Reklama

Manhattan pod Wrocławiem

Manhattan to ekskluzywna dzielnica Nowego Jorku. Mieszkają tu zarówno bogaci biznesmeni, jak i część nowojorskiej bohemy. Skąd ta nazwa w schronisku dla bezdomnych? Otóż w styczniu 2010 r. w Szczodrem pod Wrocławiem przebywało naraz 211 mężczyzn. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że schronisko przeznaczone jest dla 96 osób. Mieszkańcy codziennie budowali w świetlicy piętrowe konstrukcje, stawiając cztery łóżka jedno na drugim. Rano to rozbierali, ponieważ w pomieszczeniu było zbyt ciasno. Pościel, kołdry, materace i poduszki przechowywali w piwnicy, w workach po żywności. Każdego wieczoru zaczynali pracę od początku.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jednemu z bezdomnych te łóżkowe „drapacze chmur” skojarzyły się z wieżowcami Manhattanu. I tak powstał film „Mój Manhatan” zrealizowany przez Zespół Filmowy Cinema Albert Production. W jego powstanie tak mocno zaangażowali się pracownicy i mieszkańcy wrocławskich schronisk, że budżet filmu wyniósł... 240 zł.
Na początku miał to być tylko krótki obrazek. Prezes Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta Aleksander Pindral, wpadł na pomysł, żeby takiego filmowego newsa umieścić w Internecie. Liczył, że może w taki sposób uda się zwrócić uwagę ludzi na problemy jego podopiecznych. News rozrósł się do rozmiarów filmu, a ekipa od św. Alberta może pochwalić się kolejnym sukcesem.

Nocne bezdomnych rozmowy

Reklama

Ten film nie ma wyraźnej fabuły. Jest zrealizowany w formie dokumentu. Znajdują się tam zarówno autentyczne wypowiedzi, jak i napisane przez scenarzystów dialogi. Niektóre epatują tragizmem, inne sporą dawką humoru. Znakomita jest np. scena, w której bezdomni rozpakowują paczkę z darami. Ironicznie komentują znajdujące się w niej rzeczy, jak np. cieniutkie, ozdobne szlafroczki czy zasłony. - O tym właśnie marzyliśmy - żartują. A już gorzki sarkazm wybucha z całą siłą, kiedy w paczce zauważają krawaty. - O tak, krawat, to jest to, czego bezdomny potrzebuje najbardziej - przyznają ze śmiechem zabarwionym goryczą.
Kiedy zapada noc, na „Manhatanie” słychać rozmowy. Mnóstwo w nich słów, które uznajemy za niecenzuralne, ale autorzy filmu zamieścili je celowo. Bezdomni mówią tak na co dzień, a oni nie chcieli niczego zmieniać ani upiększać. Mieszkańcy schroniska nie chcą się rozczulać nad swoim losem. Chcą, a przynajmniej próbują być twardzi. Ale w rozmowach niejednokrotnie przewija się temat domu czy rodziny. I żal, że oni tego nie mają, choć tak bardzo za tym tęsknią.
Jeden z mężczyzn opowiada o chwilach spędzonych z matką. Mówi, jak wtedy nie potrafił tego docenić. Dziś boleśnie odczuwa samotność. Inny zwierza się ze swoich marzeń o własnym kącie. Mówi o komforcie, jaki odczuwa się, kiedy położy się gdzieś jakąś rzecz, a ona rano znajduje się wciąż na tym samym miejscu. Albo że można do woli słuchać radia i nikomu to nie przeszkadza. Jak ważne jest to dla człowieka, mogą zrozumieć tylko ci, którzy usiłują zasnąć stłoczeni na piętrowych rusztowaniach z łóżek.
Zmrok sprzyja także refleksjom. Mieszkańcy schroniska wiedzą, że nie są bez winy. Opowiadają o piciu, dykcie (denaturacie), przemocy wobec rodziny, niechęci do pracy. I te zwierzenia, wbrew pozorom, nie budują emocjonalnej bariery pomiędzy bohaterami filmu a widzami. Przeciwnie, widzimy, że są to tacy sami ludzie jak my, tylko życie trochę im się „zachmurzyło”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie musi tak być

Tę scenę niektórzy określają jako sztuczną i naciąganą. Rzeczywiście, trudno sobie wyobrazić, że człowiek tak radykalnie może się zmienić w jednej chwili. Wychodzenie z kryzysów to raczej proces stopniowy. Niemniej jednak w wizycie bezdomnego na cmentarzu coś jest. Mężczyzna patrzy na groby pod murem. Na krzyżach widnieją napisy „N.N.”. Bezdomny prowadzi ze zmarłymi swoisty dialog. Dobrze ich rozumie, bo oni byli tacy sami jak on teraz. Też pili, bili swoje żony, uciekali przed pracą. Ale równocześnie zauważą różnicę - dla tych, co są „dwa metry pod ziemią” już za późno na zmiany, ale on wciąż może coś ze sobą zrobić. Stwierdza: „Przecież nie musi tak być”, a ta refleksja może stać się początkiem nowej drogi.
Film „Mój Manhatan” jest swoistego rodzaju terapią. Takie projekty, według twórcy filmu Dariusza Dobrowolskiego, pozwalają bezdomnym dostrzec własną tożsamość. Pomagają w odbudowaniu poczucia wartości i wiary we własne siły. To terapia także dla widza, który oglądając film, widzi nie tylko szarą, zataczającą się masę ludzką, żebrzącą na ulicach i dworcach, śpiącą w tunelach i na działkach. Zaczyna zauważać, że ta masa, o której czasem wolałby zapomnieć, składa się z ludzi, a każdy z nich to osobna, czasem bardzo dramatyczna historia.
Na pokaz filmu w gdyńskim Klubie Filmowym „Riwiera” przyszło sporo ludzi. W ciszy oglądali obraz zmagań bezdomnych z rzeczywistością.
- Tak jest naprawdę - powiedział po premierze jeden z widzów. Sam był kiedyś bezdomny. Dziś przestał pić, próbuje jakoś ułożyć sobie życie. Inny z gości stwierdził, że takie filmy powinno się także emitować w telewizji czy innych środkach masowego przekazu. Bo to przecież samo życie.
Zima 2010 r. była bardzo ciężka dla wrocławskich schronisk. Bywało, że nocowało tam 700 osób, czyli o 200 więcej niż jest miejsc. Opieka nad bezdomnymi kosztuje. Trzeba im zapewnić nie tylko miejsca do spania, ale też leki i opatrunki. Duże kwoty pochłaniają rachunki za media, np. ogrzewanie czy elektryczność. Twórca filmu, a zarazem kierownik jednego ze schronisk Dariusz Dobrowolski, opowiada o kredytach, jakie musiało zaciągnąć Towarzystwo św. Brata Alberta, aby sprostać ponadplanowym zadaniom. Nie ukrywa, że liczy na wsparcie osób, które po obejrzeniu filmu być może zdecydują się go udzielić. Dzięki temu tej zimy schroniska nie musiałyby zaciągać kolejnych pożyczek.

I został filmowcem

„Mój Manhatan” to czwarty film zrealizowany w Cinema Albert Production. Pierwszy „Sie masz Wiktor” opowiadał o wyjściu z bezdomności. Drugi był „Pielgrzym” - opowieść o pielgrzymce bezdomnego z Wadowic do Rzymu. Wędrówka zajęła mu dwa miesiące. Trzeci film „Skopani” oparty był na faktach. Opowiadał o tragicznym zdarzeniu z 2006 r., kiedy to dwaj mężczyźni bez żadnego powodu pobili bezdomnych na działkach. Jeden z zaatakowanych zmarł.
Dariusz Dobrowolski, dziś kierownik schroniska dla bezdomnych we Wrocławiu, chciał zostać filmowcem. Jego kariera w Cinema Albert Production udowadnia, że swoje marzenia można realizować wszędzie i w każdych okolicznościach.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

Choszczno: Pijany mężczyzna zaatakował księdza i kościelnego!

2026-07-15 14:29

[ TEMATY ]

ksiądz

atak

Adobe Stock

28-letni mieszkaniec powiatu choszczeńskiego zaatakował księdza. W obronie duchownego stanął kościelny. Do zdarzenia doszło przy Kościele Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Choszcznie.

Mężczyzna w stanie silnego upojenia alkoholowego podszedł do księdza, po czym bez żadnego powodu uderzył go w głowę. W obronie duchownego stanął kościelny, który został powalony na ziemię. Napastnik zadał mu kilka ciosów ręką, a gdy wstał kopnął leżącego w okolicę głowy.
CZYTAJ DALEJ

Ewangelia mówi, że mamy wyłącznie jeden czas

2026-07-16 07:08

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Karol Porwich/Niedziela

Cierpliwość Boga jest ważna, aby nikomu nie zaszkodzić przed czasem, by człowiek mógł wzrastać, dojrzewać, podejmować odpowiedzialne decyzje. Jednym słowem, aby był wolny, aby na sądzie nie szukał usprawiedliwienia swoich złych zachowań, przymusem z zewnątrz. Ważny jest również czas. Ewangelia mówi, że mamy wyłącznie jeden czas. Nie można go zatem marnować.

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”». Przedłożył im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, większe jest od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki podniebne przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach». Powiedział im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło». To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: «Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata». Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście». On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję