Reklama

Wiadomości

Starość, jaka ona jest?

W opinii społecznej utarło się, że starość rozpoczyna się wraz z odejściem na emeryturę. Nic bardziej mylnego. Emerytura to czas, by wreszcie zająć się swoimi sprawami, spełnić marzenia i beztrosko realizować pasje. Emeryci powinni być weseli. W jesieni życia winni być twórczy i pełni entuzjazmu, a także ze spokojem patrzeć w przyszłość.

Starość nie musi kojarzyć się z samotnością lub z etatem babci niańki. - Wszystko zależy od nas samych - mówi pani Teresa. - Wcześniej drżałam na samą myśl o odwiedzinach syna i synowej. Sprzątałam, gotowałam, piekłam smakołyki. Pewnego razu byłam bardzo zmęczona, bolała mnie głowa, synowa nie pomogła mi zrobić nawet herbaty. Powiedziałam dość! Oni nie doceniają moich starań. Zmieniłam się. Przecież ich wizyta to nie jest wielkie święto i nic się nie stanie, kiedy nie będzie ciasta na stole. Ten dodatkowy czas, wcześniej wykorzystywany na sprzątanie, poświęcam sobie. Nie tylko mam większy szacunek do samej siebie, ale w oczach syna i synowej czuję się silniejszą kobietą.

Co tu robi Ciechocinek?

- Obiegowo traktuje się kobiety dojrzałe. A przecież wiek nie jest żadną granicą. Nawet po sześćdziesiątce należy z radością myśleć o życiu. Wszystko przede mną - należy mówić. Trzeba czerpać z życia radość i więcej skupiać się na sobie - mówi p. Jadwiga Till.
- Co tu robi Ciechocinek? - takie pytanie usłyszała pani Jadwiga, kiedy pierwszy raz pojawiła się na siłowni. Dziś jest tam witana przyjaźniej. Emeryci na siłowni, gdzie ćwiczą kulturyści i młodzi ludzie? Osoby starsze zaczynają łamać utarte konwenanse. - Ruch jest życiem, życie jest ruchem - taką zasadę wyznaje pani Jadwiga, i kiedy wstaje rano, dzień rozpoczyna gimnastyką. Przed lustrem powtarza: - Jestem najważniejsza - to dewiza kolejnego dnia życia i każdego następnego. Kiedy my szanujemy siebie, inni ludzie szanują nas. Ważne są ćwiczenia i koordynacja ruchowa, to wpływa na nasze samopoczucie. - Dużo chodzę, maszeruję. Kocham morze, uwielbiam spacery wzdłuż plaży - wyznaje. Rytuałem stała się pobudka o 6 rano i spacery brzegiem morza. - Dzięki temu nie zażywam leków od kilku lat - dodaje.
Czas odejścia na emeryturę był czasem radości. Wówczas pani Jadwiga poświęciła się pomocy przy wychowywaniu wnuczki. Dużo czytała, rozwiązywała krzyżówki, ale to było za mało. Spotkała wspaniałych ludzi w Związku Niewidomych, z którym sympatyzuje do dziś. Później obserwowała, jak działa komitet tworzący Uniwersytet Trzeciego Wieku. Dziś jest wiceprezesem.
Pani Jadwiga oczekuje od młodych ludzi jedynie zrozumienia. - Młodość szybko przemija - podkreśla. - Przecież emeryci także kiedyś byli młodymi ludźmi.
Pani Jadwiga pisze wiersze. - Chwyciłam za długopis, ale powinnam dostojnie pisać swoje myśli i wizje piórem - opowiada o swojej twórczości. - Mam przy tym wytchnienie i radość. Poruszam fakty ludzkiego losu, które są nierozerwalnie związane z życiem, miłością i śmiercią. Ale jestem anonimowym egzemplarzem. Piszę dla siebie, czasem tylko dzielę się z przyjaciółmi. W wierszach zastanawiam się nad sensem istnienia. Zadaję sobie pytania o kwestie dotyczące życia i natury człowieka. Życie zaskakuje nas i nie oszczędza. To dlatego wypowiadając się przez wiersze, spowiadam się i wyjaśniam. Oczyszczam się wewnętrznie. Zapisując wypowiedzi, coś tworzę. Tak właśnie rodzi się to słowo pisane żarliwie, gwałtownie, namiętnie, pełne znaków zapytania. I wykrzykników z dedykacją dla ukochanych wnuczek, by oceniły życie babci. Uważam, że w życiu liczą się odwaga, pasja i marzenia. A najbardziej odwaga wprowadzania marzeń w życie. Świat, który dzięki komputeryzacji staje się płaski, stawia przed nami coraz to nowe wyzwania. Trzeba temu sprostać. Ale warto mieć coś tylko dla siebie i zajmować się tym, co sprawia radość i zadowolenie. To mi daje Uniwersytet Trzeciego Wieku - dlatego działam i łamię konwenanse - dodaje pani Jadwiga.

Spełnione marzenia

Reklama

Pani Jagoda wraz ze swoim mężem Ryszardem do Przedborowej przeprowadzili się z Wrocławia w 2009 r. Tu znaleźli swoje miejsce na ziemi, korzystając z nowego życia, które - zaczyna się po sześćdzięsiesiątce - jak mówi pani Jagoda. Dziś oboje nie wyobrażają sobie życia w mieście. - Na emeryturze tylko na wsi - mówią. Zerwali też ze standardowym obrazem emeryta w mieście, siedzącego w oknie i obserwującego otaczający świat. Pełni życia i energii do działania kupili własne 800 m2, bo los jest przekorny - jak mówi pani Jagoda. Dom miał być malutki nieopodal lasu, w naszych górach, bo są przyjazne i dla wszystkich.
W 2006 r. pani Jagoda ukończyła kurs agroturystyczny. W nowym miejscu też prowadzi agroturystykę pod pięknym szyldem: „Zajazd Sielska Kraina”. Dom remontowany jest stopniowo. Dekoratorką wnętrz jest pani Jagoda, kuchnię urządziła w stylu wiejskim, jeden z pokoi w stylu pałacowym, każde z pomieszczeń ma swoją nazwę. Każda rzecz w tym domu posiada duszę, nie znalazła się w nim przypadkowo. Pani Jagoda wyszukuje bibeloty i meble na najróżniejszych targach staroci, w antykwariatach, w sklepach z meblami stylowymi, a później wszytko ze sobą zestawia, tworząc całość i dopełnienie. Pan Ryszard większość prac remontowych przeprowadził sam. To złota rączka, wstaje o świcie i zabiera się do swoich zadań. Do tego jeszcze jest przykładnym mężem i pomaga żonie w codziennych obowiązkach.
Pani Jagoda to miłośniczka literatury. Działa w radzie sołeckiej. Szybko z mężem zaaklimatyzowali się w nowym środowisku. - Ludzie są zżyci ze sobą, każdy się zna - opowiadają. To jeden z aspektów, który tak bardzo urzeka w wiejskim życiu.
Małżeństwo ma troje dzieci, dwóch synów i córkę, a także czworo wnuków. Którzy często odwiedzają dziadków i mają przygotowane dla siebie pokoje.

Uniwersytet Trzeciego Wieku

To wspaniałe, że osoby w kwiecie wieku chcą działać, chcą się realizować. Emerytura to doskonały czas na samorealizację, na znalezienie chwil dla siebie, to czas, w którym można pomyśleć wyłącznie o sobie.
- Oczywistą sprawą jest, że działalność tego typu boryka się z najróżniejszymi problemami, których jest wiele - mówi p. Grażyna Kwiecińska, prezes UTW. Przeciwności, jakie napotyka na drodze, może wymieniać jednym tchem, nie to jest jednak ważne. Najważniejsi są studenci, którzy chcą uczestniczyć w zajęciach, dla których jest to wielka radość. Te zajęcia aktywują ich do działania. Pomimo swego wieku chcą chodzić na najróżniejsze fakultety, dzielą się swoimi pasjami, odnajdują inne, mają towarzystwo, z którym lubią się spotykać, wspólnie rozwiązują problemy, jakie na ich drodze stawia życie. Uniwersytet kładzie duży nacisk na kulturę. Odbywają się wyjazdy do teatru, opery, organizowane są spotkania i wieczorki poetyckie. Postawiono na sprawność ruchową i umysłową, a co za tym idzie, na pełną aktywację seniorów.
W trakcie mojego spotkania z panią prezes do siedziby uniwersytetu zaglądnęły studentki. Pomimo przerwy wakacyjnej i letniej pory w domu jakoś jest tak smutno, więc za zajęciami tęskni się. Pani Danuta i Jadwiga zadowolone z działalności uniwersytetu opowiadały o początkach, o zajęciach, problemach i radościach, jakie niesie za sobą wiek emerytalny, i inicjatywach, w jakich uczestniczą. - Pracujemy z pasją i społecznie - podkreśliła pani Jadwiga - mamy dużo motywacji do działania. Uśmiechnięte twarze i zadbane sylwetki obu pań świadczą o kondycji, jaką się cieszą, a którą wspierają w trakcie najrozmaitszych zajęć.

Związki i stowarzyszenia

Ludzie starsi są aktywowani w rozmaity sposób. Sami także tworzą koła zainteresowań i stowarzyszenia. Pani Ola młodość spędziła na Syberii. Dziś działa w Związku Sybiraków. - Kiedy my umrzemy, to znaczy moje pokolenie, nikt nie będzie pamiętał o wydarzeniach, które odcisnęły piętno na tych, którzy byli świadkami II wojny światowej.
Pani Ola opowiada nie tylko swoim wnukom i prawnukom o tym, co spotkało ją na Syberii. Opowiadała także swoim uczniom, bo była nauczycielką. Dziś opowiada o tym w swoich przejmujących wierszach i na różnego rodzaju spotkaniach dotyczących tamtych wydarzeń.
Pan Jan z kolei jest Kresowiakiem. Wraz z zaprzyjaźnionym księdzem odtwarzają historię rodzinnej miejscowości położonej nieopodal Lwowa. Szukają starych fotografii, dokumentują historię wsi, kiedy jeszcze należała do Polski. Szukają dawnych mieszkańców, spisują wspomnienia. - Zawsze marzyłem o tym, by pisać. Wcześniej nie było na to czasu. Pracowałem jako księgowy. Kiedy tylko odszedłem na emeryturę, zacząłem się poświęcać dla społeczeństwa. Wystartowałem w wyborach na radnego, później założyłem lokalną gazetę. Czasem pisuję do czasopism pszczelarskich, bo pszczoły to moja pasja. Chcę poszerzać swoją wiedzę, dużo czytam i szukam coraz to nowych inspiracji - wyznaje.

Moherowa babcia? To nie ja!

Pani Zofia chodzi do kościoła każdego dnia. Mieszka na wsi, więc nie ma możliwości zapisać się na Uniwersytet Trzeciego Wieku, jednak cały czas jest w ruchu. Znajduje czas dla siebie, dla domu i dla koleżanek. - Lubię się ładnie ubrać, spotkać z koleżankami i poplotkować. Wcale nie jestem moherem - jak mówią w telewizji - denerwuje się. - Chodzę do kościoła. Bóg jest ważny w moim życiu i w życiu mojej rodziny, i to nie jest żaden wstyd. PKS u nas na wsi nie kursuje w wakacje, bo dzieci do szkoły nie jeżdżą, więc z wyjazdem do miasta jest problem. Mąż boi się wsiadać za kierownicę, bo nie jeździ już tak dobrze jak dawniej, nie widzi. Nie proszę go, żeby mnie woził do miasta. Wcale nie jest prawdą, że tam jest więcej rozrywek - mówi. Pani Zofia należy do Róż Różańcowych, udziela się w radzie parafialnej, należy do Koła Gospodyń Wiejskich, a także śpiewa w wiejskim zespole ludowym. - Nasza wieś ma niewiele ponad 800 mieszkańców, a rozrywek u nas pod dostatkiem - mówi. - Trzeba tylko chcieć i nie zamykać się w domu. Nie jestem moherem, jak na swój wiek jestem całkiem młodzieżowa - mówi szeptem i puszcza oczko.
Nie trzeba bać się starości. Starość to naturalna kolej rzeczy, ostatni przystanek w życiu człowieka, ostatni etap jego rozwoju. Nie jest jednak początkiem końca i wielką tragedią, od której trzeba się uchronić na wszelkie możliwe sposoby. Człowiek powinien z godnością i dumą nosić zmarszczki na twarzy, bo to nie jest przekleństwo, to oznaka doświadczenia, zrozumienia i życiowej mądrości. Starość to czas, w którym człowiek powinien skupić się na sobie. Wszystko, co miał zrobić dla innych, już wykonał. Pracował, wychowywał dzieci, później wnuki. Teraz nadeszła pora na podróże, nieograniczony czas na oddanie się pasji bądź po prostu spędzanie życia na odpoczywaniu.

2012-09-20 07:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie zostawimy was bez opieki

Według ostatniego raportu Głównego Urzędu Statystycznego zatytułowanego Sytuacja osób starszych w Polsce w 2018 roku, ogólna liczba Polaków spada, rośnie natomiast odsetek seniorów. Proces ten będzie się nasilał i na razie nic nie wskazuje na to, żebyśmy poprawili sytuację nagłym wzrostem narodzin.

Jeżeli popatrzymy na statystyki, zauważymy, że najwięcej osób w wieku senioralnym mieszka w województwie łódzkim – tam wskaźnik wynosi 27%. Najmniej seniorów jest w trzech województwach: na Pomorzu, na Podkarpaciu i w Małopolsce. Co przyniesie przyszłość? GUS prognozuje, że w 2050 r. w Polsce będzie ok. 14 mln seniorów, co stanowiłoby 40% naszego społeczeństwa.

Starość na kartach Biblii

W jednym z wywiadów udzielonych Niedzieli ks. Robert Bieleń, salezjanin, powiedział, że „starość umownie zaczyna się po 60. roku życia. Zwana jest często trzecim wiekiem, w zestawieniu z okresem wzrostu i dorosłości. Tak samo jak dwa poprzednie okresy życia starość jest normalną częścią ludzkiego bytowania na ziemi i – będąc naturalnym etapem rozwoju ludzkiego – stanowi dopełnienie tegoż życia. Starość, którą kończy śmierć człowieka, jest więc także «pomostem» prowadzącym do wieczności”.

Kościół od pierwszych wieków otaczał opieką starsze osoby. Już na kartach Nowego Testamentu możemy w wielu miejscach przeczytać o tym, że pierwsze gminy chrześcijańskie ze szczególną troską dbały o wdowy i starców. Mimo że Biblia w większości mówi o starości jako o zmaganiu, ubywaniu sił życiowych czy nawet smutku, to trzeba upatrywać w tym stanie łaskę Bożą. Możemy wziąć przykład Symeona, który zobaczywszy Jezusa, modli się z wdzięcznością, by w ostateczności podziękować Bogu za tak długie życie.

Kościół troszczy się o seniorów

We współczesnym Kościele również widać troskę o seniorów. Odpowiednie zadania podejmują Stolica Apostolska, episkopaty różnych krajów i pojedyncze parafie. Święty Jan Paweł II w swoim liście do uczestników II Światowego Zgromadzenia poświęconego problemom starzenia się ludności napisał: „Chociaż trzeba patrzeć na starość pozytywnie i dążyć do pełnego wykorzystania jej potencjału, nie można pomijać ani ukrywać trudów ludzkiego życia i jego nieuniknionego końca. Aczkolwiek jest pewne, jak głosi Biblia, że ludzie «wydadzą owoc nawet i w starości» (Ps 92 [91], 15), pozostaje prawdą, że trzeci wiek to okres w życiu człowieka, w którym jest on szczególnie bezbronny i podlega ludzkiej ułomności. Bardzo często chroniczne choroby stają się u ludzi starszych przyczyną inwalidztwa i nieuchronnie przypominają o końcu życia. W takich szczególnych sytuacjach cierpienia i uzależnienia od innych ludzie starsi potrzebują nie tylko tego, aby leczyć ich za pomocą środków udostępnionych przez naukę i technikę, ale także by opiekować się nimi umiejętnie i z miłością, tak aby nie czuli się bezużytecznym ciężarem albo – co gorsza – nie zaczęli pragnąć i domagać się śmierci”.

Do tematu opieki senioralnej odnosili się często Benedykt XVI oraz papież Franciszek. Podczas obecnego pontyfikatu, pod koniec stycznia, w Watykanie odbył się kongres zatytułowany Bogactwo wielu lat. Inicjatywa ta została podjęta w obliczu starzejących się społeczeństw oraz podejmowanego przez Ojca Świętego tematu dialogu międzypokoleniowego. Kardynał Kevin Farrell, prefekt Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia, a także organizator spotkania, powiedział: – Obecnie twarzą Kościoła są osoby młode, ale należy pamiętać, że starsi, którzy całe życie w nim spędzili, mają bardzo wiele do zaoferowania.

Konkretna pomoc

W dobie koronawirusa, który opanował cały świat, sytuacja seniorów zdecydowanie się pogorszyła. Nie tylko dlatego, że ta grupa społeczna narażona jest bardziej na zarażenie i większą śmiertelność. Izolacja i kwarantanna spowodowały, że osoby starsze zostały same. Brak możliwości odwiedzania siebie nawzajem, zamknięte przychodnie i sklepy oraz restrykcje dotyczące przemieszczania się sprawiły, że jednym z głównych czynników ryzyka była i jest samotność. Kościół wychodzi naprzeciw tym trudnościom – po raz kolejny staje na wysokości zadania. Przykłady można mnożyć, ponieważ praktycznie wszystkie parafie w naszym kraju podjęły mniejsze lub większe inicjatywy. Ojcowie franciszkanie z al. Kasprowicza we Wrocławiu mimo pandemii nie zrezygnowali z charytatywnej działalności. – Cały czas wydajemy normalne posiłki, ale pakujemy je na wynos. Ze względu na obecne przepisy nie ma możliwości zjedzenia posiłku na miejscu. Gotujemy ok. 300 l zupy każdego dnia. Osoby głodne otrzymują też pieczywo, mleko, warzywa i owoce – mówi br. Rafał Gorzołka OFM, prezes Fundacji Antoni.

Szczególną opieką otacza seniorów Caritas. Tutaj pomoc jest wielowątkowa. Trafia ona do osób starszych – tych najbardziej potrzebujących, ale także angażuje seniorów wolontariuszy, którzy działają w parafialnych zespołach Caritas. – Oni niosą pomoc, ale sami też z niej korzystają, przez to, że stają się seniorami aktywnymi, którzy wychodzą z zamknięcia i dają coś drugiemu – mówi Paweł Trawka, rzecznik wrocławskiej Caritas. Jednym z takich „poligonów” pracy była Trzebnica. W sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej przygotowywano specjalne paczki, które trafiały do osób starszych pozostających w domach. – Sytuacja jest nadzwyczajna, bo musimy robić pewne rzeczy inaczej ze względu na pandemię. Cieszy mnie, że obok tego, iż przeprowadzamy te klasyczne akcje, zgłaszają się wolontariusze do dodatkowej pomocy. To ludzie, którzy nie są na co dzień zaangażowani w prace Caritas, ale wyczuwają powagę chwili i sami wyszukują seniorów, którym trzeba pomóc – mówi ks. Piotr Filas, proboszcz i kustosz sanktuarium.

W parafii św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny w Żórawinie także jest wydawana żywność dla potrzebujących. W akcję włączyły się m.in. parafialna Caritas, bank żywności i wolontariusze, a nad wszystkim czuwa ks. Cezary Chwilczyński, proboszcz parafii. Osoby starsze i chore mogą liczyć na solidne zaopatrzenie w artykuły spożywcze pierwszej potrzeby. Paczki do domu roznoszą ochotnicy, których nie brakuje. Lokalna społeczność chętnie się włącza w akcję charytatywną.

Pod bramą przedszkola prowadzonego przez siostry elżbietanki codziennie gromadzi się kilkadziesiąt osób. W placówce przy ul. Januszowickiej we Wrocławiu wszystko funkcjonuje już normalnie. – Mimo pandemii dalej prowadzimy dzieło pomocy najuboższym. Z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa wydajemy codziennie ciepły posiłek – mówi s. Antonina Migacz, dyrektor przedszkola. Na miejscu działa kuchnia, która w okresie szkolnym zapewnia dzieciom smaczne posiłki. – Gotujemy nie tylko dla siebie, dzielimy się tym z innymi. Jest tego tyle, że starczy dla wszystkich – dodaje s. Antonina.

CZYTAJ DALEJ

PRENUMERATA TYGODNIKA KATOLICKIEGO „NIEDZIELA”

JAK ZAMÓWIĆ PRENUMERATĘ „NIEDZIELI”

PRENUMERATA NA 5!
47,50 zł – prenumerata 5 kolejnych numerów

PRENUMERATA NA 10!
95,00 zł – prenumerata 10 kolejnych numerów

PRENUMERATA W ABONAMENCIE RAZEM TANIEJ!
Od 2 egzemplarzy BEZ OPŁATY POCZTOWEJ!!!
Jeśli kupisz minimum 2 egzemplarze „NIEDZIELI” (np. dla siebie i sąsiada) w Abonamencie RAZEM TANIEJ – koszt opłaty pocztowej ponosi Redakcja.

PRENUMERATA NA 5! RAZEM TANIEJ
Od 60,00 zł – prenumerata 5 kolejnych numerów

PRENUMERATA NA 10! RAZEM TANIEJ
Od 120,00 zł – prenumerata 10 kolejnych numerów

PRENUMERATA KRAJOWA

247,00 zł półroczna
123,50 zł kwartalna

Cena prenumeraty zawiera koszt wysyłki 1 egzemplarza.

Numer konta dla prenumeraty krajowej (złotówkowe):
86 1020 1664 0000 3102 0019 7418

PRENUMERATA ZAGRANICZNA (kwartalna)

237,90 zł pocztą zwykłą do krajów Europy
285,87 zł pocztą lotniczą do krajów Europy
285,87 zł pocztą lotniczą do krajów Ameryki

Przy zamawianiu prenumeraty zagranicznej półrocznej należy kwotę za prenumeratę kwartalną pomnożyć przez 2, a zagranicznej rocznej – przez 4.
Numer konta dla prenumeraty zagranicznej (dla wpłat złotówkowych):
kod BIC (SWIFT) BPKOPLPW PL 86 1020 1664 0000 3102 0019 7418

Zamów

TELEFONICZNIE:
tel. (34) 324-36-45,
centrala: tel. (34) 369-43-00
lub (34) 365-19-17

LISTOWNIE:
Redakcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela”
ul. 3 Maja 12,
42-200 Częstochowa

E-MAILEM:
kolportaz.niedziela@niedziela.pl

Wpłaty należy kierować na konto:
PKO BP I/O Częstochowa 86 1020 1664 0000 3102 0019 7418
lub przekazem pocztowym pod adresem Redakcji:
Tygodnik Katolicki „Niedziela”
ul. 3 Maja 12,
42-200 Częstochowa.
W tytule przelewu należy wpisać rodzaj prenumeraty i edycję diecezjalną, którą chcą Państwo zamówić.

CZYTAJ DALEJ

Co jest przyczyną kryzysu Kościoła? Odpowiedź poznali na odpuście

2020-12-03 20:46

[ TEMATY ]

odpust parafialny

św. Klemens

MJscreen

Odpust w parafii św. Klemensa w Ustroniu.

Odpust w parafii św. Klemensa w Ustroniu.

– Św. Klemens pokazuje nam wielką miłość do Kościoła, który jest wspólnotą świętą ludzi słabych i grzesznych – mówił na odpuście w parafii św. Klemensa w Ustroniu ks. Krzysztof Zięba.

We wcześniejsze lata odpust poprzedzały Dni Klemensowe, na które składały się spotkania, koncerty czy też wystawy o tematyce religijnej. W tym roku z powodu obostrzeń były sprawowane jedynie Msze św. odpustowe z udziałem niewielkiej grupy wiernych.

Sumę odpustową ku czci św. Klemensa celebrował ks. proboszcz Wiesław Bajger i zaproszony kapłan – sędzia Sądu Biskupiego z Bielska-Białej ks. Krzysztof Zięba, który głosił kazania odpustowe. Zauważył, że odpust parafialny to święto patronalne kościoła parafialnego, święto wspólnoty wiernych parafii, to czas łaski i wielkiego miłosierdzia Bożego. W tym dniu każdy wierzący ma okazję doświadczyć w sposób namacalny daru Bożej miłości, miłosierdzia i przebaczenia wyrażającego się w darze odpustu.

Kapłan podkreślił, że świętowanie odpustu przypomina o patronie parafii św. Klemensie – papieżu i męczenniku, który w tych szczególnych czasach epidemii i różnych informacji wpływających na niektórych w sposób dołujący, pokazuje wielką miłość do Kościoła, będącego świętą wspólnotą ludzi słabych i grzesznych. Św. Klemens pokazuje, że nawet grzech jest rozpaczliwym wyrazem pragnienia szczęścia i miłości, tęsknoty, która drzemie w każdym człowieku, a spotkanie z Chrystusem, Który jest miłością, Który dotyka i leczy najboleśniejsze rany, odmienia wszystko.

Możemy powiedzieć, że trudno jest pokochać Kościół, jeśli widzi się w nim tylko ludzkie ciało, grzesznych i cielesnych ludzi, słabe i nieprzejrzyste instytucje. Ale kiedy się pomyśli, że głową Kościoła jest Jezus Chrystus, to staje się możliwe, że zaczniesz na Kościół patrzeć inaczej. W obliczu kryzysu Kościoła w Koryncie nasz patron św. Klemens mówi, że przyczyną kryzysu jest osłabienie miłości oraz innych nieodzownych cnót chrześcijańskich. Dlatego wzywał on wiernych i wzywa dziś każdego z nas do postawy pokory i miłości braterskiej – zaznaczał.

Na koniec modlitwy, zamiast procesji dookoła kościoła, wystawiono Najświętszy Sakrament na ołtarzu i modlono się o ustąpienie epidemii i pokój w Ojczyźnie. Pobłogosławiono również wiernych relikwiami św. Klemensa.

O odpuście piszemy również w najnowszej papierowej Niedzieli na Podbeskidziu nr 49 na 6 grudnia 20202 r.

CZYTAJ DALEJ
NIE PRZEGAP
#NiezbednikAdwentowy

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję