Reklama

Za przykładem Papieża

Witold Dudziński
Niedziela Ogólnopolska 19/2011, str. 64-65

Artur Stelmasiak
Warszawa w łączności z Watykanem

Tłumy warszawiaków, mimo zimna i padającego z przerwami deszczu, oglądały transmisję uroczystości beatyfikacyjnych Jana Pawła II z Watykanu na telebimach na pl. Piłsudskiego i przed Świątynią Opatrzności Bożej na Polach Wilanowskich

Zachęcajcie wszystkich, żeby pojechali do Rzymu na uroczystość beatyfikacji Jana Pawła II. Nic nie zastąpi tego przeżycia. Tak radosne święto prędko się nie powtórzy - mówił jeszcze niedawno do dziennikarzy arcybiskup warszawski kard. Kazimierz Nycz. Nie wszyscy jednak mogli pojechać do Rzymu. Dlatego też wiele instytucji kościelnych i miejskich połączyło siły, aby wydarzenie to można było przeżyć także w Warszawie.
W Wilanowie głównym akcentem uroczystości, oprócz transmisji z Watykanu i porannej Mszy św., było odsłonięcie wielkiego portretu Jana Pawła II, wykonanego jak mozaika ze 105 tys. zdjęć Polaków.

Przesłanie Miłosierdzia

Kilka tysięcy osób mimo chłodu i deszczu zebrało się na pl. Piłsudskiego, gdzie na dwóch telebimach można było oglądać transmisję z Watykanu. Kilkadziesiąt osób pojawiło się na placu już wczesnym rankiem. Rozpoczęli spontaniczną modlitwę. Część z nich przyniosła biało-czerwone i żółto-białe flagi.
Dzień wcześniej, w wigilię beatyfikacji, na pl. Piłsudskiego wielka rzesza wiernych zebrała się na wieczornym modlitewnym czuwaniu. Rozpoczął je ks. Bogdan Bartołd, proboszcz archikatedry św. Jana Chrzciciela. Jak podkreślił, czuwanie było wyrazem radości i wdzięczności za dar obecności Jana Pawła II, jego życia i świadectwa świętości. - Nie przez przypadek tak długo oczekiwana uroczystość beatyfikacji ma miejsce w Święto Miłosierdzia Bożego - podkreślił ks. Bartołd.
Według kapłana, dobrze pamiętamy, jak wyjątkowe znaczenie miało dla Papieża przesłanie Miłosierdzia. Dopełniło się ono w momencie jego śmierci. Bóg wezwał go do siebie 6 lat temu w wigilię Święta Bożego Miłosierdzia. - Dziś chcemy za przykładem Jana Pawła II kierować wzrok ku miłosiernemu Sercu Boga i z wdzięcznością, i zaufaniem powierzać mu wszystko to, czym żyjemy - podkreślił. Czuwanie zakończyło się ok. godz. 21.37, czyli o godzinie, w której zmarł Papież.
Już w niedzielę, po transmisji z Watykanu, warszawiacy wzięli udział we Mszy św., której przewodniczył biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej Piotr Jarecki. W homilii bp Jarecki przywołał m.in. myśl zaczerpniętą z najnowszej książki Benedykta XVI, iż „wiara jest teraźniejszością, wchodzeniem w przestrzeń Boga i zachętą do dawania świadectwa”. Jednocześnie stwierdził, że zdanie to dobrze charakteryzuje nowego błogosławionego Jana Pawła II. - Dla niego wiara była przede wszystkim teraźniejszością - zaznaczył.

Przepełnieni radością

Wcześniej bp Piotr Jarecki przewodniczył także Mszy św. przed Świątynią Opatrzności Bożej na Polach Wilanowskich, gdzie oczekiwano na rozpoczęcie transmisji z Watykanu. - Nasze serca są przepełnione wielką radością, której nie zmieni nawet deszcz i chłód - powiedział w homilii.
Nawiązując do uroczystości w Watykanie i świętości Jana Pawła II, biskup przypomniał, że Papież realizował całym swoim życiem podstawowe powołanie każdego człowieka - do bycia świętym. - W każdym czynie, słowie, a także w cierpieniu uobecniał nam Chrystusa - powiedział bp Jarecki. - Proszę, by ta beatyfikacja była dla nas punktem zwrotnym - apelował, przypominając nauczanie Jana Pawła II, że tylko Chrystus ma klucz do serca każdego człowieka.
Po zakończeniu transmisji uroczystości beatyfikacyjnej z Watykanu na frontonie Świątyni Opatrzności Bożej został odsłonięty wielki portret Jana Pawła II. Wydrukowany na siatce szerokości 50 m i wysokości 26 m składa się z ponad 105 tys. nadesłanych fotografii Polaków z kraju i z zagranicy.
To największy na świecie portret beatyfikacyjny Papieża. Jest dokładną kopią obrazu, do którego wzorem była fotografia wykonana przez Grzegorza Gałązkę, gdy Ojciec Święty miał 69 lat. Pozostanie na świątyni co najmniej do końca października. - Wierzę, że osoby, które przesłały swoje zdjęcia na potrzeby stworzenia tego portretu, pragną żyć tak jak Jan Paweł II - powiedział bp Jarecki.

Reklama

Miłość to wyjaśniła

Na warszawiaków, którzy przyjechali do Świątyni Opatrzności Bożej z dziećmi, czekało wiele atrakcji, m.in. specjalna ciuchcia papieska. Przed świątynią była też replika samochodu, którym poruszał się Jan Paweł II podczas pielgrzymki w 1979 r. Samochód dla Papieża wykonano, wykorzystując podwozie stara 660. Po pielgrzymce został rozebrany. Zrekonstruowano go w 2002 r. Tuż po zakończeniu transmisji beatyfikacji z Watykanu papamobile wyruszył z pl. Piłsudskiego do Wilanowa, wystrojony biało-żółtymi kwiatami, łącząc niejako te dwa miejsca.
- Przyjść tutaj to mój obowiązek - mówiła reporterom starsza pani z Warszawy. - Gdy Papież odprawiał Mszę św. w 1979 r., stałam pod Zachętą, bo nie dało się podejść bliżej. Dlatego dzisiaj przyszłam z córkami już skoro świt.
Przy świątyni rozstawiono „namiot spotkania”, a w nim zaprezentowano wystawę poświęconą świętości Jana Pawła II - 10 powodów, dla których Papież jest święty. Celem wystawy jest m.in. trwanie w postawie czynnego dziękczynienia za beatyfikację Jana Pawła II.
Na koniec warszawskich uroczystości, wieczorem, odbył się na pl. Piłsudskiego koncert „Miłość mi wszystko wyjaśniła”. Muzykę do tekstów Karola Wojtyły skomponował Joachim Mencel - jazzman, kompozytor i pianista. Wystąpili muzycy, głównie jazzowi, z różnych stron świata.

* * *

Imam Mahmud Taha Żuk

Choć jestem muzułmaninem, to uważam Jana Pawła II za największego Polaka w historii naszego narodu. Dlatego też przyszedłem przeżyć jego beatyfikację wspólnie z innymi rodakami. Po raz pierwszy spotkałem się z Ojcem Świętym podczas nabożeństwa ekumenicznego w 1983 r. Od tamtego czasu brałem udział w wielu jego pielgrzymkach do ojczyzny.
Uważam, że zrobił on bardzo wiele dla dialogu ekumenicznego, międzyreligijnego i pokoju na świecie. Dla mnie jako muzułmanina był on też nauczycielem. Wszyscy powinniśmy od niego uczyć się, jak wiara może przenikać życie. Jan Paweł II wiele uczynił również dla naszej ojczyzny. Uważam, że silny Kościół katolicki służy naszej jedności narodowej. Dlatego też każdemu Polakowi - również innych wyznań i religii - powinno zależeć na sile Kościoła, bo służy on silnej Polsce.

S. Bogumiła, orionistka

Trudno być w domu w takiej chwili. Przyszłam, by razem z innymi połączyć się duchowo z Papieżem. Poczucie wspólnoty jest dla mnie bardzo ważnym aspektem wiary. Miałam szczęście wielokrotnie uczestniczyć we Mszach św. celebrowanych przez Ojca Świętego. Byłam też na prywatnym spotkaniu z Janem Pawłem II. Za każdym razem odczuwałam siłę wspólnoty, której on był przewodnikiem.
Od dawna jestem przekonana o jego świętości. Dlatego też dzień beatyfikacji jest dniem radości. W ostatnich miesiącach wspólnie z siostrami modlimy się za wstawiennictwem Jana Pawła II w intencji osoby, która zapadła w śpiączkę. Ta pani wybudziła się już i wraca do zdrowia. To pokazuje, że Papież jest bardzo skutecznym świętym i warto wspominać go w swoich modlitwach.

Roman Osmyk

Choć kiepska pogoda zachęcała raczej do pozostania w domu, to jednak trudno byłoby mi ten dzień spędzić w ciepłych kapciach przed telewizorem. Urodziłem się w 1981 r. w Opolu. Nie miałem okazji spotkać osobiście Jana Pawła II. Teraz więc nadrabiam te zaległości. Uważam, że jestem mu to winny, bo był moim wielkim rodakiem, papieżem, a przede wszystkim świętym człowiekiem.

Dorota Szwejser

Janowi Pawłowi II zawdzięczam bardzo wiele. Od 10 lat jestem w neokatechumenacie. Myślę, że dzięki Ojcu Świętemu moja wiara i moje życie jest takie, a nie inne. On i jego nauczanie są dla mnie drogowskazami. Modliłam się o tę beatyfikację i mam nadzieję, że dożyję również jego kanonizacji.
Przyszłam na transmisję beatyfikacji, aby razem z innymi wiernymi dziękować za dar wyniesienia go na ołtarze. Gdybym została w domu przed telewizorem, siedziałabym z kawą w ręku, a tu muszę stać na deszczu. To wymaga pewnego wysiłku, a przecież cała nasza wiara ma być wysiłkiem. To jest mój świadomy wybór. Jan Paweł II również zmagał się z wieloma trudnościami i nigdy nie narzekał.

Zebrał Artur Stelmasiak

Reklama

Z potrzeby serca – kult ks. Jerzego Popiełuszki w liczbach

2019-10-18 11:50

ar, aw / Warszawa (KAI)

Od 1984 roku grób księdza Jerzego Popiełuszki odwiedziło blisko 23 mln. osób, natomiast muzeum Męczennika, znajdujące się przy parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu zwiedziło ok. 65 tysięcy osób. Relikwie w ponad tysiącu miejsc na świecie, dziesiątki ulic i pomników... W sobotę 19 października przypada 35. rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, duchownego, który przyciąga ludzi z całego świata – wierzących i niewierzących

Rycerze Kolumba

Ośrodek Dokumentacji Życia i Kultu bł. ks. Jerzego Popiełuszki, powołany przez kard. Kazimierza Nycza na wiosnę 2011 r., rok po beatyfikacji, pieczołowicie odnotowuje wszelkie przejawy czci skromnego duszpasterza ludzi pracy, zamordowanego przez funkcjonariuszy SB 19 października 1984 r. Na pytanie, dlaczego ludzie tu wciąż przychodzą, odpowiadają: Z potrzeby serca.

Wystarczy choć krótko być przy grobie ks. Jerzego w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu żeby zauważyć nieustający potok wiernych, którzy tu przychodzą. W grupach, całymi rodzinami lub indywidualnie, nieraz na kilka minut, żeby pomodlić się w godzinach porannych, by pobiec później do swych codziennych zajęć. Jak podaje Paweł Kęska, specjalista ds. projektów rozwoju Muzeum, Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu oraz Sanktuarium, Błogosławionego Ks. Jerzego Popiełuszki, od 1984 roku grób księdza Jerzego Popiełuszki odwiedziło blisko 23 mln. osób. Nie sposób policzyć nawiedzeń indywidualnych, więc z pewnością liczba ta jest znacznie wyższa.

Łatwiej natomiast ustalić liczbę osób, które w tym roku obejrzały ekspozycję w muzeum, poświęconą ks. Popiełuszce – jest ich ok. 65 tysięcy. Zwiedzający wpisują się do Księgi Pamiątkowej, w której dzielą się wrażeniami i prośbami. Jest wśród nich wiele wpisów, dotyczących spraw społecznych i narodowych. To naturalne – kapłan, który nawoływał do stosowania zasad sprawiedliwości społecznej, upominał się o pokrzywdzonych przez władze komunistycznego reżimu, zwłaszcza robotników z Huty Warszawa, ale przestrzegał też przed pokusą nienawiści i apelował, by zło zwyciężać dobrem, w naturalny sposób stał się orędownikiem trudnych spraw narodu i ojczyzny. Wielu zwiedzających nie kryje wzruszenia i emocji, związanych z obejrzeniem ekspozycji.

Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych abp Angelo Amato, który był legatem papieskim na uroczystości beatyfikacyjne, wyznał w homilii 6 czerwca 2010 r.: “Kilkakrotnie miałem okazję odwiedzić w Warszawie muzeum poświęcone naszemu Błogosławionemu męczennikowi księdzu Jerzemu Popiełuszce. Za każdym razem wzruszenie było tak wielkie, że prowadziło do łez. Potwornie zeszpecona twarz tego łagodnego kapłana była podobna do ubiczowanego i upokorzonego oblicza ukrzyżowanego Chrystusa, które utraciło piękność i godność”.

Wiadomo też, że relikwie błogosławionego trafiły do około 1050 miejsc na całej kuli ziemskiej. Stało się to możliwe po ekshumacji ciała ks. Jerzego, która została przeprowadzona w ramach procesu beatyfikacyjnego. Ponad 700 relikwii trafiło wówczas do kościołów w Polsce, około 300 nie tylko do Europy, Ukrainy, Austrii, Włoch, ale w najbardziej oddalone od Polski zakątki świata – na Filipiny, do Australii, Beninu. Ksiądz Jerzy przemawia więc językiem uniwersalnym.

Każdego 19. dnia miesiąca przy relikwiach błogosławionego w kościele św. Stanisława Kostki odprawiana jest Msza św. z prośbami za wstawiennictwem ks. Jerzego i podziękowaniami za otrzymane łaski. Księga wpisów odnotowuje część podziękowań za otrzymane łaski za wstawiennictwem ks. Jerzego. Większość podziękowań dotyczy zwyczajnych spraw, np. otrzymania pracy, wiele jest świadectw o wyjściu z uzależnień czy porzuceniu planów o rozwodzie. Jednak są tu opisane wydarzenia nadzwyczajne, na przykład niewyjaśnione z punktu widzenia medycyny uzdrowienia. Nie zostały one szczegółowo zbadane, jednak osoby dające świadectwo nie mają wątpliwości, że zawdzięczają uzdrowienie swoje lub bliskich ks. Popiełuszce.

Do kościoła św. Stanisława Kostki i grobu ks. Jerzego nieprzerwanie przychodzą także jego przyjaciele i współpracownicy – gromadził ich za życia, gromadzi i po śmierci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski o in vitro: nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone

2019-10-18 20:52

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

- Problem jest bardzo złożony z punktu widzenia etycznego i moralnego. Podejście czysto techniczne do spraw związanych z tajemnicą życia jest upraszczające, a wiąże się z naszą odpowiedzialnością za życie drugiego człowieka - mówił abp Marek Jędraszewski podczas comiesięcznych „Dialogów”, które w październiku odbyły się w krakowskiej Bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa w Krakowie. Tematem spotkania było: „In vitro – dlaczego nie wolno, skoro żyją ludzie, którzy się tak poczęli?”.

Adam Bujak/Archidiecezja Krakowska

Metropolita w wygłoszonej na początku katechezie zaznaczył, że omawiane zagadnienie jest niezwykle trudne. Księga Rodzaju mówi, że człowiek został stworzony na Boży obraz i podobieństwo, a fakt posiadania potomstwa jest błogosławieństwem i szczęściem. Nawiązał do płaszowskiego Sanktuarium Matki Bożej Błogosławionego Macierzyństwa, dodając, że powstało ono z niezwykle istotnego powodu. - Ludzie przybywają tam i modlą się o łaskę posiadania dzieci. Są przypadki, że dziecko staje się szczęściem małżonków, często po wielu latach oczekiwania – mówił abp Jędraszewski.

Hierarcha podkreślił, że metoda in vitro wiąże się z brutalną ingerencją w organizm kobiety i selekcją embrionów. - Pojawia się poważny problem etyczno-moralny. Co zrobić z tymi poczętymi dziećmi? Zamrozić? Jak długo mogą one w tym stanie istnieć? Czy po jakimś czasie będzie można ponownie z tego embrionu skorzystać, wszczepiając je w łono tej samej kobiety? – stawiał pytania abp Jędraszewski i zwracał uwagę, że zdrowie dzieci poczętych metodą in vitro jest dużo bardziej zagrożone niż poczętych naturalnie. Hierarcha wspomniał także o istnieniu syndromu „po in vitro”, gdy osoby poczęte tą metodą stawiają sobie pytania o swoje rodzeństwo, które zostało poczęte, a nie urodziło się.

Metropolita zaznaczył, że z punktu widzenia nauki Kościoła, metoda in vitro jest niezgodna z moralnością katolicką, ale człowiek, który dzięki niej się urodził zasługuje na pełny szacunek.

- Możliwości techniczne, jakie związane są z rozwojem współczesnej medycyny, pozwalają na to, żeby mogły począć się dzieci metodą in vitro, ale tutaj chciałbym wrócić do podstawowej zasady, o której wielokrotnie mówił Jan Paweł II spotykając się z naukowcami: - Nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest moralnie dozwolone – mówił abp Jędraszewski odwołując się do podstawowej zasady, o której wielokrotnie wspominał Jan Paweł II spotykając się z naukowcami. - Niewątpliwie, rozwój techniki i jej najrozmaitszych przejawów wskazuje na potęgę człowieka. Nie znaczy to, że mając takie możliwości, może on ze wszystkich godnie korzystać lub wykorzystywać je do swoich celów – podkreślał metropolita krakowski.

W drugiej części „Dialogów” abp Jędraszewski odpowiadał na pytania nadesłane drogą mailową. Odnosząc się do problemu niespełnionego pragnienia macierzyństwa Arcybiskup odwołał się do koncepcji człowieka kard. Karola Wojtyły, przedstawionej w książce „Osoba i czyn”, wg której człowiek spełnia się przez swoje dobre czyny. Człowieka od zwierząt odróżnia fakt, że jest istotą wolną – „mogę coś, ale nie muszę – nie jestem zdeterminowany, mogę wybierać”. - Wolność jest autentyczna, kiedy wybieram to, co jest moralnie dobre – cytował kard. Wojtyłę abp Jędraszewski podkreślając, że autentyczna wolność polega na podporządkowaniu się prawdzie, co z kolei realizuje się poprzez podporządkowanie właściwie ukształtowanemu sumieniu. - Wielkość człowieka polega na tym, że idzie za głosem swojego sumienia – zwracał uwagę metropolita krakowski.

Za kard. Wojtyłą abp Jędraszewski zwrócił uwagę na trzy ludzkie popędy – seksualny, samozachowawczy i rozrodczy. - Chodzi o to, żeby te dynamizmy nie działały w nas w sposób ślepy, czysto instynktowny, ale żeby były podporządkowane sumieniu i temu, co ono podpowiada, jak te popędy wykorzystać (…). Chodzi o to, żeby tym dynamizmom tkwiącym w naszej cielesności nadać jakąś wyższą, prawdziwie ludzką treść” – mówił hierarcha i dodawał, że naturalne pragnienie do bycia rodzicem – matką i ojcem – jest absolutnie zrozumiałe, ale można je ukierunkować np. w stronę adopcji.

- Szczęście jest darem, a nie prawem – mówiła pani Maria, która zabrała głos jako pierwsza w części pytań na żywo. Odnosząc się do sytuacji małżonków, którzy zmagają się z problemem niepłodności zwróciła uwagę, że „to, że my w czymś nie widzimy sensu, nie znaczy, że to sensu nie ma, bo każdemu zdarzeniu sensu nadaje Pan Bóg”. - To, że każdy z nas chce być szczęśliwy, to jest oczywiste. Ale prawdą jest także i to, że za wszelką ceną do szczęścia nie można dążyć. Zawsze trzeba zapytać, czy to, co jawi mi się jako szczęście, a wcale nie jest pewne, że szczęściem będzie, nie jest równocześnie powodem krzywdy dla drugiego człowieka. Na pewno nie wolno nam krzywdzić drugiego człowieka, bo to wynika z przykazania miłości – komentował abp Jędraszewski

Na pytanie o tzw. adopcję prenatalną, czyli możliwość przyjmowania zarodków przechowywanych w bankach embrionów abp Jędraszewski przyznał, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi i że nie dają jej też współczesne dyskusje teologiczne.

Co powiedzieć ludziom, którzy zreflektowali się, że obok ich narodzonego dziecka są jeszcze inne, które zmarły w trakcie procedury in vitro, albo są jeszcze zamrożone? – pytała pani Weronika. - Otworzyć się na Boże miłosierdzie. Umieć nazwać zło, które się stało złem i za nie żałować – odpowiadał abp Jędraszewski i radził, aby tacy rodzice stawali się świadkami własnych doświadczeń, mówili o tym problemie, przestrzegali przed nim innych i bronili dla ich dobra. Metropolita apelował, aby stawać przy takich osobach, okazywać im szacunek, modlić się z nimi, ale nie mówić, że to nie jest problem. - Kłamstwo nigdy nie wyzwala.

Prawda wyzwala. I to nie prawda abstrakcyjna, ale prawda, którą jest Chrystus. On wyzwala. On mówi: nie grzesz więcej, nie wracaj do tego grzechu, pomagaj innym, bądź solidarny w dobrym – podkreślał hierarcha. Abp Jędraszewski zaznaczył także, że mówienie o tym, iż in vitro jest metodą leczenia niepłodności to kłamstwo. - To jakby bajpas – obchodzi się problem możliwości poczęcia w sposób sztuczny, techniczny (…). Niepłodność pozostaje – podkreślał hierarcha zwracając uwagę na sposób leczenia niepłodności, który jest ciągle mało popularny, a niebudzący zastrzeżeń moralnych i zgodny z naturą człowieka, czyli naprotechnologię.

Dziś medycyna nie dysponuje możliwością przygotowania w czasie procedury in vitro tylko jednego zarodka, bez „produkcji” nadliczbowych embrionów. Ale nie można wykluczyć, że kiedyś tak się stanie. Jakich argumentów używać wówczas? – padło kolejne pytanie. - Chrześcijaństwo zawsze będzie musiało mówić to, co zostało wyrażone także w encyklice Humanae vitae jako przejaw głębokiego namysłu nad prawdą o człowieku wynikającą z objawienia i z tradycji, że życie małżeńskie jest błogosławione przez Boga, a to zakłada, że Pan Bóg błogosławi ludzkiej miłości kobiety i mężczyzny i błogosławi potomstwu, które jest owocem tej miłości. Kto to przyjmie – przyjmie, kto odrzuci – odrzuci. Ale chrześcijanie muszą być gotowi, aby tej prawdy bronić jednoznacznie, do końca – odpowiadał abp Jędraszewski.

Na pytanie br. Augustyna o wskazówki dla duszpasterzy, którzy spotykają się z osobami poczętymi in vitro, albo rodzicami, którzy zdecydowali się na tę metodę abp Jędraszewski odwołał się do nauczania Jana Pawła II. Praktycznie we wszystkich papieskich dokumentach i wystąpieniach widoczny jest ten sam schemat: Pan Bóg, godność osoby ludzkiej, rodzina, naród. Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że jeśli Pan Bóg jest fundamentem, to człowiek w Nim odnajduje fundament swojej osobistej godności i chce żyć tak, aby zasłużyć na Jego błogosławieństwo w życiu małżeńskim i rodzinnym. A dzięki temu na koniec tworzy się zdrowy naród. - Ale jeśli pęka fundament, to wszystko inne zaczyna tracić swój sens, zaczyna się chaos i nieszczęścia – mówił hierarcha i dodawał, że różnego rodzaju nakazy i zakazy stawiane przez Pana Boga nie są po to, aby pokazał swoją władzę wobec nas, ale są wyrazem Jego ojcowskiej miłości. - To wszystko jest dla naszego dobra, byśmy byli - na miarę możliwości życia w tym świecie – szczęśliwymi – zakończył abp Jędraszewski.

„Dialogi” to cykl tematycznych spotkań abp. Marka Jędraszewskiego z wiernymi, ale także ze wszystkimi zainteresowanymi. To okazja do rozwiania wątpliwości i lepszego poznania Kościoła oraz jego Pasterza. Spotkania rozpoczynają się od sondy ulicznej na wybrany w danym miesiącu temat, a następnie metropolita odpowiada na pytania – zarówno te, które zostały wcześniej nadesłane i te, które zadawane są na bieżąco. 14 listopada o godz. 20.15 w Kolegiacie św. Anny w Krakowie odbędą się kolejne „Dialogi” na temat: „Piękno seksualności. Porozmawiajmy o wielkim darze”. Szczegóły na stronie dialogi.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem