Reklama

Jestem od poczęcia

Jak czytać ikonę Bożego Narodzenia

2015-12-16 12:12

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 51/2015, str. 2-3

Atrur Stelmasiak
Ikona Bożego Narodzenia

Z Mateuszem Środoniem, warszawskim malarzem ikon i współtwórcą Studium Chrześcijańskiego Wschodu na Służewie, rozmawia Artur Stelmasiak

ARTUR STELMASIAK: – Według wschodniej tradycji ikony się pisze. A skoro jest coś napisane, to można to również przeczytać. Patrzymy na Twoją ikonę Bożego Narodzenia, która znajduje się w kościele Imienia Najświętszej Maryi Panny w Międzylesiu. Co jest na niej napisane?

MATEUSZ ŚRODOŃ: – Widzimy na niej podstawowe elementy klasycznej ikony Bożego Narodzenia: Matkę Bożą, leżącą w pozie zmęczenia po porodzie na czerwonawym materiale – rodzaju „materacyka”, św. Józefa, osobno, zafrasowanego, zamyślonego. Pomiędzy nimi w centralnej części ikony widzimy grotę, a w niej, w prostokątnym żłobie, postać ściśle owiniętego w pieluszki Pana Jezusa. Mamy grupę aniołów adorujących Pana Jezusa, anioła wzywającego pasterzy. Widzimy postacie dwóch położnych, które myją Pana Jezusa, namalowanego po raz drugi w ramach tej samej ikony. Widzimy też grupę trzech Mędrców ze Wschodu, na koniach podążających w kierunku gwiazdy ukazanej w centralnej części ikony. Mamy jeszcze w głębi element, który nie należy do klasycznego zespołu elementów ikony Bożego Narodzenia, ale który na etapie prac nad ikoną wydał mi się potrzebny – symbolicznie potraktowane mury Jerozolimy, do której zmierzają Mędrcy. Zanim dotrą do Betlejem, muszą przejść przez Jerozolimę, spotkać Heroda, które to spotkanie wywoła daleko idące następstwa.

– Prostokątny, jakby „kamienny” żłób, ma przypominać trumnę?

– To zależy na jakim poziomie interpretacyjnym na to spojrzymy. W podstawowym, dosłownym czytaniu ikony jest to żłób. Ale gdy będziemy próbowali odczytywać ikonę teologicznie, to mamy mocno akcentowaną analogię do grobu, do złożenia do grobu. W radosnej, rozśpiewanej ikonie ukazującej Narodzenie Pana Jezusa mamy też zapowiedź męki i śmierci – przypomnienie celu i sensu Jego przyjścia. W ikonie są różne poziomy odczytywania. Jest poziom podstawowy – historyczny, który ma zapisane wiele odniesień do rzeczywistości empirycznej. Choćby ta grota – tak właśnie wyglądają najczęściej stajenki na Bliskim Wschodzie. Tam nie ma za dużo drzew, a właśnie groty dają cień i ochłodę, ważną dla zwierząt. Poziom odczytywania dosłownego jest dla mnie bardzo istotny. Pamiętam, że w zetknięciu z ikoną Bożego Narodzenia bardzo odkrywcze było dla mnie to, że Matka Boża leży – jak kobieta po porodzie. To jest dosłowne i przez to bardziej prawdziwe niż np. ukazanie Matki Bożej już klęczącej przed Panem Jezusem. To popularny sposób przedstawiania, ale trochę nas oddala od rzeczywistości tego wydarzenia.
Niesamowite jest to, że na klasycznej ikonie Bożego Narodzenia Matka Boża jest odwrócona od Dzieciątka. To jest coś, co nieobytego z tradycją ikony katolika zaskakuje, ale jak się nad tym zastanowić ma głęboki sens. W naszej tradycji porenesansowej jesteśmy przyzwyczajeni do przedstawień relacji Maryi i Pana Jezusa głównie jako czułej relacji matki do maleńkiego noworodka. Przez to „ludzkie ujęcie” niekiedy umyka nam trochę aspekt „misterium tremendum” – bojaźni Bożej, który był zawsze jednym z podstawowych sposobów odniesienia do Boga i do rzeczywistości transcendentnej. W moim przekonaniu fakt, że Matka Boża jest odwrócona od Dzieciątka, jest właśnie sposobem ukazania bojaźni Bożej. Ona się po prostu boi spojrzeć na tego Syna, o którym wie, że jest Bogiem, że przyszedł w sposób całkowicie nadprzyrodzony – boi się spojrzeć na Boga.

– A Józef – jest wystraszony tym wszystkim?

– W sposobie ukazania św. Józefa jest zapisane to, co wiemy o nim z Ewangelii – że był zadziwiony, przerażony na początku tym, co go spotyka. Dopiero interwencja nadprzyrodzona pozwala mu przyjąć to, co się wydarza. W postaci św. Józefa są w skrótowy sposób pokazane emocje, cały niepokój, który nim targał.

– Można to po ludzku zrozumieć – oto przychodzi król żydowski, ale w jakich warunkach? W tej chwili są jakby na dnie drabiny społecznej, spotykają się z zupełnym odtrąceniem, muszą być razem ze zwierzętami. Jako ojciec bym się przeraził…

– Pamiętam, jak kiedyś jechałem pociągiem z żoną w ciąży i małym dzieckiem na rękach. Nie dostaliśmy miejscówki i staliśmy z pakunkami na korytarzu, nie mogłem znaleźć żadnego wolnego miejsca, a w przedziałach mnóstwo młodych ludzi z laptopami różne rzeczy oglądało. Wtedy poczułem się blisko św. Józefa (śmiech).

– Ale Ty nie poszedłeś na swojej ikonie Bożego Narodzenia tak daleko jak Rublow. Twoja Matka Boża nie patrzy na Jezusa, ale leży przodem do Niego. Również św. Józef jest bliżej, a nie gdzieś daleko w rogu.

– Rzeczywiście, ówczesny proboszcz w Międzylesiu, ks. Hieronim Średnicki, uważał, że jednak namalowanie Matki Bożej odwróconej od Pana Jezusa będzie dla jego parafian zbyt zaskakujące i niezrozumiałe. Forma ikony bierze pod uwagę te wątpliwości, jest próbą interpretacji klasycznego kanonu ikony Bożego Narodzenia z uwzględnieniem wrażliwości zachodniej. Takie ułożenie postaci pozwoliło na bardzo mocną analogię kompozycyjną z ikoną Pustego Grobu, usytuowaną symetrycznie po drugiej stronie Tabernakulum.

– Twoja ikona jest częścią większej całości. Oglądając – czytając prezbiterium od lewej strony najpierw jest ikona Bożego Narodzenia, kamienne Tabernakulum z lampką oliwną i takiej samej wielkości ikona Pustego Grobu. Nad całością góruje wielka polichromia Matki Bożej z Dzieciątkiem. Po jednej stronie Najświętszego Sakramentu widzimy trumnę, w której leży nowonarodzony Jezus, a drugiej tę samą trumnę, która jest opuszczona przez Zmartwychwstałego. Ten sakralny tryptyk jest piękną chrześcijańską opowieścią z „happy endem”. Skąd pomysł na takie zestawienie?

– Początkowo chciałem umieścić wokół Tabernakulum ikony dwóch największych świąt w roku liturgicznym – Bożego Narodzenia i Wielkanocy. W szkicach nie było pustego grobu tylko ukrzyżowanie Pana Jezusa – jako pierwsze skojarzenie katolika z Wielkanocą. Stopniowo doszliśmy do przekonania, że po prawej stronie Tabernakulum powinno pojawić się przedstawienie pustego grobu.

– Udało Ci się w bardzo dużym skrócie pokazać kwintesencję chrześcijaństwa.

– Uważam, że taki jest sens obrazu w przestrzeni sakralnej. Każda ikona mówi w jakiś sposób o całości. Ikona sama w sobie pokazując jakąś scenę ma odniesienia też do innych aspektów wiary. Dobrym przykładem jest ikona Bożego Narodzenia, która mówi też o grobie, o ofierze. W chrześcijańskiej sztuce sakralnej istnieje, często nieuświadomione, pragnienie przekazu pełni, dążenie do przedstawienia podstawowego orędzia chrześcijaństwa, prawdy o przyjściu Boga do nas.

– Lubisz ikonę Bożego Narodzenia. Gdzie takie ikony namalowałeś?

– Jedna, o której rozmawialiśmy, jest w warszawskim Międzylesiu, a druga niebawem powstanie w kaplicy Seminarium Warszawskiego przy Krakowskim Przedmieściu.

– Twoje dzieła można też podziwiać w kaplicy Muzeum Powstania Warszawskiego.

– Tam namalowałem polichromię 108. Błogosławionych Męczenników II Wojny Światowej oraz ikonę Pustego Grobu.

– Gdzie jeszcze pracujesz?

– Z okazji jubileuszu dominikanów kończę malować dużą ikonę św. Dominika, którą już po Świętach będzie można zobaczyć na Służewie.

– Wróćmy do określania „pisanie ikon”. Używasz go zamiennie z pojęciem „malowania”.

– Zwrot „pisanie ikon” jest kalką z języka rosyjskiego, gdzie słowo „pisat” oznacza po prostu „malować” – jest „pisat ikonu” i „pisat kartinu” na określenie zwykłego malarstwa. Ale w tym przeniesieniu językowym kryje się pewna myśl. Chodzi o zwrócenie uwagi na fakt, że w procesie tworzenia ikon jest bardzo ważny aspekt przekazu i tradycji. To nie jest twórczość od zera, ex nihilo. Nie chodzi o nadawanie za każdym razem zupełnie nowej formy tej treści, o której chcemy mówić – np. pracując nad ikoną Bożego Narodzenia nie możemy abstrahować od wielowiekowego procesu poszukiwań adekwatnych form plastycznych dla przekazania tej treści. To był proces, który Kościół postrzega jako przejaw działania Ducha Świętego.
W pracy nad ikoną jest pewna analogia do przepisywania Pisma Świętego. Tak jak Pismo Święte powstało w Kościele, jako zapis jego doświadczenia wiary, aby pomóc tę wiarę przekazywać, tak też w Kościele powstały pewne formy kanoniczne ukazywania wiary w obrazie. Mamy więc pewne archetypy ikon, które okazały się dobrym narzędziem przekazu wiary. Konkretne ikony nie są takie same, bo będą się różnić od strony rozwiązań plastycznych, ale zawierają w sobie strukturę archetypu. Dlatego też ktoś, kto trochę się zna na ikonach nie będzie miał problemu z odróżnieniem ikony Bożego Narodzenia od innych ikon.

– Studiowałeś w Grecji. Tam się pisze ikony, czy maluje?

– W greckim są osobne słowa na malarstwo świeckie „zoografiki” i na malarstwo sakralne – „agiografia”. „Agios” oznacza „święty”, a słowo „grafia” to rysowanie, zostawianie śladu.

– Malujesz świętych i zostawiasz ślady, a więc jesteś hagiografem.

– Przynajmniej próbuję... (śmiech).

Tagi:
wywiad ikona

Maryja w Prymasowskiej Choszczówce

2018-04-18 06:53

Łukasz Krzysztofka

Cudowna Ikona Nawiedzenia, wędrująca po diecezji warszawsko-praskiej, przybyła 17 kwietnia do Choszczówki - miejsca szczególnego nie tylko na mapie Warszawy. To tu powstanie sanktuarium dedykowane kard. Stefanowi Wyszyńskiemu.

Łukasz Krzysztofka

Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej to pierwsza „oficjalna” wizyta Maryi w Cudownej Ikonie w tym miejscu, związanym w sposób szczególny z Prymasem Tysiąclecia.

Matkę Bożą przywitał pasterz diecezji warszawsko-praskiej bp Romuald Kamiński, a także członkinie Instytutu Prymasa Wyszyńskiego oraz wielu mieszkańców Choszczówki i okolicznych miejscowości. W uroczystej procesji Ikonę przeniesiono do Kaplicy Jasnogórskiej Matki Kościoła, która znajduje się w sprowadzonej przez Prymasa Wyszyńskiego specjalnie, aby mogła służyć za kaplicę mieszkańcom Choszczówki chacie kurpiowskiej.

- Nie możemy tego miejsca zbagatelizować i nie możemy też zaliczyć go do takich, jak inne. To jest miejsce związane z tym, przez którego Bóg zrealizował zamiar peregrynacji, bo to wszystko w znacznej mierze dzieje się przez przyczynę kard. Stefana – mówił w homilii bp Kamiński.

Zobacz zdjęcia: Maryja w Prymasowskiej Choszczówce

Ordynariusz warszawsko-praski przypomniał, jak wielkim poruszeniem serc i duchowym zrywem Polaków były napisane przez uwięzionego w Komańczy kard. Wyszyńskiego Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego złożone 26 sierpnia 1956 r. – Wtedy setki tysięcy naszych rodaków zadało sobie trud udania się na Jasną Górę. Byli tacy, którzy przezornie wyruszyli trzy dni wcześniej, bowiem pociągi stawały na kilkanaście godzin w polu, nie sprzedawano biletów, blokowano wejście na Jasną Górę. W takich warunkach prawie milion ludzi melduje się przed szczytem jasnogórskim. Co ich tam wiedzie? Ogromna potrzeba duchowa, a z drugiej strony trzeba umieć wczuć się w ten bardzo znękany, zbolały naród, który ma w sobie w najgłębszych swoich korzeniach poczucie tej świadomości, że jeśli będzie już naprawdę nie do wytrzymania, to tylko z Jasnej Góry może przyjść pomoc – podkreślił bp Kamiński.

Hierarcha zauważył też, że wyniesienie przez ojców paulinów wtedy oryginalnego Jasnogórskiego Wizerunku Matki Bożej w procesji na wały jasnogórskie stało się iskrą, która rozpaliła płomień i ostatecznie wpłynęła na podjęcie decyzji o peregrynacji. - To był jakiś potężny krzyk, ale też wybrzmiewający z pewnym wyrzutem do Matki, że dobrze Ci tutaj, jako Królowej, ale popatrz, jak żyją Twoje dzieci. Czy pofatygowałaś się tam, gdzie są nasze miejsca pracy, rodziny, domostwa, pola, nasze uciemiężenie? – zaznaczył bp Kamiński.

Rok później - 26 sierpnia 1957 r. w obecności całego Episkopatu Polski nastąpił moment „pocałunku”, czyli zetknięcia, poświeconej przez papieża Piusa XII kopii Obrazu z cudownym oryginałem i rozpoczęcie peregrynacji.

- To dla nas wielka radość, że Maryja przychodzi do swoich miłośników, do swego domu, bo jesteśmy Jej własnością. W Choszczówce zbierają się grupy, które są oddane Maryi – grupy oazowe, Pomocników Matki Kościoła, Rodziny Rodzin i tu oddają się Matce Bożej – powiedziała „Niedzieli” Stanisława Grochowska, odpowiedzialna generalna Instytutu Prymasa Wyszyńskiego.

Kard. Wyszyński bardzo ukochał to miejsce, chętnie tu przyjeżdżał, odpoczywał, spacerował po ogrodzie i okolicznym lesie. Nazwał nawet Choszczówkę „małą Jasną Górką”. Tutaj często pracował. Przyjeżdżał nawet co tydzień.

W planach jest stworzenie w Choszczówce sanktuarium Prymasa Tysiąclecia i parafii. Kroki w tej sprawie zostały już zrobione. - Przekazałyśmy działkę pod budowę sanktuarium na rzecz diecezji warszawsko-praskiej. Teraz potrzeba wielkiej modlitwy o wyniesienie na ołtarze kard. Stefana Wyszyńskiego – mówi Stanisława Grochowska.

Prymas Tysiąclecia inspiruje nie tylko dla pokolenie, które go pamięta, ale także pokolenie Jana Pawła II. Należy do niego Marcin Rutkowski z Jabłonny. Nie pamięta czasów rozpoczęcia peregrynacji. - Dzisiejsza uroczystość jest dla mnie przeżyciem historycznym, sięgnięciem do korzeni, do spuścizny po Ks. Prymasie Wyszyńskim – mówi. Bliska jest mu szczególnie duchowość, filozofia i podejście do życia Prymasa. - Zwłaszcza sprawy dotyczące etosu pracy, jego podejście do obowiązków. Całe nauczanie Prymasa jest dla mnie bardzo motywujące – podkreśla.

Ta peregrynacja jest pierwszą oficjalną wizytą Matki Bożej w Choszczówce - nieoficjalnie, w czasie przerwy w peregrynacji, Obraz Jasnogórski zawitał tu bowiem na niecałą dobę dwa lata temu w czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie i był adorowany m.in. przez grupę młodzieży z Indii i Afryki.

W Choszczówce znajduje się, udostępniony dla zwiedzających, pokój Prymasa Tysiąclecia, a także wiele śladów i pamiątek po wielkim Prymasie. Tu także mieści się Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego. Zorganizowane grupy mają możliwość odbycia w tym szczególnym miejscu rekolekcji czy spotkań formacyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież zapewnił prezydenta Dudę o modlitwie za Polskę

2018-09-22 11:08

st (KAI) / Wilno

Przelatując nad terytorium Polski papież Franciszek zapełnił prezydenta Andrzeja Dudę o swej modlitwie za Polskę i jej mieszkańców.

Grzegorz Jakubowski/KPRP
Spotkanie Prezydenta RP z Ojcem Świętym na Wawelu (lipiec 2016 r.)

Oto tekst papieskiego telegramu w tłumaczeniu na język polski:

Jego ekscelencja Andrzej Duda

Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej

Warszawa

Przelatując nad terytorium Polski w drodze na Litwę, Łotwę i do Estonii zapewniam Pana o mej modlitwie za Pański kraj i jego mieszkańców, modląc się dla wszystkich o błogosławieństwo Wszechmocnego Boga pokoju i radości.

FRANCISCUS PP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pożegnanie dr. Bedřicha Vymětalíka

2018-09-23 09:20

Arch.

W czwartek 13 września w kościele św. Wawrzyńca w Prerovie na Morawach. odbyły się uroczystości pogrzebowe czeskiego działacza katolickiego, członka Papieskiej Akademii Społecznej dra Bedřicha Vymětalíka.

Arch.

Mszy świętej przewodniczył proboszcz miejscowej parafii ks. Zdeněk Mlčoch w asyście ks. Bedřicha Vymětalíka z Týnca nad Sázavou (syn zmarłego) oraz miejscowych duszpasterzy. W swoim słowie pożegnalnym czeski ekonomista prof. Lubomír Mlčoch przypomniał najbardziej doniosłe zasługi zmarłego na poziomie diecezjalnym, gdzie założył i prowadził Centrum Nauki Kościoła, na poziomie krajowym, jako założyciel i wieloletni animator ruchu „Chrześcijanin i Praca”, i wreszcie na poziomie kościoła powszechnego, jako wieloletni członek papieskiej Akademii Społecznej gdzie dał się poznać jako człowiek niezwykłej życzliwości i mądrości, pełen szacunku dla drugiego człowieka. Podkreślił to w liście kondolencyjnym abp Marcelo Sánchez Sorondo. Dr Bedřich Vymětalík był powołanym przez kard. Vlka członkiem zespołu pracującego nad ważnymi społecznymi dokumentami kościoła w republice Czeskiej. Był autorem licznych publikacji na temat zaangażowania katolików w życie społeczne w kontekście przemian ustrojowych okresy postkomunistycznego. W sposób szczególny pracował nad rolą zaangażowanych chrześcijan w gospodarce wolnorynkowej, zadaniami wynikającymi z nauki koscioła w obronie praw pracowniczych i obywatelskich. Z jego inicjatywy, do dwudziestu lat w Velehradzie na Morawach organizowane są doroczne Międzynarodowe Seminaria Społeczne.

Dr Kazimierz Szałata z Uniwersytetu Kardynala Stefana Wyszyńskiego, który od wielu lat współpracował z czeskim intelektualistą napisał w nadesłanym na ręce obecnego animatora ruchu „Chrześcijanin i Praca” Karola Dubovana między innymi:

„odszedł człowiek wielkiego serca i przenikliwego umysłu, który z uśmiechem na ustach niósł światu Chrystusową Ewangelię. Od lat organizowane z Jego inicjatywy Międzynarodowe Społeczne Seminaria w Velehradzie, w stolicy Apostołów Słowian, Cyryla i Metodego stały się niesłychanie ważnym miejscem pogłębiania nauki społeczne kościoła. Cieszę się, że mogłem nie tylko poznać, ale też doświadczyć życzliwości i gościnności tego wspaniałego człowieka, prawdziwego świadka Jezusa-Nauczyciela obecnego wśród nas. Każde spotkanie z Panem Bedřichem Vymětalíkiem było nie tylko doświadczeniem wiary i mądrości, ale też prawdziwą chrześcijańską zachęta do czynienia świata lepszym. Odejście Naszego Przyjaciela jest wielką stratą dla ciężko doświadczonego przez komunistyczny reżim czeskiego kościoła. Niech Nasz pan Jezus Chrystus przyjmie naszego wielkiego Przyjaciela do swojej wiecznej szczęśliwości. Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem