Reklama

Procenty Pana Boga

Niedziela Ogólnopolska 30/2010, str. 8-9

Bożena Sztajner/Niedziela

Przestrzenią ducha, gdzie może on rozwinąć skrzydła, jest cisza.
Antoine de Saint-Exupéry

Dzięki Bogu, na arenie wyborczej zapanowała cisza. Jeszcze kilka artykułów, może kilka telewizyjnych debat „jedynie” zorientowanych dziennikarzy... I trzeba mieć nadzieję, że zapanuje cisza, która nie jest milczeniem, ale głęboką refleksją nad stanem polskiego ducha i polskiego społeczeństwa. Dwa tygodnie przed drugą turą wyborów prezydenckich ujawniła się rzecz niebywała. Okazało się, że w Polsce nie było powodzi i nie ma w ogóle ludzi, którzy do dziś borykają się z „czarną wodą”. Ustaje medialny szum wokół tego, kto z kim i przeciw komu, kto za in vitro, a kto, mimo takich czy innych zastrzeżeń, jest katolikiem.

Głód etyki

Reklama

Wybór został dokonany i nowemu prezydentowi naszej Ojczyzny należy się szacunek od wszystkich obywateli, niezależnie od osobistych sympatii. Mamy też prawo mieć nadzieję, że nowy prezydent wzniesie się ponad swoją przynależność partyjną, co może być niełatwe, ale jest konieczne dla utrzymania autorytetu samego urzędu i, co ważniejsze, dla dobra narodu i państwa, dla podniesienia roli autorytetów moralnych w społeczności lokalnej i wśród innych narodów. Głód etyki i godnego stylu uprawiania polityki jest dziś w całym świecie bardzo odczuwalny.
Milczałem w okresie przedwyborczym, ale za swój obowiązek uważam wyrażenie powyborczej opinii w trosce o kolejne wybory. Mimo że nie obnosiłem się ze swoimi poglądami, w rozmowach prywatnych nie kryłem, że moim kandydatem jest człowiek broniący życia, nawet za cenę własnej kariery politycznej. Oczywiście wyartykułowanie tego wywołało w kręgach moich bliskich niezły rezonans politowania, graniczący z posądzeniem o brak zdrowego rozsądku. Tłumaczyłem wówczas, że dla mnie ważniejsze jest być po stronie prawdy o etyce społecznej niż ze zwycięzcami w polityce.
Przeciwnicy głosowania na skromnego człowieka bez wielkiego zaplecza partyjno-przedwyborczego wytaczali koronny argument: „szkoda głosu”. Drugi to ten, że państwo to nie tylko życie i rodzina, ale cała gama spraw i dziedzin życia, o których się nie mówi.
Wróćmy jednak do argumentu „marnowanego głosu”. Zasady etyki społecznej są jasne: zawsze trzeba wybierać dobro, szczególnie gdy jest ono wyraźne. W przypadku, gdy mamy wśród kandydatów ludzi przygotowanych, sprawdzonych, mądrych i w dodatku opowiadających się za poprawną hierarchią wartości, sprawa jest jasna - wśród nich szukamy naszego kandydata. Sprawa się komplikuje, kiedy wśród kandydatów są tacy, którzy mają pewne cechy pozytywne, ale mają też mankamenty czy budzą wątpliwości. Wtedy do nas należy rozeznanie, ewentualnie ryzyko i wybór albo powstrzymanie się od wyborów. Pamiętajmy jednak, że powstrzymanie się od wyborów staje się też jakimś wyborem kandydata o większej liczbie zwolenników, mającego lepiej zorganizowaną (lepiej medialnie opłacaną?) kampanię wyborczą. Są jednak takie sytuacje, że - dla zdrowego sumienia - nie wolno mi będzie głosować, jeśli nawet sympatyczny kandydat, członek mojej rodziny (!) czy mojego ugrupowania, promuje jakąś zasadę wyraźnie niemoralną, sprzeczną z prawem Bożym (np. aborcja, związki osób tej samej płci, poczęcie człowieka poza aktem małżeńskim, kradzież cudzej własności itp.). Wtedy, gdy głosuję na niego, obciążam moje sumienie, czyli grzeszę. I nic tu nie pomoże tłumaczenie, że mój uczciwy, poprawny kandydat nie miał szans i mój głos by się zmarnował. Zmarnowałby się u ludzi, ale nie w rozrachunkach Bożych. Przypomnijmy sobie, że w konflikcie o nierozerwalność małżeństwa z królem Anglii Henrykiem VIII przegrał kanclerz Tomasz Morus - zginął, ale dzisiaj czcimy go jako świętego męczennika i patrona polityków chrześcijańskich.

Z bólem człowieka „przegranego”

Pierwsza tura tych wyborów jest niezwykle pouczająca, nie tylko dlatego, że ochrzczony naród nie w pełni zauważył związek wiary z życiem społecznym, ale dlatego, że widzieliśmy, jak uczciwy człowiek procentowo przegrywał nawet z taką formacją, na czele której stoi autor słynnej niemoralnej afery… Winna także zastanawiać zdolność mobilizacji ludzi dawnej PZPR, która w czasie kampanii pięciokrotnie powiększyła swój elektorat. Rodzi się pytanie: Czy katolicy zatracili ducha solidarności, czy też niewiele już w życiu społecznym rozumieją lub, co gorsza, są w tej dziedzinie zupełnie obojętni?
Będę nadal, w poczuciu uczciwości wobec ludzi, wołał o moralność w polityce, o życie nienarodzonych i godność umierania dla starców. Trzeba mówić o potrzebie czystości wśród młodzieży i starszych, o zagrożeniach rodziny. Z bólem człowieka „przegranego” słuchałem podczas debaty dwóch najmocniejszych kandydatów, którzy na pytanie o in vitro deklarowali, że są katolikami, ale nie dopowiadali, jak będą decydować w sprawie ustawy regulującej tę sprawę - bo ustawa ograniczająca samowolę medyczną w tej dziedzinie jest konieczna. Jeśli godzimy się na cywilizację śmierci, godzimy się, jak dawni Izraelici, nie na zagrożenie, ale na pewność utraty tożsamości. Jeśli godzimy się na demontaż rodziny, godzimy się na wynarodowienie.

Dwa obrazy na koniec

Znam z opowieści małżeństwo, które nie mogąc mieć biologicznego potomstwa, przeszło trudną drogę adopcyjnego zakwalifikowania i cieszy się od pięciu lat rodzicielstwem adoptowanej córki. Teraz chcą kolejnego dziecka. Nie wiem, czy wystarczy im sił, bo droga legislacyjna piętrzy się sztucznie tworzonymi przeszkodami. Znowu wyjazdy do odległego miasta, wypełnianie setek stron formularzy, kolejne jałowe rozmowy. A przecież wystarczyłoby porozmawiać z opiekunkami z przedszkola, z księdzem, wójtem i przekonać się, że jest to godne i zdolne do przyjęcia kolejnego dziecka małżeństwo. Dla wszystkich jest oczywiste, ale biurokracja wie, że nie wolno zbyt łatwo pomagać w konsolidacji rodziny, w godnym wychowaniu dzieci. W zamian proponuje się zagrażającą rodzinie ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie czy rezolucję zgromadzenia parlamentarnego Europy, na mocy której z dokumentów ma zniknąć słowo „matka”. Uznano je za „seksistowski stereotyp”.
I drugi przypadek: Nie wolno bić dzieci, można odebrać dziecko rodzicom, którzy np. nie mają w domu łazienki. Historia zna fenomen dzieci bezprizornych, to znaczy dzieci odbieranych rodzicom moralnie zdrowym. Już świta, już grają pobudki… już wnet historia rykoszetem wróci. Ale na razie udajemy, że wszystko w trosce o dzieci, o rodzinę. Rodzice, którzy oddają swoje dzieci do jednej z burs z nadzieją, że ludzie opłacani z ich czesnego zadbają o nie, śpią spokojnie. W tym czasie, to znaczy po godz. 22, młodzież wysypuje się z pokojów, bo Internet wolno chodzi, zasiada pod ścianami korytarzy i serfuje po stronach erotycznych. Naiwny portier apeluje do wychowawcy, który spogląda na niego z politowaniem, i nic się nie dzieje. Rano ľ młodzieży nie wstaje na lekcje. Portier odnotowuje to w zeszycie i na tym kończy się troska. Nikt ze szkoły nie pyta, co się dzieje, nikt z kierownictwa bursy nie interweniuje. To tylko jeden z autentycznych przykładów. Ile jest ich w Polsce każdego dnia?
Ani przegrana, ani wygrana „naszego” kandydata nie jest najważniejsza. Rodzi się pytanie: Za co warto dać życie? Odpowiada na to kolejna sentencja Exupéry’ego: „Kiedy gaśnie wiara - Bóg umiera i staje się bezużyteczny”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziś święto Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała

2020-09-29 09:04

[ TEMATY ]

archaniołowie

W końcu września obchodzimy święto Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała. Dzień im poświęcony – 29 września – istnieje w naszym kościelnym kalendarzu dopiero od 1969 r. – od czasów reformy liturgicznej. Papież Bonifacy I w V w. poświęcił św. Michałowi bazylikę w Rzymie i nakazał corocznie, właśnie 29 września, obchodzić rocznicę tego faktu.

Do czasów wspomnianej reformy obchodzono ich święta osobno: św. Gabriela 24 marca, a św. Rafała 24 października. Po reformie wspominamy ich już razem.

Imię Michał, wzięte z hebrajskiego, znaczy „Któż jak Bóg”. Św. Michał w Piśmie Świętym wymieniany jest pięć razy. W najbardziej wymowny sposób czyni to autor ostatniej księgi Pisma Świętego, czyli Apokalipsy – św. Jan Apostoł.

Imię Gabriel znaczy: „Mąż Boży”. Z tym imieniem spotykamy się w Starym Testamencie w księdze proroka Daniela, a Ewangelista Łukasz opisuje najpiękniejszą misję, jaką spełnił św. Gabriel – zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie narodzenia Pana Jezusa – Syna Bożego, oraz zwiastowanie Zachariaszowi w świątyni w Jerozolimie narodzenia syna – św. Jana Chrzciciela.

Hebrajskie imię Rafał znaczy: „Bóg uleczył”. Jest ono związane z biblijną opowieścią o Tobiaszu. W tej opowieści św. Rafał mówi sam o sobie: „Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański”.

Kim są Archaniołowie?

Św. Grzegorz Wielki w swoich homiliach określił to w taki sposób: „Powiedzieliśmy, iż jest dziewięć chórów anielskich, a mianowicie wiemy z Pisma Świętego, iż są aniołowie, archaniołowie, moce, potęgi, księstwa, panowania, trony, cherubini i serafini” (za: Grzegorz Wielki, „Homilie na Ewangelie”, Warszawa 1970). Najwięcej o tych duchach niebieskich pisał św. Tomasz z Akwinu, zwany często Doktorem Anielskim. Warto poczytać jego „Sumę teologiczną” w części poświęconej istotom niebieskim.

Niestety dzisiejsza moda na różne „aniołki” zbanalizowała naszą relację do nich i choć modlitwa „Aniele, stróżu mój” jest często pierwszą modlitwą, jakiej się uczymy na pamięć, to im jesteśmy starsi, tym szybciej zapominamy o tej „dziecięcej” wierze. Tymczasem aniołowie, a więc i archaniołowie istnieją i wciąż są posłańcami Boga wobec ludzi. Na szczęście ich istnienie nie jest zależne od naszej wiary.

Warto pamiętać o tych istotach w naszych codziennych modlitwach i prosić ich o wstawiennictwo w różnych intencjach. Bardzo możliwe, że popularność imion: Michał i Rafał świadczy o naszej mniej lub bardziej świadomej tęsknocie za nimi.

Święci Archaniołowie są dziś szczególnie potrzebni Kościołowi. Czy dzisiejsza „nowoczesna” kultura nie propaguje postawy przeciwnej do hasła „któż jak Bóg”? Czy „mąż Boży” nie jest synonimem staromodnego konserwatysty w opozycji do nowoczesnego liberała? „Bóg uzdrawia” to także zaprzeczenie dzisiejszej mentalności. Przecież to nauka uzdrawia, nasze zdrowie jest w naszych rękach – „cudowne uzdrowienia” nie istnieją wcale, a w najlepszym przypadku są naturalne, tyle że z „nieznanych przyczyn”.

Wśród różnych stowarzyszeń i zgromadzeń poświęconych właśnie archaniołom, chyba najbardziej znani są michalici – Zgromadzenie św. Michała Archanioła (CSMA), wspólnota kapłanów i braci zakonnych założona na początku XX wieku przez bł. księdza Bronisława Markiewicza. Patronem Zgromadzenia jest św. Michał Archanioł. Przypomnijmy, że właśnie michalitą był zmarły tragicznie w 2001 r. bp Jan Chrapek organizator ostatnich podróży św. Jana Pawła II do Polski. Jest też żeńska gałąź tego zgromadzenia – siostry michalitki (CSSMA).

Święci Archaniołowie Michale, Gabrielu i Rafale, módlcie się za nami!

CZYTAJ DALEJ

W rocznice śmierci Kornela Morawieckiego odsłonięcie tablicy ku jego czci

2020-09-29 16:22

[ TEMATY ]

Solidarność

Kornel Morawiecki

fb.com/MorawieckiPL

Zdjęcie Kornela Morawieckiego opublikowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego na swoim profilu FB

Zdjęcie Kornela Morawieckiego opublikowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego na swoim profilu FB

Uroczystość upamiętniająca lidera Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego oraz innych działaczy tego antykomunistycznego ugrupowania odbędzie się w środę w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie. Planowane jest odsłonięcie tablicy i otwarcie wystawy.

Solidarność Walcząca, której liderem był zmarły przed rokiem - 30 września 2019 r. - Kornel Morawiecki, była - jak podkreślają historycy zajmujący się badaniem jej dziejów - jedną z najbardziej radykalnych oraz najskuteczniej zakonspirowanych organizacji opozycyjnych w latach PRL.

"Żywimy głęboką nadzieję, że wspólnie się spotkamy, by dać wyraz pamięci o Kornelu Morawieckim i innych członkach Solidarności Walczącej" - podkreślili organizatorzy ceremonii: Instytut Dziedzictwa Solidarności, Stowarzyszenie Solidarność Walcząca oraz Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

Podczas uroczystości, w której zaplanowano udział premiera Mateusza Morawieckiego, nastąpi odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej pobytowi Kornela Morawieckiego oraz innych członków Solidarności Walczącej w areszcie przy ul. Rakowieckiej. Ceremonia rozpocznie się w południe.

Następnie zostanie zaprezentowana multimedialna wystawa poświęcona Kornelowi Morawieckiemu, którą przygotowało Stowarzyszenie Solidarność Walcząca wspólnie z Instytutem Dziedzictwa Solidarności.

Ponadto na dziedzińcu muzeum zostaną przedstawione ekspozycje Stowarzyszenia z Wrocławia, Poznania i Gdańska oraz wystawa "Zanim upadł Berliński Mur".

Tego samego dnia o godz. 17 w kościele św. Jozafata w Warszawie przy ul. Powązkowskiej 90 odbędzie się msza św. w intencji Kornela Morawieckiego. "Po mszy jej uczestnicy przejdą na cmentarz i zgromadzą się przy grobie Kornela" - zapowiedzieli organizatorzy.

Solidarność Walcząca w dekadzie lat 80. XX w. była jedną z istotnych grup opozycji antykomunistycznej w PRL. Wyróżniał ją nie tylko radykalny antykomunistyczny program, ale również duża ofiarność i poświęcenie jej członków. W ocenie badaczy Solidarność Walcząca to przykład konspiracyjnej organizacji o zdecentralizowanej strukturze, kierowanej przez lidera Kornela Morawieckiego, cieszącego się u działaczy autorytetem.

Nadrzędnym celem programowym Solidarności Walczącej, która powstała w czerwcu 1982 r. we Wrocławiu w wyniku rozłamu w Regionalnym Komitecie Strajkowym NSZZ "Solidarność" Dolny Śląsk, było odzyskanie niepodległości i obalenie komunistycznej władzy. (PAP)

nno/ wj/ pko/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję