Już od najmłodszych naszych lat uczy nas Kościół najważniejszych prawd wiary. Nawiasem mówiąc, warto je sobie przypomnieć. Jeśli więc są główne prawdy wiary, muszą być też inne, mniej ważne. Zdarza się jednak, że nie tylko nie pamiętamy, jakie są te główne prawdy wiary, ale także to, że przywiązani jesteśmy nieraz bardziej do rzeczy drugorzędnych, ubocznych. Często można spotkać się z opinią, że wnikanie w prawdy wiary, zastanawianie się nad nimi pogłębia tylko wątpliwości. Wobec tego nie warto interesować się tym, co naucza Kościół, wystarczy wierzyć w Boga.
Niebezpieczeństwo takiego stwierdzenia polega na tym, że człowiekowi może stać się obojętne, jakiej religii jest wyznawcą. Tymczasem nasza chrześcijańska religia nie jest taka jak inne i nie wystarczy powiedzieć, że się wierzy w jakiegoś Boga i przychodzi się do Kościoła, gdy przyjdzie na to ochota. Dlatego osoba odznaczająca się dojrzałością religijną akceptuje swoje wyznanie jako całość, ale umie też zróżnicować poszczególne elementy - istotne i nieistotne, dostrzega słabe ich strony, jest krytyczna, gdyż jest świadoma tego, że widzialna strona każdego wyznania nosi na sobie piętno ludzkie. Tak więc, człowiek dojrzały religijnie potrafi różnicować poszczególne aspekty swojego wyznania i odróżniać, co jest istotne, od tego, co ma charakter jedynie uboczny, historycznie uwarunkowany. Wydaje się, iż nie odznacza się dojrzałą religijnością ten, kto trzyma się tylko rytuału, tradycji, autorytetu i całą swoją religijność sprowadza do tych zagadnień jako najbardziej istotnych. Podobnie wątpliwa jest też religijność jednostki, która wszystkie elementy swojego wyznania ocenia jako jednakowo istotne i ważne.
Ponad 30-osobowa grupa dzieci i młodzieży z Domu Pokoju w Betlejem gościła od 6 do 9 lipca w parafii pw. św. Marii Magdaleny w Poroninie koło Zakopanego. Goście z Ziemi Świętej mieszkali w domach u górali, poznawali atrakcje turystyczne w regionie, udali się do tatrzańskiego sanktuarium na Wiktorówkach.
Do Poronina goście z Betlejem przyjechali z siostrą Szczepaną Hrehorowicz, elżbietanką z prowincji poznańskiej, pełniącą funkcję przełożonej Dom Pokoju w Betlejem. - W naszej grupie są osoby z bardzo ubogich rodzin, często to sieroty. Zostali pokrzywdzeni przez los, przez różne sytuacje. Staramy się wszystko robić, także poprzez ich przyjazd do Polski, by dobrze im się żyło, by przygotować ich jak najlepiej do dorosłości. Stawiamy m.in. na bardzo wysoki poziom edukacji - zaznacza s. Hrehorowicz.
Medal z wizerunkiem św. Benedykta, założyciela zakonu benedyktynów
Od 30 czerwca do 3 lipca przebywała w Rosji Delegacja opatów i mnichów Konfederacji Benedyktyńskiej. Celem wizyty było poznanie życia monastycznego Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej oraz nawiązanie kontaktów sprzyjających dialogowi między wspólnotami monastycznymi.
Konfederacja Benedyktyńska zrzesza ponad 6 tys. mnichów i 12 tys. mniszek na całym świecie. Delegacji przewodniczył opat-prymas Jeremias Schroeder. W jej skład weszli m.in. opat opactwa Pannonhalma Kirill Hortobagyi, opat opactwa Montecassino Luca Fallica oraz opat klasztoru Einsiedeln Urban Federer.
Pan Waldemar - jeden w pielgrzymów z wieloletnim stażem
Drugi dzień drogi jest zawsze trudniejszy. Pojawiają się znamiona dnia pierwszego. Dla pielgrzymka jednak najważniejsze jest to, aby nie stracić ze swoich oczu celu drogi.
Idąc szlakiem św. Franciszka można sobie wyobrazić, jak Biedaczyna z Asyżu wraz z swoimi braćmi chodził od wsi do wsi i po prostu był świadkiem wiary. Musieli być w tym naprawdę pełni wiary i ufności w Bożą Opatrzność. Do tej pory nasza droga wiedzie głównie przez piękne, górskie odcinki. Dziś rozciągała się wzdłuż zalewu, co powodowało, że można było dodatkowo zachwycić się otaczającą przestrzenią. Idziemy w najbardziej gorącej porze dnia, dlatego ciężko jest dostrzec kogokolwiek na trasie, inna rzecz, że pierwsze etapy naszej drogi są na całkowitym odludziu. Dopiero końcowa faza drogi pozwala pielgrzymowi przypomnieć sobie, że nie żyje w czasach franciszkowych, ale w XXI wieku. Z jednej strony wydaje ci się, że robisz coś wielkiego - idziesz pieszo wiele kilometrów, ale dla zabieganego świata, to tak naprawdę nic nie znaczy. To, co udaje się nie trasie - czyli budowanie Królestwa Bożego tu na ziemi jest tym ziarnem zasianym. Jeden człowiek nie jest w stanie zbawić całego świata, nie ma takiej mocy, ale swoim świadectwem wiary może wskazać drogę zagubionym, albo sprawić, że ktoś przypomni sobie o Jezusie lub pierwszy raz o Nim usłyszy. Pan Bóg zna właściwy czas i właściwe miejsce. On posyła, a co z tym posłaniem zrobi człowiek, będzie wynikiem jego wolnej woli.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.