Reklama

Pieśń paciorków z Maryją Bogu śpiewam!

2012-10-10 12:16

Ks. Adam Lechwar
Edycja sandomierska 41/2012, str. 4-5

BOŻENA SZTAJNER/NIEDZIELA

Każdy miesiąc daje nam kilka liturgicznych możliwości wspomnienia Maryi, Matki Zbawiciela. Październik jest jednak dla Kościoła wielkim świętowaniem ku czci Bogarodzicy. Pokorni i maluczcy, ale też najwznioślejsze umysły w Kościele: teolodzy, doktorzy, myśliciele, święci, duchowni i świeccy, starsi i młodzi w październikowej aurze podejmują z Maryją szczególny rodzaj budzenia wiary w swych sercach. „Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś co się słyszy jest słowo Chrystusa” (Rz 10, 17). A Różaniec pozwala usłyszeć Słowo Boże, medytować je, przyswajać. Rozpoczynając za wskazaniem Piotra naszych czasów – Benedykta XVI – Rok wiary, Kościół – także naszej diecezji – staje przy Tej, którą nazywamy Matką wiary nowotestamentalnej. „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana…” (Łk 1, 45). Przez Maryję owa cnota wiary może zostać przez nas z wdzięcznością przyjęta i pomnożona.

Módl się i innych zachęcaj

Do odmawiania Różańca wzywała Matka Boża Kościół w 1858 r., w czasie objawień w Lourdes. Powiedziała wtedy do Bernadetty: „Módl się na różańcu i innych zachęcaj do jego odmawiania”. W Fatimie w 1917 r. Maryja mówiła do dzieci: „Jeżeli chcecie uniknąć nieszczęścia, jakie zagraża światu, módlcie się na różańcu”. Natomiast w Gietrzwałdzie w 1877 r., zwracając się w polskim języku do dzieci, przekazała swoją prośbę w słowach: „Chcę, abyście codziennie odmawiali Różaniec”. Były i są jeszcze inne miejsca, gdzie ta zachęta Maryi wybrzmiewała z wielką mocą. „Dajcie mi armię modlących się na różańcu, a zwyciężę cały świat”. W duchu tego wołania jednego z Piotrowych następców, wybitni papieże ostatnich wieków często zachęcali wiernych do różańcowej modlitwy. Leon XIII mówił: „Patrząc na zło, które zewsząd naciera na Kościół, nie widzę nic lepszego ani bardziej stosownego, jak polecać Różaniec, który wiarę i cnotę ożywia”. Papież Pius IX zachęcał: „Jeżeli pragniecie pokoju w waszych sercach, w waszych rodzinach, w waszym kraju, zbierajcie się razem każdego wieczoru i odmawiajcie Różaniec”. Wskazywał też bł. Jan Paweł II: „Różaniec to moja ulubiona modlitwa! Modlitwa tak prosta i tak bogata. Z głębi mojego serca zachęcam do jej odmawiania”. Obecny papież Benedykt XVI, odwołując się do doświadczeń wyniesionych z domu rodzinnego, podkreślał, że znaczną rolę w kształtowaniu się Jego pobożności maryjnej odegrała ludowa pobożność, w tym modlitwa różańcowa.

Modlitwa mistrzów i ludzi zmęczonych...

Gdy Kościół znajdował się w wyjątkowych niebezpieczeństwach, Stolica Apostolska wzywała do modlitwy różańcowej. Różaniec zrodził się bowiem w chwilach walki przewrotnych sekt i herezji przeciwko Kościołowi i porządkowi społecznemu, które w XIII wieku nękały katolicki świat. Nabrał też szczególnego znaczenie w XVI wieku, w dobie, gdy Kościół spostrzegł zagrożenie inne od wewnętrznego, bo przychodzące z zewnątrz. Militarna konfrontacja świata chrześcijańskiego z islamem stała się przyczyną wezwania do szczególnej modlitwy różańcowej ojca świętego Piusa V. Zwycięstwo odniesione w bitwie morskiej pod Lepanto w 1571 r. Kościół przyjął jako cudowną odpowiedź Matki Bożej na różańcowe wołanie. Z wdzięczności za zwycięstwo zrodziło się święto Matki Bożej Różańcowej, obchodzone co roku 7 października. Jest ono okazją do wyrażenia wdzięczności dla wielu osób, które doświadczyły przez różaniec orędownictwa Matki Bożej i zwycięstw nad rozmaitymi „przeciwnikami” w ich życiu.
Jest wielu katolików, którzy jak ks. Jan Twardowski mówią: „Bardzo lubię Różaniec… – przypomina mi dziecko trzymające się spódnicy, bo czuje się bezpieczne, zadbane … przypomniał mi kogoś, kto ustawicznie puka do drzwi, do okna i chociaż one się nie otwierają, puka nadal cierpliwie. Cierpliwość, wytrwałość tej modlitwy są czymś niezwykłym. Jest to modlitwa i ludzi śpiących, i umierających, i zupełnie zmęczonych”. Człowiek potrzebuje takich świadectw, takich mistrzów modlitwy, którzy pokazują jak potężne jest to duchowe narzędzie. Św. Dominik wykorzystywał Różaniec do obrony wiary i głoszenia Ewangelii wobec herezji albigensów. Św. Maksymilian Kolbe uczynił różańcową modlitwę orężem Kościoła w walce z bezbożnymi ideami swojej epoki. Przez intencję, którą polecał wzbudzać przed każdym dziesiątkiem, wprowadzał każdą ludzka sprawę w obszar Bożego promieniowania. Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki opracowany przez siebie sposób odmawiania Różańca zalecał szczególnie ludziom młodym w oazach. Przez budowanie „dopowiedzeń” – krótkich myśli związanych z rozważaną tajemnicą w każdym „Zdrowaś…”, uczynił stosowną metodę do medytowania treści poszczególnych wydarzeń ewangelicznych i sposób na wchodzenie w dynamikę działającego Boga z pomocą i za przykładem Maryi, która „rozważała wszystko w swoim sercu” (por. Łk 2, 19). Zwracał też uwagę na treść Pozdrowienia Anielskiego, polecając ściślej dopowiadać także to, jakie jest owo „teraz”, które polecamy Matce Najświętszej do omodlenia.
Oprócz duchownych także świeccy stali się propagatorami i mistrzami tej modlitwy. Należy do nich między innymi muzyk Jan Budziaszek, prowadzący od wielu lat rekolekcje różańcowe. Wyznał on pewnego razu, że po pierwszej pielgrzymce do Częstochowy jeszcze nic nie wskazywało na to, że zamieni źródło swoich natchnień – alkohol i marihuanę na Tabernakulum i Różaniec. Ale po roku odmawiania pięciu dziesiątków dziennie, Różaniec stał się dla niego drogą do Jezusa, czyli drogą do wolności. Dziś dla wielu ludzi, bazując na osobistym doświadczeniu modlitwy różańcowej, jest nie tylko mistrzem perkusji, ale także mistrzem który „pieśń paciorków z Maryją Bogu zaśpiewa” i uczy tej sztuki innych.
Michał – oazowicz ze Stalowej Woli – mając przykład modlitwy różańcowej w swojej rodzinie jako młody człowiek doświadczył wielkiej mocy tej modlitwy w momencie poważnej choroby dziadka. To jednak było dopiero preludium wobec tego jaką mocą napełniła go ta modlitwa, gdy trzeba było bronić krzyża, który profanowali jego koledzy przybijając do niego w miejsce pasyjki pluszową świnkę. – Różaniec pomógł mi zdobyć się na odwagę, by im powiedzieć, że tak postępować nie należy. Potem był moją siłą, gdy leżałem w szpitalu, gdyż koledzy nie byli w stanie przyjąć upomnienia i dotkliwie mnie pobili – mówi Michał.
Wielu ludzi może opowiadać własne historie życia, których kanwą jest Różaniec. Można byłoby zauważyć swoistą ewolucję ich poglądów, postaw, relacji z bliźnimi i z Bogiem. Widać tutaj, że jest to przestrzeń życia bardzo bogatego, którego doświadcza się w wierze, ale które też prowadzi do jej pogłębienia. Istnieje swoiste sprzężenie zwrotne pomiędzy wiarą, a modlitwą różańcową. Żywa wiara nie wzbrania się przed tą formą modlitwy, a modlitwa różańcowa ożywia wiarę i sprawia, że przenika ona kolejne płaszczyzny życia człowieka.

Reklama

Prawo obywatelstwa dla Boga

Modlitwa różańcowa ma wielki walor uobecniania Boga i Jego spraw w życiu człowieka, różnych wspólnot, które tworzy, czy w końcu w dziejach naszej Ojczyzny. Proponowana dziś Kościołowi w Polsce Krucjata Różańcowa za Ojczyznę staje się dążeniem, by w przestrzeni publicznej przyznawać Bogu prawo obywatelstwa. Marginalizowanie Bożego wpływu na przestrzeń, w której żyje współczesny człowiek dokonuje się nie przez prawne dyrektywy rozmaitych urzędów, lecz przez brak troski o realizowanie słów Chrystusowej Ewangelii: „Gdzie dwaj, lub trzej zebrani są w moje imię tam Ja jestem pośród nich” (por. Mt 18, 20). Nabożeństwa różańcowe w kościołach, czy modlitwa rodziny jest zatem uobecnianiem Chrystusa na tej ziemi. Nic więc dziwnego, że duszpasterze w parafiach otaczali i otaczają wielką troską wspólnoty Róż Różańcowych. Na stronie internetowej poświęconej tym sprawom w naszej diecezji: www.kolarozancowe.republika.pl możemy zauważyć, że jest to potężna, liczona w tysiącach, armia ludzi modlitwy.

A u nas w diecezji

Tworzy się, zainspirowana przez biskupa ordynariusza Krzysztofa Nitkiewicza, tradycja pielgrzymowania członków Kół Różańcowych do maryjnych sanktuariów naszej diecezji. Pielgrzymka ta odbywa się w okolicach święta Matki Bożej Różańcowej. W ubiegłym roku siostry i bracia z Kół Żywego Różańca spotkali się w Janowie Lubelskim. A w tym roku na II Pielgrzymkę Kół Żywego Różańca moderator diecezjalny – ks. Augustyn Łyko zaprasił do Radomyśla nad Sanem 6 października.
Coraz większym powodzeniem cieszą się też rekolekcje organizowane dla członków tych wspólnot. Wiosną tego roku odbyły się w Radomyślu dwie serie tych duchowych ćwiczeń. Istnieje bowiem, jak w każdej społeczności, potrzeba swoistego podnoszenia kwalifikacji, szczególnie dla zelatorów Kół. Trzeba bowiem we właściwy sposób przeciwstawiać się dechrystianizacyjnym wpływom współczesnego świata. Trzeba także szukać nowych form działania i przestrzeni, które wołają o Ewangelię.
Warto przypomnieć, że 3 marca 2007 r. ówczesny ordynariusz naszej diecezji bp Andrzej Dzięga ustanowił w Ożarowie sanktuarium Matki Bożej Różańcowej Królowej Rodzin. Ten tytuł nadany Matce Zbawiciela wskazuje też szczególną przestrzeń, która woła o poddanie się mocy różańcowej modlitwy. Rodzina staje się przez Różaniec szkołą ewangelicznego życia i otrzymuje zdolność odbudowywania zanikających więzów między jej członkami, a także między pokoleniami. Oby modlitwa różańcowa stała się w Roku Wiary jeszcze jednym Centrum Pomocy Rodzinie.

* * *

MÓJ RÓŻANIEC

Tak różny w mym życiu
Ty z assyskich płatków róży
I z oliwkowego drzewa
Co rośnie w Ziemi Świętej
Kryształowy z Pierwszej Komunii
I ten fosforowy świecący nocą
I wytarty, ten babciny – czarny
Mój Różaniec
Odmawiany w pośpiechu
W kolejce do szkoły – niedoliczony
Odmawiany na palcach i
Na kluczach dziewięciu co
Zawieszone na szekli dziesiątej
I ty co w pracy liczony na wielkich
Betonowych płytach
I ty pobożny, rozważany
Wyklęczany na twardej posadzce kościoła
I ty wychodzony w pielgrzymkach,
Wymodlony w górach
I ty zaniedbany, niezrozumiany,
Odklepywany
Mój Różaniec
Tak różny w mym życiu
Wciąż Cię za mało
Autentycznego, szczerego,
Najprawdziwszego
Bukietu róż, zaniesionego przed
Tron Zdrowaś Maryjo
Krzysztof Gospodarzec

Tagi:
modlitwa różaniec

Z różańcem w dłoni za zmarłych

2019-11-19 12:18

Adam Szewczyk
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 47/2019, str. 1, 5

Od wielu lat wspólnota Domowego Kościoła modli się w intencji zmarłych. Idąc z różańcami w dłoniach alejami szczecińskich cmentarzy, odwiedzają miejsca szczególne, poświęcone pamięci tych, którzy odeszli do Pana, broniąc Ojczyzny, wskutek totalitarnych represji, aborcji, katastrof, tragicznych wypadków, mordów

Bogusław Borowski
Ks. Dariusz Kiljan ze wspólnotą Domowego Kościoła na cmentarzu w Szczecinie-Dąbiu

Modlą się o Boże miłosierdzie dla nich, jak i dla wszystkich pozostałych – znajomych i obcych, którzy przekroczyli bramę do wieczności. Spotkać ich można co roku w pierwszą niedzielę po uroczystości Wszystkich Świętych o godz. 15 na Cmentarzu Centralnym czy w prawobrzeżnej dzielnicy miasta – na cmentarzu Dąbie. Ten zwyczaj, wrastający w klimat chrześcijańskiego życia wspólnoty Domowego Kościoła, jest dowodem duchowej troski o zmarłych, opartej na głębokiej wierze w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa oraz przekonaniu, że modlitwami można pomóc oczekującym na wejście do krainy radujących się z oglądania Boga twarzą w twarz. Odważna, czyli słyszalna modlitwa na cmentarzu wyróżnia się pośród listopadowej zadumy. Dzięki temu przykuwa uwagę. Przechodzący obok modlących się zwracają ku nim swój wzrok. Niektórzy zatrzymują się na chwilę, wsłuchują się, milczą. Inni znów przyłączają się czasem, idąc wraz z grupą ku kolejnym stacjom zadumy, wspomnień, modlitwy. Budujący jest obraz małżeńskiej, rodzinnej jedności w modlitwie. Budujący jest także przykład troski o jej odważne podtrzymywanie w przestrzeni życia publicznego, co nie jest obecnie zjawiskiem popularnym. Choć grupom towarzyszą kapłani, to jednak różańcową modlitwę prowadzą świeccy. Przewodniczenie modlitwom podczas obrzędu pochówku na cmentarzu należy do codzienności tego miejsca. Nie dziwi wówczas, kiedy kapłan ją inicjuje, intonuje śpiew, a uczestnicy pogrzebu włączają się poprzez stosowne aklamacje. W innych okolicznościach nie jest to już tak popularne. Nawet w okresie wzmożonej aktywności odwiedzających groby bliskich podczas uroczystości Wszystkich Świętych czy Dnia Zadusznego modlitwy przy grobach wypierają rozmowy towarzyskie. Częściej dostrzec można cichą zadumę, niekiedy szept pozwalający przypuszczać, że ktoś właśnie się modli, niezwykle rzadko zaś odmawiana jest na głos, z reguły nigdy, gdy wokół grobu przebywa grupa osób.

Skąd bierze się zażenowanie i paraliżujący wstyd uniemożliwiające wspólną modlitwę? Sądzę, że ma to związek ze współczesnym rytmem, tempem i stylem życia. Także chrześcijan. Skutkuje to częstym obecnie przekonaniem, że należy rozdzielić duchowość życia od jego codzienności. O ile modlitwa w sposób naturalny wkomponowuje się w przeżywanie Eucharystii czy nabożeństw sprawowanych w kościołach, kaplicach lub chociażby podczas pogrzebu na cmentarzu, o tyle jej obecność w innych okolicznościach nie jest już tak oczywista i pożądana.

Kościół, z natury misyjny, zachęca, by chrześcijańskie życie było zanurzeniem w modlitwie. By towarzyszyła ona człowiekowi we wszystkich obszarach jego funkcjonowania w rodzinie i społeczeństwie, ukazując tęsknotę za stałą więzią ze Stwórcą, pozwalającą doskonalić się w pojmowaniu miłości i dzieleniu się nią. Modlitwa dla wielu wspólnot posoborowego obrazu Kościoła stwarza podwaliny ich funkcjonowania. Choć różne są akcenty dotyczące form i metod ich praktykowania, prowadzą do jednego celu – rozmowy z Bogiem, opartej na zawierzeniu Mu siebie, swoich bliskich oraz codzienności życia w duchu pokory i otwartości na Bożą prawdę. Istotne miejsce ma modlitwa we wspólnocie Domowego Kościoła, której charyzmatem jest troska o wzrost duchowości małżeństwa i rodziny, czyli dążenie do świętości w jedności ze współmałżonkiem, stwarzającej najlepsze warunki do dobrego wychowania dzieci w duchu chrześcijańskim. Tak, jak każdy pojedynczy człowiek, małżeństwa również potrzebują odnowy, ciągłego nawracania się. Uczą się przyjmować słowo Boże tak, aby stawało się ono słowem życia. Także, a może szczególnie przez modlitwę, tę osobistą, ze współmałżonkiem oraz w rodzinie. Przydaje to w skutku odwagi, by z uniesionym czołem wyjść z modlitwą między ludzi, by nie bać się uczynić publicznie znaku krzyża, rozpocząć modlitwę nad grobem, kiedy inni się krępują, wyciągnąć ukryty w kieszonce różaniec. Takich zwykłych chrześcijańskich gestów i zachowań potrzeba. Nie tylko na cmentarzach podczas oktawy Wszystkich Świętych w listopadowym tonie eschatologicznych refleksji. Zawsze i wszędzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zaproszenie na debatę "Ideologia LGBT i gender. Doświadczenia państw UE i polityka UE"

2019-12-07 16:39

Materiały prasowe

Posłowie do Parlamentu Europejskiego Beata Kempa i Patryk Jaki zapraszają na debatę otwartą „Ideologia LGBT i gender. Doświadczenia państw UE i polityka UE”, która odbędzie się w poniedziałek 9 grudnia 2019 r., o godz. 11.00 na Auli Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie przy ul. Bernardyńskiej 3.

plakat

Organizator:

Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów

Goście:

Ks. prof. Dariusz Oko - Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie

Prof. Aleksander Nalaskowski - Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz - Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu

Red. Jacek Karnowski - wSieci, wPolityce

Red. Marcin Makowski - Do Rzeczy, Wirtualna Polska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem