Reklama

Zaradzić polskiej biedzie

Z Grzegorzem Biereckim - prezesem Krajowej SKOK, kandydatem na senatora - rozmawia ks. inf. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 40/2011, str. 34-35


Prezes Grzegorz Bierecki kandyduje z listy PiS do Senatu RP z powiatów: bialskiego, parczewskiego, radzyńskiego oraz miasta na prawach powiatu: Biała Podlaska

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Proszę powiedzieć, czym różni się bank od spółdzielni oszczędnościowej?

GRZEGORZ BIERECKI: - Różnica jest fundamentalna. Polega ona na celu gospodarowania. Można robić to samo, ale jeśli się to robi w innym celu, wówczas są to zupełnie różne rzeczy. Banki są organizacjami o charakterze komercyjnym, instytucjami nastawionymi na zysk. Celem gospodarowania jest maksymalizacja zysku dla właścicieli. Stąd wynika relacja między bankiem a klientem. Jakkolwiek nie byłaby ona realizowana, zawsze w pierwszej kolejności korzyść musi być zapewniona właścicielowi banku. Spółdzielcze Kasy powstają po to, aby dostarczać swoim członkom dobre usługi na jak najlepszych warunkach. Stąd też członkowie, którzy są jedynymi właścicielami spółdzielni i to oni decydują o jej polityce gospodarczej, są wybierani do władz spółdzielni. Członkowie Kasy prowadzą przedsiębiorstwo w taki sposób, aby zapewnić sobie jak największe korzyści. Te korzyści pobierają jako właściciele i klienci jednocześnie w formie wyżej oprocentowanych depozytów czy tańszego i łatwiej dostępnego kredytu. Kasa ma zapewnić jak najlepsze usługi dla swoich członków. Ta różnica jest niewątpliwą przyczyną sukcesu SKOK-ów. Kasy dobrze się rozwijają, ponieważ prowadzą tanią bankowość.

- Spółdzielczość Franciszka Stefczyka była przed laty remedium na lichwę galicyjską. Czy dzisiaj nie jest podobnie, tyle że lichwiarstwem zajmują się i inni?

- Spółdzielczość, czyli samoorganizowanie się ludzi, zawsze miała na celu przysporzenie korzyści tak całej wspólnocie, jak i poszczególnym jej członkom. Takie działanie nie było i nie jest procesem ani szybkim, ani łatwym. To mozolna praca, której owoce zbiera się dopiero po latach. Takie były początki Kas, które rozpoczynały działalność, dysponując jedynie wkładami przystępujących do nich członków. Siłą rzeczy pierwsze pożyczki były niewielkie, ale zawsze uzależnione od zdolności kredytowej człowieka, a zatem - udzielane w sposób odpowiedzialny. Lichwiarze natomiast od zarania dziejów oferowali - i czynią tak nadal - natychmiastowe korzyści, kuszą ułatwieniami, bywa, że przynoszą pieniądze do domu petenta… Opamiętanie pożyczkobiorcy przychodzi wtedy, gdy zorientuje się, ile naprawdę kosztowała go pożyczka beztrosko zaciągnięta u lichwiarza. W działalność lichwiarską w Polsce zaangażowane są zagraniczne grupy finansowe, co dodatkowo niebezpiecznie zwiększa skalę zagrożenia społecznego i gospodarczego Polski. Dzieje się tak za przyzwoleniem polskiego rządu, który jest silnie związany ze światem finansów. We Francji za uprawianie lichwy idzie się do więzienia.

- Światowy kryzys pokazał, że cnota oszczędności została wyparta przez rozbujały konsumpcjonizm. Czego społeczeństwa Zachodu mogłyby uczyć się od polskich spółdzielców?

- Siedmiu cnotom odpowiada siedem grzechów. Konsumpcjonizm jest grzechem. Grzech ze swej natury jest przyjemny - gdyby było inaczej, ludzie by nie grzeszyli. Dramatyczne są za to konsekwencje grzechu - w tym przypadku kryzys, spowodowany przez konsumpcjonizm. Najgorszy zaś efekt owej sytuacji jest taki, że za utracjuszostwo i pazerność niektórych płacić będą wszyscy. Świat trwa dzięki cnotom, a nie grzechom. Kas Kredytowych w żadnym ze 100 krajów świata, w których one działają, kryzys nie poturbował.
Dwadzieścia lat temu to my uczyliśmy się od Amerykanów oraz Irlandczyków - ograniczę się do dziedziny, która jest mi najbliższa. Obecnie z naszych doświadczeń korzystają inni, również Amerykanie. Kasy z amerykańskiego stanu Iowa zamierzają wprowadzić kontrolowanie kosztów i poprawę efektywności wzorem grupy 9 polskich Kas Stefczyka, które taki program wdrożyły w 2010 r. Lapidarnie tę sytuację ujął podczas styczniowej wizyty w Polsce Brian Branch, prezes Światowej Rady Związków Kredytowych, który powiedział, że obecnie cykl budowy Kas zatoczył pełne koło i teraz to oni, Amerykanie, podglądają nas i słuchają naszych sugestii.

- Jaką ofertę SKOK-i mają dla najbiedniejszych mieszkańców, m.in. dla tzw. ściany wschodniej?

- Kasy dopasowują ofertę do potrzeb swoich członków - współwłaścicieli: mają zarówno cały szereg łatwych i szybkich pożyczek dla osób fizycznych, jak i rachunki dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Wspierają również lokalne inicjatywy i domy dziecka. SKOK Wołomin np. ma w swojej ofercie pożyczkę dla mniej zarabiających, która udzielana jest bez poręczyciela do wysokości 3 tys. zł, przy czym ubiegający się o nią rencista musi legitymować się dochodem w wysokości 430 zł, osoba pracująca zaś - 680 zł. Praktycznie we wszystkich Kasach koszty pożyczki są uzależnione od okresu przynależności do Kasy, zgodnie z zasadą: im dłuższe członkostwo, tym niższe koszty pożyczki. SKOK im. Zygmunta Chmielewskiego oferuje rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy oprocentowany w wysokości 4 proc. w skali roku. Zbliżone oprocentowanie banki oferują na lokacie 12-miesięcznej. Kasy starają się, żeby jak najwięcej pieniędzy zostało w kieszeniach Polaków, co jest szczególnie ważne na tzw. ścianie wschodniej, gdzie liczy się każdy grosz.

- Będzie Pan startował w najbliższych wyborach parlamentarnych na senatora w Białej Podlaskiej. Co w Senacie chce zdziałać finansista?

- Proszę spojrzeć na stan polskich finansów publicznych, na stabilność i kondycję polskiej gospodarki, a w tym kontekście na kondycję polskich gospodarstw domowych. W dobie kryzysu należy jednoznacznie wskazać, że dominacja kapitału zagranicznego w sektorze finansowym w Polsce zagraża dzisiaj bezpieczeństwu ekonomicznemu zarówno naszego państwa, jak i wszystkich Polaków. Uważam, że nadszedł taki moment, w którym trzeba jeszcze bardziej zaangażować się w służbę publiczną. Polski dług powinien być w posiadaniu polskich obywateli i właśnie w ich portfelach powinny być polskie obligacje. Należy unarodowić polski dług, co jest moim pomysłem zgłoszonym w debacie. Do tej pory jednak nikt związany z rządem nie wyraził tu jakiegokolwiek zainteresowania, bo ten pomysł narusza interesy rządzących grup finansowych. Stworzyłem w Polsce Kasy Kredytowe bez jednej państwowej złotówki. Mam 20-letnie doświadczenie związane z rynkiem finansowym w Polsce. Od 11 lat jestem członkiem Światowej Rady Związków Kredytowych (WOCCU), a więc jednej z największych organizacji finansowych 100 krajów z aktywami ponad 1,5 bln dolarów. W tej organizacji przez 6 lat przewodniczę Komitetowi ds. Regulacji i Legislacji. Opiniuję projekty zmian przepisów dla najważniejszych na świecie organizacji, takich jak Komitet Bazylejski Nadzoru Bankowego, Komisja i Parlament Europejski czy Grupa G20. Znam dobrze regulacje rynków finansowych i wiem, jakich regulacji w Polsce nie ma i jakie są celowo zepsute oraz kto z tych braków i psucia czerpie wielomiliardowe korzyści. Tymczasem mamy w Polsce prawie 2 mln osób wykluczonych społecznie, którym z powodu trudności ze spłatą swoich zobowiązań miała pomóc ustawa o upadłości konsumenckiej. Ustawa działa od 2 lat, miała dać szansę na ogłoszenie upadłości i wyjście z dramatycznych sytuacji, a skorzystało z niej… tylko kilkanaście osób. Chcę służyć w Senacie moją wiedzą i doświadczeniem po to, żeby Polska stała się państwem praworządnym. Państwem, które staje po stronie obywatela, a nie biznesu. Nie tak dawno zdesperowany rolnik, któremu huragan zniszczył uprawy, zadał pytanie Donaldowi Tuskowi: „Panie premierze, jak żyć?”. Obowiązkiem ludzi, którzy ubiegają się o stanowiska publiczne, jest służyć radą i pomocą. Przecież gdyby w Polsce istniały małe towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych, zrzeszające rolników i wzorem innych krajów korzystające z pośredniego wsparcia publicznego, uniknęlibyśmy tak dramatycznych sytuacji. Będę działał w celu jak najszybszego stworzenia tego typu wzajemnych ubezpieczeń. Myślę, że tym się różnię od innych kandydatów, że dzięki mojemu doświadczeniu oprócz diagnozy sytuacji, która często sprowadza się do określenia, że jest źle, mam wiedzę i doświadczenie, w oparciu o które formułuję konkretne propozycje rozwiązań. Wiem, co i jak zrobić, żeby ludziom ułatwić i tak niełatwe przecież życie we współczesnym świecie.

- Jakie ma Pan rady dla naszych Czytelników na trudne czasy?

- Moja rada to roztropnie wybierać. Dokonywać mądrych i przemyślanych wyborów w każdej sprawie, kierować się rozsądkiem i trzeźwym umysłem. „Oszczędnością i pracą ludzie się bogacą”. Od wieków nie ma mądrzejszej rady. Kryzysy udowadniają, że tylko takie tradycyjne podejście sprawdza się w życiu. Rodziny powinny trzymać się razem, wzajemnie sobie pomagać. Wtedy łatwiej przetrwać trudne czasy. Bo kryzys zawsze narusza więzy rodzinne, ale w interesie ekonomicznym wszystkich jest trwałość rodziny. Radzę zawsze mądrze wybierać, decydując każdego dnia, co kupić, w co zainwestować. Fantastyczne propozycje szybkich zarobków zwykle okazują się oszustwem. A oszustów zawsze jest więcej w czasie kryzysu. Trzeba się od nich opędzać jak od much.

- Jest Pan pierwszym wiceprzewodniczącym Światowej Rady Związków Kredytowych - to stanowisko ważne i wiele znaczące. Wiąże się z uznaniem Pana kompetencji w obszarach międzynarodowych. Czy Pana kompetencje z tego obszaru będą wykorzystane w pracy w Senacie?

- Reprezentanci 188 mln członków Kas, powierzając mi to jedno z ważniejszych w świecie finansów stanowisko, uznali, iż mam wystarczające kompetencje, zwłaszcza że polskie Kasy są powszechnie uważane za wzór instytucji spółdzielczo-finansowej. O tym zaś, czy moje kompetencje, o których rozmawialiśmy w tym wywiadzie, okażą się wystarczające do zostania senatorem RP, zadecydują polscy wyborcy.

To my, ludzie, wyrzuciliśmy Boga z Europy

2019-12-04 07:07

Z kard. Robertem Sarahem, prefektem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, rozmawia ks. Jarosław Grabowski, redaktor naczelny „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 10-12

Czy kryzys wiary dotarł już do Polski?
Czy doświadczamy go także w Kościele katolickim?
Dlaczego Europa odrzuca chrześcijańskie korzenie?

Ks. Jarosław Grabowski: – Wasza Eminencjo, coraz częściej da się słyszeć głosy o duchowym upadku Europy. Dlaczego Europejczycy odwracają się od wiary?

Kard. Robert Sarah: – Myślę, że przyczyną tego duchowego upadku Zachodu jest obojętność. Ludzie mówią: Bóg jest albo Go nie ma, to mnie nie interesuje. Wyrzuca się Go z życia społecznego – Boga nie ma w polityce, w ekonomii, w ludzkiej codzienności. Można też zaobserwować zjawisko humanizacji liturgii. Ludzie celebrują samych siebie: swoje działania, osiągnięcia, więzi, które ich łączą. Wymyślili swoją własną liturgię, w której nie ma już przestrzeni dla Boga, bo centralne miejsce zajmuje człowiek. Bóg przestał być potrzebny. Nietzsche powiedział: „Bóg umarł”. To my, ludzie, zabiliśmy Boga! Zabijając jednak Boga, zabijamy człowieka, co można zauważyć choćby w braku poszanowania dla życia poczętego. Aborcja, wojny – to wszystko istnieje, bo ludzie zapomnieli o Bogu. A przecież jesteśmy z Nim nierozerwalnie związani, bo to On nas stworzył na swój obraz. W Europie nastąpił kryzys antropologiczny. Nie ma już znaczenia, czy jest się chrześcijaninem, buddystą, muzułmaninem czy ateistą – wszyscy są równi, więc po co się angażować? Porzuciliśmy też modlitwę. Niedzielna Msza św., dotąd w powszechnym rozumieniu bezwzględnie obowiązkowa, zaczęła być traktowana jako coś dobrowolnego... Francuski pisarz Georges Bernanos powiedział, że Bóg oddala się od naszych serc dlatego, że to my się dechrystianizujemy, że świat nie przyjął Chrystusa. A zatem to my porzuciliśmy naszą chrześcijańskość. W świecie polityki oficjalnie odrzuciliśmy swoje chrześcijańskie korzenie. To my, ludzie, wyrzuciliśmy Boga z Europy.

– Wszystko to opiera się na braku więzi z Bogiem. Aby jednak powrócić do tej więzi, potrzeba wiary przekazywanej przez rodziców, przynależności do wspólnot formacyjnych...

o. Waldemar Pastusiak
Kard Sarah z ks. Jarosławem Grabowskim

– Trzeba odnaleźć wiarę jako dar Boga i otworzyć nasze serce na ten dar. Odpowiedzialni są za to rodzice, którzy mają za zadanie komunikować dzieciom swoją wiarę. Mają żyć wiarą w rodzinie, dawać przykład w modlitwie – dlatego że ona jest znakiem tego, kto wierzy. Odpowiedzialni jesteśmy także my, kapłani. Mamy komunikować prawdziwą wiarę, a nie nasze opinie. Mamy nauczać wiary. Z szacunkiem traktować Komunię św., z godnością celebrować Mszę św. Jeśli zabraknie takiego podejścia, zniszczymy wiarę ludu. „Lex orandi, lex credendi” – norma modlitwy jest normą wiary. Niszcząc liturgię, niszczymy wiarę! Prawdziwy kryzys, upadek duchowy ma swój początek w zachowaniu kapłanów, którzy nie celebrują Mszy św. Za tym idzie przemiana społeczna, kulturowa. Ludzie zaczynają wyrażać pogląd, że wiara jest sprawą prywatną, dlatego trzeba Boga wyrzucić z przestrzeni publicznej. A zatem musimy ponownie zamanifestować wiarę, musimy katechizować. Od dłuższego czasu w wielu krajach dzieci i młodzież na katechezie niczego się nie uczą, zamiast tego wykonują rysunki. Porzuciliśmy to, co stanowi istotę, a co powinno być przekazywane, nauczane od dziecka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka

2019-12-06 19:20

bgk / Łubowo (KAI)

„Święty Mikołaj staje przed nami jako świadek ludzkiej dobroci i miłosierdzia. Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka i jego serca” – mówił dziś w Łubowie Prymas Polski abp Wojciech Polak.

Episkopat.pl

Metropolita gnieźnieński przewodniczył w miejscowym, zabytkowym kościele pw. św. Mikołaja uroczystościom odpustowym ku czci patrona. Przypominając w homilii najbardziej znany obraz skromnego biskupa Miry – zapożyczony i zniekształcony przez popkulturę – podkreślił, że historyczny biskup Mikołaj „nie potrzebował reklamy dla uczynków miłości”.

„Nie tylko się z nimi nie obnosił, ale wręcz je ukrywał, by nie czynić niczego na pokaz – mówił abp Polak dodając za papieżem Franciszkiem, że choć miłosierdzie ma oczy, by widzieć, uszy, by słyszeć i ręce, by konkretnie pomagać, samo często pozostaje w ukryciu.

„Pragnie bowiem uszanować człowieka i jego godność” – podkreślił Prymas wskazując dalej, że uczynki miłosierdzia to nie tylko te mające materialny wymiar. Uczynkiem miłosierdzia jest modlitwa za żywych i umarłych. Jest nim niesienie pokoju tam, gdzie go brakuje, co w naszych czasach jest coraz pilniejszych wezwaniem. Uczynkiem miłosierdzia – i to tym najbardziej czytelnym – jest także troska o chorych i cierpiących.

„Uśmiech, trochę czułości, uścisk dłoni, to proste gesty, ale bardzo ważne dla ludzi chorych, którzy tak często czują się pozostawieni samymi sobie” – mówił za papieżem Franciszkiem abp Polak dodając, że świadkiem takiej właśnie ludzkiej dobroci i chrześcijańskiej miłości jest właśnie św. Mikołaj.

„Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe rzeczy i dobra nie zastąpią samego człowieka. Nie zastąpią jego serca, jego dłoni, jego oczu. Wśród kolorowych prezentów, które rozdają dziś przydrożni mikołaje nie spotkasz bowiem prezentu z napisem człowiek. Bo człowiek może prawdziwie tylko sam siebie darować drugiemu: może dać swój czas, swoje słowo, zwykły gest ludzkiej solidarności, dobroci, uśmiechu, nawet przez łzy” – mówił na koniec Prymas Polski.

Odpustowa Msza św. w zabytkowym kościele w Łubowie była także dziękczynieniem za zakończenie remontu i renowacji tej XVII-wiecznej świątyni parafialnej – jednego z najstarszych kościołów drewnianych w Wielkopolsce. Prace rozpoczęły się w 2017 roku i zostały przeprowadzone w ramach projektu „Renowacja i konserwacja drewnianych zabytków archidiecezji gnieźnieńskiej celem stworzenia nowej oferty edukacyjno-kulturalnej”. 

Podobnie jak kościół, także parafia w Łubowie jest jedną z najstarszych w regionie. Erygowano ją już w XII wieku. Wtedy też stanęła pierwsza drewniana świątynia, spalona doszczętnie podczas wojen szwedzkich. Po odbudowie kościół (służący wspólnocie do dziś) został poświęcony przez biskupa Stanisława Dzianotta, sufragana kijowskiego, kanonika gnieźnieńskiego i przełożonego Zakonu Maltańskiego – stąd na wieży umieszczono zachowany do dziś krzyż maltański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem