Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Binyam

Ziemia mińska. Śladami Moniuszków i Dzierżyńskich

2017-10-18 14:08

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Edycja rzeszowska 43/2017, str. 4

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Śmiłowicze, Straszny dwór

Tereny wokół stolicy Białorusi są określane historycznie jako Mińszczyzna. Mimo że ziemie te w II RP nie wróciły do macierzy, odegrały w kulturze polskiej trwałą rolę. Mińska szlachta, która była prawie w całości spolonizowana, wniosła wielkie zasługi dla polskiej kultury. Dziś odwiedzimy dwa miejsca, związane z dwoma różnymi polskimi rodami.

Pierwsze z nich to miasteczko Śmiłowicze położone 27 km na wschód od Mińska nad rzeką Wołmą. Na początku XVIII wieku majętność ta wchodziła w skład większego hrabstwa baksztańskiego, którego właścielem był książę Michał Kazimierz Ogiński, hetman wielki litewski, który zajmując się głównie działalnością polityczną i artystyczną, zarząd majątkami pozostawiał zaufanym administratorom.

Łatwowierność i rozrzutność księcia doprowadzały często, że owi administratorzy w końcu przejmowali prowadzone majątki na własność. Tak też się stało ze Śmiłowiczami, które w 1791 r. przejął administrujący nimi Stanisław Moniuszko herbu Krzywda, dziad późniejszego narodowego twórcy słynnych oper i baletów.

Reklama

Przyszły kompozytor urodził się w 1819 r. w pobliskim Ubielu, gdzie istniał niewielki dworek (niestety, nie pozostał po nim żaden ślad). Stanisław wyrastał w kręgu ludzi światłych. Ojciec obracał się w kręgu elity kulturalnej Litwy. Matka kompozytora wywodziła się z rodziny węgiersko-ormiańskiej, której pradziad był zarządcą sławnej radziwiłłowskiej manufaktury pasów słuckich. To właśnie matka jako pierwsza uczyła go tutaj grać na fortepianie. Rodzina mieszkała w majątku do lat 30. XIX wieku, po czym przeniosła się do Mińska. Dziś po Moniuszkach pozostały ruiny zespołu pałacowego, składającego się z połączonych dwóch części. Mniejszy, tzw. stary pałac z pocz. XIX wieku był prawdopodobnie pierwowzorem operowego „Strasznego dworu”. Z całego założenia pałacowo-parkowego poza ruinami pałacu przetrwały pozostałości parku z główną bramą wjazdową i domkiem ogrodnika.

Drugi nasz przystanek na Ziemi Mińskiej to Dzierżynów – przysiółek ok. 40 km na zachód od Mińska. Miejscowość znana początkowo pod nazwą Oziębłowo jako zaścianek szlachecki nad rzeką Usą. W 2 poł. XIX wieku majątek znajdował się w rękach zubożałej rodziny szlacheckiej Dzierżyńskich herbu Sulima, którzy nadali mu zachowaną do dziś nazwę. Tutaj w 1877 r. urodził się Feliks Dzierżyński, przyszły rewolucjonista i jeden z najokrutniejszych katów najnowszej historii. Nazywany „krwawym Feliksem” był twórcą zinstytucjonalizowanego bolszewickiego terroru – Nadzwyczajnej Komisji ds. Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem (nazywanej potocznie CzeKa). Młody Feliks spędził tu całe swoje dzieciństwo i później wielokrotnie przyjeżdżał na wakacje. Po raz ostatni odwiedził Dzierżynów w 1917 r. na pogrzebie swojego brata Stanisława.

Na początku lat 80. XIX wieku Dzierżyńscy wznieśli w swym majątku modrzewiowy dwór. Był to budynek dwukondygnacyjny osadzony na wysokiej kamiennej podmurówce. Od frontu posiadał szeroki portyk wsparty czterema kolumnami, z przeszkloną werandą w górnej kondygnacji. Obiekt ten spłonął w 1942 r. podpalony przez radzieckich partyzantów. Miejsce przez lata powojenne nie było zamieszkałe. Dopiero w latach 70. XX wieku zdecydowano o utworzeniu w miejscu częściowo zalesionej polany kompleksu upamiętniającego miejsce urodzenia jednego z czołowych rosyjskich rewolucjonistów. Ponieważ na Białorusi symbole minionych lat komunizmu nie mają tak negatywnego odbioru jak w Polsce, na początku XXI wieku zrekonstruowano dawne budynki dworskie i utworzono tu muzeum biograficzne. Cały kompleks „Dzierżynowo” ma status historyczno-kulturalnego rezerwatu.

Tagi:
Białoruś

Białoruscy biskupi u papieża: Franciszek dał nadzieję, że przyjedzie

2018-02-01 17:59

RV / Watykan (KAI)

Episkopat Białorusi rozpoczął wizytę ad limina. Dziś białoruscy biskupi byli u papieża Franciszka. Czuliśmy się, jakby ojciec rozmawiał ze swymi dziećmi – powiedział po audiencji abp Tadeusz Kondrusiewicz metropolita mińsko-mohylewski.

ACKI/pixabay.com

„Trzeba było przedstawić informacje, osiągnięcia, problemy. Jak powiedzieliśmy, co było 25 lat temu, a co jest dzisiaj, że było 60 księży, a dziś jest 500, że są nowe struktury, parafie, silne media, to papież tylko kiwał z podziwu głową. A potem papież powiedział: «Zadawajcie pytania, ja będę zadawał pytania». I w ten sposób minęły dwie godziny jakby to było 15 minut. Było to bardzo ciekawe. Papież najbardziej interesował się duszpasterstwem, duszpasterstwem młodzieży i rodzin. Interesował się formacją duchowieństwa, stałą formacją, a także w seminariach. Po prostu powiedział nam: «Bądźcie bliżej księży!». Oczywiście, rozmawialiśmy o relacjach Kościół-państwo. Z jednej strony, te relacje są poprawne, bo otrzymujemy pozwolenie na budowę kościołów, na pielgrzymki i nabożeństwa, choć trzeba pochodzić za tym. Ale są też problemy, problemy przede wszystkim z księżmi z zagranicy, z pozwoleniami na pobyt.

Papież był bardzo zdziwiony. Powiedział: «To jak w Chinach! A przecież świat jest zglobalizowany, Kościół się wzbogaca, gdy ktoś przyjedzie z zagranicy». A dla nas jest to wielki problem. Oczywiście, zapytaliśmy, kiedy wreszcie noga Następcy św. Piotra stanie na ziemi białoruskiej. Papież odpowiedział, że w tym roku jest to niemożliwe, bo planu są już zaklepane. «Ale bardzo bym chciał nawiedzić tę ziemię. Prezydent mnie zaprosił» – powiedział Franciszek. Dał nadzieję, że przyjedzie. Bez żadnych uwarunkowań. Bardzo ciekawiły go też relacje z innymi wyznaniami, szczególnie z Kościołem prawosławnym. Pojawiają się niekiedy jakieś małe problemy, ale trzeba powiedzieć, że większych problemów nie mamy. Bardzo był z tego zadowolony” – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Kondrusiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

2018-02-16 11:39

Reporterskie śledztwo w sprawie duchowego serca Polski.


Czy modlitwa przed obliczem Jasnogórskiej Matki Bożej ma rzeczywiście wyjątkową moc? Czy to właśnie przed tym obrazem zapadały najważniejsze decyzje dla historii Polski?

Od ponad 600 lat na Jasną Górę przybywają pielgrzymi po pomoc, nadzieję i otuchę. W trudnych momentach przed obrazem klękali królowie i dowódcy.

Jasna Góra – maryjna twierdza, strażniczka polskiej niepodległości, której nie pokonał ani potop szwedzki, ani niemiecka eskadra bombowców, ani nienawiść rosyjskich namiestników.

Książka jest efektem wnikliwych badań nad nigdy nieopublikowanymi jasnogórskimi dokumentami oraz rozmów ze Strażnikiem Cudów – kustoszem Głównego Archiwum Zakonu na Jasnej Górze – Ojcem Melchiorem Królikiem OSPE. Od ponad 40 lat spisuje on świadectwa ludzi, którzy doznali cudów bądź doświadczyli łask za przyczyną Jasnogórskiej Matki Bożej. Książka zawiera również osobiste, nieoczekiwane przeżycia autorki wynikające ze spotkań z częstochowską Madonną.

Anita Czupryn w 300-lecie koronacji Cudownego Obrazu postanowiła odwiedzić Jasnogórskie Sanktuarium i sprawdzić, w czym tkwi sekret tego wyjątkowego dla Polaków miejsca.

Przeczytaj także: Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: Promocja książki Tadeusza Wrony

2018-02-19 21:48

Wydawnictwo Nowy Świat serdecznie zaprasza.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem