Reklama

Pierwsza była w Gorzowie

2017-03-08 12:55

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 11/2017, str. 4-5

Karolina Krasowska

Gorzowska Księgarnia św. Antoniego obchodzi w tym roku okrągły jubileusz. 70 lat temu 14 lutego 1947 r. została wpisana przez Sąd Okręgowy do Rejestru Handlowego. Znajdująca się na rogu ulic Dąbrowskiego i Łokietka księgarnia jest jedną z najstarszych w mieście. Jest pierwszą z sześciu księgarń, które tworzą sieć Diecezjalnej Księgarni św. Antoniego. Takie miejsca poza Gorzowem znajdują się jeszcze w Głogowie, Międzyrzeczu, Świebodzinie, Wschowie i Zielonej Górze

Każdy, kto kupuje w księgarniach należących do Diecezjalnej Księgarni św. Antoniego, wspiera działalność charytatywną i duszpasterską diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Z Grodna do Gorzowa

Przez blisko 20 lat gorzowską Księgarnię św. Antoniego prowadziła Helena Kuźmicka. Była pierwszą gorzowską bibliotekarką, prowadziła tamtejszą pierwszą księgarnię przy Wełnianym Rynku, a jej historię opowiedziała w opowiadaniu „Wiosna na rumowisku”, w opublikowanym pod tym samym tytułem zbiorze pionierskich wspomnień. Helena Kuźmicka urodziła się w 1908 r. w Grodnie, które obecnie znajduje się na terenie Białorusi. Przed wojną w Warszawie w Towarzystwie Nasz Dom współpracowała m.in. z Januszem Korczakiem, a następnie pracowała w Robotniczym Towarzystwie Przyjaciół Dzieci. Podjęła także współpracę z Wiadomościami Literackimi. Po powrocie do Grodna pracowała m.in. w Seminarium Nauczycielskim. Wojnę spędziła w Grodnie, cudem uniknęła zsyłki. W 1945 r. przyjechała do Gorzowa, gdzie otworzyła pierwszą księgarnię, sklep z materiałami piśmiennymi, galerię obrazów, a także pierwszą wypożyczalnię książek, której trzon stanowiły publikacje przywiezione przez nią z Kresów. Kłopoty z ówczesną władzą zmusiły Helenę Kuźmicką do likwidacji własnej księgarni. W 1949 r. została kierowniczką Księgarni św. Antoniego. Już na emeryturze uczyła religii w Janczewie. W 2006 r. została uhonorowana Medalem Jana Pawła II i Odznaką Honorową Miasta Gorzowa. Zmarła w wieku 102 lat w 2010 r. w Gorzowie.

Troska o klienta

Do wnętrza gorzowskiej Księgarni św. Antoniego prowadzą – umiejscowione pomiędzy dwoma oknami wystawowymi – trzy stopnie. W okalających drzwi wejściowe witrynach, odpowiednio po lewej i prawej stronie, znajdują się dewocjonalia i książki religijne, które właściwie już jakby z zewnątrz informują przechodnia i wskazują na katolicki charakter tego związanego z diecezją miejsca. Gorzowska księgarnia ma swój niezwykły klimat, który miejsca osiągają po wielu latach. Bogata oferta książek, czasopism i dewocjonaliów skierowana jest do odbiorcy w każdym wieku. – Ideą księgarni jest propagowanie książek, które ukazują się na rynku księgarnianym w Polsce. Przez lata, poprzez uczestnictwo w targach książki, wypracowaliśmy sobie sieć zaprzyjaźnionych wydawnictw. Biorąc pod uwagę dzisiejszą technikę, w porównaniu do tego, co się działo kiedyś, praktycznie wielokrotnie istnieje sytuacja, że książka jeszcze nie została wydana, a my już mamy informację o tym, kiedy będzie wydana i jesteśmy na takim etapie relacji z wydawnictwami, że czas dostawy danej pozycji z jednej strony świadczy o jakości księgarni, a z drugiej – o trosce o klienta. Dostawa towaru to jest czasami kwestia jednego dnia – mówi ks. kan. Krzysztof Kocz. – Staramy się mieć wszystkie nowości, które się ukazują w Polsce. Świat książki religijnej przez te ostatnie lata tak się rozwinął, jest tak wiele publikacji, że kiedy jadę na targi, to jestem zdziwiony, że w ogóle tyle wydawnictw – mówimy o rynku katolickim – może być. Mamy oczywiście także różne czasopisma, które ukazują się co jakiś czas, cyklicznie – dodaje dyrektor Diecezjalnej Księgarni św. Antoniego.

Reklama

Nowe perspektywy

Asortyment w księgarniach tworzących sieć Diecezjalnej Księgarni św. Antoniego jest podzielony na kilkanaście kategorii, których trzon stanowią oczywiście książki. Oprócz tego w ofercie znajduje się sprzęt liturgiczny, ornaty i dewocjonalia, a więc wszystko to, co jest związane z życiem sakramentalnym, zarówno od strony sprawowania liturgii przez kapłana, jak i od strony uczestnictwa wiernych w życiu sakramentalnym Kościoła. – U nas, w księgarniach, właściwie cały czas coś się dzieje, bo życie Księgarni św. Antoniego jest głęboko związane z cyklem roku liturgicznego. Często można zauważyć, że kończy się np. Boże Narodzenie, a my już przed świętami musimy zamawiać towar wielkanocny, a więc w Boże Narodzenie żyjemy już właściwie Wielkanocą, żeby ten towar był, był na czas i był atrakcyjny – opowiada ks. Kocz. Z inicjatywy bp. Tadeusza Lityńskiego istnieją plany, aby stworzyć księgarnię internetową. W realizacji są natomiast plany związane z otwarciem drugiej księgarni w Gorzowie. – Zalążek księgarni internetowej już się pokazał. W okresie Roku Jubileuszowego wiele osób z tego korzystało. W tej chwili zaktualizowaliśmy program, na którym pracujemy i będziemy w nim korzystać ze sprzedaży księgarni internetowej. Oprócz tego księgarnia cały czas stara się poszerzać asortyment i dba o to, aby księża, którzy dokonują w niej zakupów, mogli znaleźć też coś z garderoby dla siebie. W Gorzowie staramy się natomiast otworzyć drugą księgarnię przy katedrze w budynku plebanii przy ul. Obotryckiej. W tej chwili jesteśmy na etapie zagospodarowywania przestrzeni tamtejszego miejsca – dodaje dyrektor.

Księgarnia, a nie market

– Dużo jest klientów, którzy uważają, że przychodzą do świętego miejsca i mają duże wymagania, jeśli chodzi o materiały i artykuły związane z naszą wiarą i chrześcijaństwem. Ma to dla nich szczególną wartość, że to księgarnia katolicka, a nie np. market. Natomiast nie brakuje też klientów, którzy traktują to miejsce jak normalną księgarnię – mówi Halina Wyszkowska z Diecezjalnej Księgarni św. Antoniego w Zielonej Górze. – Na przestrzeni kilkunastu lat poszerzyliśmy asortyment. Przede wszystkim dbamy jednak o to, aby wszystkie nowości, które się pojawiają na rynku, były na czas również u nas. Tu, w naszej księgarni w Zielonej Górze, jesteśmy zgraną rodziną – dodaje.

Z księgarni dość często korzysta Edmund Woźniak, nadzwyczajny szafarz Komunii św. z parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Zielonej Górze. – Patrzę na nowości i kupuję to, w czym w danej chwili zostaję natchniony przez Ducha Świętego. Codziennie odmawiam brewiarz, który w ten sposób nabyłem 2 lata temu. Księgarnia jest bardzo dobrze zaopatrzona w pozycje dla dzieci, młodzieży i osób starszych – mówi Edmund Woźniak. – Jestem szafarzem Komunii św. i dzisiaj szukam rozważań Drogi Krzyżowej z Matką Bożą Fatimską. W Zielonej Górze mieszkam prawie 30 lat, do księgarni zaglądam 1-2 razy w miesiącu, także zawsze coś dla siebie tu wybiorę – dodaje.

* * *

Słowo ks. kan. Krzysztofa Kocza na jubileusz Księgarni św. Antoniego w Gorzowie:
– Po pierwsze dziękujemy za tych wszystkich, którzy w ogóle mieli taki pomysł stworzenia takiej instytucji, gdzie ludzie wierzący, ludzie Kościoła, mogą przyjść i zrealizować swoje potrzeby – te duchowe i te codzienne – które pomagają im zbliżyć się do Pana Boga. Chcemy podziękować za twórców tej księgarni, za tych, którzy przez lata troszczyli się o jej piękno i wizerunek. Dziękujemy wszystkim pracownikom, którzy tworzyli i dzisiaj tworzą klimat księgarni, co jest bardzo istotne. Bardzo często ludzie, wchodząc do księgarni, mają takie odczucie, jakby wchodzili do miejsca świętego; czasami mówią, że idą do „świętego sklepu”. Dziękujemy także klientom, którzy przez lata przychodzili do naszych księgarni jak do swojego domu, szukając nie tylko konkretnych rzeczy materialnych, ale także jakichś porad, często uzewnętrzniając swoje uczucia czy prosząc o modlitwę. Na następne lata życzymy sobie, abyśmy umieli być takim znakiem, który dzisiaj jest bardzo istotnym elementem ewangelizacji świata w tej rzeczywistości, w której żyjemy, żeby nie były to tylko zwykłe księgarnie, ale miejsca, w których możemy spotkać się z dobrem, ciepłem i zrozumieniem.

Tagi:
księgarnie

MIVA Polska od 18 lat pomaga misjonarzom

2018-07-18 12:39

nak / Warszawa (KAI)

Ponad 500 samochodów, 148 motocykli, 1485 rowerów – to tylko część pojazdów przekazanych na misje za pośrednictwem stowarzyszenia MIVA Polska. Działa ono od 2000 roku zajmując się zdobywaniem środków na zakup środków transportu dla misjonarzy: samochodów, rowerów ale tez łodzi czy koni.

Archiwum MIVA Polska

Założycielem stowarzyszenia jest ks. Marian Midura, który po powrocie z misji w Afryce, założył w Polsce stowarzyszenie pomagające misjonarzom w wypełnianiu ich posługi.

- Po powrocie z Afryki w 1999 r. zobaczyłem, że w Polsce mamy już coraz lepsze samochody, dużo więcej kierowców , a polscy misjonarze w tym czasie jeździli naprawdę słabymi pojazdami – wspomina ks. Midura. – Widziałem wiele przypadków, kiedy misjonarz był ranny po wypadku czy nawet ginął, tylko dlatego, że samochód był w bardzo złym stanie technicznym - dodaje.

Stowarzyszenie MIVA Polska pomaga misjonarzom w zdobywaniu i zakupie misyjnych środków transportu przez corocznie organizowaną „Akcję św. Krzysztof”. W parafiach zbierane będą ofiary do puszek na zakup pojazdów dla misjonarzy. Ideą jest przekazanie na środki transportu dla misjonarzy tyle groszy, ile w ciągu roku przejechało się kilometrów - 1 grosz za 1 szczęśliwie przejechany kilometr.

W zeszłym roku w ramach „Akcji św. Krzysztof” udało się zebrać prawie 2 mln 800 tys. złotych. Za te pieniądze zakupiono 48 samochodów terenowych i osobowych, 2 busy, ambulans, traktor, 39 motocykli i motorowerów, 470 rowerów dla katechistów, 2 silniki do łodzi i 2 łodzie motorowe, motolotnię oraz 30 wózków dla niepełnosprawnych, które trafiły do misjonarzy w prawie 30 krajach, głównie w Afryce i Ameryce Południowej.

W ciągu 18 lat działalności MIVA Polska zakupiła dzięki ofiarności darczyńców m.in.: 529 samochodów, 148 motocykli, 1485 rowerów, 14 łodzi, 2 konie, 13 ambulansów.

„Dzięki temu polscy misjonarze mogą bezpiecznie głosić dobrą nowinę w różnych częściach świata” - powiedział KAI Krajowy Duszpasterz Kierowców, Ks. Marian Midura.

MIVA Polska zaczęła działać w 2000 roku decyzją KEP przy Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

XVI Światowy Festiwalu Chórów Polonijnych w Koszalinie

2018-07-18 21:21

km / Koszalin (KAI)

Ruszyły koncerty chórów polonijnych, które biorą udział w Polonijnej Akademii Chóralnej. Chóry rozpoczęły trasę koncertową od Koszalina, pojawią się także w kościołach i ośrodkach kultury innych miejscowości. Łącznie odbędzie się 9 koncertów.

Archiwum Chóru Cordiale Coro

W kościele pw. św. Wojciecha w Koszalinie 18 lipca zaprezentowały się trzy spośród siedmiu chórów biorących udział w XVI Światowym Festiwalu Chórów Polonijnych: ukraińskie chóry „Malebor” z Doniecka i Chór im. Juliusza Zarębskiego z Żytomierza oraz białoruski chór „Kraj Rodzinny” z miejscowości Baranowicze. Pozostałe chóry wystąpiły tego dnia przed publicznością w Sarbinowie i Świdwinie.

Chórzyści prezentują utwory z własnego repertuaru, a także te, które szlifują podczas towarzyszącej festiwalowi Polonijnej Akademii Chóralnej.

Pobyt w Polsce to dla nich także zetknięcie z kulturą ich przodków oraz odpoczynek, szczególnie dla osób z chóru "Malebor" z terenów we wschodniej Ukrainie. Jak mówią - ten pierwszy pobyt chóru w Polsce jest dla nich odpoczynkiem od wojny.

Po raz siódmy do Koszalina zawitał ukraiński chór im. Juliusza Zarębskiego z Żytomierza. Chór powstał w 1997 r. właśnie dzięki koszalińskiemu festiwalowi. - Te wszystkie spotkania dużo nam dają: nowy repertuar, nowe podejście do emisji głosu, nowe ćwiczenia - mówi dyrygent Jan Krasowski, który ukończył w Koszalinie studium dyrygenckie. - Ale pobyt tutaj to też wynagrodzenie dla chórzystów.

Dyrygent dba, by polskość nie została zapomniana. Jego podopieczni śpiewają w swoim kraju niemal wyłącznie polskie pieśni. I nie brak im publiczności - obwód żytomierski to największe skupisko ukraińskiej Polonii, liczącej tu 40 tysięcy Polaków. - Nikomu nie pozwalam pisać transkrypcji, wszyscy muszą czytać i śpiewać po polsku. W ten sposób ćwiczymy też polski język, bo wielu młodych zna go słabo - mówi pan Jan.

Henryk Chiniewicz z chóru Kraj Rodzinny przyjechał czeka na dogodną chwilę, by pojechać do Słupska, gdzie mieszkają jego kuzyni, których ojcowie trafili do Polski w latach 50. w ramach repatriacji. Zależy mu szczególnie na tym, by nawiedzić, grób babci. - Mnie jest bardzo przyjemnie, że wszędzie w Polsce ludzie spotykają nas ze szczerością serca - mówi zaciągając na wschodnią nutę. - Ale myślę, że także wam jest miło spotkać nas, ludzi z terenów, gdzie polskość jeszcze istnieje. Przyjemnie, kiedy Polak zostaje Polakiem, gdziekolwiek żyje. Że jednoczy nas kultura, język, no i śpiew.

- Jeżeli mielibyśmy się uczyć polskości, to nie z telewizji czy podręczników - mówi opiekun festiwalu Paweł Mielcarek ze Stowarzyszenia Wspólnota Polska. - Tylko patrząc na tych ludzi, którzy przyjeżdżają tutaj, do Koszalina, opuszczają go ze łzami w oczach i uczą nas szacunku do Polski, do flagi, godła.

To dopiero początek polonijnej trasy koncertowej. 19 lipca o godz. 19 wszystkie chóry zaprezentują się w białogardzkim kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

W kolejnych dniach wystąpią w innych miejscowościach:

20 lipca:

- Dobrzyca, kościół pw. Świętej Trójcy, godz. 17 - Chór im. Juliusza Zarębskiego, Żytomierz, Ukraina

- Bobolice, MGOK, godz. 18 - Chór „Malebor”, Donieck, Ukraina

- Świeszyno, MCK Eureka, godz. 18 - Chór „Kraj Rodzinny”, Baranowicze, Białoruś

- Koszalin, kościół pw. Ducha Świętego, godz. 18 - Chór Cantica Anima, Bar, Ukraina; Chór mieszany Zgoda, Brześć, Białoruś

21 lipca:

- Filharmonia Koszalińska, godz. 19 - koncert galowy, wszystkie chóry

22 lipca:

- Koszalin, kościół pw. Ducha Świętego, godz. 10.30 - Msza św. w intencji rodaków

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem