Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Kraków: w „Polach Dialogu” potępiono ataki na muzułmanów

2017-09-14 09:52

kana / Kraków / KAI

Archiwum
Ks. Rafał Cyfka

Lęk nie może prowadzić do prowokacji i przemocy wobec muzułmanów – powiedział ks. Rafał Cyfka, dyrektor krakowskiego oddziału Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”. W siedzibie „Pól Dialogu” przy ul. Stradomskiej 6 w Krakowie odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Gość na Polach”. Tym razem przedstawiona została sytuacja chrześcijan w Pakistanie.

Pakistan nękany jest wieloma napięciami. Ich przyczyną są m.in. wielość religii oraz ubóstwo materialne. Powszechne są płatne morderstwa, napady rabunkowe, handel narkotykami czy zamachy terrorystyczne. Chrześcijańska społeczność w Pakistanie liczy ok. 3 mln wiernych. Największa, stutysięczna wspólnota chrześcijan zamieszkuje miejscowość Lahor.

Ks. Rafał Cyfka, który przybliżył zebranym sytuację tamtejszych chrześcijan, w Pakistanie przebywał dwukrotnie, w 2015 i 2016 roku, towarzysząc abp. Sebastianowi Shaw w jego posłudze wśród miejscowej ludności.

Omawiając problem przemocy w Pakistanie, ks. Cyfka podkreślił, że ofiarami prześladowań są nie tylko członkowie społeczności chrześcijańskiej, ale także muzułmanie, którzy sprzeciwiają się prawu szariatu. – W 2014 roku prawie 900 muzułmańskich kobiet zostało zamordowanych poprzez powieszenie bądź ukamienowanie, bo nie chciały podporządkować temu prawu. Trzeba podkreślić, że już samo poddanie pod wątpliwość słuszności istnienia prawa o bluźnierstwie, w świetle ich prawa już jest bluźnierstwem - mówił ks. Cyfka. – Tym samym ucina się wszelkie możliwości dialogu - dodał.

Reklama

Jak wyjaśnił dyrektor regionalny, przyczyną prześladowań chrześcijan jest m.in. system edukacji, który promuje islam jako jedyną słuszną religię. Ofiarą takiego systemu został m.in. 15-letni pakistański chłopiec, który został zamordowany w szkole tylko dlatego, że nie wyrzekł się wiary w Chrystusa. Zabójstwo miało miejsce zaledwie kilkanaście dni temu.

W czasie spotkania wspomniany został także przypadek Asi Bibi, którą oskarżono o bluźnierstwo przeciwko Mahometowi. Kobieta od 7 lat znajduje się w więzieniu, mimo wielu apelów płynących z całego świata. – Często jest też tak, że pod domy chrześcijan podrzuca się Koran, aby ci, nieświadomi niczego, nadepnęli na niego. A to już jest powodem do tego, aby skazać ich na śmierć - mówił do zebranych.

Mówiąc o działaniach Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” ks. Cyfka zaznaczył, że najważniejsze jest wspieranie chrześcijańskiej edukacji. – To, co my robimy dla mieszkańców Pakistanu, to przede wszystkim budowa szkół. Chrześcijańskie szkoły na tamtych terenach mają ogromną wartość. Uczą się w nich także, a może przede wszystkim, muzułmańskie dzieci. Wykształceni w chrześcijańskich szkołach młodzi ludzie są oswojeni oraz tolerancyjni wobec innych religii. Edukacja chrześcijańska bardzo mocno procentuje - podkreślił ks. Rafał Cyfka.

Na koniec zaapelował o to, aby prowadzić dialog z osobami, które są wrogo nastawione do wyznawców innych religii. Podkreślił, że należy sprzeciwiać się atakom na tle religijnym. Potępił także atak, który miał miejsce 11 września w Krakowie przy ul. Floriańskiej, gdzie został zaatakowany muzułmanin.

– Wyrażamy sprzeciw wobec przemocy wymierzonej w tych, którzy mieszkają także tutaj, w Krakowie. Chrystus potępia takie zachowania. Nie zgadzamy się na takie zachowania i nie możemy na to pozwolić. Lęk nie może prowadzić do prowokacji i przemocy wobec muzułmanów - podkreślił.

„Gość na Polach” to owoc współpracy Papieskiego Stowarzyszenia PKWP z krakowską redakcją "Gościa Niedzielnego”. Celem cyklicznych spotkań jest przybliżenie sytuacji z krajów objętych konfliktami zbrojnym oraz tych, gdzie chrześcijanie są zagrożeni.

„Pola Dialogu” zapraszają 20 września do kościoła pw. św. Józefa przy ul. Poselskiej, gdzie o godz. 18.30 odbędzie się Msza św. w intencji prześladowanych chrześcijan. Natomiast kolejne spotkanie filmowe odbędzie się 11 października o godz. 19.00.

Tagi:
Kraków muzułmanie

Kard. Dziwisz: objawienia w Lourdes wpisały się w dzieje Kościoła ostatnich wieków

2018-02-11 17:48

md / Kraków (KAI)

Objawienia w Lourdes obudziły wiarę ludu Bożego, pobudziły go do modlitwy i pokuty, a także przypomniały, że Matka Chrystusa nieustannie czuwa nad nami – mówił kard. Stanisław Dziwisz, który w 160. rocznicę ukazania się Matki Bożej Bernadecie Soubirous odprawiał Mszę św. w krakowskim kościele NMP z Lourdes. Hierarcha podkreślał, że wezwanie do modlitwy i pokuty jest podstawowym ewangelicznym przesłaniem, które pozostaje wciąż aktualne.

Krzysztof Tadej

Kard. Stanisław Dziwisz przewodniczył uroczystościom odpustowym w kościele Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo „Na Miasteczku”. W homilii podkreślał, że objawienia w Lourdes wpisały się w dzieje Kościoła ostatnich wieków, a wezwanie Niepokalanej do modlitwy i pokuty pozostaje „podstawowym, ewangelicznym przesłaniem, które skierowane jest również do każdej i każdego z nas”. Hierarcha przypomniał, że wydarzenia w małej wiosce pirenejskiej nie pozostały bez echa i dotarły do milionów chrześcijan na całym świecie. „Obudziły wiarę ludu Bożego, pobudziły go do większej gorliwości, do modlitwy i pokuty, a także dobitnie przypomniały, że Matka Chrystusa nieustannie czuwa nad nami, pomaga nam, bo jest Matką Kościoła, którą została pod krzyżem umierającego na nim Syna” – wskazywał kaznodzieja.

Przypomniał, że dla wielu chrześcijan na całym świecie Lourdes kojarzy się z nadzwyczajnymi uzdrowieniami, jakich wielu chorych doświadczyło w tym miejscu. „Obok wielu autentycznych fizycznych uzdrowień, zarejestrowanych w pirenejskim sanktuarium, jeszcze większa liczba chorych i kalekich ludzi doznaje w Lourdes wewnętrznego uzdrowienia. Znoszą dalej ciężar choroby czy kalectwa, ale doświadczają pokoju duszy i łącząc swoje cierpienia z cierpieniem Chrystusa, ofiarują je za zbawienie świata” – podkreślał.

Osobisty sekretarz św. Jana Pawła II nawiązał również do pielgrzymek Ojca Świętego, z których pierwsza odbyła się w połowie sierpnia 1983 roku, w 125. objawień Matki Bożej w Lourdes oraz w 50. rocznicę kanonizacji św. Bernadety. Drugi raz papież nawiedził Lourdes w 2004 roku, w uroczystość Wniebowzięcia Maryi, w 150. rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi. „Wtedy to Jan Paweł II, sam poważnie chory, modlił się z chorymi i za chorych. Była to jego ostatnia, 104. apostolska podróż poza granice Italii. Siedem miesięcy później odszedł do wieczności” – wspominał kard. Dziwisz.

Purpurat przypomniał również, że bezpośrednio z liturgicznym wspomnieniem Matki Bożej z Lourdes związany jest Światowy Dzień Chorego, ustanowiony przez papieża Polaka 13 maja 1992 roku, w 11. rocznicę zamachu na Placu św. Piotra.

Wezwał również do modlitwy za chorych, cierpiących i osoby w podeszłym wieku. „Prośmy o wrażliwość serca dla nas samych, w naszych rodzinach i środowiskach, aby nikt oczekujący od nas pomocy nie zawiódł się i nie pozostał sam ze swym cierpieniem” – mówił kardynał. Hierarcha modlił się również za lekarzy, pielęgniarki i całą służbę zdrowia. Zachęcił do modlitwy za tych, którzy cierpią duchowo, czują się zagubieni, którzy szukają sensu życia i motywów nadziei.

Kościół XX. Misjonarzy „Na Miasteczku” został konsekrowany 16 lipca 1894 roku, w 36. rocznicę ostatniego objawienia w Lourdes. 1 stycznia 1923 roku abp Adam Stefan Sapieha utworzył tu parafię, której prowadzenie powierzono Zgromadzeniu Księży Misjonarzy. „Złotym okresem” były lata 60. i 70. ub. wieku, kiedy naj terenie parafii budowano nowe osiedla oraz gmachy wyższych uczelni i miasteczko akademickie: w roku 1960 liczono 17 tys. parafian, a w roku 1972 już 26 tys. wiernych. Jednym z proboszczów parafii był ks. Albin Małysiak, twórca Duszpasterstwa Akademickiego „Na Miasteczku”, od roku 1970 biskup pomocniczy w Krakowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Krzyże Miasta

2018-02-20 11:49

Maria Sołowiej, Ruda Śląska

Wskakuję do autobusu, który jedzie przez miasto. Opadam na siedzenie. Znużenie przydaje szarości twarzom wokół mnie, a pewnie mojej także. Pomodlę się. To jedyna szansa na przemienienie w coś dobrego tych chwil jednostajnych, wyrwanych z życiorysu. Słyszę przekleństwa, na które już nikt nie reaguje, choć pewnie trzeba by…

Karolina Pękala

Widzę głodne oczy młodych dziewcząt, ich palce stukające niecierpliwie po klawiaturach komórek. Za przybrudzoną szybą opuszczone, zniszczone domy. Rwą się myśli, rwie się modlitwa. Panie, wybacz, chciałam, ale nie mogę. Nie tutaj i nie teraz. Nie wśród „brzydoty spustoszenia”. A może jednak spróbuję… Najpierw to zuchwałe: Nie. Niezuchwałe przecież, skoro wszyscy jesteśmy ludem kapłańskim: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo…”. A potem: „Dla Jego bolesnej Męki…”.

Agresywna twarz matki, krzykiem próbującej wymusić spokój na dziecku, które wlecze gdzieś o tej porze. Obrzmiałe twarze mężczyzn stojących na chodniku pod sklepem. Opadający tynk – wszystko zlewa się w jedno z obliczem Chrystusa, Tego „najpiękniejszego spośród synów ludzkich”, który w rękach katów „stał się niepodobny do ludzi”. Wyzierający z każdego kąta grzech oddawany jest wprost w ręce Tego, który umarł za grzeszników. Powoli z ciemności wyłaniają się także krzyże tego miasta. Dawne i współczesne świadectwa wiary. Tej, która życie przenika i Bogu powierza.

Najpierw krzyż przydrożny, niepozorny, prawie ukryty. Potem ten na kościelnej wieży, pięknie podświetlony, widoczny z daleka. A potem krzyż niespodziewany. Autobus przystaje na chwilę. Ktoś z pasażerów najwyraźniej jest zbulwersowany: „Też sobie wymyślili! Dlaczego na ulicy? Od czego właściwie mają kościoły?”. To Droga Krzyżowa – śpiew, głośniki, świece. Dwie zbite belki kołyszą się na ramionach tłumu. Wierni wyszli od wilgotnego barokowego kościoła, od domów w ruinie, od pustych wieczorem szkół. Minęli odrestaurowane kamieniczki przy rynku, tam, gdzie przy fontannie przystają młodzi, gdzie już za parę tygodni wyrosną parasole ogródków piwnych. Potem przeszli obok opustoszałego o tej porze targowiska. A teraz przed nimi jeszcze krótki odcinek na wprost i w górę. Cel ich Drogi Krzyżowej. Druga świątynia. Piękna. Podobno zbudowana przez architekta, który zapatrzył się na kościoły w Ziemi Świętej. Dzisiaj miejsce Ukrzyżowania. „Dla Jego bolesnej Męki…”.

Jadę dalej autobusem w rytmie modlitwy. Zakołysało lekko. To szyny, po których w ciągu dnia jeździ archaiczny tramwaj. Wozi dzieciaki do szkoły. No i babcie, wybierające się, by podlać kwiaty na grobach, bo tam, na prawo, rozciąga się dzielnica cmentarzy. Nocą przy końcu torów z daleka widać świetlisty krzyż na domu żałoby. Byłam tu już na kilku pogrzebach, ale teraz pamiętam tylko jeden – ostry wiatr zacina w twarz, nad grobem stoją dzieci – zwolnione na ten czas z domu dziecka. Ojciec, chwiejąc się na nogach, powtarza, że chciałby umrzeć. Wzbudza zniecierpliwione politowanie, a przecież umrze niebawem… Księdzu płyną łzy z oczu – może to przez stłoczone nad grobem dzieci, a może przez wiatr? „Miej miłosierdzie nad nami”.

Na lewo kościół – jego gotycka wieża uparcie pnie się w niebo. Obok powstaje betonowy olbrzym – stropy, okna, filary, dźwigi. Do końca roku dźwigi znikną, a wnętrze betonowego kolosa zaleje światło. Centrum, nowoczesna „świątynia”, będzie miała atrakcje, kina, galerie z galeriankami, swoich użytkowników i zapewne także wyznawców. Rozrastający się betonowy blok coraz bardziej przysłania kościół, ale jeszcze można dostrzec wieżę pnącą się do nieba. Trzeba tylko spojrzeć z odpowiedniej perspektywy.

Kolejny krzyż przyklejony do ściany domu. Spokojnie odsunął się od drogi, by nie przeszkadzać potokom samochodów, które jednokierunkowymi ulicami objeżdżają centrum miasta. Daleko stąd, gdzieś na peryferiach, stoi stary krzyż pokutny, zgodnie z dawnym obyczajemu wyrzeźbiony przez zbrodniarza narzędziem zbrodni. Niema prośba o miłosierdzie.

Dworzec autobusowy. Wysiadam. Między przystankami, supermarketem, budką z hamburgerami i świetlistą reklamą mojej wyobraźni nagle narzuca się niepokojący obraz. Krzyże powoli znikają z przestrzeni miasta. Najpierw znika ten niesiony w Drodze Krzyżowej z jednego kościoła do drugiego – któż to zauważy, skoro zakłócał ruch uliczny tylko raz w roku? Potem krzyż pokutny odnajduje swoje miejsce gdzieś w bezpiecznym wnętrzu muzeum, tam, gdzie zaglądają tylko wycieczki szkolne. Ten zwykły, przydrożny, nie zdołał się oprzeć kolejnemu poszerzeniu drogi. Nie pomogło nawet rozpaczliwe przylgnięcie do ściany domu.

Krzyż na domu żałoby pozostaje – w końcu śmierć ma swoje nadzwyczajne prawa. Tylko nie świeci już nocą. Cóż za oszczędność energii! Betonowy kolos, podniesiony o kolejne dwa piętra, zasłania wieżę kościoła jeszcze szczelniej. Krzyż ustąpił już miejsca iglicy, a może blaszanej chorągiewce obracającej się z wiatrem albo blaszanemu kogutowi, który nie zapieje ani razu. Najdłużej trwa ciche odejście krzyży cmentarnych, powoli ustępujących miejsca gustownym tablicom z lekko zaznaczonymi symbolami nadziei. Takiej mizernej nadziei na śmierć nie do końca.

Co zrobić, żeby krzyże przetrwały w pejzażu miasta? Modlić się. Cicho rzucać w tę ziemię błaganie o Boże miłosierdzie – w domu, tramwaju, autobusie, na ulicy, na dworcu autobusowym. I powtarzając „Dla Jego bolesnej Męki”, nie zapomnieć, że On kona naprawdę na ołtarzach w naszych kościołach. W tym barokowym, w którym zakonnicy zawsze śpieszą się nieco, zapewne próbując uchronić parafian przed przenikającą do szpiku kości wilgocią. I w tym, którego architekt zapatrzył się na kościoły w Ziemi Świętej. W neogotyckim, uderzającym iglicą w niebo zza betonu nowoczesnego centrum. W tym najsędziwszym, z obrazem Maryi. W najnowszym. I w szpitalnych kaplicach. Pamiętać. Nie czekać, aż gazety doniosą o kolejnym cudzie, w którym materia Hostii splotła się z tkanką konającego Serca. Wierzyć.

Maria Sołowiej, Ruda Śląska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w filmie „Klecha”

2018-02-20 20:56

rm / Radom / KAI

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w powstającym filmie fabularnym „Klecha”. Wcześniej w tej roli występował Ireneusz Czop, który musiał opuścić plan filmowy. Premiera obrazu zaplanowana została na 17 października 2018 roku, w 90. rocznicę urodzin niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu i jednocześnie dzień po 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyła na Stolicę Piotrową.

Sławek/pl.wikipedia.org

Realizowane zdjęcia dotyczą wydarzeń z protestu Radomskich Robotników w czerwcu 1976 r. Jednym z bohaterów tego zrywu był ks. Roman Kotlarz, który był prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa i zmarł na skutek pobicia przez "nieznanych sprawców".Mirosław Baka przyznał, że pierwszy raz zagra księdza przed kamerą. - Wychowywałem się w rodzinie katolickiej.

Cała moja młodość to było bycie ministrantem. A więc wiele chwil spędziłem przy ołtarzu. Poznałem wielu księży w swoim życiu. To obserwacje, które zapamiętałem. Nie jest trudno zagrać księdza, ale trudne jest zagrać tego konkretnego księdza, wspaniałego człowieka, jakim był Roman Kotlarz – mówił gość Radia Plus Radom.Według niego ks. Kotlarz to postać nietuzinkowa. - Ten człowiek w sutannie był kimś, kto wyprzedził w czasie ks. Jerzego Popiełuszkę. Już w latach 70. ubiegłego wieku ks. Kotlarz stawał w obronie robotników. Trzeba tu również wspomnieć jego batalię ze Służbą Bezpieczeństwa. Oni nie przebierali w środkach. W tym filmie musimy tchnąć jak najwięcej życia i prawdy. Szersza widownia zasługuje, by poznać ks. Kotlarza – przekonywał Mirosław Baka.Przed aktorem jest zagranie roli w największej scenie z udziałem tysiąca statystów. Będzie to moment błogosławienia protestujących robotników przez ks. Romana Kotlarza ze schodów kościoła św. Trójcy w Radomiu. - Najważniejsze to wejść w skórę mojego bohatera – mówi aktor.Mirosław Baka jest kojarzony głównie z ról tzw. czarnych charakterów.

- Tym bardziej rola ks. Romana Kotlarza będzie dla mnie wyzwaniem. Jest ciekawa dla mnie jako aktora - przyznał. Reżyser filmu Jacek Gwizdała przyznał, że Mirosław Baka był jego pierwszym wyborem. - Spotkaliśmy się w marcu ubiegłego roku. Scenariusz filmu bardzo mu się spodobał. Okazało się, że miał zaplanowany duży serial i nie mógł wziąć udziału w naszym przedsięwzięciu. Cieszę się, że mogłem wrócić do Mirosława Baki. Mam nadzieję, że będzie to dobry ruch dla naszego filmu. Z kolei Ireneusz Czop musiał wrócić do wcześniejszych zobowiązań filmowych. Gra bowiem w filmie o polskich himalaistach. Po prostu nałożyły się terminy realizacji zdjęć do obu filmów – wyjaśnił reżyser „Klechy”.

Kuria Diecezji Radomskiej jest koproducentem filmu, który powstaje na bazie scenariusza autorstwa Wojciecha Pestki. W ostatnich tygodniach Polski Instytut Sztuki Filmowej podjął decyzję, ze przekaże 2 mln złotych na realizację filmu.Ks. Roman Kotlarz w chwili śmierci miał 47 lat. Był inwigilowany przez ówczesne władze. W dniu protestu, 25 czerwca 1976 r., pobłogosławił idących w proteście. Był potem nachodzony i dotkliwie bity przez tzw. „nieznanych sprawców” na plebanii w Pelagowie-Trablicach, gdzie był proboszczem. Kapłan zmarł 18 sierpnia 1976 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem