Reklama

Bp Czaja zawierzył Opole Matce Bożej

2017-06-25 16:22

hh / Opole

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

Całe piękno, które odbija się na obliczu Maryi jest wyrazem świętości Jej życia i nieskalanego serca, i jako takie przyzywa nas do podjęcia drogi do świętości – powiedział bp Andrzej Czaja w opolskiej katedrze podczas uroczystości zawierzenia Opola Matce Bożej. Uroczystość zbiegła się z obchodzonym w tym roku jubileuszem 800-lecia lokacji miasta.

W uroczystościach zawierzenia wziął udział prezydent miasta Arkadiusz Wiśniewski, przedstawiciele urzędu miasta, marszałkowskiego i wojewódzkiego, parlamentarzyści, służby mundurowe, reprezentanci placówek oświatowo-wychowawczych, wyższych uczelni, seminarium i zakonów. Ponadto, gościem specjalnym był emerytowany ordynariusz diecezji gliwickiej bp Jan Wieczorek.

Liturgia stacyjna rozpoczęła się na schodach przed najstarszym kościołem pw. św. Wojciecha i Matki Bożej Bolesnej „na Górce”, skąd ulicami miasta procesyjnie przeniesiono kopię obrazu Matki Bożej Opolskiej do katedry. Następnie w katedralnej kaplicy ku czci Matki Bożej Opolskiej bp Andrzej Czaja odczytał jubileuszowy akt zawierzenia Opola Maryi i podarował Patronce miasta niebiesko-żółty różaniec, barwami nawiązujący do historii Opola.

Opolski biskup przypomniał, że do aktu zawierzenia mieszkańcy przygotowywali się od 2 lutego, przyjmując w opolskich parafiach kopię ikony Matki Bożej Opolskiej i podejmując modlitwę za miasto. „Te dni pokazały nam na nowo, jak wiele jest w nas duchowego potencjału. Trzeba go wydobywać, dzielić się nim i go pomnażać. I w ten sposób dokonywać przemiany społeczeństwa, miejsc pracy, rodzin i serc” – zaznaczył.

Reklama

Na akt zawierzenia miasta Opola Matce Bożej składały się zasadniczo dwie postawy – zawierzenia Maryi i wołanie o pomoc. Ordynariusz diecezji opolskiej zawierzył piastujących urzędy i odpowiedzialnych za społeczne dobro, pomyślność, a także bezpieczeństwo mieszkańców miasta. Ponadto instytucje, zakłady pracy, placówki oświatowo-wychowawcze i wyższe uczelnie, seminarium duchowne, parafie i domy zakonne oraz małżeństwa i rodziny, seniorów, osoby samotne, chorych, cierpiących i zmarłych.

„Zawierzyliśmy też – mówił bp Czaja – duchowe i materialne dobro naszego miasta, a w sposób szczególny dzieci i młodzież – młode pokolenie. Prosiliśmy, aby Maryja wyjednała wam łaskę życia w prawdzie i czystości serca. Byście mieli możliwość realizacji swych najpiękniejszych ideałów życiowych. Prosiliśmy, byście potrafili rozeznać swoje powołanie, a w sercach waszych było wiele światła od Bożego Ducha i wiele mądrości, której źródłem jest żywa wiara” – podkreślił.

Hierarcha prosił również, aby Maryja pomogła wyzwolić się z lęków i niepokojów o przyszłość oraz by pomogła w sercach obudzić nadzieję i ufność, a jednocześnie mocnego ducha odpowiedzialności za swoje życie, siebie nawzajem, życie Kościoła, świata i miasta, które mieszkańcy powinni przemieniać i uświęcać. „I szczególnie prosiliśmy – dodał biskup – aby Maryja wstawiała się u Boga za nami, aby nie zabrakło w nas silnej wiary, ufnej nadziei i wzajemnej miłości”.

Kaznodzieja wyjaśnił też, że Maryja zawsze prowadzi do źródła duchowych wartości, czyli do Jezusa. „Bez Chrystusa nie poradzimy sobie z odnową i rozwojem ducha wiary i ducha chrześcijańskiego w tym mieście i całej naszej diecezji!” – stwierdził bp Czaja. Zdaniem ordynariusza, Maryja jest Jezusowi najbliższa, nie tylko dlatego, że poczęła Go z Ducha Świętego i zrodziła, ale dlatego, że wypełniła wolę Jego Ojca. „Zawierzając się Bogu i poddając się Jego działaniu osiągnęła niezwykłe duchowe piękno na miarę Jezusa, który jest pierwowzorem wszelkiego stworzenia. Wyraża się ono także w Jej obliczu na tym wizerunku, czemu Jan Paweł II dał świadectwo w czasie koronacji na Górze św. Anny, gdy w zachwycie westchnął «Jaka Ona piękna!»” – wspominał.

Jednocześnie hierarcha zachęcił, aby nie tylko wpatrywać się w piękno Maryi, Jej życia, świadectwa, serca, ale wsłuchiwać się i wziąć sobie do serca Jej rady. „Człowiek nie zagubi się pośród mroków życia na tej ziemi, jeśli Jezusowi zawierzy, uzna Go swoim Panem, Królem i Zbawicielem, podając się Jemu prawu, władzy, woli, otwierając Mu drzwi serca, domu, przyjmując Go stale, żyjąc w jedności z Nim i dzieląc się Nim z innymi” – zapewnił i przestrzegł przed życiem po swojemu, bez Bożych przykazań.

„Zacznijmy – mówił bp Czaja – od pokuty, od modlitwy za nasze miasto i diecezję, Kościół i świat cały. I podejmujmy ten wysiłek przez szczególne nabożeństwo do niepokalanego serca Maryi, zadośćuczynienia Bogu za nasze grzechy i całego świata” – apelował i zaprosił wszystkich na 14 września do opolskiej katedry, gdzie w czasie odpustu ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego dokona aktu wywyższenia Jezusa w sercach, życiu, rodzinach i mieście Opolu.

Obraz Matki Bożej Opolskiej powstał pod koniec XV w. na Morawach. Namalowany został przez nieznanego artystę na trzech połączonych ze sobą deskach lipowych. Cudowny wizerunek czczony był najpierw w Piekarach Śląskich w tamtejszym kościele Jezuitów. Aby go uchronić przed zagrożeniem, jakie niosły wojny prowadzone wówczas przez Polskę ze Szwedami i Turkami, obraz przeniesiono w 1702 r. do Opola, a w Piekarach pozostawiono kopię.

Opolska Madonna otaczana była zawsze wielką czcią wiernych: przed cudownym obrazem modlili się m.in. król Jan II Sobieski przed Osieczą Wiedeńską, król August II Mocny czy Achilles Ratti – późniejszy papież Pius XI. 21 czerwca 1983 r. na Górze Świętej Anny wizerunek Opolskiej Pani został ukoronowany przez papieża Jana Pawła II papieskimi, srebrno-złotymi koronami.

Tagi:
bp Andrzej Czaja Opole

Bp Czaja: Jesteśmy u początku rozeznawania

2018-03-06 08:56

BP KEP / Opole (KAI)

– Bardzo proszę, by mieć oczy szeroko otwarte, serce wrażliwe, ale nie podejrzliwe. (…) Przed nami trudne zadanie wypracowania jasnych kryteriów weryfikacji chrześcijańskiej tożsamości w różnych środowiskach i wspólnotach Kościoła w Polsce. (…) Nie przedkładajmy też własnych działań i pomysłów duszpasterskich ponad to, co jest nam wprost dane z niebios. Mam na myśli sakramenty święte – powiedział bp Andrzej Czaja, przewodniczący Komisji Nauki Wiary KEP w rozmowie z ks. Pawłem Rytel-Andrianikiem, rzecznikiem KEP o pentekostalizmie i pentekostalizacji.

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

Publikujemy całość rozmowy:

Ks. Paweł Rytel-Andrianik (BP KEP): Ksiądz biskup w jednej z konferencji nt. pentekostalizacji stwierdza: „To sytuacja, o której mówi Jezus w Ewangelii w obrazie kąkolu posianego na dobrym polu. Stąd nie chodzi o piętnowanie, ale odsłanianie tego co chore i o cierpliwe uzdrawianie; nazywanie schorzeń po imieniu, bez arbitralnego potępiania”. Żeby odróżnić kąkol od pszenicy, proszę powiedzieć czym jest pentekostalizacja, jak ją można zdefiniować?

Bp Andrzej Czaja: Aby zrozumieć to bardzo zróżnicowane zjawisko religijne trzeba uwzględnić szerszy jego kontekst i genezę. Stanowi je pentekostalizm - protestancki ruch religijny, który zrodził się na początku XX wieku w Stanach Zjednoczonych, w nurcie ewangelikalnego protestantyzmu. Ruch ten przyznaje centralne miejsce wydarzeniu Pięćdziesiątnicy, tajemnicy wylania Ducha Świętego na apostołów zgromadzonych w Jerozolimie; stąd nazwa: „ruch zielonoświątkowy”. Mówi się o „chrzcie w Duchu”, „drugim chrzcie” i początku nowego życia naznaczonego osobistym nawróceniem.

Zgodnie z zasadami chrześcijaństwa ewangelikalnego, pentekostalizm przyznaje centralne miejsce Biblii, preferuje ofiarniczą interpretację krzyża, podkreśla znaczenie osobistego nawrócenia. Znamionuje go akcentowanie skuteczności Bożego działania, objawionego w świecie przez cuda, uzdrowienia, mówienie językami i proroctwa. Nade wszystko wartościuje doświadczenie i emocje. Nieufny wobec racjonalnego podejścia do wiary, nie jest specjalnie zainteresowany refleksją teologiczną i nie dba o jej rozwój. Natomiast bliska mu jest perspektywa millenarystyczna. Mam na myśli oczekiwanie rychłego powrotu Chrystusa i przekonanie o bliskości nadejścia końca świata, które narzucają potrzebę świadectwa i silny prozelityzm.

Pentekostalizm nie jest zjednoczonym ani scentralizowanym ruchem. Charakteryzuje się wielką różnorodnością i ogromną zdolnością przystosowania się. Najczęściej mówi się o trzech falach jego rozwoju (pierwsza - do mniej więcej połowy XX wieku, druga - lata 60-70 XX wieku, trzecia - od lat 80. XX wieku), z których każda przyniosła powstanie wielu nowych wspólnot chrześcijańskich. Wspólnoty te wzięły i dalej zapożyczają elementy od tradycyjnych kultur i religii, dostosowują je do siebie, swoich założeń i potrzeb. Rozwijają się na trzy sposoby: jako ponadnarodowe „Mega-Kościoły”, jako swego rodzaju „Kościoły elektroniczne” (tzw. telewangelizm), a także w formie mnóstwa małych wspólnot, niekiedy mieszczących się w domach prywatnych.

Charakterystyczną cechą rozwoju trzeciej fali ruchu zielonoświątkowego, czyli współczesnego neopentekostalizmu jest mocne wyeksponowanie roli osobistego charyzmatu kaznodziei, założyciela lub „przywódcy” wspólnoty. Wskutek tego bywa, że lider doprowadza do nadania wspólnocie schizmatyckiego ukierunkowania i „wyjścia z protestantyzmu”, kiedy jego słowo dominuje nad tekstem biblijnym. Tak doszło do powstania i rozwoju wspólnot, które odbiegają od Ewangelii i jako takie nie mogą być uznane za chrześcijańskie; są zagrożeniem dla tożsamości wiernych poszczególnych Kościołów i wspólnot chrześcijańskich, także zielonoświątkowych.

Czym zatem jest pentekostalizacja?

– Dosłownie „pentekostalizacja” oznacza uzielonoświątkowienie chrześcijaństwa, a przyjęło się tym słowem wyrażać dwojaki proces. Po pierwsze, proces ciągłego powstawania i szybkiego rozwoju w świecie różnego rodzaju wspólnot neopentekostalnych, od których wielokroć odżegnują się wspólnoty zielonoświątkowe powstałe w pierwszej połowie XX wieku. Mówi się już dziś o liczbie co najmniej 600 milionów wyznawców Chrystusa w tej formie. Żyją przede wszystkim w Afryce, Korei Południowej, Chinach i Ameryce Łacińskiej. U nas, niektóre z tego typu wspólnot są zgrupowane i przynależą do oficjalnie zarejestrowanych związków wyznaniowych, takich jak: Kościół Boży w Chrystusie, Zbór Stanowczych Chrześcijan, czy Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelicznej.

Po drugie, przez pentekostalizację rozumie się swego rodzaju „inwazję” i przenikanie zdeformowanego pentekostalizmu w tradycyjne Kościoły chrześcijańskie. Mam na myśli proces, którego skutkiem mogą być i są różne formy deformacji tożsamości wiary członków i wspólnot tychże Kościołów, zarówno w sferze jej wyznawania, jak i praktykowania, na poziomie liturgii, duchowości, pobożności.

Nie chodzi tu zatem o platformę spotkania ze światem chrześcijaństwa ewangelikalno-pentekostalnego. Tego typu rzeczywistością jest Globalne Forum Chrześcijańskie. Angażuje się w nie Papieska Rada ds. Popierania Jedności Chrześcijan, z zamiarem rozwoju dialogu z tym światem i podejmowania wspólnych inicjatyw w różnych sferach życia, jak choćby przeciwdziałanie różnorakiej biedzie ludzkiej w świecie, czy prześladowaniom chrześcijan.

Tymczasem pentekostalizacja we wskazanym znaczeniu prowadzi do przekształcania i zafałszowywania wyznaniowej tożsamości poszczególnych wiernych i wspólnot w tradycyjnych Kościołach chrześcijańskich. Jako taka stanowi duże zagrożenie dla zdrowia i dobrego funkcjonowania tychże Kościołów. U źródła może być prozelityzm niektórych środowisk pseudo-chrześcijan neopentekostalnych, ale także brak solidnej formacji wiernych, nie wykluczając pasterzy. Bywa bowiem tak, że w dobrej wierze dla zdynamizowania życia parafii, czy wspólnoty i w odpowiedzi na potrzeby duchowe wiernych, dopuszcza się formy religijności nie do pogodzenia z naszą wyznaniową tożsamością.

- Czy mógłby ksiądz biskup wskazać jakieś konkretne objawy i przejawy pentekostalizacji w naszej rzeczywistości Kościoła katolickiego w Polsce? Jak rozpoznać obecność tego procesu pośród nas?

– Mamy do czynienia z procesem, który jest bardzo trudny do uchwycenia i zdiagnozowania. Znamionuje go rozwój czegoś pośredniego między pszenicą a kąkolem. Niepostrzeżenie dochodzi do zmutowania tożsamości poszczególnych jednostek i konkretnych wspólnot w tradycyjnych Kościołach chrześcijańskich, a gorzkie tego owoce nie są nam jeszcze znane. Nie da się więc zastosować zasady: „po owocach poznacie ich” i wydać jednoznaczną opinię. Zadanie nie jest łatwe do wykonania nawet wówczas, gdy już widać zły wpływ przenikania zmutowanych treści do naszych serc i wspólnot.

Jest kilka fenomenów, dziwnych zjawisk oraz zachowań wiernych, których przenikanie w nasze wspólnoty i życie Kościoła katolickiego w Polsce budzi coraz większy niepokój. Rzecz jasna nie wszystko jest wyrazem, czy skutkiem procesu pentekostalizacji. Wiele trudnych następstw rodzi kryzys wiary i szeroka fala laicyzacji, także inne jeszcze wielorakie i szybkie przemiany społeczno-kulturowe.

Coraz bardziej niepokoją przeróżne praktyki nabożeństw, a nawet Mszy świętych z modlitwą o uzdrowienie, tudzież z modlitwą o uwolnienie od złego ducha, złych mocy, nawet w formie egzorcyzmowania, którego dokonuje się nieraz bez posiadania misji do tej posługi. Kongregacja Nauki Wiary wydała w 2000 roku instrukcję na temat modlitwy o uzdrowienie pt. "Ardens felicitatis desiderium", celem uporządkowania sytuacji, już wówczas nabrzmiałej w niektórych środowiskach Kościoła katolickiego. Niestety dokument jest słabo znany i ciągle wielu prowadzących nabożeństwa z modlitwą o uzdrowienie postępuje po swojemu, według swego uznania, lekceważąc głos Magisterium Kościoła. Szczególnie eksponuje się cudowne uzdrowienia. Ogłasza się je bez weryfikacji ich prawdziwości. Temu towarzyszy narracja, w której nietrudno doszukać się elementów psychomanipulacji. Owocem jest nade wszystko silne przeżycie emocjonalne, które wiąże z daną wspólnotą i dokonującymi cudów, a niepostrzeżenie deformuje wiarę i obraz Boga w człowieku. Dochodzi do lekceważenia parafialnej liturgii i rozwoju niedowiarstwa w skuteczność łaski sakramentalnej. Trzeba dodawać szczególne modlitwy do Mszy św., czy do sakramentalnej formuły rozgrzeszenia, by były lepsze owoce, a wskutek tego sakramentalia zyskują na znaczeniu tak bardzo, że stają się ważniejsze od sakramentów.

U podstaw, czy w tle tego typu działań widać niebezpieczną tendencję do „robienia” chrześcijaństwa i sprowadzania go na poziom terapii, albo zaspokajania podstawowych ludzkich pragnień i potrzeb: zdrowia, szczęścia, przebaczenia. Zasadniczym narzędziem są nasze modły i samozwańcze dysponowanie boskimi zdolnościami. Wskutek tego eliminuje się coraz bardziej Boga i odniesienie do rzeczywistości nadprzyrodzonej, a to oznacza wynaturzenie, które papież Franciszek określa „duchowością bez Boga”.

Tu i tam w zgromadzeniach modlitewnych pojawiają się fenomeny i zachowania, których toksyczność (dla zdrowego rozwoju duchowego) nietrudno uchwycić na drodze zwykłego używania rozumu; weryfikuje je zdrowy rozsądek. Mam na myśli zwłaszcza tzw. Toronto Blessing, błogosławieństwo, które po raz pierwszy w 1994 roku stało się udziałem małej wspólnoty zielonoświątkowej w Toronto i które uznano za nowe wylanie Ducha Świętego. U nas pojawia się zazwyczaj w zgromadzeniach, którym przewodzą zapraszani pastorzy, misjonarze wspólnot neopentekostalnych. Na stronie Zwiedzeni.pl można przeczytać o ich poczynaniach. Ludzie padają, mówią językami, wpadają w euforyczne stany śmiechu, płaczu, drżenia ciała, omdlewają, wykonują nietypowe ruchy i wydają różnego rodzaju dźwięki, w tym odgłosy zwierzęce.

- Rozumiem, że Komisja Nauki Wiary KEP przygotuje i wyda jakieś orzeczenia czy opinie teologiczne, jak wcześniej na temat tzw. spowiedzi furtkowej, czy grzechu pokoleniowego i uzdrowienia międzypokoleniowego.

– Jesteśmy u początku rozeznawania tego bardzo złożonego zjawiska religijnego, jakim jest przenikanie w nasz Kościół, w niektóre nasze wspólnoty i środowiska, dziwnych zachowań, postaw, obrzędów, także nauczania, które są obce naszej duchowości i destrukcyjne dla tożsamości naszej wiary. Potrzeba rzetelnego rozeznania wszystkiego, także przyczyn szybkiego rozwoju tego procesu, wypracowania kryteriów oceny, solidnych diagnoz i opinii, aby z cierpliwością i skutecznie naprawić powstałe szkody, uporządkować i rozwinąć rzetelną formację duchową, wskazać drogi właściwego rozwoju konkretnych wspólnot. Chcę przy tym bardzo mocno podkreślić, że nie zamierzamy nikogo piętnować, ani stygmatyzować.

: A co ksiądz biskup już teraz, na obecnym etapie diagnozowania pentekostalizacji chciałby powiedzieć naszym wiernym i duszpasterzom?

– Najpierw bardzo proszę, by mieć oczy szeroko otwarte, serce wrażliwe, ale nie podejrzliwe. Myślą przewodnią niech nam będą słowa Pana Jezusa: „uważajcie, czuwajcie”, które bynajmniej nie są wyzwaniem do rugowania, czy likwidowania wszystkiego, co nowe i nieznane. Gdy we wspólnocie pojawiają się słowa, postawy, zachowania, które rodzą obawy, niepokój w sercu, powinien o tym wiedzieć pasterz. Gdy trudniej rozeznać i zaradzić jakiejś biedzie dobrze jest zwrócić się do kompetentnego autorytetu. Stara zasada mówi, że w sytuacji pojawienia się wątpliwości nie powinniśmy działać.

Nie wolno lekceważyć ani głosu pasterza, gdy zgłasza zastrzeżenia, ani nauczania Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Szczególnie zalecam, zwłaszcza pasterzom i liderom grup i wspólnot, zapoznanie się z dwoma dokumentami Kongregacji Nauki Wiary: ze wspomnianą już instrukcją z 2000 roku na temat modlitwy o uzdrowienie pt. "Ardens felicitatis desiderium" oraz z Listem "Iuvenescit Ecclesia" na temat relacji między darami hierarchicznymi a charyzmatycznymi dla życia i misji Kościoła. Ten drugi, z 2016 roku, powstał w trosce o owocny i uporządkowany udział nowych zrzeszeń eklezjalnych w komunii i misji Kościoła. Kongregacja mówi wyraźnie, że stanowią cenny wkład w odnowę życia i misyjnego zaangażowania Kościoła i dlatego tym bardziej powinniśmy się troszczyć o ich zdrowe funkcjonowanie, którego podstawą jest przynależenie wspólnoty do Kościoła lokalnego, posłuszeństwo pasterzom oraz misyjna otwartość.

Pierwszorzędna jest w tym dziele rola pasterzy-opiekunów poszczególnych wspólnot i grup kościelnych, nie tylko charyzmatycznych. Przede wszystkim pasterz nie może zaniedbywać odpowiedzialnego bycia w powierzonej mu wspólnocie, czyli towarzyszenia jej, formowania członków i rozeznawania tego wszystkiego, co składa się na jej życie i funkcjonowanie oraz ewangelizacyjną aktywność. Braki w formacji duchowej stanowią pierwszą przyczynę wielu deformacji wiary na poziomie duchowości, pobożności i świadectwa.

Wszyscy musimy uważać na wieloraki i nieraz bardzo zgubny wpływ dzisiejszej kultury, obcej chrześcijaństwu. Papież Franciszek przestrzega nas zwłaszcza przed rozwojem duchowej światowości w naszym życiu, która prowadzi do pielęgnowania dobrego samopoczucia i rozwoju duchowości bez Chrystusa. Bardzo niebezpieczne jest też absolutyzowanie prywatnych objawień i mieszanie doczesnego porządku z eschatycznym. Jezus nie obiecał nam łatwego życia na ziemi, wręcz zapowiadał prześladowania. Natomiast obiecał niebo. Błogosławieństwa Bożego nie wiążmy więc z ziemskim bogactwem, czy zdrowiem, z doczesnym szczęściem.

Nie przedkładajmy też własnych działań i pomysłów duszpasterskich ponad to, co jest nam wprost dane z niebios. Mam na myśli sakramenty święte. W żadnym środowisku Kościoła katolickiego nie można się godzić ani na lekceważenie czy deprecjonowanie życia sakramentalnego, ani na rozwój niedowiarstwa w skuteczność łaski sakramentalnej. Gdy chcemy być bardziej jeszcze napełnieni Duchem Świętym, pamiętajmy, że Eucharystia jako misterium uobecnienia Chrystusowej Paschy i Pięćdziesiątnicy, stwarza najlepszą możliwość ciągłego napełniania się Duchem Świętym. W adhortacji Ecclesia de Eucharistia (nr 17) św. Jan Paweł II przypomina, że w Komunii św. Pan Jezus daje nam swoje Ciało, Krew i Ducha. Podobnie w innych sakramentach Duch Święty jest nam dany i sam się udziela. Nie ma bardziej zobiektywizowanej i skutecznej formy przyjmowania Ducha Świętego. Naszym wielkim zadaniem – mam na myśli kapłanów – jest podnoszenie jakości celebrowania świętych sakramentów, aby w ten sposób pomóc wiernym otworzyć się i czerpać z Bożych tajemnic.

I jeszcze jedna, zasadnicza uwaga. Nie wiążmy zagrożenia pentekostalizacji wyłącznie ze środowiskiem odnowy charyzmatycznej. Nie można też podejrzewać każdej wspólnoty z tego środowiska o jakiś rodzaj deformacji i postulować, czy domagać się zastosowania wobec nich jakichś nadzwyczajnych środków ostrożności. Przed nami trudne zadanie wypracowania jasnych kryteriów weryfikacji chrześcijańskiej tożsamości w różnych środowiskach i wspólnotach Kościoła w Polsce. Bardzo więc proszę wszystkich kompetentnych w sprawie o otwarty dialog i współpracę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Skarb ukryty w naczyniach glinianych

2018-08-12 15:38

Beata Pieczykura

Beata Pieczykura/Niedziela

Dziś w Rzejowicach spotkali się pątnicy „Modlitwy serc i stóp kapłańskich w intencji powołań” i Warszawskiej Akademickiej Pielgrzymki Metropolitalnej na Mszy św. o godz. 9, której przewodniczył i homilię wygłosił bp Andrzej Przybylski. Ksiądz Biskup pozdrowił pielgrzymów na ziemi częstochowskiej. Opowiedział im o inicjatywie kapłanów idących z krzyżem na ramionach i modlących się o nowe powołania kapłańskie i zakonne. – Pomyślcie, co byłoby, gdy nie było kapłanów – powiedział bp Przybylski. Na kanwie tego zamyślenia zachęcał młodych do modlitwy w tej intencji. Podkreślił, że kapłanów wybrał sam Bóg

Zobacz zdjęcia: Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań - 12 sierpnia

i w naczyniach glinianych ukrył skarb, bowiem kapłańskie ręce, nawet słabe, mają moc nakarmić ludzi Chlebem Życia. Wierni parafii pw. Wszystkich Świętych w Rzejowicach wraz z proboszczem ks. Tomaszem Kordelą gościli pielgrzymów i przygotowali dla nich posiłek. Na pamiątkę tego dnia chętni mogli otrzymać kalendarz na 2019 r. z ilustracjami kościoła w Rzejowicach. Kolekta mszalna została przekazała na rzecz remontu drewnianej świątyni parafialnej o konstrukcji zrębowej. Po Eucharystii w ramach „Modlitwy serc i stóp kapłańskich w intencji powołań” bp Andrzej razem z grupą biało-czerwoną pielgrzymował do Kobiel Wielkich (była to II trasa). I trasa wiodła z kaplicy w Korytnie, gdzie rozpoczęła się doba eucharystyczna w parafii pw. Przenajświętszej Trójcy w Bąkowej Górze, do kościoła pw. św. Jadwigi Śląskiej w Kodrąbiu. III trasa natomiast przeszła z parafii pw. św. Wojciecha BM w Krzętowie do św. Stanisława BM w Wielgomłynach.

WSZYSTKIE MATERIAŁY O "MODLITWIE SERC I STÓP KAPŁAŃSKICH W INTENCJI POWOŁAŃ" ZNAJDZIESZ TUTAJ TUTAJ

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Uniwersytet Muzyczny w Warszawie zaprasza na drugą rekrutację na rok 2018/19

2018-08-13 20:03

Władze Wydziału Dyrygentury Chóralnej, Edukacji Muzycznej, Muzyki Kościelnej, Rytmiki i Tańca Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie informuję o drugiej rekrutacji na studia II stopnia na kierunku edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej, w specjalności Wokalistyka Chóralna.

tatlin/pixabay.com

Egzamin odbędzie się w dniu 14 września 2018 r.( piątek) o godz. 10.00 w siedzibie UMFC w Warszawie. Szczegóły będą dostępne na stronie UMFC www.chopin.edu.pl

Informacji zainteresowanym udziela Dziekanat Wydziału – tel. 22 827 72 41, wew. 272

Zakres wymagań egzaminacyjnych:

- przygotowanie 1 dowolnej pieśni z okresu XVIII – XIX wieku w języku polskim lub obcym

- przygotowanie 1 dowolnej pieśni XX lub XXI wieku o rozwiniętej melodyce

- przygotowanie dowolnego wiersza do recytacji

(pieśni z towarzyszeniem fortepianu).

Egzamin obejmuje również elementy kształcenia słuchu i czytania a vista oraz rozmowę z kandydatem.

Dr hab. Marcin Łukaszewski, prof. UMFC

kierownik Katedry Edukacji Muzycznej

Wydział Dyrygentury Chóralnej, Edukacji Muzycznej, Muzyki Kościelnej, Rytmiki i Tańca UMFC

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem