Reklama

Polak administratorem apostolskim w Atyrau

2015-05-16 18:46

kg (KAI) / Watykan/Warszawa / KAI

http://catholic-kazakhstan.org

Papież Franciszek mianował 43-letniego ks. Dariusza Burasa z diecezji tarnowskiej administratorem apostolskim Atyrau w Kazachstanie. Od 4 lat pełnił on urząd wikariusza katedry w Oslo. Obejmie on swój urząd po włoskim biskupie Adelio Dell'Oro, którego 31 stycznia br. papież powołał na biskupa Karagandy, pozostawiając jednocześnie na stanowisku w Atyrau do czasu powołania nowego rządcy tej diecezji, co nastąpiło obecnie.

Ks. Dariusz Buras urodził się 16 listopada 1971 r. w Skrzyszowie na terenie diecezji tarnowskiej. W latach 1991-92 studiował on chemię i nauki polityczne na Uniwersytecie Wrocławskim, ale przerwał te studia i wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie, po którego ukończeniu przyjął 30 maja 1998 święcenia kapłańskie. Do 2000 r. pracował duszpastersko w swej diecezji, po czym wyjechał do pracy duszpasterskiej w Tarnopolu na Ukrainie, a stamtąd w 2002 r. do Atyrau w Kazachstanie. W roku akademickim 2006-07 był ojcem duchownym w Wyższym Międzydiecezjalnym Seminarium Duchownym w Karagandzie.

W 2007 r. wrócił do Polski, do pracy w charakterze dyrektora duchownego w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. Jednocześnie pogłębiał studia na Uniwersytecie im. Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, uzyskując na nim licencjat z teologii duchowości.

W 2010 r. wyjechał do pracy duszpasterskiej w Norwegii. Ostatnio działał duszpastersko jako wikariusz parafii katedralnej w Oslo, jak również jako odpowiedzialny za stałą formację kapłanów z diecezji tarnowskiej, posługujących w tym skandynawskim kraju. Tam też zastała go dzisiejsza nominacja papieska.

Reklama

Administraturę apostolską Atyrau w zachodnim Kazachstanie utworzył 7 lipca 1999 r. św. Jan Paweł II. Obejmuje on obszar prawie 730 tys. km kw., a więc jest ponad dwukrotnie większa od Polski. Wśród ponad 2,2 mln tamtejszych mieszkańców katolików jest zaledwie nieco ponad 2 tysiące. Mają oni do dyspozycji 6 parafii, w których pracuje niespełna 10 księży i kilka sióstr.

Pierwszym rządcą tej jednostki kościelnej był ks. Janusz Kaleta, również z diecezji tarnowskiej (od 2006 r.), który 5 lutego 2011 r. został mianowany biskupem Karagandy, a na jego miejsce przyszedł bp Adelio Dell'Oro z Włoch, mianowany 31 stycznia br. - jak jego poprzednik - biskupem Karagandy.

Tagi:
nominacja

Patent oficerski dla międzyzdrojskiego proboszcza

2018-09-04 13:45

Ks. Tomasz Tylutki
Edycja szczecińsko-kamieńska 36/2018, str. V

ks. Jakub Sielicki
Ks. prał. dr Marian Jan Wittlieb odbiera nominację

W przeżywanym roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, w wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Święta Wojska Polskiego, ks. prał. dr. Marianowi Janowi Wittliebowi wręczono w nobliwej międzyzdrojskiej plebanii patent oficerski w stopniu podporucznika od Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Z racji usprawiedliwionych nieobecności na uroczystości nadania stopni wojskowych w Warszawie, nominację w imieniu Zwierzchnika Polskich Sił Zbrojnych przekazali mjr Piotr Suski i mjr Maciej Król z Jednostki Wojskowej w Świnoujściu.

Były szef MON Antoni Macierewicz podczas uroczystości wręczenia patentów przypomniał, iż w latach 1959-80 władze PRL, naruszając zawarte z Kościołem porozumienie, wcieliły do wojska ok. 3 tys. studentów seminariów duchownych, z których formowano kompanie kleryków. Zmuszano ich do ciężkich prac, uniemożliwiano praktyki religijne, poddawano socjalistycznej indoktrynacji, próbując nakłonić kleryków do rezygnacji z powrotu do seminarium. – Ustrój PRL utrudniał drogę do kapłaństwa. Prawda o tym, że w latach 1959-80 około 3 tys. studentów teologii zostało przymusowo wcielonych do LWP upowszechniła się po roku 1984, gdy został zamordowany ks. Jerzy Popiełuszko, także były żołnierz-kleryk. Swoim wysiłkiem, swoim cierpieniem, swoją determinacją stanowiliście i stanowicie wzór dla całej armii, dla całego narodu. Armia dzisiaj wam dziękuje. Jestem dumny, że mogę w imieniu armii i państwa polskiego wręczyć te patenty, (…) które są tylko symbolem – powiedział Antoni Macierewicz.

Wśród grona kleryków wcielonych przymusowo do wojska w latach 1966-68 był ks. Marian Jan Wittlieb. Przez 2 lata służył w Jednostce Wojskowej 4413 w Bartoszycach wraz z bł. ks. Jerzym Popiełuszką. Tak wspomina ten czas: – Z powodów, które tu nie są ważne, zostałem wcielony do LWP już po czasie terminowego poboru. Trzy plutony II kompanii rozlokowanej na II piętrze były w tym czasie na zajęciach. Przypisano mnie do II plutonu. „Raz na wozie, raz pod wozem” – taki „model wychowawczy” obowiązywał we wszystkich strukturach tej jednostki, od luzu „na wozie” – I pluton, przez „plus/minus” II pluton i do III plutonu „zawsze pod wozem”. Jerzy należał do plutonu „zawsze pod wozem”. Kapral właśnie tresował Alka (Jerzego) w tworzeniu na nowo 70-kilogramowego, rozrzuconego po izbie słomianego siennika po tzw. lotniku. Nie odzywaliśmy się ani słowem. Wystarczyło patrzeć. Po latach można rozumieć „proroctwo” dowódcy III plutonu: „Popiełuszko ma brzydkie łóżko!”. Moim zdaniem, Jerzy wraz z innymi żołnierzami-alumnami został obdarowany Jezusowym przywilejem: „Jeśli Mnie prześladowali, to i was prześladować będą” (por. J 15, 20). Jerzy jednak przywilejem miary nadzwyczajnej świętości. On potrafił ściągać na siebie całą nienawiść przeznaczoną dla nas wszystkich. Pozostali, w czasie przeznaczonym na złośliwe szykany, mogli od nich odpocząć i np. spać z otwartymi oczami, stojąc na wieczornym apelu – wspomina ks. Marian Jan Wittlieb.

Antoni Macierewicz podkreślił: – Wtedy, gdy były tylko szyki zaciężne, to wy tworzyliście armię duchową. Dzięki temu żołnierze polscy bez względu na to, jakie musieli wykonywać rozkazy, zawsze pamiętali, że mają obowiązek służyć Bogu i Ojczyźnie. Ta myśl przetrwała i stała się źródłem odbudowy polskiej armii, to dzięki wam w olbrzymim stopniu. Antoni Macierewicz zaznaczył, że tak jak powracamy do znaków polskiej armii, do jej historii do jej fundamentów, żołnierzy niezłomnych, tak przywracamy też księży niezłomnych. Prezydent Andrzej Duda w 2017 r. – jako sprawiedliwość dziejową – podpisał patenty na pierwszy stopień oficerski byłym studentom teologii przymusowo wcielonym do wojska.

Po Mszy św. w katedrze polowej Wojska Polskiego, wraz z biskupem polowym gen. bryg. Józefem Guzdkiem Antoni Macierewicz wręczył akty mianowania na stopień podporucznika. Ksiądz Biskup nazwał byłych alumnów-żołnierzy „rycerzami wolności, żołnierzami Chrystusa, którzy pozostali niezłomni, nie dali się złamać ani przemocy, ani pokusie”. – Ten przymusowy pobyt w wojsku był czasem represji, poniżania waszej godności i próbą łamania waszych sumień. Jednak oparliście się tej próbie i wyszliście zwycięsko z tamtych doświadczeń. Zyskaliście wiele, nie tylko umocniliście się w wierności Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, ale niejako od środka poznaliście śmiertelnego wroga, jego metody i ludzi służących bezbożnej ideologii – mówił biskup polowy gen. bryg. Józef Guzdek.

Jak podkreśla MON, mianowanie na stopień podporucznika rezerwy nie wiąże się z żadnymi przywilejami przewidzianymi dla oficerów zawodowych. Jest to przecież podstawowa służba honorowa Bogu i Ojczyźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O powołaniu na dwa głosy

2019-02-18 20:05

Agata Pieszko

Kiedy rodzą się pytania

arch. prywatne i Krzysztof Wowk
S. Maria Czepiel, elżbietanka i o. Marian Michasiów, franciszkanin

Duszpasterz franciszkańskiego DA „Porcjunkula”, o. Marian Michasiów OFM wychował się w Lwówku Śląskim, gdzie mieści się klasztor franciszkanów. W szkolnych latach podglądał posługę oraz życie braci zakonnych i pod koniec liceum zaczęły w nim pączkować pytania. Czy to dla mnie? Jakie zachowanie będzie słuszne? Czas podjąć decyzję. – Poszedłem na dni otwarte nowicjatu, wtedy nastąpił we mnie moment przełomowy. Odkryłem, że to jest Boże zaproszenie, a nie tylko mój pomysł na życie. Brzmi książkowo, jednak o. Marian studzi entuzjazm. – Powołanie to nie jest coś, co usłyszymy raz. To pewna umiejętność podążania za Bożym głosem. Za tym głosem ojciec podąża już od 16 lat.

Czas decyzji

Przy rozeznawaniu powołania wielu z nas paraliżuje strach. Nie ma nic złego w sprawdzaniu różnych dróg, jednak gdy je ciągle zmieniamy, bardzo prawdopodobne, że zabłądzimy, próbując odnaleźć ten właściwy cel. – Byli tacy bracia, którzy podjęli formację, ale rozeznali, że to nie jest ich droga. Wcale nie uznawali tego czasu za stracony. Przeciwnie, był to czas, w którym Pan Bóg coś w nich poukładał, coś dobrego zdziałał – przekonuje duszpasterz. Decyzja zawsze niesie ze sobą ryzyko niepowodzenia, jednak nie możemy stać w życiowym rozkroku, gotując sobie wieczne wewnętrzne rozdarcie. Jeżeli coś odbija się w twoim sercu echem – nie bój się – po prostu to sprawdź!

Wskazówki

- W powołaniu musi być ktoś, kto woła. Nie da się tego głosu usłyszeć bez relacji z Panem Bogiem. To jest podstawa. Trzeba wsłuchiwać się w ten głos z takim zawierzeniem, że Panu Bogu bardziej zależy na naszym szczęściu niż nam samym – podpowiada o. Marian – Kwitowanie sytuacji słowami wola Boża stało się wyrazem jakiegoś uciemiężenia, a przecież wolą Bożą jest nasze uświęcenie. Tak jak konstruktor urządzenia wie, do czego je przeznaczył, tak i Pan Bóg, jako nasz Autor, zna nas i wie, gdzie to dobro, które włożył, możemy zrealizować w całej pełni. Oprócz naszego przeczucia ważne jest także rozeznanie Kościoła. Tak zwana informacja zwrotna. – Nikt nie zostanie kapłanem, zakonnikiem, czy siostrą zakonną bez wcześniejszego rozeznania i potwierdzenia konkretnych struktur. W powołaniu małżeńskim też byłoby dziwne, gdyby tylko jedna strona rozeznawała, że musi mieć koniecznie tę żonę, czy tego męża. Weryfikacja musi nastąpić na każdej drodze, którą człowiek podejmuje – tłumaczy.

Zanim o. Marian trafił do Wrocławia, był wychowawcą w domu formacyjnym, a dziś ma stały kontakt z młodzieżą akademicką. Wszyscy ludzie stają w końcu przed wyborem swojej drogi życiowej, muszą się nauczyć, jak mówić z Panem Bogiem i jednocześnie dać Mu dojść do słowa. Duszpasterze akademiccy okazują się w tym procesie bardzo pomocni.

Strzał w dziesiątkę!

S. Maria Czepiel ze Zgromadzenia Sióstr Św. Elżbiety we Wrocławiu ma dwie prawe ręce – obie wspomagają dwóch opiekunów DA Wawrzyny. Jedna leży na ramieniu ks. Stanisława „Orzecha” Orzechowskiego, natomiast druga wspiera o. Wojciecha Kobylińskiego CMF. Serce ma jedno, całe dla młodzieży. Siostra jest pomocna nie tylko przy rozeznawaniu powołania, leczeniu ran, czy prowadzeniu do Chrystusa przez Maryję. Z powodzeniem nauczy mężczyzn porządku, a kobiety cerowania, czy gotowania barszczu. Trudno wyobrazić sobie Duszpasterstwo bez s. Marii, bo trudno wyobrazić sobie dom bez mamy.

Strzała Amora

- Moje powołanie było bardzo szybkie. Strzała Amora. Nigdy nie myślałam o tym, żeby być siostrą zakonną. Pewnego razu pojechałam na rekolekcje do Sióstr Elżbietanek. Zaprosiła mnie na nie siostra zakonna, której opowiedział o mnie mój dobry znajomy. Wiedział, że przeżywam trudny czas. Na tych rekolekcjach było spotkanie ze Słowem Bożym. Na spotkaniu Bożenka (to moje imię z Chrztu) wylosowała takie Słowo: Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie, nieustannie Cię wychwalają (Ps 84,5). To Słowo przebiło moje serce! Trudno wytłumaczyć dlaczego. Tak samo, jak trudno wytłumaczyć, dlaczego tej kobiecie podoba się właśnie ten mężczyzna. Ja po prostu chciałam być tylko Jezusowa. Na początku to miało być tylko dla mnie, bo chciałam być szczęśliwa, nie myślałam wówczas o tym, żeby Pan Jezus był ze mną szczęśliwy, jednak to Słowo tak do mnie trafiło, że w zasadzie w ciągu kilku dni podjęłam decyzję. Oczywiście, nie wstąpiłam do zakonu w kilka dni, ponieważ byłam studentką Politechniki Wrocławskiej – musiałam uporządkować wszystkie sprawy, pozdawać egzaminy, dokończyć semestr. Kilka miesięcy później pojechałam do Sióstr Elżbietanek na rozeznanie, żeby w ciszy pomyśleć dłużej o takim sposobie życia, bo to było dla mnie jakieś science fiction. Pojechałam w lipcu, w październiku byłam już postulantką w Zgromadzeniu Sióstr Św. Elżbiety. Wstąpiłam 4 października, kiedy wspominamy św. Franciszka z Asyżu. To bardzo droga mi postać. Można by zapytać: to dlaczego nie Siostry Franciszkanki? Dlatego, że św. Elżbieta Węgierska była serdeczną duchową przyjaciółką św. Franciszka. Franciszek do dzisiaj, z racji swojego umiłowania odrzuconych i ubogich oraz swojego osobistego ubóstwa, jest mi jednym z droższych świętych – opowiada s. Maria.

Pod ostrzałem

Kiedy trafia nas strzała Amora, Mars nie pozostaje dłużny. Też wyciąga swoje strzały, ale z pewnością nie są to strzały miłości, raczej strzały zniszczenia i nieprzychylnej ludzkiej opinii. Musimy pamiętać o tym, że w każdym prawdziwym powołaniu napotkamy trudności, bo po drugiej stronie barykady stoi ktoś, kto nie chce, aby Bóg czynił dobro naszymi rękami. Wmawia nam, że się do czegoś nie nadajemy, umniejsza naszą wartość, próbuje oszukać… Dlatego s. Maria uczula na rozeznawanie powołania w oparciu o Słowo, czyli o prawdę.

Celny strzał

Czy istnieje jeden, sprawdzony sposób na rozeznania powołania? Taki, który będzie na 100% trafny? – Muszę rozczarować tych, którzy mają na to nadzieję… Jednak mimo braku gotowej recepty, s. Maria zdradza, co jest istotą tego procesu. - Sercem rozeznawania każdego powołania jest jedno słowo: słuchać. Oczywiście, mowa o Słowie Bożym.

– Ludzie traktują Słowo Boże bardzo rzeczowo, jako kolejną opowiastkę, nic znaczącego, co mogłoby coś wnieść w ich życie. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie rzeczy może zdziałać żywe Słowo Boga w naszym życiu. Ja jestem tego przykładem. Tym, który powołuje, jest Bóg, a jeżeli my nie znamy Jego języka, to jak możemy rozeznać, co On do nas mówi? To tak, jakby próbować zrozumieć, co mówi mój szef w języku chińskim, kiedy ja kompletnie nie rozumiem chińskiego – dodaje Siostra Elżbietanka.

Pokorna służebnico Pana, łamiąca strzały nieprzyjaciela

Zapytałam s. Marię, jakie jest znaczenie kobiet w powołaniu do życia konsekrowanego. Siostra odpowiedziała mi Ewangelią: „Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które zostały uwolnione od złych duchów i od chorób: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów, Joanna, żona Chuzy, rządcy Heroda, Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały, [udzielając] ze swego mienia”. (Łk, 8, 1-3). – Co jest mieniem kobiety? Kobieta uczy relacji. Zdrowa kobieta uczy więzi, troski o człowieka. Jest ze swej natury nastawiona na drugą osobę, na odpowiedzialność za nią. Mężczyzna jest bardziej zadaniowy. W Ewangelii zarówno te kobiety wymienione z imienia, jak i te bezimienne usługiwały Jezusowi i apostołom, czyli pierwszemu Kościołowi. Usługiwać znaczy kochać. Usługuje się tym, których kochamy. Ja, jako osoba konsekrowana, uczę się usługiwać wszystkim, czyli kochać wszystkich. Wszystkim tym, co posiadam, co zostało mi dane – odpowiada „wawrzynowa siostra duszpasterka”. Myślę, że dużą niewiadomą w rozeznawaniu powołania przez kobiety jest obawa przez niespełnionym pragnieniem macierzyństwa. Siostra poszerzyła nieco mój horyzont. – Nie trzeba fizycznie rodzić dzieci, żeby stać się matką. Dzięki spotkaniom z młodymi ludźmi z Duszpasterstwa (to już 7 lat!) doznałam bólu rodzenia i radości z narodzin.

Przemyślenia Siostry Marii nie mogą być chybione. Ich słuszność możemy poznać po owocach jej posługi zarówno w Duszpasterstwie Akademickim, Apostolacie Młodzieżowo-Powołaniowym prowincji wrocławskiej zgromadzenia, jak i w samym Zgromadzeniu Sióstr Św. Elżbiety. Pamiętajmy o nich, kiedy będziemy celować z Panem Bogiem w dziesiątkę naszego powołania!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski na spotkaniu nt. ochrony małoletnich w Kościele

2019-02-19 12:28

mp, bpkep / Warszawa (KAI)

Od kilku dni abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący KEP jest hospitalizowany z powodu ostrego zapalenia płuc, dlatego Konferencję Episkopatu Polski na spotkaniu nt. ochrony małoletnich w Kościele reprezentował będzie Zastępca Przewodniczącego KEP abp Jędraszewski.

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Publikujemy pełną treść komunikatu:

Komunikat o delegacji Konferencji Episkopatu Polski na spotkanie w Watykanie nt. ochrony małoletnich w Kościele

Od kilku dni abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący KEP jest hospitalizowany z powodu ostrego zapalenia płuc, dlatego Konferencję Episkopatu Polski na spotkaniu przewodniczących episkopatów z Papieżem Franciszkiem w Watykanie nt. ochrony małoletnich w Kościele reprezentował będzie abp Marek Jędraszewski, Zastępca Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. W skład polskiej delegacji wchodzą również: bp Artur Miziński, Sekretarz Generalny KEP oraz o. Adam Żak, Koordynator KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

Ks. dr Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem