Reklama

Na krawędzi

Męka Pańska

Przemysław Fenrych
Edycja szczecińsko-kamieńska 13/2004

Niektórzy piszą, że ten film to zwyczajny kicz. No - jeśli tak, to chyba po raz pierwszy w historii kicz zrobił tyle zamieszania i wywołał tyle dyskusji. Mówię oczywiście o filmie Pasja Mela Gibsona, a mówienie o nim przy okazji Niedzieli Męki Pańskiej wydaje mi się stosowne. Dawno nie było tak, by rozważania o Męce Pana Naszego Jezusa Chrystusa były przedmiotem burzliwych rozmów i rozważań w miejscach nawet bardzo dalekich od Kościoła. Ten film jednych zachwyca, innych przeraża, jeszcze innych denerwuje - ale chyba nikogo nie pozostawia obojętnym. Opinie wzbudza skrajne, ale nie pamiętam filmu, który zająłby tyle miejsca w prasowych dyskusjach. I już tylko to jest jego kolosalną zasługą. Nawet ci, którzy wołają, że jest to film antysemicki, że sączy się z niego przemoc, że jest karykaturalnie przerysowany - nawet ci, muszą wobec tego pomyśleć, jak to było naprawdę, czym jest wobec tego dla nich Męka Chrystusa. I tak wchodzą na drogę medytacji...
Pewnie - żadne ludzkie dzieło nie jest doskonałe. Także film Gibsona doskonały nie jest, z pewnością wiele słów krytyki jest słusznych. Wiele zarzutów słusznych jest jednak tylko pozornie. Oto najczęstszy zarzut: ten film ocieka przemocą, Jezus przez większość czasu zamieniony jest w skrwawiony strzęp mięsa, przerzucanego przez oprawców z miejsca na miejsce. Na to nie da się patrzeć... To ostatnie sformułowanie mnie uderzyło: istotnie - na to nie da się patrzeć! Widz odruchowo szuka gdzieś wytchnienia, jest wdzięczny za każdą chwilę oddechu podczas wspaniałych, głębokich teologicznie retrospekcji. Nie da się patrzeć, zbrodnia jest ohydna - a przecież kino i telewizja są ciągle pełne przemocy i krwi pokazanej w sposób pociągający, fascynujący, ba - zachęcający! A tu kaźń pokazana jest w całej, odrażającej szpetocie... „Jak wielu osłupiało na Jego widok - tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi” (52, 11) - napisał prorok Izajasz, i trudno nie wspomnieć tych słów, patrząc na film. Gibsonowi udało się chyba także coś więcej - pokazując z okrutną dosłownością kaźń Jezusa, jednocześnie ani na moment nie zgubił prawdy o tym, że Chrystus przyjął to wszystko dobrowolnie, w pełnej wolności. Wstrząsająca scena: gdy Matka podbiega do upadającego Syna, wówczas On przez opuchnięte usta z dumą mówi, że oto wszystko czyni nowe.
Postać Matki jest jedną z najsilniejszych stron filmu. Zagrana fascynująco, prawdziwie, faktycznie współcierpiąca i współzbawiająca przez swoje odwieczne „niech się tak stanie”. Nic nie musiała mówić - było widać, że z Jezusem cierpi i z Nim przebacza. I to wszystko genialnie zagrała aktorka, zazwyczaj grająca w żydowskim teatrze... Oskarżanie tego filmu o antysemityzm uważam za jakieś absurdalne nieporozumienie. Sanhedryn złożony był z Żydów, ale przecież nie był jednomyślny i w filmie to widać! Jezusa zamęczyli Żydzi i Rzymianie, ale przecież narodowość nie ma tu nic do rzeczy. To my, ludzie, zgotowaliśmy swemu Zbawcy taki los! A wśród tych ludzi znaleźli się i tacy, pokazani zresztą w filmie, którzy zdołali w chwili próby podnieść się ponad swą zwykłą, ludzką kondycję. Jak wspaniale pokazana jest postać Szymona Cyrenejczyka i Weroniki...
Mógłbym teraz wskazać sceny i postacie, które mniej mi się podobały. Ale po co? Ważniejsze jest dla mnie to, że oto w kinie ja i wielu, wielu ludzi dostało pożywkę do myślenia o sprawach, o których naprawdę warto myśleć ustawicznie.

„Deszcz” różanych płatków w Panteonie

2018-05-20 21:41

Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch
Deszcz róż w Panteonie

W samym centrum Rzymu wznosi się Panteon - jedna z najbardziej znanych i najlepiej zachowanych starożytnych budowli miasta. To dzieło geniuszu rzymskich inżynierów, słusznie uznawane za jeden z cudów świata, zostało wzniesione przez Rzymian dla ich bóstw. Stąd jego nazwa - „panteon”, która pochodzi od greckich słów: „pan” - wszystko, „theoi” – bogowie. W 609 r. cesarz Fokas podarował Panteon ówczesnemu papieżowi Bonifacemu IV, który przekształcił pogańską świątynię na kościół - poświęcił go chrześcijańskim męczennikom i Matce Bożej. Według tradycji, właśnie tutaj zostały przeniesione z katakumb relikwie pierwszych męczenników, stąd jego nazwa: kościół Najświętszej Marii Panny od Męczenników (po włosku - Santa Maria ad Martyres). Tradycja głosi, że cesarz przekazał papieżowi również pochodzącą z Konstantynopola ikonę Matki Bożej, która czczona jest do dziś w świątyni.

Zobacz zdjęcia: Deszcz płatków róż w Panteonie

Rzymski Panteon to olbrzymia, wykonana z cegły rotunda z kolumnowym portykiem, którą przykrywa wspaniała kopuła. Przez ponad 1000 lat od jej wzniesienia nikomu na świecie nie udało się zbudować większej kopuły. Średnica rotundy i jej wysokość są identyczne - 43,50 m, co oznacza, że harmonijne wnętrze Panteonu mogłaby wypełnić olbrzymia sfera o tej właśnie średnicy. Jedynym „oknem” oświetlającym wnętrze jest olbrzymi otwór w kopule, zwany oculusem, który ma prawie 9 m średnicy. Przez otwór do Panteonu wpada nie tylko światło, lecz także deszcz, dlatego podłoga w środku jest nieco wklęsła, by mogła odprowadzać wodę.

W kościele Najświętszej Marii Panny od Męczenników w XVI i XVII wieku pochowano wielu wybitnych artystów włoskich, a wśród nich Rafaela, Perina del Vaga, Baltazara Peruzziego, Taddeo Zuccari i Flaminio Vacca. Umieszczono tam też grobowce ostatnich władców Włoch: króla Humberta I (1844-1900), królowej Małgorzaty (1868-1900) i króla Wiktora Emanuela II (1820-1878).

Panteon jest wielką atrakcją turystyczną, ale pozostał świątynią, gdzie w każdą niedzielę opiekujący się bazyliką kanonicy odprawiają uroczystą Mszę św. - uczestniczenie w Eucharystii w tym właśnie miejscu jest wielkim i niezapomnianym przeżyciem. Szczególnie uroczysty charakter ma Msza św. w dzień Zesłania Ducha Świętego, podczas której z otworu w dachu wrzucane są do wnętrza kościoła płatki róż. Tą starą tradycję przywrócił w 1995 r. ks. Antonio Tedesco, włoski kapłan, który przez kilkadziesiąt lat zajmował się organizowaniem pielgrzymek do Rzymu wiernych z krajów języka niemieckiego, bo - jak wyjaśnia ks. Antonio - „każdy czerwony płatek róży symbolizuje płomyk Ducha Świętego”.

W tym roku, 20 maja, już od wczesnych godzin porannych ustawiła się przed Panteonem kolejka wiernych pragnących uczestniczyć w Mszy św. Było wśród nich wielu cudzoziemców przybyłych z całego świata. Eucharystia rozpoczęła się o godz. 10,30, przewodniczył jej kard. Franco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury, który wygłosił również homilię; koncelebrowali kanonicy bazyliki, ks. Tedesco i około 50 kapłanów, głównie księża studiujący w Rzymie. Na zakończenie Mszy przez otwór w kopule grupa rzymskich strażaków wrzuciła do wnętrza płatki 5 tys. czerwonych róż, które pokryły kwiatowym dywanem centrum marmurowej podłogi świątyni.

Płatki różane i róże, które ozdobiły Panteon pochodzą z miasteczka Giffoni Valle Piana (prowincja Salerno), rodzinnego misteczka ks. Tedesco. Tradycyjnie na tę uroczystość przybywa do Rzymu delegacja z Giffoni – w tym roku w Mszy św. uczestniczyła wiceburmistrz miasteczka, Angela Maria Mele i radna ds. polityki społecznej, Eliana Malfeo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chiny kończą z polityką ograniczania urodzeń

2018-05-22 10:12

Po kilku dekadach ograniczania przez władze liczby dzieci w rodzinie, Chiny zmagają się z bardzo trudną sytuacją demograficzną. Jak pokazują statystyki, w 2030 roku aż 25 proc. populacji Chin będzie miała co najmniej 60 lat. W roku 2010 było to zaledwie 13,3 proc.

Pixabay.com

Tania siła robocza, z którą przez lata kojarzone były Chiny, może stać się historią. Jak informują media, władze w Pekinie planują całkowite zniesienia ograniczeń związanych z liczbą posiadanych dzieci w rodzinie, ponieważ w kraju spada liczba osób, które mógłby pracować – co może oznaczać poważne zagrożenie dla gospodarki Chin.

Badania pokazują, że w 2030 roku aż jedna czwarta populacji Chin będzie miała co najmniej 60 lat. W roku 2010 było to zaledwie 13,3 proc. – zmiana struktury społeczeństwa pod względem wieku może nie tylko spowodować spowolnienie gospodarcze, ale przede wszystkim zwiększyć wydatki państwa – m.in. w zakresie opieki zdrowotnej.

Odpowiedzią na problem starzenia się społeczeństwa, ma być zakończenie prowadzonej od 1979 roku tzw. polityki jednego dziecka. Zgodnie z obowiązującym chińskie rodziny prawem, każda para mogła mieć tylko jednego potomka – jeśli rodzina mieszkała na wsi i jako pierwsza urodziła się dziewczynka, mieli prawo do posiadania jeszcze jednego dziecka. W efekcie rodzice często w ogóle nie zgłaszali narodzin dziecka (szczególnie jeśli była to dziewczynka), aby móc "zarejestrować" kolejne dziecko i licząc na pojawienie się męskiego potomka. Dzieci, które nie zostały zarejestrowane, nie mają prawa do edukacji czy opieki zdrowotnej.Polityk jednak dziecka wiązała się też z przymusowymi aborcjami, karami nakładanymi na rodziny czy nawet prześladowaniami rodzin, które decydowały się na posiadanie "dodatkowych" dzieci.

Prawo "jednego dziecka" zostało złagodzone z końcem 2015 roku, kiedy władze zezwoli na posiadanie dwójki dzieci. Prawdopodobnie, pod koniec tego tego roku, ograniczenie to zniknie zupełnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem