Reklama

Odszedł legendarny bokser

Jerzy Kulej uchodził za najbardziej walecznego boksera w historii polskiego boksu. Był też jedynym polskim pięściarzem, który dwukrotnie zdobył złoty medal na igrzyskach olimpijskich. W grudniu zeszłego roku przeszedł zawał serca. Następne tygodnie spędził w szpitalu. Wydawało się, że wraca do swojej dawnej formy. Niestety, legendarny bokser zmarł 13 lipca w wieku 71 lat

Niedziela Ogólnopolska 31/2012, str. 40

wikipedia.pl

Jerzy Kulej (1941 - 2012)

Jerzy Kulej (1941 - 2012)
Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Pierwszą uprawianą przez Jerzego Kuleja dyscypliną sportową była jazda na łyżwach. Zanim na dobre trafił do boksu, został młodzieżowym mistrzem Częstochowy właśnie w tej dyscyplinie. Podstaw boksu uczył się początkowo z książki „ABC boksu” po to, by znajomością zasad zaimponować trenerom. W wieku 16 lat rozpoczął pierwsze treningi pięściarskie w Skrze Częstochowa, a już dwa lata później, mając zaledwie 18 lat, zadebiutował w drużynie narodowej seniorów u samego Feliksa Stamma. W spotkaniu z Jugosławią Kulej zdobył punkty dla Polski, pokonując dużo bardziej doświadczonego boksera Slobodana Viticia. W tym samym roku został też uznany za najlepszego boksera mistrzostw Polski juniorów.
Rok później Kulej znalazł się w kadrze na mistrzostwa Europy w Lucernie. W walce o medal przegrał jednak z Włochem Markiem Brondim. Kulej zdecydował się wtedy na przeniesienie do Gwardii Warszawa; w tym samym roku ukończył też szkołę średnią. Stamm zdecydował, że na igrzyska olimpijskie do Rzymu (1960) w wadze lekkopółśredniej pojedzie nie Kulej, a Marian Kasprzyk. Sytuacja powtórzyła się rok później, kiedy trener polskiej kadry ogłosił skład na ME w Belgradzie. Kiedy jednak Kasprzyk miał przymusową przerwę, swoją szansę wykorzystał Kulej, który powoli przebijał się do reprezentacji. Na majowych ME w 1963 r., które odbywały się w Moskwie, Kulej był już numerem jeden. W finale pokonał znakomitego boksera - Łotysza w barwach ZSRR - Alojza Tumińsza, który zresztą bronił złotego medalu.
Na igrzyska w Tokio (1964) jechał już w roli faworyta i faktycznie nie zawiódł. W pierwszej rundzie pokonał Argentyńczyka Amayaę, w kolejnej wygrał z Brytyjczykiem McTaggartem. W ćwierćfinale nie dał szans Rumunowi Michaliny, a w półfinale zwyciężył reprezentanta Ghany Blaya. Kulej nie bardzo wierzył w to, że w finale pokona doskonałego Rosjanina Eugeniusza Frotowa. W walkach eliminacyjnych Polak, który jak zwykle walczył bojowo, był przecież prawdziwym wojownikiem, atakował non stop, dążył do półdystansu, zasypywał przeciwników ciosami. Przed walką finałową w Tokio Kulej stracił jednak pewność siebie. Potrzebna mu była rozmowa ze Stammem. Na dzień przed finałem obaj wybrali się na długi spacer, podczas którego ustalili taktykę na Frotowa. Stamm zdecydował, że Kulej w tym pojedynku nie będzie atakował. Pierwsza runda przebiegała dokładnie tak, jak zaplanowali, na drugą Stamm znów zmienił taktykę. Przez pół rundy kazał Kulejowi boksować tak, jak w pierwszym starciu, zaś później nasz pięściarz miał zacząć atakować.
Kulej został zatem środkowym mistrzem olimpijskim - po Józefie Grudniu, a przed Kasprzykiem. W rok po igrzyskach Kulej ponownie został mistrzem Starego Kontynentu podczas imprezy w Berlinie. Zresztą cały okres od igrzysk w Tokio do igrzysk w Meksyku (1968) to był jeden wielki ciąg sukcesów Kuleja.
W 1966 r. Kulej wygrał turniej przedolimpijski w Meksyku i został uznany najlepszym pięściarzem imprezy. W pierwszej walce tego turnieju Polakowi pękły jednak trzy zęby, a ich usunięcie spowodowałoby krwotok i uniemożliwiło dalszy udział w zawodach. Kulej walczył jednak z bólem i do końca turnieju boksował z pękniętymi zębami. Rok później przydarzyła mu się jednak wpadka. Dość niespodziewanie bowiem przegrał w finale ME w Rzymie, wywalczając tylko srebrny medal. Kiedy zanosiło się na to, że nic nie stanie na przeszkodzie w zdobyciu w Meksyku kolejnego złotego medalu olimpijskiego, 18 czerwca 1968 r. doszło do tragicznego wypadku. Kulej, wracając wczesnym rankiem samochodem z Aleksandrowa Kujawskiego do Ciechocinka, nie zmieścił się w zakręcie. Z bocznej drogi wyjechała nagle na szosę dziewczynka na rowerze. Kulej wykonał błyskawiczny manewr kierownicą, ale już nie zdążył wyrównać. Auto wypadło z trasy w pole. Kulej uderzył mocno głową w szybę, raniąc sobie poważnie twarz. Rany na czole i liczne inne obrażenia szczęki były bardzo bolesne. Kulej wbrew woli lekarzy podjął ryzyko i wznowił treningi.
Na zgrupowaniu przedolimpijskim w Zakopanem Kulej znowu miał problemy. Podczas jednego z wypadów na miasto znokautował czterech milicjantów. Groziła mu odpowiedzialność karna, więc przyznanie olimpijskiego paszportu wisiało na włosku. Kulej gwardzista zobowiązał się jednak przed swoimi przełożonymi z MO i MSW, że ponownie zdobędzie złoty medal na olimpiadzie. Na ringu w Meksyku w kolejnych rundach wygrał z Węgrem Kadim, Włochem Caprettim, pięściarzem z NRD Tiepoldem, Finem Nilssonem, a w finale miał skrzyżować rękawice z Kubańczykiem Enrique Requeiferosem.
Walka z Kubańczykiem, jak potwierdził sam Kulej, była jego najdramatyczniejszą w karierze. Trzy silne ciosy młodego Kubańczyka były nokautujące, lecz Polak, dzięki doświadczeniu, utrzymał się na nogach, nie sprawiając nawet wrażenia zamroczonego. Po raz pierwszy w dziesięcioletniej już wówczas karierze nasz mistrz doznał po ciosie zamroczenia. Ostatecznie jednak wygrał ten pojedynek 3:2 (59:58, 60:59, 60:59, 59:60, 59:60) i został złotym medalistą olimpijskim po raz drugi. Wielu oczekiwało, że Kulej dotrwa jeszcze do Monachium. Tymczasem nasz mistrz postanowił zrezygnować z uprawiania boksu u szczytu sławy.
Zanim zakończył karierę, otworzył na warszawskiej Starówce kawiarenkę „Ring”, która na początku dobrze prosperowała, lecz z czasem interes przestał przynosić zyski. Przygoda z gastronomią zakończyła się bankructwem, a komornik zlicytował nawet samochód mistrza olimpijskiego. W 1972 r. rozpoczął pracę jako nauczyciel wychowania fizycznego. Zaczął robić karierę jako komentator telewizyjny z imprez bokserskich. Zagrał też ważną rolę w filmie Marka Piwowskiego „Przepraszam, czy tu biją?”. Organizował walki zawodowe, m.in. w 1992 r. Przemysławowi Salecie. Jedyny dwukrotny złoty polski medalista igrzysk w boksie wydał w 1994 r. książkę, w której spisał swoją historię. Książka nosi tytuł „Dwie strony medalu”. Kulejowi przypisuje się powiedzenie: „Nie ma bokserów odpornych na ciosy. Są tylko źle trafieni”. Był prawdziwą legendą polskiego boksu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ocena: +1 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

304 tys. wystawionych recept na tabletki "dzień po" w Polsce w 2026 r. Mogą je dostać nawet dzieci poniżej 15. roku życia

2026-10-29 13:07

[ TEMATY ]

Pigułka „dzień po”

Adobe Stock

W 2026 r. wystawiono już 304 tys. recept na tabletki, które mogą spowodować wczesne poronienie. W Polsce mogą je dostać nawet dzieci poniżej 15. roku życia. Szybko rośnie liczba pigułek kupionych na podstawie rozmowy z farmaceutą, bez badania lekarskiego - takie dane podaje "Nasz Dziennik".

Spośród 304 tys. recept na tabletkę z octanem uliprystalu lub lewonorgestrelem, 23 tys. trafiło do nastolatek – podaje dalej Nasz Dziennik.
CZYTAJ DALEJ

Niemcy: biskup będzie nocował pod gołym niebem, aby pomóc bezdomnym

2026-10-29 15:29

[ TEMATY ]

Caritas

pomoc

Niemcy

Adobe Stock

Biskup pomocniczy niemieckiej diecezji Hildesheim, Martin Marahrens, planuje spędzić noc z 10 na 11 listopada pod gołym niebem razem z grupą uczniów, nauczycieli i pracowników Caritas. Celem tej inicjatywy jest zwrócenie uwagi na sytuację osób bezdomnych w okresie zimowym oraz zebranie pieniędzy na programy pomocowe, poinformowała Caritas diecezji Hildesheim. Bp Marahrens pełni obecnie funkcję administratora diecezji.

Uczestnicy akcji będą nocować na dziedzińcu należącym do Caritas w Hildesheim od godziny 20.00 10 listopada do godziny 8.00 następnego dnia. Będą ubrani w tzw. kombinezony ochronne, czyli połączenie kurtki i śpiwora, zaprojektowane w celu ochrony osób bezdomnych przed zimnem i wilgocią. Po wydarzeniu kombinezony zostaną przekazane na projekty pomocy osobom bezdomnych.
CZYTAJ DALEJ

Marta i Karol Nawroccy: polecamy Bogu mamy i ich nienarodzone dzieci

2026-10-29 21:25

[ TEMATY ]

św. Gerard Majella

Karol Nawrocki

Marta Nawrocka

Karol Porwich/Niedziela

W Polsce trwa peregrynacja relikwii św. Gerarda Majelli. Z tej okazji Para Prezydencka skierowała list do uczestników obchodów, którzy w czwartek zebrali się w Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu.

Od lat obserwujemy coraz głośniejsze wystąpienia przeciwników ochrony życia poczętego i nasilającą się propagandę deprecjonującą wartość życia małżeńskiego i rodzicielstwa. Dlatego, łącząc się z Państwem w modlitwie za wstawiennictwem św. Gerarda Majelli, polecamy Bogu zwłaszcza mamy i ich nienarodzone dzieci. Niech obecność w naszych parafiach relikwii tego skutecznego orędownika napełnia polskie rodziny ufnością, wiarą, radością i otwiera je na życie – napisała Para Prezydencka.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję