Reklama

Facebook jest zagrożeniem dla demokracji

2016-11-05 12:13

Artur Stelmasiak

pl.wikipedia.org

Ostatnie wydarzenia pokazują, że ograniczanie wolności słowa według facebookowego widzimisię może być poważnym zagrożeniem dla demokracji, a nawet dla stabilności państwa.

Facebook z pozoru jest tylko wygodnym narzędziem komunikowania, ale niestety bywa doskonałym narzędziem władzy dla tych, którzy decydują o tym, co i komu wolno, a czego nie wolno. To zjawisko sprawiło, że w Polsce działania Facebooka odbierane są jak zachowania aroganckiego kolonizatora, który narzuca nam, czyli prowincjonalnym tubylcom, to, w co mamy wierzyć, jak się zachowywać i co mamy myśleć.

Przekonaliśmy się o tym w ostatnich tygodniach, gdy polskojęzyczna część portalu niechcący przekroczyła granicę w stosowaniu bezpośrednich represji wśród swoich użytkowników. Moim zdaniem, dobrze, że tak się stało, bo Polacy zauważyli, jak bardzo są manipulowani. O skandalicznej sprawie w ostrych słowach wypowiedział się też wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Efektem tego jest pierwsze w historii polskiego oddziału Facebooka pokrętne tłumaczenie się z tych masowych nadużyć. Co ciekawe, wyjaśnienia biura prasowego zostało tak skonstruowane, że nikt w to chyba nie wierzy. Teraz już wiadomo, że Facebook stał się narzędziem masowego rażenia o silnym zabarwieniu ideologicznym i politycznym.

Efekt jest taki, że w sobotę 5 listopada przed warszawską siedzibą Facebooka odbędzie się demonstracja. Jej głównym powodem jest bezpodstawne skasowanie dziesiątków profili i fanpageów organizacji narodowych i patriotycznych. Ale powodów do protestowania jest znacznie więcej, a historie kneblowanych osób można pisać w nieskończoność.

Reklama

Dlatego każdy Polak, który ceni swoją wolność i prawo do wyrażania swoich poglądów powinien być 5 listopada „narodowcem”, bo to co dzieje się w mediach społecznościowych jest jawnym naruszeniem naszej wolności i siłową próbą wprowadzenia cenzury wśród naszych obywateli. Choć osobiście nie zgadzam się z wieloma poglądami głoszonymi przez niektórych liderów ruchu narodowego, to jednak mają oni takie samo prawo do wyrażania swoich opinani, co ich oponenci z lewej strony. Przecież w tym samym czasie, gdy kasowane były plakaty nawiązujące do polskiej historii i religii, na których zapraszano na legalną manifestację, strony facebookowe propagujące zakazany w Polsce zbrodniczy system komunistyczny, miały się bardzo dobrze.

Mimo tego dobrze się stało, że w siedzibie Facebooka ludzie stracili panowanie nad sobą i poszli o kilka kroków za daleko, bo o sprawie wreszcie zrobiło się głośno. Posypały się zawiadomienia do prokuratury, a przez nieuwagę lub niewiedzę moderatorów zablokowani zostali także parlamentarzyści, którzy w świetle polskiego prawa mają immunitet. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby Facebook zablokowała któregoś z amerykańskich kongresmenów.

Prywatne konto na Facebooku założyłem kilka lat temu, ale dopiero od roku mogę siebie nazwać aktywnym użytkownikiem. Szybko zobaczyłem, jak daleko sięga cenzura tego medium społecznościowego. Przekonałem się, że można być blokowanym i zawieszanym w swoich facbookowych prawach bez podania jakiejkolwiek przyczyny np. za to, że publikuje się zdjęcia lub materiały filmowe ukazujące prawdę o aborcji. Zostałem też zablokowany za merytoryczną krytykę akcji „przekażmy sobie znak pokoju”. Represje spadły na mój profil tylko dlatego, że przypomniałem nauczanie Kościoła.

W swych doświadczalniach nie jestem odosobniony, bo znam relację pewnego księdza profesora i szanowanego dziekana, który też został zablokowany bez podania przyczyny. Poskarżyła mi się siostra zakonna, której usunięto fanpage, na którym propagowała Modlitwę Jezusową. Znane są przypadki blokowania użytkowników, którzy zamieścili na swoim profilu wizerunek proporca współczesnej Polskiej Marynarki Wojennej. Zdaniem administratorów portalu, symbol Marynarki nawiązywał do języka nienawiści. Takich przykładów można by mnożyć bez końca, bo narzędzie które zostało zbudowane do komunikacji między ludźmi, może zostać wymierzone również przeciwko swoim użytkownikom.

Stosowanie represji wobec wolności słowa ma jednak stałą tendencję. Z jednej strony katolickie i konserwatywne poglądy na Facebooku są rugowane, a z drugiej wartości chrześcijańskie i uczucia religijne mogą być bezustannie obrażane. Przykładem tego są profile w ohydny sposób zniesławiające św. Jana Pawła II, na które było już setki doniesień, a administratorzy Facebooka twierdzą, że jest on zgodny z ich standardami. A przecież wystarczy użyć słowa homolobby, aby znaleźć się na celowniku.

Całkiem możliwe, że największe źródło problemu z Facebookiem niekoniecznie musi znajdować się za oceanem. Wiele wskazuje na to, że główny problem mamy w Polsce. Według ujawnionych danych przez dziennikarza śledczego Cezarego Gmyza, na czele polskiego oddziału Facebooka stoi Sylwia de Weydenthal, która sympatyzuje z opozycją i jest aktywistą Komitetu Obrony Demokracji. Choć nie ma bezpośrednich dowodów, to jednak logika wydarzeń wskazuje, że moderowanie polskojęzycznym Facebookiem ma także cel polityczny. Nie da się inaczej wytłumaczyć zjawiska, kiedy widzimy. Szybkie pompowanie zasięgu postów np. Komitetu Obrony Demokracji i jednoczesne blokowanie, ograniczanie, a nawet kasowanie środowisk i organizacji konserwatywnych. Obserwowałem ten mechanizm przy propagowaniu „czarnych marszów”, kiedy to blokowano treści i profile drugiej strony, a przekonałem się o tym na własnej skórze. Zaobserwowałem na swoim profilu atak tzw. bojówek lewicowych, które zgłaszały udostępniane przeze mnie treści, a po kilku godzinach następowała blokada, od której nie było żadnego odwołania. W świetle ujawnionych informacji o obsadzie polskiego Facebooka, mogę się tylko domyślać, że członkowie organizacji lewicowych i feministycznych skarżyli treści prolife na moim profilu nie do jakiegoś anonimowego portalu, ale do swoich znajomych pracujących w Facebooku.

I właśnie przykład batalii o życie nienarodzonych w polskim Sejmie, w internecie i na ulicach doskonale pokazuje, jak skutecznym narzędziem politycznym jest Facebook. Co więcej, narzędziem politycznym, nad którym Polacy i władze naszego państwa nie maja jakiejkolwiek kontroli. Narzędziem, który wprost zagraża demokracji, ale nie trudno sobie wyobrazić także skrajną sytuację, kiedy może być zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa.

Po awanturze wokół Facebooka, której jesteśmy świadkami, sytuacja pewnie się uspokoi. Przez jakiś czas ustąpią blokady i kasowanie kont, ale nie oznacza to, że nie będzie stosowana bardziej aksamitna taktyka polegająca na ograniczaniu zasięgu treści konserwatywnych, a promowaniu liberalno-lewicowych. O ile internet jest narzędziem komunikacji zupełnie neutralnym, to już nakładka mediów społecznościowych, takich jak Facebook niesie ze sobą ideologię. Dlatego najwyższa pora na to, aby opracować takie rozwiązania prawne, które będą mogły chronić polskich obywateli i ich niezbywalne prawo do wyrażania swoich poglądów i opinii. Za chwilę będzie już za późno, a media społecznościowe nie będą już piątą władzą... tylko pierwszą.

Tagi:
komentarz

Co się dzieje w Trybunale Konstytucyjnym?

2018-07-16 14:40

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak

Trybunał Konstytucyjny proceduje nad aborcją eugeniczną od końca października 2017 roku, a prezes Julia Przyłębska nie wyznaczyła nawet terminu rozprawy. W 1997 prezes Andrzej Zoll był w o wiele trudniejszej sytuacji, a kwestię ochrony życia trybunał rozwiązał dokładnie w 162 dni. Obecnie wniosek ponad 100 posłów o stwierdzenie niekonstytucyjności aborcji eugenicznej, leży już w trybunale od 265 dni. A przecież przez ten czas statystycznie, co osiem godzin zabijane jest dziecko, czyli życie straciło ok. 800 dzieci.

Przypomnę, że skład orzekający pod przewodnictwem prof. Andrzeja Zolla miał o wiele trudniejsze zadanie. Miał przeciwników życia nienarodzonych w rządzie SLD i w Sejmie, którzy bombardowali trybunał proaborcyjnymi opiniami oraz stanowiskiem ówczesnego prokuratora generalnego. Mimo tak wielkiego sprzeciwu sędziowie w 1997 roku orzekli, że aborcja ze względów społecznych jest sprzeczna z ustawą zasadniczą, a życie ludzkie ma prawną ochronę od poczęcia.

Wyrok z 1997 roku jest przełomowy dla całego późniejszego orzecznictwa. Sędziowie dali też jednoznaczną wskazówkę, że również aborcja eugeniczna jest niekonstytucyjna. To bardzo logiczne. Skoro według konstytucji życie ludzkie jest prawem chronione od poczęcia, to tak jak nie zabijamy dorosłych niepełnosprawnych i chorych, tak samo nie można zabijać ich przed urodzeniem. Nie ma więc wątpliwości, że nienarodzone dzieci ze stygmatem prawdopodobieństwa choroby i niepełnosprawności, zasługują na taką samą ochronę, jak ich rówieśnicy bez tego wyroku.

Obecnie na biurkach sędziów trybunału konstytucyjnego leży wniosek doktora prawa i jednocześnie posła PiS Bartłomieja Wróblewskiego, stanowisko marszałka sejmu oraz prokuratora generalnego. Wszystkie te dokumenty jednoznacznie dowodzą, że aborcja eugeniczna jest sprzeczna z konstytucją oraz dotychczasowym orzecznictwem trybunału. Politycy PiS, którzy są słusznie naciskani przez środowiska prolife, a także katolicką opinię, tłumaczą się wnioskiem w trybunale.

Sędziowie mają dziś stosunkowo łatwe zadanie. Przyznanie konstytucyjnej ochrony prawnej dzieciom ze stygmatem prawdopodobieństwa choroby lub niepełnosprawności, jest jedynie postawieniem przysłowiowej kropki nad "i" do orzeczenia sprzed 21 laty. Dlatego trzeba zadać pytanie: Co dzieje się z trybunałem i dlaczego nadal na wokandzie nie ma wyznaczonego terminu rozprawy nad stwierdzeniem niekonstytucyjności aborcji eugenicznej? Czy prawdą jest, że wniosek w trybunale ma być tylko alibi dla partii rządzącej, aby politycy PiS mogli w nieskończoność tłumaczyć się dlaczego blokują obywatelski projekt #ZatrzymajAborcję?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tour de France 2018: kolarze spotkają się w sanktuarium maryjnym

2018-07-18 19:16

azr (KAI) / Lourdes

27 lipca odbędzie się 19. etap kolarskiego wyścigu Tour de France, świętującego w tym roku swoje 100-lecie. Tym razem kolarze wyruszą z Lourdes. Przed rozpoczęciem sportowych zmagań będą mogli wziąć udział we wspólnej modlitwie z pielgrzymami i otrzymać specjalne błogosławieństwo na drogę.

AlphaTangoBravo / Adam Baker / Foter / CC BY

Kolarze uczestniczący w Tour de France odwiedzą Lourdes w jubileuszowym roku 160-lecia objawień Matki Bożej. W miasteczku położonym u stóp Pirenejów, rozpoczną 19. etap wyścigu, uznawany za jeden z najbardziej malowniczych. Po przejechaniu 200,9 km. kolarze spotkają się na mecie w Laruns.

Zanim jednak rozpoczną sportową rywalizację, zaproszeni są do wspólnej modlitwy z pielgrzymami, nawiedzającymi sanktuarium maryjne. "Naszym wyzwaniem jest zapewnienie pielgrzymom i gościom możliwości kontynuowania ich praktyk religijnych, a zarazem skorzystania z wydarzeń towarzyszących, jakie proponuje Tour de France" - deklaruje biuro prasowe francuskiego sanktuarium. Wiadomo, że pielgrzymi i kolarze są zaproszeni do wspólnego udziału w wieczornej procesji z lampionami i nabożeństwie maryjnym w przeddzień wyścigu, a 27 lipca do udziału w Mszy św. pod przewodnictwem miejscowego biskupa Nicolas Brouwet, który na zakończenie udzieli błogosławieństwa wyruszającym w trasę.

Wyścig kolarski Tour de France już po raz 4. zagości w maryjnym sanktuarium u stóp francuskich Pirenejów. Po raz pierwszy kolarze przybyli tam 70 lat temu, a zwycięzcą etapu był wówczas Giro Bartali, który w dowód wdzięczności złożył kwiaty pod figurą Matki Bożej. Po raz ostatni metę jednego z odcinków Tour de France wyznaczono w Lourdes w 2011 r., a triumfował na niej Norweg Thor Hushovdt.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wrocławskie małżeństwa z Equipes Notre-Dame już w Fatimie!

2018-07-18 17:52

Małgorzata Trawka

Wrocławskie małżeństwa z Equipes Notre-Dame już w Fatimie! Uczestniczą w Zgromadzeniu Światowym Ruchu END, które odbywa się raz na sześć lat i jest największym zgromadzeniem małżeństw na świecie.

Dariusz Pachucy

To niezwykłe spotkanie rozpoczęło się w poniedziałkowy wieczór piękną ceremonią otwarcia, podczas której dokonano prezentacji ekip z różnych części świata. We wtorek małżonkowie mieli możliwość wziąć udział w wielu konferencjach, zajęciach w grupach, uczestniczyć w Eucharystii i wspólnych modlitwach. Zgromadzeniu towarzyszy szereg dodatkowych wydarzeń kulturalnych, jak chociażby musicale. Małżeństwa z Wrocławia współtworzyły polskie stoisko, m. in. budując Wawel w 3D.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem