Reklama

W szkole ks. Franciszka Blachnickiego

Niedziela Ogólnopolska 22/2009, str. 14-15

Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki
Archiwum

Ks. inf. Ireneusz Skubiś: - Jest Ksiądz Doktor moderatorem generalnym Ruchu Światło-Życie, a od 8 lat postulatorem procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela tego Ruchu. Znałem Sługę Bożego wiele lat, pracował na KUL-u, gdzie studiowałem, wcześniej był w Rydułtowach, a potem w Katowicach - m.in. pracował nad dodatkiem do „Gościa Niedzielnego” pt. „Niepokalana zwycięża”. To, co zrobił dla Polski i Kościoła, to wielka sprawa ewangelizacyjna...

Ks. dr Adam Wodarczyk: - W połowie lat 70. ks. Franciszek Blachnicki, nasłuchując, co Duch Boży mówi w Kościele, w sposób szczególny odczytał wagę adhortacji Pawła VI „Evangelii nuntiandi”- dokumentu o potrzebie ewangelizacji i reewangelizacji ludzi ochrzczonych w Europie. Doszedł wtedy do wniosku, że Ruch Światło-Życie powinien być wyraźnym ruchem ewangelizacyjnym. Był rok 1978, kiedy to określenie zostało przyjęte. Wtedy też ks. Blachnicki podkreślił, że podstawowym etapem formacji, rozpoczynającym duchowy rozwój tych, którzy włączają się w Ruch Światło-Życie, ma być ewangelizacja, która prowadzi do ożywienia wiary, do dojrzałej relacji z Chrystusem i do odkrycia misyjnego wymiaru chrześcijaństwa. Ten, kto stał się uczniem Chrystusa, kto żyje w Jego Kościele, niejako z natury swej, przez fakt, że jest ochrzczony, jest wezwany do tego, aby być świadkiem Chrystusa, by dzielić się swoją wiarą. Stąd różne inicjatywy, które potem ks. Blachnicki podejmował - choćby plan wielkiej ewangelizacji „Ad Christum Redemptorem” czy Krucjata Wyzwolenia Człowieka - były formą misyjnej posługi ewangelizacyjnej. Kontynuujemy ten program, także przez próbę włączania ludzi w żywe życie z Jezusem w Kościele, zarówno w Polsce, jak i w wielu innych krajach - Ruch rozwija się w tej chwili na Białorusi, Litwie, Ukrainie, w Czechach, Słowacji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie. Mamy nadzieję, że przez misjonarzy, którzy zetknęli się z Ruchem, będziemy również obecni w krajach misyjnych Afryki, a także w Azji - są pierwsze sygnały o możliwościach podjęcia tam pracy ewangelizacyjnej. Mamy też małe grupki formacyjne w Bułgarii, Grecji i we Włoszech.

- Świadomość misji jest bardzo potrzebna współczesnemu Kościołowi. Czasami bowiem wydaje się, że w naszej pracy duszpasterskiej poruszamy się jakby pojazdem, z którego kół wypuszczono powietrze. Proszę powiedzieć, czym należy tłumaczyć siłę Ruchu, jego dynamikę i fascynację nim wiernych?

- Zaangażowanie w Kościele, mocne pragnienie postawy służby rodzi się z trwania w małej grupie formacyjnej, a to jest udziałem wszystkich członków Ruchu Światło-Życie: każdy ma swoją wspólnotę, w której się formuje, w której uczy się życia Słowem Bożym, modlitwą, w której wchodzi w świat liturgii i służby. Przez te małe grupy ludzie odkrywają również swoje podmiotowe miejsce we wspólnocie Kościoła; rodzi się później głębokie przekonanie, że Kościół to rzeczywiście Duch Święty i my, zgromadzeni wokół osoby zmartwychwstałego Chrystusa. Z takich relacji, z żywego doświadczenia życia chrześcijańskiego wynika potem konkretne zaangażowanie.

- Kończy się rok pracy duszpasterskiej przeżywany ze św. Pawłem, jesteśmy bogatsi o Pawłowe myślenie. W jaki sposób Ruch Światło-Życie nawiązywał do idei Roku św. Pawła?

- Ruch Światło-Życie realizuje swoje roczne hasło pracy formacyjnej. Ten rok, który zbiegł się z duszpasterskim Rokiem św. Pawła, jest skoncentrowany na końcowych słowach Ewangelii według św. Mateusza, dotyczących mandatu misyjnego, kiedy to Chrystus posyła Apostołów, wypowiadając słowa: „Idźcie i czyńcie sobie uczniów spośród wszystkich narodów, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je wypełniać wszystko, co wam nakazałem” (por. Mt 28, 19). Cała myśl zatem poszczególnych spotkań formacyjnych, dni wspólnoty czy dni formacyjnych dla animatorów koncentrowała się wokół tematu ewangelizacji przez słowo, sakrament, służbę, życie we wspólnocie Kościoła. Św. Paweł pojawiał się tu w różnych momentach jako doskonały ewangelizator, ten, który w szczególny sposób stał się uczniem Pańskim i jest mistrzem dla całych zastępów ewangelizatorów. I w tym znaczeniu św. Paweł był obecny w myśli naszego roku formacyjnego.

- 19 czerwca br. rozpocznie się Rok Kapłański, ogłoszony przez Ojca Świętego Benedykta XVI. W Kościele i w samym Ruchu Światło-Życie bardzo dużą rolę odgrywa kontakt z kapłanami. Czy Ksiądz Doktor realizuje jakiś plan szczególnego kontaktu z duszpasterzami?

- Jedną z ważniejszych spraw dla rozwoju Ruchu jest żywotne zaangażowanie w nim kapłanów. Kiedy zastanawiałem się, jak ks. Blachnickiemu udało się tak mocno rozprzestrzenić w polskim Kościele swoją ideę i ruch, który stworzył, doszedłem do wniosku, że jedną z przyczyn tego były lata spędzone na KUL-u, kiedy pracował z księżmi z całej Polski w Instytucie Teologii Pastoralnej. Tam pozyskał wielu współpracowników, którzy potem przenieśli jego idee do poszczególnych diecezji. Stąd w ramach Ruchu staramy się przede wszystkim pracować z kapłanami, przygotowując materiały formacyjne dla comiesięcznych spotkań kapłańskich w diecezjach. Zachęcamy księży zaangażowanych w Ruch, żeby spotykali się na modlitwie, dzieleniu się Słowem Bożym i życiem, troszcząc się o duchowe doświadczenie życia wspólnotowego, które ma ich umacniać w posłudze, jaką podejmują. Dwa razy w roku, w okresie wielkanocnym i przedadwentowym, organizujemy w Krościenku rekolekcje dla kapłanów. W ostatnim spotkaniu adwentowym uczestniczyło ponad 120 kapłanów, w wielkanocnym - ok. 30. Ta konkretna praca formacyjna prowadzona jest w duchu wizji posługi kapłana, jaką ks. Blachnicki pozostawił w idei obrazu Chrystusa Sługi. Mówi ona, że kapłaństwo ma być wzorowane na Chrystusie, który uniżył się, przyjąwszy postać sługi. To jest duchowość, którą próbujemy ukazywać współczesnym księżom jako obraz duchowości kapłańskiej na miarę XXI wieku.

- Jesteśmy jeszcze w klimacie Tygodnia Biblijnego, który przeżywaliśmy w dniach 26 kwietnia - 2 maja br., a wiemy, że ks. Blachnicki całą swoją pracę opierał mocno na Biblii. Jak idee biblijne realizuje się w Ruchu Światło-Życie?

- Idee biblijne są wpisane w nasz Ruch w najbardziej podstawowy sposób - cała formacja jest niejako biblijno-liturgiczna. To była jedna z zasług ks. Blachnickiego, że członkom Ruchu - i młodzieży, i dorosłym - niejako włożył w ręce Pismo Święte. I to dalej trwa, ponieważ podstawowa formacja biblijna realizowana jest w Ruchu dla formacji deutero- i neokatechumenalnej czy później, kiedy są już dojrzali oazowicze, którzy podejmują różne posługi w Ruchu czy w Kościele - mają oni zwyczaj cotygodniowych lub comiesięcznych spotkań, opartych przede wszystkim na Słowie Bożym. Także osobista modlitwa oazowiczów kształtowana jest na doświadczeniu studium medytacji Słowa Bożego.
Z konkretnych inicjatyw - była m.in. podjęta przez jednego z księży inicjatywa zbiórki środków finansowych we wspólnotach Ruchu na wsparcie wydawania Pisma Świętego w języku chińskim. Kiedyś, na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku, ks. Blachnicki wraz z Ruchem otrzymał kilkaset tysięcy egzemplarzy Pisma Świętego od naszych braci z Kościołów protestanckich, pomogli nam oni także wydać Biblię Tysiąclecia, co bardzo zasiliło polski grunt, jeśli chodzi o kontakt ze Słowem Bożym. Stwierdzono więc, że będzie to dobra forma spłacenia duchowego długu, jeżeli teraz my z kolei w innych częściach świata przyczynimy się do tego, by Słowo Boże było bardziej dostępne dla współczesnych chrześcijan.

- Czy Ruch Światło-Życie wykazuje tendencję rozwoju bardziej w odniesieniu do młodzieży czy raczej do małżonków, rodzin? Jaki jest obecny obraz Ruchu?

- Kiedy w 1976 r. ks. Blachnicki formułował przesłanie Ruchu Światło-Życie, biorąc pod uwagę jego adresata, napisał, że Ruch Światło-Życie formuje do dojrzałości chrześcijańskiej bez względu na wiek i stan w Kościele. I w tym znaczeniu adresatami Ruchu zawsze były dzieci, młodzież, a także dorośli, osoby konsekrowane, duchowni, osoby żyjące w sakramencie małżeństwa czy indywidualnie w świecie. I tak już pozostało, że wszystkie stany są w Ruch zaangażowane. Zaczęło się od dzieci, przez młodzież, w końcu ks. Blachnicki doszedł do pracy z dorosłymi, szczególnie z rodzinami. W ubiegłym roku obchodziliśmy 35. rocznicę pierwszej oazy rodzin, która odbyła się w Krościenku. Nurt rodzinny Domowego Kościoła jest w Ruchu bardzo żywy, właściwie rozwija się w każdej diecezji. Rodziny mają własną dynamikę odpowiedzialności za pracę formacyjną, za ewangelizację, za tworzenie nowych kręgów. Nie zawsze jednak jest tak, że obie strony w małżeństwie chcą np. być bardziej zaangażowane w formację - spotykamy różne sytuacje życiowe: ktoś żyje samotnie, rozpadł się związek lub związek sakramentalny w ogóle nie został zawarty - powstają zatem także inne grupy formacyjne osób dorosłych. Jeśli chodzi o pracę z młodzieżą, to jest różnie w różnych częściach Polski, ale wspólnoty dziecięce czy młodzieżowe Ruchu istnieją w każdej polskiej diecezji.
Co do liczebności - w ubiegłym roku w oazach uczestniczyło ponad 48 tys. osób, ok. 25 tys. z nich to były rodziny, pozostali uczestnicy to dzieci, młodzież, osoby dorosłe. Takie są proporcje, gdy chodzi o Polskę. W mniejszej liczbie rozwijają się te grupy w innych krajach. Na Wschodzie np. mają one najczęściej wymiar ewangelizacyjno-katechumenalny, jest to często wprowadzenie w życie chrześcijańskie ludzi, którzy dopiero nawiązali pierwsze kontakty z Kościołem, przeżywają swoje nawrócenie i odkrywają swoje miejsce we wspólnocie Kościoła na drodze Ruchu Światło-Życie.

- Czy Ruch wykorzystuje w swej pracy współczesne media, np. prasę czy radio?

- W ramach samego Ruchu mamy kilka pism i biuletynów. Wydajemy pismo „Oaza”, które jest adresowane szczególnie do oazowiczów, ale też do szerszego grona osób. Prezentuje ono różne tematy związane z życiem Ruchu. Domowy Kościół ma „List” do kręgów Domowego Kościoła, który jest podstawą do formacji miesięcznej w grupach. W Krucjacie Wyzwolenia Człowieka mamy kwartalnik pt. „Eleuteria”, który dotyczy problematyki trzeźwościowej, abstynenckiej, wyzwolenia człowieka z nałogów. W Poznaniu wydajemy pismo formacyjne „Wieczernik”, składające się z numerów opracowywanych tematycznie - np. o Triduum Paschalnym, przygotowujące pod kątem pastoralnym do przeżycia tego czasu w parafii. Poza tym w Internecie jest znakomicie redagowana strona Ruchu Światło-Życie: www.wruchu.oaza.pl. Każda diecezja prowadzi swoją własną stronę Ruchu Światło-Życie. W ramach strony oazowej mamy też internetowe radio. Myślę więc, że nasza próba ewangelizacji przez media jest konkretna.

- Czy udaje się Ruchowi docierać do Polonii?

- Do Polonii docieramy w sposób naturalny, bo właściwie większość wspólnot Ruchu, które powstały szczególnie na Zachodzie, to wspólnoty Polaków, którzy wyemigrowali z naszego kraju. Cała praca podejmowana w Niemczech, w Carlsbergu, odbywa się głównie wśród środowisk polonijnych. Powstają tam pierwsze grupy niemieckojęzyczne, ale nadal pracujemy głównie wśród Polonii - Carlsberg dla potrzeb tych środowisk wydaje pismo „Życie w Świetle”. Podobnie jest też w Wielkiej Brytanii - w najbliższym czasie w jednej z parafii będzie prowadzona przez naszego księdza wraz z parą małżeńską ewangelizacja dla rodzin w tym kraju.

- Na jakim etapie jest proces beatyfikacyjny sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego?

- Proces znajduje się już na etapie rzymskim i można powiedzieć, że jest na ukończeniu. Mamy już „positio” o heroiczności cnót sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Etap końcowy jest zawsze najtrudniejszy, ale myślę, że do końca tego roku zostanie zakończony.
Zgłoszono wiele spraw związanych z dziękczynieniem za różne łaski, które ludzie otrzymywali za przyczyną sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. W tej chwili jednak jeszcze nie zdecydowaliśmy się na wprowadzenie żadnej z nich do procesu o cudzie. Ten etap jest ciągle przed nami, modlimy się o mocny, wyraźny znak - ingerencję Bożą za wstawiennictwem Sługi Bożego - który będzie mógł być uznany w Kongregacji za wydarzenie cudowne.

- Zbliża się 30. rocznica pielgrzymki Jana Pawła II, która miała miejsce w 1979 r. Jak Ruch włączy się w jej obchody?

- To rocznica szczególnego wołania papieskiego: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Ks. Blachnicki bardzo mocno przejął to wołanie Papieża i w ramach Ruchu propagował oazy modlitwy, które odbywały się pod tym wezwaniem. Z okazji 30. rocznicy tego modlitewnego wołania sługi Bożego Jana Pawła II, które wówczas rozległo się na placu Zwycięstwa (dziś plac Piłsudskiego), podjęliśmy 6 czerwca w Warszawie inicjatywę pielgrzymki-czuwania ruchów, wspólnot i ludzi dobrej woli. Chcemy podziękować Panu Bogu za cud wylania Ducha Świętego, który dokonał się przez modlitwę Papieża i przez przemianę Solidarności, jaka zaistniała w Polsce, w Europie i w świecie. Chcemy też modlić się o nowe wylanie Ducha Świętego, tak nam dzisiaj potrzebne. Jesteśmy pokoleniem Jana Pawła II, a to oznacza, że mamy go naśladować w wierze i modlitwie.
Chciałbym więc zaprosić Czytelników „Niedzieli” na to Wielkie Czuwanie Modlitewne 6-7 czerwca w Warszawie. Rozpocznie się ono o godz. 10. Będzie prezentacja wspólnot chrześcijańskich, poświęcenie krzyża, który ma upamiętniać pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Ojczyzny, i uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem abp. Kazimierza Nycza, w której będą uczestniczyć wszyscy zgromadzeni w tym miejscu pielgrzymi z różnych stron Polski. Gorąco zachęcam do udziału w tym wydarzeniu.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. IV

[ TEMATY ]

homilia

Adobe.Stock.pl

Kiedy pielgrzymi odwiedzają Ziemię Świętą i przybywają na Górę Oliwną, do miejsca, które upamiętnia Wniebowstąpienie, zachowują się różnie. Jedni dotykają kamienia mającego przypominać to zdarzenie, a inni rozglądają się po wnętrzu niewielkiej kaplicy, dziwiąc się surowości miejsca, obecnie zamienionego na meczet. Jeszcze inni spoglądają w górę, w kierunku sklepienia, jakby chcieli przez nie zobaczyć otwarte niebo...

Ci ostatni są trochę podobni do Apostołów, o których dzisiaj słyszymy, że stali i wpatrywali się w niebo. Trzeba było dopiero interwencji aniołów, aby przypomnieć im, że: „Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba” (Dz 1, 11). A przecież zostawił im zadanie do wypełnienia, jak słyszeliśmy w Ewangelii: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19-20). To jest zadanie dla każdego z nas. Zachowywać naukę Pana i dawać o niej świadectwo całym swoim życiem, aby osiągnąć cel naszego życia, którym jest niebo.

O jednym z braci z Zakonu Jezuitów napisano, że kiedy był bliski śmierci, poprosił, aby podać mu igłę. Kiedy z niemałym zdziwieniem mu ją podano, powiedział: „Oto mój klucz do nieba”. Był bowiem krawcem i uświęcał się wykonywaną pracą. Kiedy spotykamy się z postaciami świętych, a więc tych, którzy już osiągnęli niebo, często rozpoznajemy ich po tzw. atrybutach. Jedni trzymają w ręku Biblię, inni kielich, lilie, miniatury kościołów, przy jeszcze innych pojawiają się samotna wieża, koło zębate czy rozpalona krata... Po nich rozpoznajemy świętych, bo charakteryzują one ich szczególny rys i działalność, z której słynęli za życia.

Jako ochrzczeni, jako dzieci Boże, wszyscy jesteśmy zaproszeni do osiągnięcia radości wiecznej w niebie, do świętości. Ale nie dostaniemy się tam z „pustymi rękami”. Przede wszystkim mamy jak najlepiej wypełnić swoje życiowe powołanie, zadania, i być świadkami Chrystusa tam, gdzie żyjemy, aby wejść do nieba z jakimś swoim osobistym „atrybutem”. Co nim może być? Może będzie to płaczące dziecko, może postać kogoś, komu wyprosiliśmy łaskę nawrócenia? A może – na dzisiejsze czasy – odstąpiony komuś respirator, zegar odmierzający czas posługi wobec chorych, przekazana maseczka? Jaki czas, taki „atrybut”.

I nie bójmy się, bo przecież: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” – mówi Pan (Mt 28, 20).

CZYTAJ DALEJ

Matka Boża Świętorodzinna

2020-05-24 22:03

sanktuarium.rodzina.net

Wśród nadpilickich borów – z mogiłami tych, co w powstaniach i w czas wojny oddali życie za ojczyznę, wśród wsi o ciekawym folklorze ziemi opoczyńskiej, leżą obok siebie miejscowości Poświętne i Studzianna. „Miejsca ongiś liche i nieznane, teraz po całej sarmackiej ziemi nader sławne” – tak ocenił je ówczesny prymas Polski Mikołaj Prażmowski w roku 1671, w wyniku badań specjalnej komisji, sprawdzającej niezwykłość działania Matki Bożej poprzez święty obraz w Studziannej, który znany jest jako Matka Boża Świętorodzinna.

Historia obrazu nie jest znana i istnieje kilka wersji jego pochodzenia.

Obraz namalowany jest na płótnie i przyklejony do deski. Nie znamy ego autora ani daty jego namalowania. Od Potopu szwedzkiego najpierw znajdował się w tutejszym dworze.

Późną jesienią 1664 r. do remontu piecy w dworze studziańskim poproszony został murarz, zdun ze Smardzewic koło Tomaszowa Mazowieckiego. W czasie pracy w nieopalanym dworze ciężko zachorował. W izbie w której na ścianie wisiał ów obraz, przygotowano dla niego posłanie. W czasie bezsennych nocy, modlił się, by nie umrzeć bez spowiedzi św. W nocy z 12 na 13 grudnia podczas modlitwy nagle zobaczył rozjaśniony obraz i usłyszał głos: “Nie bój się nie będzie ci nic, ani temu urzędnikowi, tylko żebyś Mi kaplicę zbudował, bom godna poczciwszego miejsca. Za folwarkiem po prawej stronie idąc do tej wioski, niedługo ta kaplica będzie, bo tam będą i zakonnicy. Powstanie na wzgórku, gdzie spoczywają ukochane przez mego Syna oblubienice“. I tak też się stało w późniejszych latach. Cudowność Obrazu i jego kult zaaprobował Ksiądz Prymas Mikołaj Prażmowski

Cudowny obraz Świętej Rodziny - bo o tym wizerunku jest mowa namalowany jest farbami olejnymi na płótnie przez nieznanego autora. Rodzina nazaretańska zebrana jest przy stole podczas wieczornego posiłku, o czym świadczy paląca się świeca. Matka Boża siedzi po lewej stronie stołu na ławie. Św. Józef stoi, nieco pochylony ku Dzieciątku, które siedzi po prawej stronie na krześle. Najświętsza Panna wpatrzona w Jezusa podaje Mu gruszkę, a św. Józef oparty lewą ręką o krzesło, prawa podaje Dzieciątku kielich, z którego Ono pije, podtrzymując kielich obu raczkami.

Przez wieki obraz nazywany był „Obrazem Jezusa, Maryi i Józefa” albo „Obrazem Matki Bożej Wieczerzającej”. Nazywano go także „Obrazem Świętej Rodziny”. Dzisiejszy tytuł Matki Bożej Świętorodzinnej zawdzięczamy sugestii kardynała Stefana Wyszyńskiego, aby nazwy cudownych wizerunków nawiązywały do treści, a nie do nazw miejscowości, w których się znajdują.

Ważną data dla miejscowego sanktuarium był dzień 18 sierpnia 1968 roku, kiedy to na mocy indultu papieża Pawła VI prymas Polski, kard. Stefan Wyszyński w asyście kard. Karola Wojtyły oraz administratora apostolskiego diecezji sandomierskiej bp Piotra Gołębiowskiego i przy udziale ponad 200 tys. wiernych dokonał uroczystej koronacji cudownego obrazu.

Pragnijmy dziś w duchu wędrować do tego miejsca, o którym pięknie mówi napis na jednej z tablic umieszczonych na ścianie Bazyliki: “Dom ten jest słynny z życiodajnej krynicy studziennej – Wszelka nieprawość zostanie w niej utopiona. Dla strapionych – płynie tu fala potrójna, z nadmiarem. Ktokolwiek biegnie ku niej, wraca stąd radosny. To studnia przesłodkiego Jezusa, Maryi i Józefa. Niech (obfitością) ciekną te przedsionki dla nieszczęśliwego świata. Biegnijcie wszyscy: nieczyści, słabi, zmęczeni! Stąd serce, jakiekolwiek jest ono, Może czerpać wodę źródlaną”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję