Reklama

Komentarze

Wierzyć - zaufać…

2012-10-12 09:32

Niedziela Ogólnopolska 42/2012, str. 17

[ TEMATY ]

Rok Wiary

wiara

MAGDALENA NIEBUDEK

Słyszę nieraz w kancelarii parafialnej: „Uwierzyłam(em) mu(jej). Zaufałam(em) mu(jej) i czuję się szczęśliwa(y)...”. - Jak takich nie przyjąć na zapowiedzi! Choćby nawet mówili na wyrost, w ogniu rozpalonych ku sobie serc, zauroczeni sobą…
Jezus wymagał wiary. „...tylko wierz”. „Twoja wiara cię uzdrowiła...”. A wiara czyni cuda! Ale sama wiara może nie wystarczyć... Wiara, choć „góry przenosi”, jeszcze nie zbawia. Trzeba jeszcze zaufać!
I kiedy w początkach XXI już wieku daje się zauważyć wyraźne wystudzenie wiary w Boga, kiedy wierzący tak szybko obojętnieją - zaczyna się szerzyć lenistwo duchowe.
Kiedyś potrzeba było ingerencji samego Boga: Pan Jezus powiedział do św. Siostry Faustyny: „Ufaj!... Namaluj mój obraz... Zawierz siebie memu miłosierdziu”. A zaufać Bogu, zaufać Chrystusowi - to tak mocno zawierzyć... I rozumnie, i serdecznie… I pokładać taką nadzieję we wszystkim, co mówi Bóg, że aż pragnie się przylgnąć do Niego z miłością niewymowną...
Jeżeli zakochani ludzie ufają sobie, wierząc w swoją miłość, którą tak pięknie wyznają - choć nie zawsze są jej pewni - wtedy pytam: „Czy kochasz tak naprawdę i do końca?”. Słyszę odpowiedź: „Proszę księdza, tak naprawdę i do końca to jedynie Bogu można zaufać”. Tylko Bogu - jak mawiała i modliła się gorąco nasza błogosławiona Siostra Sancja - „na przepadłe”...
Zaufanie to narzędzie, którym zaczerpnąć można dużo łask Miłosierdzia Bożego. Ale słowo „ufam” kierowane do Jezusa nie może być li tylko magicznym zaklęciem. Ono wypływa, wyrywa się z serca i duszy człowieka żyjącego pełnią wiary... Zjednoczonego z Jezusem Miłosiernym - najlepiej przez rozważanie Jego zbawczej męki... Tak zachęcał Jezus w objawieniu skierowanym do św. Siostry Faustyny. Stąd taka wielka moc w zalecanej Koronce do Miłosierdzia Bożego: „...dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata”. I w zawołaniu: „Jezu, ufam Tobie!”.
„Tobie, Panie, zaufałem - nie zawstydzę się na wieki”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Kościele jest miejsce dla każdego

2020-01-15 09:36

[ TEMATY ]

duchowość

wiara

freelyphotos.com

Opuszczenie. Odrzucenie. Wykluczenie z danej społeczności. Poczucie odosobnienia, nieużyteczności i inności. Co musiał czuć trędowaty człowiek, który cierpiąc na chorobę oznaczającą w jego czasach całkowite wykluczenie z publicznego życia, siedział w opuszczeniu na rynku w Asyżu, na zbitej glebie mokrej od łez kapiących mu z oczu?

A może inaczej. Jak ja się czuję, kiedy ktoś wyklucza mnie z danej grupy, przez odmienne zdanie, „gorszy” wygląd, czy brak siły przebicia? Co rodzi się w moim sercu, gdy ktoś publicznie uzna mnie niegodnym, niechcianym… wyobcowanym.

Do wspomnianego trędowatego podszedł tylko św. Franciszek, całując jego rany. Wszyscy z pogardą mijali cierpiącego, chcąc być od niego jak najdalej. A jak jest dziś w Kościele? Czy nie jesteśmy często właśnie tym tłumem ludzi z Asyżu, który gardzi ludźmi grzeszącymi, pogubionymi, chcąc być jak najdalej i nie chcąc mieć nic z nimi wspólnego? Dlaczego zamiast „ucałować” rany tych ludzi, my wybieramy często patrzenie na nich „z góry”?

Jezus na każdym kroku uczył nas, że mamy potępiać grzech a nie grzesznika. Gardzić złem, a nie zło czyniącym.

A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz!».

Czy nie chcemy dziś uczynić z Kościoła hotelu dla świętych, kiedy on ma być jak mawia papież Franciszek szpitalem dla grzeszników? Czy Jezus nie naucza, że Bogu najbardziej zależy na tej zabłąkanej „owcy”? To dlaczego my tak często tych zagubionych odtrącamy? Kościół dziś musi się stać współczesnym św. Franciszkiem. Musimy wyjść z naszej strefy bezpieczeństwa i ukazać tym wykluczonym, że dla nich też jest miejsce w Kościele. Oczywiście nie musimy zgadzać się ze złem które dana osoba czyni, mamy prawo je potępiać. Naszym głównym zadaniem jest miłosierne pokazanie jej, że dla Boga jest kimś szalenie ważnym, że On właśnie na tą osobę czeka najbardziej.

Nie zmienimy świata zamykając się w swoim gronie, ale zmienić go możemy otwierając nasze serca na miłosierdzie.

W Kościele jest miejsce zarówno dla papieża jak i chłopaka z więzienia. Jezus chce przemieniać serca szczególnie tych pogubionych. Przyjęcie i akceptacja osoby taką jaka jest, to podstawa do procesu zmiany nastawienia w jej sercu. Kiedy zamiast potępienia damy ludziom zrozumienie i chęć niesienia pomocy, wtedy zaczną dziać się prawdziwe cuda.

Ciekawy jest fakt, że św. Franciszek podchodząc do trędowatego całuje jego rany. A może to wskazówka dla nas, trop do odnalezienia sensu ludzkiego pogubienia? Bo z czego ono się rodzi? Czy nie najczęściej z ran, które znaczą serce człowieka już od najmłodszych lat? Jak często zło popełnione względem małego dziecka, wychodzi „na jaw” w jego dorosłości? Złe wychowanie zbiera żniwa zła w przyszłości.

Nie oceniajmy człowieka, ale postarajmy się pomóc mu w odnalezieniu tych trudnych chwil w jego życiu, aby mógł oddać je nareszcie Bogu.

Pocałunek ran trędowatego to akt miłosierdzia względem grzesznika. Akt, który może pomóc mu otworzyć się na dar Bożego uzdrowienia. Jezus nikogo nie przekreśla. Dla niego najgorszy grzesznik może stać się świętym. Św Paweł mordował chrześcijan i co? Jest dziś traktowany jako wzór. Dla Boga nie istnieją takie słowa jak: „to koniec”.

Brońmy dobra, brońmy miłości, brońmy chrześcijańskich wartości przed atakami, pogardzajmy złem i złymi ideologiami, ale nigdy nie gardźmy drugim człowiekiem, bo nieważne jak bardzo by on był splamiony grzechem, nigdy nie przestanie być dzieckiem Boga.

Naszym zadaniem jest tą jego królewską tożsamość mu ukazać. Kluczem do tego może być pokazanie mu, że dla niego też jest miejsce w Kościele. I nie dopiero wtedy kiedy zmieni swoje życie. Może jeszcze bardziej teraz, w jego aktualnym pogubieniu.

______________________________

Artykuł zawiera tekst opublikowany w styczniowym numerze "Wzrastania". Więcej: Zobacz

Wzrastanie

CZYTAJ DALEJ

Franciszek u św. Marty: chrześcijaństwo to bycie wolnym przez posłuszeństwo Bogu

2020-01-20 13:04

[ TEMATY ]

homilia

Franciszek

Grzegorz Gałązka

O zaufaniu do Słowa Bożego, przezwyciężającym bałwochwalstwo, pychę i nadmierną pewność siebie oraz konieczności wsłuchiwania się w to, co Bóg mówi o sprawiedliwości, miłości, przebaczeniu, miłosierdziu mówił papież podczas dzisiejszej Eucharystii w Domu Świętej Marty.

Nawiązując do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (1 Sm 15,16-23), w którym mowa o odrzuceniu Saula przez Boga, Ojciec Święty podkreślił, że grzechem monarchy był brak posłuszeństwa Słowu Bożemu. Uważał, że jego własna interpretacja tego Słowa była bardziej właściwa i nie posłuchał Boga, który zakazał łupienia pobitych Amalekitów. Saul osobiście nic nie wziął dla siebie, ale lud zabrał pobitym Amalekitom najlepsze owce i bydło, aby ofiarować je Bogu. Wówczas Samuel przypomniał Saulowi, że „lepsze jest posłuszeństwo od ofiary, uległość od tłuszczu baranów”.

Franciszek zauważył, że Samuel podkreślił hierarchię wartości: ważniejsze jest, aby mieć „łagodne serce” i „aby być posłusznym” niż składanie ofiar, posty i akty pokutne. „Grzech braku uległości polega właśnie na tym, że wolę to, co myślę, a nie to, co nakazuje mi Pan i czego być może nie rozumiem” – wskazał papież. Zaznaczył, że kiedy buntujemy się przeciwko woli Boga i nie jesteśmy posłuszni, to tak, jakbyśmy szli do wróżki, żeby powróżyła nam z ręki, na wszelki wypadek, dla pewności.

„Kiedy upierasz się wobec woli Pana, jesteś bałwochwalcą, ponieważ wolisz to, co myślisz, tego bożka, od woli Pana. A Saula to nieposłuszeństwo kosztowało królestwo: «Ponieważ wzgardziłeś nakazem Pana, odrzucił cię On jako króla». To powinno nas skłonić do zastanowienia się nad naszą uległością. Wiele razy wolimy nasze interpretacje Ewangelii lub Słowa Pańskiego od samej Ewangelii i Słowa Pańskiego. Na przykład, kiedy popadamy w kazuistykę, w kazuistykę moralną... To nie jest wola Pana. Wola Pana jest jasna, ukazuje ją poprzez przykazania biblijne i sprawia, że widzisz to z pomocą Ducha Świętego w swoim sercu. Ale kiedy jestem uparty i zamieniam Słowo Pańskie w ideologię, jestem bałwochwalcą, nie jestem pojętny. Potrzebna jest uległość, posłuszeństwo” – zaznaczył Ojciec Święty.

Następnie odnosząc się do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii (Mk 2,18-22) mówiącego o tym, że nie można zwyczajów Starego Testamentu przenosić do Nowego, wlewać nowego wina do starych bukłaków Franciszek podkreślił nieustanną nowość Słowa Bożego.

„Słowa Pana pokonuje bałwochwalstwo, pokonuje pychę i tę postawę zbytniego zadufania w sobie samych, nie ze względu na Słowo Boże, lecz ze względu na ideologie, jakie stworzyłem wokół Słowa Pana. Jest takie bardzo dobre zdanie Jezusa, które wyjaśnia to wszystko i pochodzi od Boga, a zaczerpnięte jest ze Starego Testamentu: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary» (Mt 9,13)” – przypomniał papież.

Kończąc swoje rozważanie Ojciec Święty podkreślił, że aby być dobrym chrześcijaninem trzeba być posłusznym Słowu Bożemu, to znaczy słuchać Boga i tego, co mówi o sprawiedliwości, miłości, przebaczeniu, miłosierdziu a nie bycie niekonsekwentnymi, zaślepionymi ideologią. „Bycie chrześcijaninem to zatem bycie wolnymi poprzez zaufanie Bogu” – powiedział Franciszek kończąc swą homilię.

CZYTAJ DALEJ

Podnieś rękę, Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą

2020-01-20 20:42

[ TEMATY ]

śpiew

stevepb/pixabay.com

Podzielenie się opłatkiem oraz Wieczór wspólnego śpiewania kolęd tradycyjnych i ocalonych od zapomnienia kolęd patriotycznych: legionowych, harcerskich, partyzanckich, kresowych, kolęd Orląt Lwowskich i Powstańców Warszawskich, kolęd z niemieckich i sowieckich łagrów, z komunistycznych więzień, kolęd stanu wojennego.

Obrazy Kazimierza i Aleksandra Markowskich

Wieczór pod honorowym patronatem poseł do Parlamentu Europejskiego Jadwigi Wiśniewskiej

22 stycznia 2020 r. o godz. 16. 30 w kościele pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Częstochowie przy ul. St. Starzyńskiego 11.

Śpiewniki w cenie 20 zł

Zapraszają:

ks. Gabriel Maciejewski i Aleksander Markowski – tel. (34) 322 05 29

Koło Przyjaciół Prawdy i Ocalonych od Zapomnienia Polskich Pieśni

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję