Reklama

Biały Kruk 2

Moim zdaniem

Spór o Solidarność

2017-09-06 12:16

Witold Gadowski, dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 37/2017, str. 25


Na czym polega dzisiejszy spór o Solidarność? Zewsząd słyszymy opinie, że to spór „kombatancki”, są nawet tacy, którzy zarzucają, że to gorszące i obniża rangę historycznego ruchu w oczach opinii międzynarodowej. Bałamutne to i przewrotne. Pora więc powiedzieć jasno: spór o ruch Solidarność to w istocie walka ideowa. Istnieje bardzo wpływowe lobby, które dąży do tego, aby Solidarność pozbawić jej chrześcijańskich korzeni i – w podręcznikach historii, a także w obowiązującej wykładni historycznego myślenia – przedstawiać fenomen antykomunistycznego zrywu z lat 80. XX wieku jedynie jako laicki ruch obywatelski, ruch sprzeciwu, który wykreował takich liderów, jak: Jacek Kuroń, Bronisław Geremek, Tadeusz Mazowiecki i Adam Michnik.

Tymczasem Solidarności nigdy by nie było, tak jak nie było analogicznych ruchów oporu w Czechosłowacji, Niemieckiej Republice Demokratycznej, Bułgarii, Rumunii czy na Węgrzech. Solidarność była czysto polskim zdarzeniem społecznym i tylko w Polsce mogła się wydarzyć. Dlaczego? Ano dlatego, że ten ruch miał katolickie źródła.

Kolejność zdarzeń była taka: najpierw nastąpił wybór Karola Wojtyły na papieża, a potem iskra przeszła przez środowiska katolickie. Nigdy nie zaistniałyby tak masowy ruch sprzeciwu, tak dojrzały protest i program wyzwolenia państwa, gdyby nie katolicyzm. W tym kontekście łatwiej jest zrozumieć dzisiejsze antagonizmy. Łatwiej jest zrozumieć przemilczanie i wykasowywanie z przekazów historycznych takich postaci, jak Anna Walentynowicz czy ks. Jerzy Popiełuszko. Opozycja rewizjonistów wywodzących się z rodzin i środowisk PZPR była niewielka, słaba i nie miała żadnego zakorzenienia w szerokich kręgach społeczeństwa.

Reklama

Kiedy powstał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, nikt nie miał wątpliwości, że ten masowy ruch wyrasta z katolickich korzeni. Samo słowo „solidarność” zostało przecież zaczerpnięte z katolickiej nauki społecznej. Związek był wyjątkowy, podnosił konieczność społecznej solidarności i postulaty pomocniczości. Nigdzie w świecie nie powstał związek zawodowy, który miałby takie oblicze i tak dojrzały, przemyślany program. Gdyby Michnik, Kuroń i sam Lech Wałęsa wygenerowali podstawy tego ruchu, Solidarność nigdy nie miałaby tak szerokiego odzewu. Jan Paweł II, w czasie swoich pielgrzymek do Polski, podkreślał, że zasada solidarności społecznej to nie tylko postulat tworzenia stosunków społecznych, ale także prawdziwa cnota społeczna.

W poszukiwaniu źródeł dzisiejszego sporu sięgnąłem do starych polemik znakomitego neoscholastyka ks. Kazimierza Kłósaka z marksistami. Ks. Kłósak usystematyzował zasady, na jakich może się odbywać „dialog z niewierzącymi”. Pokazał, że jest on praktycznie możliwy, jednak źródłem porozumienia musi się stać przyjęcie systemu wartości uwzględniającego istnienie naczelnej wartości, którą jest Absolut. Przyjmując katolickie zasady: solidarności, pomocniczości i dobra wspólnego, NSZZ „Solidarność” rozlała się na cały kraj, rozgrzała umysły i spowodowała wielki przełom. Gdyby nie etyczna i naukowa podbudowa, płynąca z katolickiej nauki społecznej, opozycja w Polsce nigdy nie dokonałaby tak ogromnego dzieła, jakim była przemiana świadomości całego pokolenia Polaków.

Gdyby zasady NSZZ „Solidarność” oparły się na propozycjach Kuronia, Geremka i Michnika, mielibyśmy grupę opozycyjną, której siła równałaby się porównywalnym grupom w Czechosłowacji czy w NRD.

Największą wartością Solidarności było wyjście poza spory między marksistami i tzw. rewizjonistami. Została stworzona wielka platforma działania, łącząca różne kręgi społeczeństwa i uciekająca od ekskluzywności. Wyjście poza koncepcje wspomnianych już działaczy pozwoliło na stworzenie ruchu powszechnego i koherentnego w swojej ideowej postawie.

Dziś, gdy nasila się spór o „własność” Solidarności, gdy Lech Wałęsa zamyka go w egoistycznej formule: ja!, a Adam Michnik dwoi się i troi, aby wypreparować ten ruch z jego katolickich korzeni, trzeba przypomnieć historyczne prawdy. Robotnicy szli na swoje strajki po Mszach św., a nie po pogadankach ideowych Kuronia i Michnika. Oczywiście, nie wolno zabierać zasług wyżej wymienionym, trzeba jednak stawiać rzeczy w ich właściwych proporcjach. Inaczej Solidarność przybierze na tyle zszarzałe barwy, że będą mogli się do jej dziedzictwa dopisywać panowie Cimoszewicz, Rosati, Borowski czy płk Mazguła. Solidarność bez katolicyzmu nie miała i nie ma dziś większego sensu. Ruch opozycji z lat 80. wyrósł pod krzyżem i tego nie zakłamią największe nawet dysertacje laickiej lewicy.

Dziś, gdy pod Stocznią Gdańską rozgrywają się ostre spory, gdy Komitet Obrony Demokracji usiłuje zawłaszczyć solidarnościowe dziedzictwo, gdy dzisiejszemu NSZZ „Solidarność” Lech Wałęsa usiłuje odebrać prawo do posługiwania się solidarnościowymi symbolami, musimy sobie uświadomić, że odebranie związkowi jego korzeni bezpowrotnie skaże Solidarność na odgrywanie roli historycznej ramoty, eksponatu, który nie ma większego znaczenia w dzisiejszej rzeczywistości. Prawdziwa Solidarność ciągle jest nie na rękę tym, którzy chcieliby zatomizować polskie społeczeństwo, oderwać je od historycznych korzeni i wrzucić – jak mierzwę – do paneuropejskiego pieca. Ruch Solidarność, traktowany poważnie i uczciwie, ciągle jest w stanie dać naszemu dzisiejszemu społeczeństwu wielką lekcję obywatelskiej odpowiedzialności i rozwagi. Tego jednak nie uczyni „cepeliowsko” i „styropianowo” rozumiane jej dziedzictwo. Właśnie teraz lekcja „solidarnego” myślenia jest najbardziej potrzebna. Jeśli jej nie przepracujemy, staniemy się jedynie statystami w teatrze, który przygotowała dla nas europejska – neomarksistowska – biurokracja.

Proces odrywania Solidarności od jej autentycznych źródeł jest zresztą bardzo charakterystyczny dla myślenia europejskiej nowej lewicy. Ten system – który siłowo wprowadza się do edukacji, teorii wartości i procesu redefiniowania podstawowych pojęć – dąży właśnie do tego, aby nic w naszym życiu nie było już takie samo jak w czasach naszych rodziców i dziadków. Dla nich nie istnieją niewzruszalne wartości, a „prawda” jest jedynie relatywnie ustalana na podstawie kontekstów. Mapa ma być oderwana od konkretnego terytorium, a prawda jest jedynie służką wykonującą polecenia politycznej propagandy. „Prawa człowieka” mają zastąpić zasady Ewangelii, a specyficznie rozumiany „humanizm” staje się protezą religii, dziwaczną religią, w której człowiek zastępuje wartość najwyższą – wartość Absolutu.

Jeśli przyjmiemy takie myślenie, miarą wszystkiego stanie się filozofia bez eschatologii, a porządek kochania zostanie wyparty przez mgliste idee postępu i tolerancji. Fenomen Solidarności i spór wokół prawdy o niej są właśnie przejawem tego przybierającego na sile sporu.

Tagi:
Solidarność

Film i wystawa o wałbrzyskiej „Solidarności”

2017-12-27 11:10

Krzysztof Zaremba
Edycja świdnicka 53/2017, str. VI

Krzysztof Zaremba
Wystawa o wałbrzyskiej „Solidarności”

W Klubie Montownia w Parku Wielokulturowym Stara Kopalnia Centrum Nauki i Sztuki w Wałbrzychu miała miejsce premierowa projekcja filmu dokumentalnego „Solidarni”, a w budynku dawnego szybu centralnego „Julia” otwarcie nowej wystawy poświęconej wałbrzyskiej „Solidarności”. Przedsięwzięcia realizowane były w ramach projektu „Solidarni” – finansowanego głównie przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przy współpracy miasta, Starej Kopalni oraz Zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność”.

Na premierę filmu i otwarcie nowej wystawy do Starej Kopalni licznie przybyli zaproszeni goście, m.in. Beata Mucha, reprezentująca wiceministra Obrony Narodowej i posła ziemi wałbrzyskiej Michała Dworczyka, prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej, lokalni samorządowcy, przedstawiciele duchowieństwa, a także teraźniejsi i byli członkowie „Solidarności” oraz sympatycy tego wielkiego ruchu społecznego. Obecni byli również uczniowie wałbrzyskich szkół średnich uczestniczący w projekcie.

Na 33-minutowy film „Solidarni” składają się głównie relacje uczestników i świadków wydarzeń związanych z powstaniem i działalnością Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, od strajku w sierpniu 1980 r., poprzez działalność konspiracyjną po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego 13 grudnia 1981 r., do ponownej legalizacji „Solidarności” w 1989 r. i początków odzyskiwania przez nasz kraj suwerenności. W tym obrazie słyszymy wypowiedzi nie tylko działaczy Związku, ale także głosy zwykłych uczestników oraz postronnych świadków wydarzeń z tamtych lat.

Po projekcji filmu uczestnicy udali się na salę poświęconą wałbrzyskiej „Solidarności”, gdzie otwarta została nowa wystawa. Kapelan Związku ks. Stanisław Wójcik, na co dzień pracujący w parafii św. Wojciecha w dzielnicy Piaskowa Góra, zainicjował wspólną modlitwę, pobłogosławił i poświęcił zebrane na wystawie eksponaty, wyrażając przy tym nadzieję, że ta ekspozycja pozostanie na długie lata jako świadectwo walki o godność człowieka i aby odwiedzający, a zwłaszcza ludzie młodzi, mogli zapoznawać się z historią wałbrzyskiej „Solidarności”. Na wystawie można było zobaczyć wiele interesujących pamiątek i przedmiotów, m.in. koszulkę z okresu internowania należącą do Idziego Gagatka, legendarnego działacza „Solidarności” dawnej kopalni „Thorez”.

Z filmem i wystawą poświęconymi wałbrzyskiej „Solidarności” mogą zapoznać się wszyscy, odwiedzając Park Wielokulturowy Stara Kopalnia. Dalsza część projektu przewiduje organizację dla szkół wycieczek terenowych oraz stacjonarnych warsztatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież ogłosił dzień modlitwy i postu w intencji pokoju

2018-02-04 14:43

st, pb (KAI) / Watykan

Papież ogłosił dzień modlitwy i postu w intencji pokoju. Odbędzie się on 23 lutego, w piątek pierwszego tygodnia Wielkiego Postu. - Ofiarujemy go szczególnie za mieszkańców Demokratycznej Republiki Konga i Sudanu Południowego - zapowiedział Franciszek. Zaprosił również „niekatolików i niechrześcijan do przyłączenia się do tej inicjatywy w sposób, jaki uznają za najbardziej stosowny”.

Grzegorz Gałązka

Publikujemy słowa papieża w tłumaczeniu na język polski:

A teraz ogłoszenie. W obliczu tragicznego przedłużania się sytuacji konfliktów w różnych częściach świata, zachęcam wszystkich wiernych do udziału w specjalnym dniu modlitwy i postu w intencji pokoju - 23 lutego, w piątek pierwszego tygodnia Wielkiego Postu. Ofiarujemy go szczególnie za mieszkańców Demokratycznej Republiki Konga i Sudanu Południowego. Podobnie jak przy innych okazjach, zapraszam także braci i siostry niekatolików i niechrześcijan do przyłączenia się do tej inicjatywy w sposób, jaki uznają za najbardziej stosowny.

Nasz Niebiański Ojciec zawsze wysłuchuje swoich dzieci, które wołają do Niego w udręce i cierpieniu: „podtrzymuj złamanych na duchu i opatrz ich bolesne rany” (Ps 147,3). Zwracam się z serdecznym apelem, abyśmy również my usłyszeli to wołanie i każdy w swoim sumieniu, przed Bogiem, zadali sobie pytanie: „Co mogę uczynić dla pokoju?”. Z pewnością możemy się modlić; ale nie tylko: każdy może konkretnie powiedzieć „nie” przemocy, na ile zależy to od niego czy też od niej. Ponieważ zwycięstwa zyskane przy użyciu przemocy są fałszywymi zwycięstwami; natomiast praca na rzecz pokoju służy wszystkim!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego warto być teologiem? – spotkanie członów PTT w Częstochowie

2018-02-23 22:13

Ks. Mariusz Frukacz

Dlaczego warto być teologiem dzisiaj, co dalej z teologią, teologia naukowa czy kościelna? – te pytania były przedmiotem naukowej refleksji członków Częstochowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Teologicznego. Teologowie spotkali się wieczorem 23 lutego w auli św. Jadwigi w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie.

Bożena Sztajner/Niedziela
Wyższe Seminarium Duchowne w Częstochowie

W spotkaniu wzięli udział członkowie Częstochowskiego Oddziału PTT na czele z ks. dr hab. Pawłem Maciaszkiem kierownikiem PTT Oddziału w Częstochowie oraz klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Sosnowieckiej, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej i studenci Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie. Punktem wyjścia do dyskusji był referat ks. prof. dra hab. Marka Skierkowskiego z Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Rozpoczynając spotkanie ks. dr hab. Paweł Maciaszek podkreślił jak ważny w teologii jest „trud przemyślenia wielkich prawd wiary w obrębie zmieniającej się kultury”.

Następnie prelegent odwołując się m. in. do konstytucji apostolskiej papieża Franciszka o kościelnych studiach akademickich „Veritatis gaudium” wskazał jak ważne jest przezwyciężenie rozdarcia teologii i troski pastoralnej i podkreślił za papieżem Franciszkiem, że „teologia powinna być wprowadzeniem duchowym, intelektualnym i egzystencjalnym w serce kerygmatu, powinna urzeczywistniać się w dialogu, powinna zwracać uwagę na interdyscyplinarność i transdyscyplinarność oraz winna spełniać swoja funkcję w obrębie instytucji”.

Ks. prof. Marek Skierkowski przypomniał również, że teologia to wiara poszukująca zrozumienia. – Teologia wypełnia końcowe zadanie myśli filozoficznej – cytował prelegent kard. Józefa Ratzingera i dodał za teologiem Karlem Rahnerem, że „słowo Bóg stanowi ostatnie słowo poprzedzające całkowite milczenie”.

Mówiąc o konieczności teologii ks. Skierkowski podkreślił, że „całe posłannictwo Kościoła przeniknięte jest teologią” – Człowiek ma prawo zachwycić się Bożym Objawieniem – powtórzył prelegent za teologiem szwajcarskim Hansem Ursem von Balthasarem.

Teolog z UKSW wskazał również na integralną metodę teologiczną składająca się z pięciu komponentów: filozoficzno-antropologicznego, pozytywno-hermeneutycznego, konstruktywno-systematycznego, praktyczno-dialogicznego i modlitewno-mistycznego.

- W palecie różnych nauk teologia jest niezbędna. Każdy teolog musi być eklezjalny – przypomniał prelegent i dodał: „Od teologii zależy los człowieka. Istnieje też ścisły związek teologii naukowej z teologią ewangelizacyjną”.

W dyskusji po referacie ks. dr Franciszek Dylus wskazując na możliwość poznania Boga przypomniał, że „teologia zaczyna się od Jezusa Chrystusa” i dodał za Pascalem: „Nie tylko nie znamy Boga inaczej niż przez Chrystusa, ale i siebie samych znamy jedynie przez Chrystusa; znamy życie i śmierć jedynie przez Chrystusa. Poza Chrystusem nie wiemy, ani co to nasze życie, ani śmierć, ani Bóg, ani my.”

Natomiast ks. dr Jarosław Grabowski podkreślił, że „teologia powinna służyć wspólnocie Kościoła, bo ona wyjaśnia prawdy wiary”.

Oddział Częstochowski Polskiego Towarzystwa Teologicznego istnieje od 1997 roku. Skupia duchownych i świeckich, wykładowców Wyższego Seminarium Duchownego i Instytutu Teologicznego w Częstochowie, duszpasterzy parafialnych, katechetów oraz inne osoby świeckie zaangażowane w życie Kościoła i zainteresowane szeroko pojętą problematyką teologiczną. Oddział w Częstochowie organizuje okolicznościowe sesje naukowe oraz spotkania w trzech sekcjach tematycznych: Sekcji Biblijnej , Sekcji Teologii Systematycznej i Sekcji Teologii Praktycznej. Do ważnych przedsięwzięć podejmowanych przez PTT w Częstochowie należą organizowane w listopadzie tzw. "Zaduszki Teologiczne", które są poświęcone pamięci zmarłych teologów. Materiały z organizowanych przez oddział częstochowski sesji naukowych i innych spotkań publikowane są regularnie na łamach "Częstochowskich Studiów Teologicznych".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem