzyć jeden strumień światła, który oświetli cały Kościół we wszystkich jego wymiarach - powiedział bp Andrzej Przybylski z Częstochowy, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Odnowy w Duchu Świętym. Podkreślił, że zwłaszcza po pandemii budowanie i manifestowanie tej jedności jest bardzo oczekiwane. - Chcemy też, by z tego spotkania poszła nowa iskra, że jesteśmy potrzebni Kościołowi, że Odnowa się nie zestarzała, ale także by ta iskra dotknęła nas, byśmy byli iskrą Ducha, bo wszyscy potrzebujemy odnowy - zauważył bp Przybylski. Przypomniał, że w każdej rzeczywistości Kościoła najbardziej potrzeba mocy Ducha, „bez niej nic nie zrobimy, choć byśmy mieli wiele środków, mnóstwo pomysłów, nawet i duszpasterskich”. - Dlatego prosimy o ogień Ducha Świętego nie tylko dla wspólnot Odnowy, bo my się czujemy sługami całego Kościoła, ale o moc dla wszystkich ludzi w Kościele i dla tych, którzy są poza Kościołem - podkreślił bp Przybylski.

CZYTAJ DALEJ

Zaprośmy Maryję do naszego życia, abyśmy sami nie dźwigali naszych problemów

2021-09-26 17:47

[ TEMATY ]

Maryja

Stock.Adobe

Zaprośmy Maryję Wspomożenie Wiernych do naszego życia, żebyśmy naszych spraw i problemów nie musieli dźwigać sami - mówił biskup kaliski Damian Bryl, który przewodniczył Mszy św. w bazylice w Twardogórze z okazji zakończenia obchodów 25-lecia koronacji figury Wspomożycielki Wiernych i 75–lecia posługi salezjanów w Twardogórze.

Witając biskupa, pielgrzymów i parafian salezjanin ks. Krzysztof Bucyk, kustosz twardogórskiego sanktuarium przypomniał wydarzenia związane z przygotowaniem koronacji, która miała miejsce 24 września 1995 r. Zaznaczył, że dzieło to dokonało się dzięki zaangażowaniu pierwszego biskupa kaliskiego Stanisława Napierały i ówczesnego proboszcza ks. Józefa Kawalca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję