Reklama

Historia

Największa bitwa polskiego średniowiecza

Bitwa pod Grunwaldem, jak każdy heroiczny wyczyn w dziejach narodu, obrosła z czasem legendą. Legendą, która znajduje potwierdzenie w faktach. Niewiele szkody przyniosły powtarzane przez wielu stereotypy odnoszące się do tego tematu. Dziś, w 600. rocznicę bitwy, warto poszukać odpowiedzi na pytanie o miejsce Grunwaldu w historii Polski

Niedziela Ogólnopolska 28/2010, str. 28-29

[ TEMATY ]

historia

bitwa

http://pl.wikipedia.org

Bitwa pod Grunwaldem - obraz Jana Matejki

Bitwa pod Grunwaldem - obraz Jana Matejki

Bitwa pod Grunwaldem, rozegrana 15 lipca 1410 r., znana większości Polaków z podręczników szkolnych, a może bardziej z literatury pięknej - z „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza i filmu Aleksandra Forda, jest w dziejach Polski wydarzeniem wielkim, ale dla nas współcześnie bardzo już odległym. Na polach, gdzie przed 600 laty odbyła się bitwa, od kilkunastu lat w jej rocznicę organizowana jest inscenizacja z udziałem ponad tysiąca „rycerzy” - pasjonatów historii i militariów. „Bitwę” ogląda każdego roku ok. 100 tys. widzów. Porównywalne zainteresowanie wzbudza dawna krzyżacka superwarownia w Malborku, odwiedzana chętnie przez turystów. Na jej terenie zawsze tydzień po inscenizacji Grunwaldu odbywa się impreza plenerowa „Oblężenie Malborka”.
600-lecie bitwy grunwaldzkiej stanowi dobrą okazję nie tyle do okazania radości czy dumy ze zwycięstwa rycerstwa polskiego w epoce średniowiecza - jak zwykło się tę rocznicę traktować - co pretekstem do poznania historii słynnej bitwy i czasów, w których się odbyła.
Zwycięstwo pod Grunwaldem, początkowo słabo wykorzystane politycznie, było przez całe wieki symbolem naszej siły, przewagi nad wrogiem, krzepiło serca Polaków w ciężkich chwilach, których w naszej historii nie brakowało. Wiktoria grunwaldzka przedstawiona w sposób alegoryczny na monumentalnym płótnie Jana Matejki była w czasach zaborów odpowiedzią na kulturkampf, podobnie jak Sienkiewiczowska powieść „Krzyżacy”, w której niemieccy zakonnicy zostali przedstawieni w najczarniejszych barwach. Ich klęskę pod Grunwaldem uznano za sprawiedliwość dziejową, bo Polacy doznali wielu krzywd od zakonu. W podobnym politycznym klimacie jak powieść Sienkiewicza powstała w 1960 r. ekranizacja „Krzyżaków” w reżyserii Aleksandra Forda. Sprzyjały temu nastroje antyniemieckie po II wojnie światowej i szeroko lansowane w krajach socjalistycznych braterstwo narodów słowiańskich.
Obecną wiedzę tyczącą Grunwaldu - daleką od uproszczeń, legend i mitów, które Polacy przechowywali przez wieki w tzw. pamięci zbiorowej - dokumentują setki rozpraw naukowych. Ważnym źródłem pozostają „Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego” Jana Długosza. Gruntownie zbadali ten problem wybitni polscy historycy mediewiści, m.in. Stefan Maria Kuczyński, Marian Biskup i Gerard Labuda.

Dobrzy i źli Krzyżacy

Reklama

Zakon krzyżacki u początków swego istnienia oraz współcześnie (obecnie funkcjonuje jako dzieło charytatywne w Wiedniu pod patronatem rodziny Habsburgów) - słusznie jest kojarzony z chrześcijańską misją niesienia pomocy bliźnim. Tymczasem w historii Polski jawi się jako uosobienie zła. Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (Ordo fratrum domus hospitalis Sanctae Mariae Theutonicorum in Jerusalem) powstał w 1190 r. w Akce, w celu opieki nad pielgrzymami chrześcijanami podążającymi do Ziemi Świętej. W zakon rycerski przekształcono go w 1198 r., po czym wzbogacił się dzięki licznym nadaniom ziemskim. Potoczna nazwa „zakon krzyżacki” pochodzi od czarnego krzyża na białych płaszczach rycerzy-zakonników. Ta chwalebna misja zakonu zakończyła się, kiedy krzyżowcy zostali wyparci przez Turków z Ziemi Świętej. Niemiecki zakon, który w dobie krucjat nie był w stanie wystawić do armii krzyżowców 10 rycerzy, postanowił osiedlić się we wschodniej Europie, w pobliżu Rzeszy Niemieckiej. Gdy nie powiodła się próba osiedlenia na pograniczu ziemi węgierskiej, Krzyżacy utworzyli zalążek swojego państwa w Polsce. Książę Konrad Mazowiecki oddał im ziemię chełmińską w 1226 r.
Polska, a jeszcze bardziej Litwa, była na niższym szczeblu cywilizacji niż Rzesza. Feudałom z Zachodu tereny te jawiły się jako dzikie pustkowia zamieszkiwane przez pogan. Niemieckim rycerzom w habitach łatwo było zaskarbić sobie przychylność cesarza i papieża dla „misji ewangelizacyjnej”. Władcy Polski ze zdumieniem, a może nawet z podziwem graniczącym z zazdrością przyglądali się, jak zakon organizuje swoje państwo. Praktycznie z niczego powstała ta potęga. Krzyżacy powiększyli swoje terytorium kosztem m.in. Prusów oraz Polski, zajmując m.in. Pomorze Gdańskie. Z Krzyżakami wojowali Władysław Łokietek i Kazimierz Wielki, ale byli zbyt słabi, by złamać ich potęgę. Jeszcze w 1237 r. zakon krzyżacki połączył się z niemieckim zakonem inflanckim, a kolejną jego zdobyczą była oddzielająca ziemie dwu zakonów Żmudź, należąca do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Gdy kraj ten połączył się unią personalną z Królestwem Polskim w 1385 r., stało się jasne, że nowy król Polski - Litwin Władysław II Jagiełło nie pozostawi swej ojczyzny osamotnionej w walce z zakonem.

Wielka wojna 1409-11

Po przeprowadzonej przez Jagiełłę i królową Jadwigę chrystianizacji Litwy zdezaktualizował się cel zakonu - rozszerzanie chrześcijaństwa na ziemie pogańskiej Litwy. Wiosną 1409 r. na Żmudzi wybuchło powstanie antykrzyżackie. Litwa, a za nią Korona wystąpiły w obronie Żmudzinów. 6 sierpnia wielki mistrz Ulryk von Jungingen wysłał królowi polskiemu pisemne wypowiedzenie wojny.
Obie strony konfliktu znakomicie przeprowadziły przygotowania do wojny w okresie jesienno-zimowym, również od strony dyplomatycznej. Szczególnie strona polska popisała się kunsztem strategicznym. By połączyć się z Litwinami wielkiego księcia Witolda i uderzyć w serce zakonu - Malbork, Polacy przeprawili się przez specjalnie sporządzony most pontonowy na Wiśle pod Czerwińskiem. 10 lipca 1410 r. na polach Grunwaldu wojska zakonu zastąpiły drogę armii polsko-litewskiej. Niemcy nazywają to starcie pierwszą bitwą pod Tannenbergiem. Do bitwy stanęły armie konne. W średniowieczu każdy rycerz wyruszał w bój z dwoma sługami na koniach, wyposażonymi w kusze (strzelcy). Tę trójkę jeźdźców nazywano kopią - od podstawowej broni rycerza kopijnika. Niewielu rycerzy posiadało pełną zbroję, bo kosztowała ona równowartość 17 wołów. Ogromna większość nosiła lżejsze kolczugi. Oprócz rycerstwa - szlachty z ziem podległych władzom kraju (tzw. pospolite ruszenie) w armiach służyli także najemnicy, tzw. zaciężni. Wojsko było podzielone na chorągwie - oddziały poszczególnych ziem. Piechoty pod Grunwaldem była prawdopodobnie garstka przy krzyżackich armatach - w tamtych czasach w polu zupełnie nieskutecznych. W bitwie wzięło udział ok. 15-20 tys. wojsk zakonu, w tym zaledwie ok. 350 braci-rycerzy jako dowódców (w całym zakonie było ok. 700 braci-rycerzy). Armię tę stanowiło rycerstwo z ziem należących do państwa zakonnego i z Rzeszy oraz posiłki z całej Europy - rycerze, którzy stawili się jak na krucjatę, a także zaciężni (ok. 3,7 tys.). Polaków wraz z niewielką liczbą zaciężnych, m.in. Czechów było ok. 20 tys., a wojsk litewskich oraz posiłków ruskich i tatarskich ok. 10 tys. Ubiór i uzbrojenie w obu armiach niewiele się od siebie różniły, dlatego Jagiełło nakazał rycerzom przepasać się słomianymi powrósłami, by odróżniali się od przeciwnika, i używać haseł: „Kraków” i „Wilno”.
Bitwa rozpoczęła się w upalne południe. Wcześniej Jagiełło wysłuchał dwóch Mszy i pasował na rycerzy kilkuset wojów. Zniecierpliwiony wielki mistrz, którego armia uszykowała się już od dawna do boju, wysłał heroldów z wezwaniem do bitwy. Dwa nagie miecze podarowane wówczas Jagielle, według rycerskiego zwyczaju, jako wezwanie do bitwy, po zwycięstwie uznano za symbol pychy Krzyżaków. Miecze te złożono na Wawelu, ale w czasie rozbiorów Polski wywieziono je do Rosji, gdzie zaginęły. Tuż przed starciem wojsko polskie odśpiewało „Bogurodzicę”, następnie rozpoczęła się szarża oddziałów litewskich oraz kilku polskich. W starciu z siłami zakonu po godzinie wojska litewskie poszły w rozsypkę. W trakcie bitwy zdarzył się niepokojący incydent - sztandar z Orłem Białym, tzw. wielki gonfanon, runął na ziemię, ale zaraz polscy rycerze go podnieśli (zniknięcie sztandaru było sygnałem, że klęska jest bliska i należy się wycofać). Po 6 godzinach walki - podczas których oddziały zastępowały się, by na chwilę odpocząć, opatrzyć rany, zmienić konie czy uzupełnić rynsztunek - zarysowała się przewaga wojsk polsko-litewskich. Niewątpliwie słabością wojsk zakonu, oprócz mniejszej niż przeciwnik liczby zbrojnych, była wielonarodowość. Goście zakonu, lennicy (np. chorągiew ziemi chełmińskiej, która poddała się na polu bitwy, a jej wódz został później za to ścięty przez Krzyżaków), najemnicy, nie mieli woli, by - jak Polacy czy Litwini - oddać życie w tej rozprawie. My walczyliśmy za ojczyznę. Wielki mistrz próbował jeszcze odwrócić losy batalii uderzeniem odwodu, ale nie zmieniło to sytuacji na polu bitwy. Polegli wszyscy dostojnicy zakonu, zdobyty też został obóz krzyżacki. Krzyżacy stracili ok. 10 tys. ludzi, a nasze straty były niewielkie. 10 dni po bitwie wojska polskie dotarły pod Malbork. Nie zdołały go zdobyć. Obrońcą stolicy, a w konsekwencji całego władztwa krzyżackiego był Henryk von Plauen, komtur ze Świecia. 1 lutego 1411 r. w Toruniu zawarto pokój. Jego warunki nie przyniosły zbyt wiele stronie zwycięskiej: ziemia dobrzyńska wróciła w granice Polski, a Litwa odzyskała Żmudź, ale tylko do śmierci Jagiełły i Witolda, potem miała wrócić do zakonu. Krzyżacy zapłacili też duży okup za uwolnienie jeńców. O pozostałych kwestiach spornych miał zadecydować arbitraż. Jednak zakon po Grunwaldzie się już nie podniósł, jego potęga została złamana, z czasem ziemie państwa krzyżackiego stały się lennem królów polskich. Dopełnieniem pierwszego pokoju toruńskiego był drugi pokój toruński z 1466 r. (po wygranej przez Polskę wojnie trzynastoletniej z zakonem).

Pamięć o zwycięstwie

Polacy zawsze pamiętali o wielkim zwycięstwie nad Krzyżakami. Na ziemiach polskich znajdujących się pod zaborami głośnym echem odbiły się krakowskie uroczystości 500. rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Były one demonstracją patriotyzmu i miały dodać Polakom otuchy. Uczestniczyło w nich 150 tys. gości, m.in. Henryk Sienkiewicz i Ignacy Paderewski, jeden z głównych fundatorów pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie. Po raz pierwszy publicznie wykonano „Rotę” Marii Konopnickiej.
Do sprawy Grunwaldu sięgała niejednokrotnie propaganda niemiecka. Rozbiory Rzeczypospolitej w XVIII wieku uznano za zemstę za rozbicie państwa krzyżackiego. Na początku I wojny światowej, w 1914 r., II Rzesza Niemiecka oficjalnie uznała zwycięstwo nad Rosjanami w drugiej bitwie pod Tannenbergiem za udany rewanż bitwy z 1410 r. Wódz III Rzeszy wykorzystywał propagandowo dziedzictwo krzyżackie, ale zakonników - którzy od 1929 r. zrzeszeni byli w odrodzonym, katolickim zakonie - zamknął w obozie zagłady w Dachau. W 1938 r. powstał spór w sprawie znaczka pocztowego przedstawiającego Jadwigę i Jagiełłę, u których stóp były miecze grunwaldzkie i krzyżacki szyszak. Niemcy zażądali usunięcia tych symboli. Po wybuchu powstania w Warszawie 1 sierpnia 1944 r. pierwszą bitwę pod Tannenbergiem, czyli Grunwald, przywołał Himmler w rozmowie z Hitlerem, dowodząc, że musi być zniszczona stolica narodu Polaków, który od setek lat, m.in. pod Grunwaldem, stał Niemcom na drodze na Wschód.
O ile oficjalna propaganda niemiecka i część historiografii pamiętały o porażce z 1410 r., to już dla przeciętnego Niemca z Rzeszy, dla którego dzieje zakonu krzyżackiego nie stanowiły szczególnie ważnego zagadnienia, kompleksy z tym związane nie miały znaczenia. Może o tym świadczyć choćby wydanie w Niemczech 9 różnych przekładów „Krzyżaków” Sienkiewicza.
Dziś pozostała pamięć o triumfie. Cieszą nas inscenizacje słynnej bitwy na polach Grunwaldu, zachwyca architektura Malborka i innych zamków krzyżackich na naszych ziemiach. Po rzetelną wiedzę o dziedzictwie Krzyżaków i ich roli w historii Polski może sięgnąć każdy z nas. Warto to zrobić przy okazji 600. rocznicy bitwy pod Grunwaldem.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zadwórze 1920-2018

Niedziela rzeszowska 36/2018, str. VI

[ TEMATY ]

historia

bitwa

Izabela Fac

Uroczystości zadwórzańskie poprzedziło złożenie wieńców na Cmentarzu Orląt Lwowskich na Łyczakowie

Uroczystości zadwórzańskie poprzedziło złożenie wieńców
na Cmentarzu Orląt Lwowskich na Łyczakowie

Bitwa pod Zadwórzem to nie tylko „Polskie Termopile”, ale także lekcja patriotyzmu, wierności ideałom – Bóg, honor, Ojczyzna. Wierności, za którą kilkuset młodych ludzi zapłaciło życiem

Bez ofiary i determinacji żołnierzy Zadwórza i wszystkich, którzy stanęli do walki o wolność, nie byłoby dziś Niepodległej. Gdyby nie Zadwórze, Lwów i Warszawa, to nieludzka ideologia zalałaby całą Europę. Hołd tym, którzy pod Zadwórzem ją zahamowali, oddano 18 sierpnia 2018 r. podczas uroczystości we Lwowie i pod kurhanem w Zadwórzu. Tegoroczne uroczystości były wyjątkowe, ponieważ obchodzimy 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Po raz pierwszy w obchodach rocznicy pod Zadwórzem wzięło udział Wojsko Polskie, które wystawiło Kompanię Honorową Wojska Polskiego. To już nie były skromne uroczystości, 18 sierpnia 2018 r. rocznica Zadwórza nareszcie otrzymała oprawę, na którą zasługiwała od samego początku. Apel poległych, salwa honorowa i mundury polskiego żołnierza – tego tutaj nie widziano od czasów II Rzeczpospolitej. Odczytane zostały listy od marszałka Sejmu i ministra obrony narodowej. Mszę św. u stóp kurhanu koncelebrowali m.in. kapelan Związku Strzeleckiego z Sędziszowa Małopolskiego ks. Artur Michalski, ks. Stanisław Czenczek z Przemyśla, a przewodził Eucharystii ks. Robert Głodowski MS – proboszcz parafii Busk na Ukrainie.

CZYTAJ DALEJ

Franek - nauczyciel miłości

Przed narodzinami naszego synka byliśmy daleko od Boga, a nasza wiara polegała na chodzeniu do kościoła dwa razy w roku: ze święconką na Wielkanoc i ewentualnie w Boże Narodzenie, jeśli się nam chciało. Dążyliśmy do życia łatwego i przyjemnego, ale wkrótce to nasze egoistyczne postępowanie miało się diametralnie zmienić...

Krótko po naszym ślubie moja żona Olga zaszła w ciążę. Po dwóch wcześniejszych poronieniach (pierwsze w 4. i drugie w 10. tygodniu ciąży) byliśmy pełni nadziei, że tym razem wszystko będzie dobrze. Nasza radość nie trwała jednak długo. Na pierwszym szczegółowym badaniu USG w 20. tygodniu ciąży, które zostało wykonane w Szpitalu Uniwersyteckim w Londynie, po raz pierwszy dowiedzieliśmy się, że są „nieprawidłowości”, i dostaliśmy skierowanie na jeszcze bardziej szczegółowe badanie. Wykazało ono, że nasze dziecko ma stopy końsko-szpotawe, jedną nerkę, która na dodatek była bardzo mała, oraz nieprawidłowości w strukturze mózgu. Okazało się również, że nasz synek ma bardzo rzadki problem genetyczny – niezbalansowaną translokację chromosomów 9 i 11 (na 9 brakuje genów, a na 11 jest ich za dużo). Zasmucona pani genetyk wymieniła nam wszystkie wady, które może mieć nasze dziecko: znaczne opóźnienie w rozwoju, rozszczepienie wargi i podniebienia, brak odbytu, męskie i żeńskie narządy płciowe, problemy z mózgiem oraz wiele innych. Na koniec poinformowała nas, że nadal możemy zakończyć ciążę, jeśli chcemy, mimo że był to już 24. tydzień. Przypadek naszego synka kwalifikował go do legalnego zabicia go aż do końca ciąży. Zdruzgotani takimi informacjami udaliśmy się do prof. Kyprosa Nicolaidesa – to światowej sławy lekarz, który wynalazł wiele metod ratowania dzieci w okresie prenatalnym. Niestety, on również potwierdził to wszystko, co wcześniej już usłyszeliśmy, i dodatkowo powiedział nam, że gdyby to było jego dziecko, to by je usunął. Nigdy nie zapomnę nocy po tamtym dniu – smutku, żalu, czarnych myśli i wylanych łez...

CZYTAJ DALEJ

Śmierć Jezusa uczyniła nas wszystkich braćmi

2021-09-21 15:32

[ TEMATY ]

krzyż

papież Franciszek

Karol Porwich/Niedziela

Na ręce generała pasjonistów Franciszek skierował list z okazji rozpoczynającego się dziś na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie Międzynarodowego Kongresu Teologicznego. Tematem spotkania jest „mądrość krzyża w świecie pluralistycznym”. Papież wyraził nadzieję, że inicjatywa przyczyni się do ponownego odczytania współczesnych wyzwań w świetle „mądrości krzyża”, aby sprzyjać ewangelizacji wiernej Bożemu stylowi i bliskiej człowiekowi.

Kongres odbywa się w ramach obchodów jubileuszu trzechsetlecia istnienia zgromadzenia pasjonistów i ma za zadanie pogłębienie znaczenia krzyża w kontekście współczesnych areopagów. Franciszek podkreślił, że tajemnica męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa stanowi centrum wiary chrześcijańskiej i tylko ona może zaspokoić oczekiwania i nadzieje współczesnego świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję