Reklama

Jesteśmy Napełnieni Duchem Świętym

Być w Kościele z pasją

2018-07-10 14:48

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 28/2018, str. VI

Archiwum wolontariatu
Dobrze być w domu. Od lewej: Agata Michalska i Magdalena Trudzik

Z Agatą Michalską i Magdaleną Trudzik – wolontariuszkami Domu Serca, które spędziły ponad rok na misjach w Hondurasie i Peru, rozmawia ks. Zbigniew Suchy (cz. 1)

Ks. Zbigniew Suchy: – Mam wrażenie, że tym, czego Kościół oczekuje dzisiaj od młodych ludzi, jest siła wspólnoty. W którymś momencie rozwoju Waszej osobistej relacji z Bogiem, włączyłyście się w Ruch Światło-Życie. Jak to wpłynęło na Waszą duchową drogę?

Magdalena Trudzik: – Rzeczywiście, dość wcześnie związałyśmy się z Ruchem Światło-Życie. Najpierw Agata mnie namawiała, a ja kilka razy odmawiałam, aż pewnego razu, w czwartej klasie podstawówki, wybrałam się razem z nią na spotkanie. I już zostałyśmy. Teraz myślę, że ten czas przygotował nas na misje i że Pan Bóg budował nas od początku, przede wszystkim gruntując nas w swoim Słowie. To było bezcenne i wydało swoje owoce także na misji. Bardzo sobie cenię w Ruchu to, że w centrum jest Słowo, które nie jest tylko po to, żeby je czytać, ale jest to Słowo Życia. Widzę, że to Słowo mnie poprowadziło bardzo konkretnie od początku.

Agata Michalska: – Ruch Światło-Życie pomógł mi w bardzo ważnym etapie mojego życia, kiedy byłam nastolatką, kiedy dużo rzeczy może interesować i można gdzieś skręcić. Widzę, jak Ruch mnie ukształtował i pomógł być w tym czasie – i teraz – z Panem Bogiem. Dla mnie bardzo ważny był wymiar eklezjologiczny – w oazie nauczyłam się żywego Kościoła. Moja rodzina była dla mnie pierwszą ważną wspólnotą, ale w oazie nauczyłam się bardziej aktywnego i świadomego bycia w Kościele i działania dla Kościoła. Wyjazd na misje był przygotowywany wcześniej w oazie, dzięki rozbudzeniu chęci zrobienia czegoś w Kościele.

– Wiele osób powie, że codzienny pacierz, niedzielna Msza św. i wielkanocna spowiedź zapewniają zbawienie, po co więc jakieś dodatkowe zobowiązania?

A.M.: – Mogę jedynie odpowiedzieć, że dla mnie to nie było wystarczające. Pamiętam taki krótki okres w moim życiu, kiedy Pana Boga trochę zabrakło, i to wcale nie był dla mnie najlepszy czas. W Ruchu Światło-Życie nauczyłam się przez te lata intensywności życia w Kościele i to było czymś trzymającym mnie przy Panu Bogu, wyznaczającym ścieżkę.

M.T.: – Do zbawienia nie jest konieczne bycie w konkretnej wspólnocie. Trudno tu jednak mówić o czymś, co jest wystarczające, bo chodzi tu przecież o miłość, a miłości zawsze chce się więcej. Kiedy pokocha się daną osobę, to chce się ją poznawać bardziej, być bliżej niej, znaczyć coś w jej życiu. Kiedy pokocha się Kościół, chce się czuć, że to nie jest tylko miejsce, do którego od czasu do czasu się przychodzi, ale miejsce, które jest moim domem, w konkretnych wspólnotach i działaniach. Można naprawdę być w Kościele z pasją, to znaczy z miłością. Tego nas nauczył Ruch Światło-Życie – że Kościół jest do kochania.

– Agatko, powiedziałaś, że doświadczyłaś takiego czasu duchowej ciemności. Czy doświadczenie wspólnoty pomogło ci w powrocie?

A.M.: – Wspólnota zawsze trzyma, chociażby ze względów czysto ludzkich, bo myśli się, że trzeba coś zrobić, bo wspólnota patrzy, bo wspólnota coś powie... Może się wydawać, że to bardzo powierzchowne, ale to także może przytrzymać. Jednak przede wszystkim we wspólnocie są przyjaciele, którzy pomagają, wyciągają rękę. Także podczas misji, kiedy przychodziły trudne momenty, moja misyjna wspólnota miała duży udział w tym, że wytrwałam, że nie wyjechałam.

– O. Rostworowski zwracał uwagę, że w Kościele jest się po to, żeby dawać, ale także po to, żeby brać. I chyba to branie jest czasami trudniejsze. Kiedy zacząłem chorować, i uświadomiłem sobie, ile odbieram takich impulsów, że ktoś chce mi coś dać, to się oburzyłem, bo przecież to ja jestem od tego, żeby dawać, żeby się modlić, żeby pomagać. W małej wspólnocie o wiele lepiej widać, że się coś otrzymuje. Czy trzeba się przełamać, żeby coś wziąć, kiedy jest się słabym?

A.M.: – Tak, trzeba się ukorzyć i powiedzieć, że się czegoś potrzebuje, że się niedomaga. Ja nigdy nie miałam z tym dużego kłopotu, ale rzeczywiście widziałam także na misji, że to jest problem pokory, której nam brakuje.

M.T.: – Agata ma z pewnością więcej pokory ode mnie. Ja od zawsze miałam wielki problem, nie tylko z tym, żeby o coś poprosić, ale żeby pokazać, że jestem słaba. Jeżeli jesteśmy w takiej wspólnocie, w jakiej my byłyśmy przez ostatnie 14 miesięcy, gdzie wszystko robimy razem, gdzie jesteśmy ze sobą przez cały dzień – pracujemy razem, gotujemy razem, sprzątamy razem, śpimy w jednym pokoju – to bardzo trudno jest ukryć, że jest się słabym. I trudno jest ukryć ten moment, kiedy sam się dowiadujesz, jaki jesteś słaby. Okazuje się, że przyjaźń, bliskość rodzą się najmocniej w tych momentach, w których pokazujesz drugiej osobie, że jesteś słaby, że jej potrzebujesz. Jest to forma zbliżania się do drugiego człowieka, pokazywania prawdy o sobie, odkrywania siebie. Jest to coś, co wyzwala, choć trzeba się przełamać w swojej pysze.

Tagi:
Ruch Światło‑Życie

Reklama

Wolni i wyzwalający

2019-04-10 10:28

Kl. Dominik Kabaczyński
Edycja toruńska 15/2019, str. I

Wojciech Fałkowski/SAI
Procesja z darami eucharystycznymi

Toruń 30 marca stał się centrum oazowej działalności filii pelplińskiej Ruchu Światło-Życie. W jej skład wchodzą diecezje: bydgoska, elbląska, gdańska, gnieźnieńska, pelplińska, toruńska i warmińska. Tego dnia do Centrum Dialogu im. Jana Pawła II przyjechali przedstawiciele diakonii, którzy na co dzień posługują we wspomnianych diecezjach. Tematem wiodącym spotkania było 40-lecie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka i nowe wyzwania, jakie stoją przed tym dziełem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papieskie orędzie „Urbi et orbi”: bądźmy budowniczymi mostów, a nie murów

2019-04-21 13:00

tł. st (KAI) / Watykan

Bądźmy budowniczymi mostów, a nie murów - zaapelował papież Franciszek w wielkanocnym orędziu „Urbi et orbi”. Wygłosił je w południe ze środkowego balkonu bazyliki św. Piotra w Watykanie.

AP

Drodzy bracia i siostry, dobrych Świąt Paschalnych!

Dzisiaj Kościół ponawia przepowiadanie pierwszych uczniów: „Jezus zmartwychwstał!”. I z ust do ust, z serca do serca rozbrzmiewa zachęta do uwielbienia: „Alleluja! ... Alleluja!”. W ten poranek wielkanocny będący odwieczną młodością Kościoła i całej ludzkości, pragnę przekazać każdemu z was pierwsze słowa niedawnej adhortacji apostolskiej poświęconej w szczególności młodzieży:

„Chrystus żyje. On jest naszą nadzieją, jest najpiękniejszą młodością tego świata. Wszystko, czego dotknie, staje się młode, staje się nowe, napełnia się życiem. Tak więc pierwsze słowa, które pragnę skierować do każdego z młodych chrześcijan, brzmią: On żyje i chce, abyś żył! On jest w tobie, jest z tobą i nigdy cię nie opuszcza. Niezależnie od tego, jak bardzo byś się oddalił, Zmartwychwstały jest obok ciebie, wzywa cię i czeka na ciebie, abyś zaczął od nowa. Kiedy czujesz się stary z powodu smutku, urazów, lęków, wątpliwości lub porażek, On będzie przy tobie, aby na nowo dać ci siłę i nadzieję” („Christus vivit”, 1-2).

Drodzy bracia i siostry, to orędzie jest skierowane zarówno do każdej osoby, jak i do świata. Zmartwychwstanie Chrystusa jest początkiem nowego życia dla każdego mężczyzny i każdej kobiety, ponieważ prawdziwa odnowa zawsze zaczyna się od serca, od sumienia. Ale Wielkanoc jest także początkiem nowego świata, wyzwolonego z niewoli grzechu i śmierci: świata ostatecznie otwartego na królestwo Boże, królestwo miłości, pokoju i braterstwa.

Chrystus żyje i trwa z nami. Ukazuje On światło swojego oblicza Zmartwychwstałego i nie opuszcza tych, którzy przeżywają trudne doświadczenia, cierpienie i żałobę. Niech On, Żyjący będzie nadzieją dla umiłowanego narodu syryjskiego, ofiary przeciągającego się konfliktu, grożącego nam, że będziemy coraz bardziej zrezygnowani, a nawet obojętni. Nadeszła natomiast chwila, by ponowić starania o rozwiązanie polityczne, które odpowiadałoby słusznym dążeniom do wolności, pokoju i sprawiedliwości, które zmierzyło by się z kryzysem humanitarnym i sprzyjało bezpiecznemu powrotowi osób wysiedlonych, a także tych, które schroniły się w krajach sąsiadujących, zwłaszcza w Libanie i w Jordanii.

Wielkanoc prowadzi nas do skierowania spojrzenia na Bliski Wschód, rozdarty nieustannymi podziałami i napięciami. Niech chrześcijanie w tym regionie nie przestają być z cierpliwą wytrwałością świadkami zmartwychwstałego Pana i zwycięstwa życia nad śmiercią. Szczególną myśl kieruję do mieszkańców Jemenu, a zwłaszcza do dzieci, wyczerpanych głodem i wojną. Niech światło wielkanocne oświeci wszystkich rządzących oraz narody Bliskiego Wschodu, począwszy od Izraelczyków i Palestyńczyków, i pobudzi ich do ulżenia wielu cierpieniom oraz dążenia ku przyszłości pokoju i stabilności.

Niech broń przestanie zraszać krwią Libię, gdzie w minionych tygodniach ponownie umierają bezbronne osoby, a wiele rodzin jest zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Zachęcam zaangażowane strony, by wybrały dialog, a nie prześladowanie, unikając ponownego otwarcia ran dekady konfliktów i niestabilności politycznej.

Niech żyjący Chrystus obdarza swoim pokojem cały umiłowany kontynent afrykański, w którym wciąż powszechne są napięcia społeczne, konflikty a niekiedy brutalne ekstremizmy, pozostawiające niepewność, zniszczenie i śmierć, zwłaszcza w Burkina Faso, Mali, Nigrze, Nigerii i Kamerunie. Moje myśli biegną także ku Sudanowi, który przeżywa niepewną sytuację polityczną. Życzę, aby wszystkie zaangażowane strony mogły tam się wypowiedzieć, a każda podjęła starania, by kraj mógł odnaleźć wolność, rozwój i dobrobyt, do którego dąży od dawna.

Niech Zmartwychwstały Pan prowadzi wysiłki władz cywilnych i religijnych Sudanu Południowego, wsparte owocami rekolekcji, które odbyły się kilka dni temu w Watykanie. Niech w historii kraju otworzy się nowa karta, w której wszystkie siły polityczne, społeczne i religijne aktywnie zaangażują się na rzecz dobra wspólnego i pojednania narodu.

Niech w tę Wielkanoc znajdą pocieszenie mieszkańcy wschodnich regionów Ukrainy, którzy nadal cierpią z powodu ciągle trwającego konfliktu. Niech Pan zachęca do inicjatyw humanitarnych i mających na celu osiągnięcie trwałego pokoju.

Niech radość Zmartwychwstania napełni serca osób na kontynencie amerykańskim, cierpiących z powodu następstw trudnej sytuacji politycznej i gospodarczej. Myślę szczególnie o narodzie wenezuelskim: o wielu ludziach pozbawionych minimalnych warunków niezbędnych do godnego i bezpiecznego życia z powodu kryzysu, który trwa i się pogłębia. Niech Pan da tym, którzy niosą odpowiedzialność polityczną, by starali się o położenie kresu niesprawiedliwościom społecznym, nadużyciom i przemocy oraz podjęli konkretne kroki umożliwiające usunięcie podziałów i zaoferowanie mieszkańcom potrzebnej pomocy.

Niech Zmartwychwstały Pan oświeci wysiłki podejmowane w Nikaragui, aby jak najszybciej znaleźć pokojowe i wynegocjowane porozumienia z korzyścią dla wszystkich Nikaraguańczyków.

Niech w obliczu wielu cierpień naszych czasów Pan życia nie zastanie nas zimnych i obojętnych. Niech nas uczyni budowniczymi mostów, a nie murów. Niech On, który obdarza nas swoim pokojem powstrzyma szczęk broni, zarówno w sytuacjach wojny, jak i w naszych miastach i natchnie przywódców narodów do pracy na rzecz zakończenia wyścigu zbrojeń i niepokojącego rozprzestrzeniania broni, zwłaszcza w krajach najbardziej zaawansowanych gospodarczo. Niech Zmartwychwstały, który otworzył na oścież bramy grobu, otwiera nasze serca na potrzeby cierpiących biedę, bezbronnych, ubogich, bezrobotnych, usuniętych na margines, osób pukających do naszych drzwi w poszukiwaniu chleba, schronienia i uznania swej godności.

Drodzy bracia i siostry, Chrystus żyje! On jest nadzieją i młodością dla każdego z nas i dla całego świata. Pozwólmy się odnowić przez Niego! Dobrych Świąt Paschalnych!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Fotografia Zmartwychwstałego

2019-04-21 22:17

Agnieszka Bugała

Manoppello, 2014 r. Stoję przed kryształową szybą osłaniającą chustę z wizerunkiem męskiej Twarzy. Srebrny relikwiarz obudowuje tkaninę o wymiarach 17 na 24 cm. Mężczyzna ma brodę, wąski nos ze śladem złamania, spuchnięte policzki, wąskie usta i otwarte oczy. Na szybę pada światło z okna, które mam za plecami a Oblicze przepuszcza światło na wylot. Patrzę na nie i widzę drzwi na końcu kościoła i ludzi w ławkach. Jest widoczny i przeźroczysty jednocześnie, widoczny i znikający, jest i nie jest… Patrzę.

Krzysztof Dudek

„Kiedy się dokładniej przyjrzeć, widać, że skóra wokół ust na policzkach i czole ma intensywnie różowy odcień świeżo zadanych ran. Z szeroko otwartych oczu emanuje niewytłumaczalny spokój. W czarnych punkcikach źrenic włókna wydają się osmolone, jakby wysoka temperatura przypaliła nici” – czytałam u autora „Boskiego Oblicza”. W 1963 r. św. o. Pio powiedział, że „Volto Santo w Manoppello to największy cud, jaki posiadamy”. Wg niemieckich badaczy, s. Blandiny Schlömer oraz o. Heinricha Pfeiffera, Wizerunek z Manoppello i Całun Turyński zapisują oblicze tego samego Człowieka, tyle, że w całunowe płótno owinięto całe ciało Zmarłego, a chusta z Manoppello miała leżeć na głowie Pana, gdy złożono Go w grobie.

A więc stojąc przed szybą mam przed oczami fotografię twarzy Zmartwychwstałego… Nie ma śladu farb, pędzla czy ołówka. Materiał, na której jest odbita Twarz to najdroższa tkanina starożytnego świata, bisior, zwany „złotem morza”. Jego delikatne włókna pochodzą z wnętrza małży, pozwala się farbować, ale nie da się na nim niczego namalować. Jeśli wierzyć badaczom powstał w chwili…powstawania z martwych! Obraz zatrzymał chwilę otwartych już oczu. Kogo widzą?

Wtedy, w Manoppello nie miałam odwagi wyjąć aparatu fotograficznego. Stałam przed Nim zalana łzami. Prześwietlił mnie na wylot i zostawił ślad niepojętej czułości… Od tamtej pory nie rozstaję się Jego Wizerunkiem. Staję przed Nim każdego poranka i każdego wieczoru, przytulam, gdy wali mi się świat, albo nie mam siły na niesienie codziennych krzyży. Jestem pewna, że te Oczy spojrzą na mnie w ostatniej chwili życia po tej stronie. I że rozpoznam Oblicze Wielkanocnego Pana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem