Reklama

Ludzie z pasją

Z Bogiem przez Amerykę Południową

2018-07-10 12:29


Niedziela Ogólnopolska 28/2018, str. 54-57

Archiwum Damiana Lemańskiego

Od Ziemi Ognistej po Karaiby, przez Chile, Argentynę, Boliwię, Peru, Ekwador, Kolumbię i Wenezuelę. Po 181 dniach samotnie przemierzonych w Ameryce Południowej przyszedł czas na Afrykę i najnowszy dokument „Restauracja”.

MAŁGORZATA SOBCZUK: – Co kryje się pod nazwą „181”?

DAMIAN WOLF WAGABUNDA: By to wyjaśnić, wystarczy jedno słowo: „dni”, bo tyle dni spędziłem włócząc się po Ameryce Południowej.

– Pokazałeś siebie w różnych miejscach Ameryki Południowej i ludzi, których spotkałeś na tej trasie. Wracając wspomnieniami do tamtego czasu, co zobaczyłeś i czego doświadczyłeś?

– To było piękne doświadczenie. To, co zobaczyłem, też było niesamowite. W filmie Ameryka Południowa jest jakby tłem do tego, co przeżywam w środku. Głównym wątkiem łączącym wszystko są moje przemyślenia. Samotność sprzyja rozmyślaniom i zadawaniu sobie pytań. Myślałem, po co to wszystko. Zastanawiałem się, dlaczego robię to, co robię i doszedłem do wniosku, że warto robić to, co się czuje i jest prawdziwe, dobre i wypływa ze środka. Ktoś powiedział, że każdy powinien robić coś, żeby ocalić swoją duszę. Staram się tak żyć, żeby ta moja dusza miała nowe doświadczenia. Nie tylko jedzenie dla ciała, ale też coś dla środka.

– Ameryka Południowa okazała się dla Ciebie dobra?

– Dobra. Jest piękna. Na pewno chcę tam wrócić. Jak to w życiu, nie zawsze jest tylko kolorowo i cudownie. Są i cięższe chwile. Dla mnie to była taka lekcja przebywania z samym sobą, uczenia się akceptowania tego, co przychodzi i na co nie mam wpływu. Zakochałem się w tych miejscach. Nie pytaj mnie, które jest naj..., bo to są najtrudniejsze pytania.

– Nie będę pytała o miejsca. Zapytam o ludzi. Zakochałeś się też w obywatelach tego kontynentu?

– Poznałem wiele osób, niekoniecznie z Ameryki Południowej, którzy tam podróżowali. Odnoszę wrażenie, że w podróży, gdzieś w górach, czy w miejscach pustynnych, ludzie są bardziej czyści, mniej udają i bardziej się otwierają. Łatwiej się zaprzyjaźnić. Nawet w krótkim czasie można zakładać prawdziwe przyjaźnie. Czasami biali ludzie, bo dla tamtych mieszkańców jesteśmy Gringo, po historii z najeźdźcami z Hiszpanii czy z Portugalii, niekoniecznie są tam mile witani. Staram się miejscowym pokazać, że nie chcę ich w żaden sposób wykorzystać, czy po prostu popatrzeć na nich jak na zwierzęta w zoo. Gdy się chce, można złapać z nimi bliższy kontakt.

– Jesteś podróżnikiem, w którym dostrzegam człowieka pielgrzyma. Kogoś, kto jest w drodze. Jak odbierałeś to, że dane Ci było w samotności przemierzać te kilometry, widzieć nowe miejsca, poznawać ludzi, ale też mieć czas na spotkanie z Bogiem?

– Przede wszystkim nie jestem podróżnikiem. Podróżuję czasami. Może są to trochę dłuższe podróże niż przeciętne. Słowo, którym się przedstawiam, to marzyciel. Staram się robić to, czego pragnie moje serce. A co do tego pielgrzyma, to trafiłaś. Tak właśnie się czułem. Było to dosłowne wyjście na pustynię w samotności, gdzie według mnie łatwiej jest prowadzić rozmowy z Bogiem. Byłem tam sam i nie miałem nikogo, kto mógłby mi pomóc. Dlatego zwracałem się do Najwyższego. By mieć radość z podróżowania i nie przejmować się cały czas jakimiś problemami, czy nie bać się zdarzeń, ludzi, a nawet zwierząt. Po prostu oddawałem się Mu w opiekę. Jestem zbyt mały, żeby móc powiedzieć, że sam sobie wszystko załatwię. Wierzę, że Bóg był tam ze mną, jak i w wielu sytuacjach mojego życia.

– Powiedziałeś wcześniej, że plecak, który niosłeś, był dla Ciebie krzyżem.

– Niekoniecznie plecak, tylko samo to doświadczenie było krzyżem. Samotność była krzyżem, trudne doświadczenia, ciężkie nocne czy sytuacje na granicach, które były stresujące. To wszystko było takim krzyżem. Każdy ma swój krzyż, więc chociaż było ciężko, to z drugiej strony powtarzałem sobie: Ciesz się, bo miejsca, w których jesteś, to, co widzisz, spotkania, które przeżywasz, są czymś niesamowitym. Większość twoich bliskich nigdy czegoś takiego nie doświadczy. Czasami, gdy stawałem na jakiejś górze – a szedłem cały dzień sam – czy gdzieś na pustyni, czy na skale, nad Oceanem, czułem się mały, a jednocześnie czułem się szczęściarzem, że mogę tego doświadczać.

– W ręku trzymałeś różaniec. Modliłeś się za swoich bliskich, za siebie?

– Miałem tam czas, by modlić się za wszystkich. I za to, co przyszło mi do serca, za tych, których zostawiłem. Za to, co też będzie. Na modlitwę miałem bardzo dużo czasu, na przykład w Patagonii, kiedy szedłem 8 godzin, bo żaden samochód nie jechał. Wtedy gada się do siebie albo do Boga.

– Życzę Ci, byś dalej odkrywał świat i pomagał tak jak dotąd to czynisz. Dziękuję za rozmowę.

– Dziękuję bardzo.

Damian Lemański aka Damian Wolf Wagabunda –
polski fotograf i filmowiec, dokumentujący życie wokół siebie. Interesuje się głównie człowiekiem i jego miejscem w dzisiejszym świecie.
W 2008 r. ukończył Europejską Akademię Fotografii.
Brał udział w warsztatach prowadzonych przez Tomasza Tomaszewskiego, Michaela Ackermana, Lorenzo Castore.
Na przełomie 2011 i 2012 r. przez 181 dni włóczył się po Ameryce Południowej. Z tej samotnej wyprawy powstał film „181”. Zaś w 2015 r. ruszył rowerem z Mazur do Afryki, by po 171 dniach dojechać do Dakaru w Senegalu. Podczas tej wyprawy, wraz z fundacją „Usłyszeć Afrykę”, zbierał pieniądze na edukację głuchoniemej dziewczynki Makane Dieng.
Z tej wyprawy Damian przygotował film „Restauracja”. W ostatnim czasie serce zostawił na Luniku 9, romskim osiedlu w słowackich Koszycach, wśród mieszkających tam dzieci.

Wróblewski: Oczekuję szybkiego orzeczenia Trybunału ws. aborcji

2018-11-12 12:59

Rozmowa z dr. Bartłomiejem Wróblewskim, posłem PiS, który przed rokiem złożył wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności aborcji eugenicznej.

Artur Stelmasiak: - Dwa tygodnie temu minął rok, od kiedy złożył Pan skargę do Trybunału Konstytucyjnego w imieniu 106. posłów. Nic w tej sprawie się do tej pory nie wydarzyło. Nadal nie wyznaczono terminu rozprawy. Jak Pan ocenia tę sytuację?

www.bartlomiejwroblewski.pl

Bartłomiej Wróblewski: - Sprawa ochrony życia należy do najważniejszych kwestii konstytucyjnych. W mojej ocenie przepisy pozwalające na przerywanie ciąży, czyli na zabicie dziecka ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności, są niekonstytucyjne. Trybunał Konstytucyjny od dawna stoi na stanowisku, że prawo do życia chroni dziecko także przed narodzeniem. W sprawie przesłanki eugenicznej jeszcze się nie wypowiedział, bo ta regulacja nie została wcześniej zaskarżona. Dlatego rok temu wraz ze 106 posłami wnieśliśmy wniosek o zbadanie tej kwestii. Naszą ocenę podzieliła Komisja Ustawodawcza Sejmu, co znalazło następnie odzwierciedlenie w stanowisku Marszałka Sejmu przekazanego Trybunałowi. Również opinia Prokuratora Generalnego wspiera nasz wniosek. To uprawdopodabnia naszą ocenę niekonstytucyjności obowiązującej regulacji. Dlatego należałoby oczekiwać szybkiego rozpatrzenia wniosku przez Trybunał Konstytucyjny.

- Czy po roku czasu przymiotnik "szybko" nadal jest uprawniony w tej sprawie?

- Rozumiem wątpliwość, bo minął już rok. Od początku podkreślałem, że sprawa jest bardzo ważna i dlatego pośpiech byłby niewskazany, bo rozstrzygnięcie nie powinno budzić żadnych zastrzeżeń. Jednocześnie trzeba powiedzieć, że teraz dalsze przeciąganie tej sprawy już trudno uzasadnić.

- Ale jak rozmawialiśmy kilka miesięcy temu, to też Pan mówił, że niebawem powinno być orzeczenie.

- Zgodnie z deklaracjami z TK miałem nadzieję, że sprawa zostanie rozpatrzona w podobnym czasie jak w 1996/97 r., czyli w kilka miesięcy. Sprawa jest na tyle ważna, że każdy kolejny miesiąc zwłoki jest coraz mniej zrozumiały przez posłów, którzy podpisali się pod wnioskiem, ale i przez opinię publiczną. Także ponad 800 tys. osób podpisało się pod obywatelskim projektem zmianą ustawy argumentując to między innymi niekonstytucyjnością obowiązującej regulacji. Sędziowie stoją na straży praw i wolności konstytucyjnych i ich obowiązkiem jest rozpatrywanie spraw bez zbędnej zwłoki, a już w szczególności, gdy chodzi onajważniejsze prawa i wolności jednostki. Nasz wniosek dotyka ochrony życia, czyli ostatecznie rzeczy najbardziej podstawowej.

- Ta sprawa jest łatwiejsza od tej rozpatrywanej w 1997 roku. Wówczas Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie po niespełna 6 miesiącach. Na co teraz pani prezes Trybunału czeka?

- Rzeczywiście sprawa z 1997 r. była trudniejsza i miała charakter precedensowy. To wówczas zapadły kluczowe rozstrzygnięcia. Trybunał orzekł, że dziecko przed narodzeniem jest człowiekiem oraz, że chroni je prawo do życia. Innymi słowy dla sprawy niekonstytucyjności aborcji eugenicznej większość istotnych kwestii już została rozstrzygnięta. Stąd oczekiwanie rychłego orzeczenia Trybunału.

- Niektórzy twierdzą, że pani prezes TK Julia Przyłębska celowo blokuje prace i nie wyznacza terminu rozprawy. Zakładają, że może być to prawda, bo taki mamy Trybunał.

- Martwią mnie takie dywagacje. Zakładam, że szybko poznamy termin rozprawy, co przetnie wszelkie spekulacje.

- A może TK ma jakieś ważniejsze sprawy, niż życie ludzkie?

- Trybunał zajmuje się zawsze ważnymi sprawami. Niemniej i wśród nich jest hierarchia. Bez wątpienia ochrona praw i wolności człowieka jest na pierwszym planie, a godność człowieka i prawo do życia są wśród nich najważniejsze. To dlatego w niespełna sześć miesięcy wydano orzeczenie w 1997 r. Kwestie dotyczące innych praw konstytucyjnych czy spraw ustrojowych są oczywiście także istotne, ale ustępują ważnością tego rodzaju rozstrzygnięciom. Ostatecznie najważniejszą rolą sądów konstytucyjnych jest bowiem obrona praw jednostki, szczególnie tych najbardziej podstawowych.

- Wraz z końcem kadencji sejmu wygasa wniosek do TK, który Pan złożył. Gdyby się potwierdził najczarniejszy scenariusz i skarga przepadłaby, to...

- Wydaje mi się to mało prawdopodobne, bo sprawa jest zbyt ważna.Różne byłyby też implikacje prawne i polityczne. Gdyby jednak tak się stało, na pewno pojawiłyby się głosy domagające się zasadniczej reformy Trybunału, co po trudnych doświadczeniach sporów z lat 2015-2016 byłoby dla tej instytucji chyba zabójcze. Jestem jednak optymistą i wierzę w niezawisłość i odpowiedzialność sędziów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przywrócenie klauzuli sumienia w USA: zwycięstwo zdrowego rozsądku i wolności religijnej

2018-11-12 20:21

vaticannews.va / Waszyngton (KAI)

Amerykańscy biskupi dziękują administracji Donalda Trumpa za wprowadzenie regulacji przywracających klauzulę sumienia ze względów religijnych i etycznych. Nazywają je „zwycięstwem zdrowego rozsądku”. Oświadczenie podpisał przewodniczący konferencji kard. Daniel DiNardo i abp Joseph Kurtz, szef komitetu ds. wolności religijnej przy episkopacie USA.

Jolanta Marszałek

Jesteśmy wdzięczni za tę decyzję, bo pozwala ona tym, którzy mają szczere religijne lub moralne przekonania, nie brać udziału w aborcji czy sterylizacji – czytamy w oświadczeniu episkopatu. Regulacje – dodają hierarchowie – dają możliwość religijnym instytucjom oświatowym i zdrowotnym żyć swoją wiarą i pomagać innym bez obaw, że będą karane przez rząd federalny.

Według amerykańskich biskupów nowe przepisy są również przywróceniem wolności religijnej, zgodnie z Pierwszą Poprawką do amerykańskiej konstytucji i innymi obowiązującymi od lat ustawami. Jest to już kolejna tego typu decyzja po zeszłorocznym rozszerzeniu klauzuli sumienia na środki antykoncepcyjne. O zmianie w prawie w październiku 2017 r. biskupi mówili wtedy, że naprawia ona anomalię, która nigdy nie powinna była się pojawić i na pewno nie powinna się powtórzyć.

Rozszerzenie zasad, poza organizacjami o naturze religijnej, obejmuje także organizacje non-profit i małe przedsiębiorstwa, które z względów moralnych mogą nie świadczyć usług, jakie proponuje amerykański Departament Zdrowia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem