Reklama

Sanktuaria Maryjne Diecezji Toruńskiej

Sanktuarium Matki Bożej Łąkowskiej w Nowym Mieście Lubawskim

Ks. Dariusz Żurański
Edycja toruńska 36/2004

Nowe Miasto Lubawskie to pięknie położona miejscowość na pograniczu Pojezierza Iławskiego i Brodnickiego. Prawa miejskie nadał jej krajowy mistrz krzyżacki Fryderyk von Wildenberg przed 1320 r. Równocześnie z miastem powstała parafia św. Tomasza.
Już od sześciu wieków wierni diecezji chełmińskiej, a obecnie toruńskiej, czczą Matkę Bożą w Jej cudownej figurze, która początkowo znajdowała się w Łąkach Bratiańskich, a teraz jest w nowomiejskim kościele parafialnym. Tradycja podaje, że od najdawniejszych czasów w miejscu, gdzie leżą Łąki Bratiańskie, pogańscy Prusowie składali ofiary swoim bożkom. Miejsca, w których to czynili, nazywali świętymi gajami, a jednym z nich było Lubenicz (albo Lobnic), czyli dzisiejsze Łąki. Czcili tu boginię wiosny, Majumnę. Schodzili się pod świętym drzewem (w Łąkach była nim lipa) i odprawiali swoje obrzędy. Przewodził im kapłan zwany wajdelotą. W czasie tych zgromadzeń wychwalano dobrodziejstwa, którymi bóstwo obdarzało lud, modlono się i śpiewano. Obrzędom towarzyszyły długotrwałe uczty. Oprócz Pergubrii (tak nazywali Prusacy Majumnę) czczono też inne bóstwa: Perkuna - bóstwo grzmotów i deszczu, Szwaikstyksta i Pliwita - bóstwa płodów rolnych. Mimo że rozprzestrzeniało się chrześcijaństwo, kulty pogańskie na ziemi lubawskiej przetrwały aż do początków XIV w.
Miejscowa tradycja oraz legenda datują powstanie kościoła i figury Matki Bożej na XIII w. Najbardziej popularna legenda brzmi mniej więcej tak: W miejscu, gdzie poganie składali swoje ofiary, objawiła się Matka Boża. Legenda mówi, że pewnego dnia, gdy dzieci pasły bydło na rozpościerających się nad Drwęcą łąkach, ujrzały na wodzie coś dziwnego. Była to jakaś piękna figurka. Cała otoczona wielką jasnością, wyglądała jak żywa. We wszystkim zaś najdziwniejsze było to, że figura płynęła pod prąd, aż zatrzymała się naprzeciw miejsca, gdzie stał kościół i klasztor, których niestety dziś już nie ma. Tutejsi mieszkańcy na pamiątkę tego wydarzenia ułożyli piękną pieśń. Opowiada ona historię cudownej figurki od momentu ukazania się aż do koronacji.
W czasie, gdy na Drwęcy ukazała się Matka Boża, w Łąkach nie było osady, lecz istniało Nowe Miasto położone ok. 0,5 km dalej. Na wieść o objawieniu niemal wszyscy mieszkańcy miasta przybyli do Łąk. Wydobyto figurkę z wody i przeniesiono w uroczystej procesji do miasta, gdyż w Łąkach nie było jeszcze kościoła. Ku zdziwieniu wszystkich w nocy, mimo że drzwi kościoła były zamknięte, figurka zniknęła. Znaleźli ją dwaj żebracy, którzy wracając z Nowego Miasta do Łąk, usiedli pod lipą, aby odpocząć. Figura była na drzewie i wydobywał się z niej głos, który nakazał żebrakom, aby poszli do Bratiana i przekazali bratu Janowi z zamku, że Matka Boża chce mieć w tym miejscu kościół i że on ma go zbudować.
Brat Jan był krzyżackim zakonnikiem z Sandomierza i wybudował w 1340 r. w tych okolicach zamek. Stąd nazwa miejscowości - Bratian. Matka Boża uleczyła żebraków. Dotarli do zamku zdrowi, bez szczudeł, które powiesili na lipie. Oznajmili wszystko bratu Janowi. Zakonnik zdziwił się, lecz poszedł obejrzeć miejsce objawienia i uzdrowienia. Natychmiast rozpoczęto prace budowlane. Najpierw postawiono Matce Bożej kapliczkę dokoła lipy, na której znajdowała się figurka, aby jej stamtąd nie ściągać, potem wybudowano kościół. Świątynia ta przetrwała ok. 500 lat.
W miarę upływu czasu kult Matki Bożej Łąkowskiej rozwijał się. Było to szczególnie ważne wobec postępującej w Polsce reformacji. W 1624 r. starosta bratiański Paweł Działyński sprowadził do Nowego Miasta ojców reformatów. Niestety, nie mieli oni tu spokojnego życia. Najpierw napadli ich i obrabowali Lisowczycy, a dwa lata później Szwedzi, którzy doszczętnie zburzyli klasztor. Po ustąpieniu Szwedów w 1639 r. Paweł Działyński ufundował ojcom reformatom klasztor w Łąkach.
Reformaci byli zakonem żebraczym. Utrzymywali się z kwestowania i darowizn, bowiem reguła zakonu zabraniała posiadania jakiegokolwiek majątku. Ojcowie zajmowali się biednymi i żebrakami z okolic. Klasztor pozostawał w obrębie parafii nowomiejskiej i podlegał jej proboszczowi.
Do Łąk wciąż przybywało wielu ludzi. Zmierzali tu z bliska i z daleka, szukając pomocy w troskach i chorobach u „Łaskawej Pani Łąkowskiej”. Zawsze odchodzili stąd pocieszeni i z otuchą. Nawet najzatwardzialsi grzesznicy tu się nawracali, dlatego sława Łąk wciąż rosła. Mnożyły się zapisy testamentowe jako dowody szczególnego przywiązania do tego sanktuarium i jako wyraz ufności we wstawiennictwo Maryi.
Główny odpust w Łąkach zaczynał się w uroczystość Bożego Ciała i trwał przez jego oktawę. Przypuszcza się, że przybywało na niego 10-12 tys. wiernych z całej Polski. Odpustowi towarzyszyły jarmarki.
W 1656 r. do Nowego Miasta Lubawskiego i do Łąk wkroczyli Szwedzi. Pozostawili po sobie wiele szkód i zrabowali kosztowne sprzęty kościelne oraz dary i wota, jakie zostawiano w Łąkach. Koniec XVII i początek XVIII w. to gorący okres w dziejach Nowego Miasta i okolic. Wojna północna oraz epidemia cholery wyniszczyły miasto materialnie i moralnie. Ciosem dla katolickiej społeczności był także fakt, że wielu mieszkańców przyjęło naukę Marcina Lutra. Protestanci przejęli nawet na krótki czas władzę w mieście.
Wszystkie te trudności spotęgowały jednak kult Matki Bożej Łąkowskiej. Za Jej sprawą dokonywało się wiele cudów. W 1687 r. wieść o Łąkach, jako łaskami słynącym miejscu, po raz pierwszy dotarła do Rzymu. Zamieścił ją w sprawozdaniu dla papieża biskup chełmiński Kazimierz Jan Opaliński. Wielu dobrodziejów klasztoru pragnęło złożyć w jego podziemiach swoje doczesne szczątki, podkreślając w ten sposób więź z łaskami słynącym miejscem. Rodzina Działyńskich wybudowała w tym celu specjalną kaplicę z kryptą. Taką kaplicę zbudował też bp Jan Opaliński i zgodnie ze swoją wolą został w niej pochowany 11 sierpnia 1683 r.
W Łąkach, za sprawą Matki Bożej, dokonywało się wiele cudów, które ojcowie reformaci pilnie spisywali. Zeznania świeckich były przyjmowane i spisywane w obecności wielu księży zarówno diecezjalnych, jak i zakonnych. Obecny był zawsze proboszcz nowomiejski, a wiele cudów potwierdzał sam biskup chełmiński. Świadectwem otrzymanych łask były liczne wota. Opisy cudów wysłali ojcowie reformaci do Rzymu z prośbą o uroczystą koronację figury Matki Bożej Łąkowskiej. O koronację figury zabiegali zwłaszcza ówczesny prowincjał o. Antoni Kociński i kustosz klasztoru - o. Remigiusz Zawadzki. Papież Benedykt XIV po zbadaniu sprawy wydał 7 grudnia 1750 r. dekret o koronacji figury złotą koroną. Był to szczególny przywilej, gdyż nadawano ją tylko tym wizerunkom, które słyną długą historią, ciągle powtarzającymi się cudami i licznym zgromadzeniem ludu. Po decyzji o koronacji zaczęto zbierać kosztowności na korony. Hojność była olbrzymia. Składano złote obrączki, kolczyki, łańcuszki, perły, diamenty, tabakiery i dukaty. Obrzędu koronacji 4 czerwca 1752 r. dokonał biskup chełmiński Wojciech Stanisław Leski. Korony dla Jezusa i Matki Bożej były złożone w kościele w Nowym Mieście, a potem procesyjnie przeniesione do świątyni w Łąkach. Kościoły i droga procesji ozdobione były kwiatami, zielenią, godłami, obrazami i różnymi napisami. Postawiono z tej okazji cztery bramy triumfalne. W uroczystości brało udział ponad 200 duchownych, wiele orkiestr, wojsko, asysty, a także niezliczone rzesze wiernych. Uroczystości trwały trzy dni. Nabożeństwa odbywały się w kościele i w dwóch namiotach poza murami, aby wszyscy przybyli mogli w nich uczestniczyć. Na pamiątkę tych obchodów rozdawano ich uczestnikom medaliki, tzw. koronatki.
Była to jedenasta koronacja wizerunku maryjnego dokonana za zgodą Stolicy Apostolskiej w Polsce. Po koronacji sława łąkowskiej figury była jeszcze większa. Wielką czcią do Matki Bożej Łąkowskiej wykazywał się biskup chełmiński Andrzej Ignacy Baier (1759-1785), rezydujący w pobliskim zamku w Lubawie oraz wojewoda chełmiński Franciszek Czapski (1725-1802). Działy się też liczne cuda.
Po pierwszym rozbiorze Polski (1772 r.) Łąki dostały się pod panowanie króla pruskiego Fryderyka. Wydał on dekret zobowiązujący wszystkich do złożenia przysięgi posłuszeństwa. W imieniu swoim i całego klasztoru w Łąkach złożył ją o. Piotr Skoczyński przed komisarzem królewskim Nicoloviusem rezydującym w Malborku. Wcześniej zobowiązano klasztor do sporządzenia dokumentów dotyczących praw i posiadłości klasztornych.
Urzędnikom pruskim nie podobały się liczne pielgrzymki do Łąk. Myślano o tym, aby położyć im kres i cudowną figurę przenieść do protestanckiego Królewca. W czasie oktawy święta Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, 11 grudnia 1806 r. przybyli do Łąk żołnierze, aby zabrać figurę wraz z kosztownościami. Prusacy mniemali, że jest ona cała ze złota. Ojcowie nie chcieli jej oddać za żadną cenę. Nie ugięli się nawet pod groźbą użycia siły. Gdy żołnierze przekonali się, że figurka nie jest ze złota, lecz z drewna, odeszli. Jednak konwentowi w Łąkach stwarzano coraz większe trudności.
Niestety, 27 maja 1875 r. klasztor łąkowski został zamknięty na stałe. Ostatnim dniem przed zamknięciem była niedziela. Wówczas przybyły do Łąk rzesze wiernych. Wśród przybyłych panowała wielka żałoba. Na drugi dzień do Łąk przyjechał dziekan ks. Jan Kloka z Nowego Miasta i po odprawionych Mszach św. oraz nabożeństwach zabrał Najświętszy Sakrament. Po południu urzędnik królewski zamknął klasztor, a przed budynkiem postawił straż, aby zapobiec dalszemu rozwojowi kultu. Łąki opuściło dziewięciu ostatnich zakonników.
Figura Matki Bożej Łąkowskiej przebywała w kościele do 6 maja 1882 r., kiedy spłonął zarówno kościół, jak i klasztor. Przed spaleniem uratował ją dziekan ks. Walenty Rogeriusz Binkowski, dawniejszy prowincjał łąkowski. Zabrał on figurę Najświętszej Maryi Panny do Nowego Miasta Lubawskiego i umieścił w głównym ołtarzu fary.
Po przeniesieniu figury Matki Bożej do Nowego Miasta Lubawskiego masowe pielgrzymki ustały. Rozwijały się jednak formy pobożności prywatnej. Do kościoła przychodziło wiele osób z miasta i okolic, by modlić się przed cudowną figurką. Do kultu Matki Bożej Łąkowskiej zachęcał wiernych przybywający do Nowego Miasta biskup chełmiński Stanisław Wojciech Okoniewski (1926-1944).
Po wybuchu II wojny światowej wzmogła się wśród wiernych potrzeba pośrednictwa Matki Bożej. Osoby odchodzące na front poświęcały się Maryi przed Jej cudownym wizerunkiem.
Już w czasie wojny rozpoczęto na nowo odprawianie odpustów ku czci Matki Bożej Łąkowskiej. Pierwszy odbył się 8 września 1944 r. W tym dniu obchodzony jest do dziś i trwa dwa dni (8 i 9 września). W 1952 r. świętowano 200. rocznicę koronacji figury Matki Bożej Łąkowskiej. Uroczystości odbyły się pod przewodnictwem biskupów chełmińskich: Kazimierza Józefa Kowalskiego i Bernarda Czaplińskiego przy licznym udziale wiernych. Ówczesny papież Pius XII przesłał na ręce Księdza Biskupa błogosławieństwo dla uczestników uroczystości.
W listopadzie 1960 r. skradziono korony z figury Matki Bożej Łąkowskiej. 8 września 1961 r., podczas uroczystości odpustowych, Biskup chełmiński dokonał ponownej koronacji. W 1991 r. w kalendarzu diecezji chełmińskiej po raz pierwszy 9 września zaznaczono jako dzień uroczystości Matki Bożej Łąkowskiej w Nowym Mieście Lubawskim.
W 2002 r. sanktuarium Matki Bożej Łąkowskiej przeżywało 250. rocznicę koronacji łaskami słynącej figury. Przygotowania do tej uroczystości rozpoczęły się rok wcześniej. Reaktywowano wtedy Bractwo Łąkowskie i comiesięczne procesje z kopią figury Matki Bożej. Poddano także gruntownej konserwacji łaskami słynącą gotycką figurę i przebudowano prezbiterium. 9 czerwca 2002 r. centralnym uroczystościom przewodniczył Prymas Polski kard. Józef Glemp.
Wzrastająca obecność wiernych na uroczystościach odpustowych pozwala mieć nadzieję, że kult Matki Bożej Łąkowskiej już wkrótce będzie miał coraz szerszy zasięg.

(Na podstawie książki: „Sanktuaria Maryjne Diecezji Toruńskiej” - pod red. ks. dr. hab. Mirosława Mroza, Toruń 2003.)

Testament Jana Olszewskiego

2019-02-13 07:43

Michał Karnowski, Publicysta tygodnika „Sieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl
Niedziela Ogólnopolska 7/2019, str. 10

„Żegnając się ostatecznie, chciałbym mieć przekonanie, że zmiana, która się w Polsce dokonuje, jest trwała. Pragnę, aby to było już przesądzone” – powiedział Jan Olszewski w jednym z ostatnich swoich wywiadów

Tomasz Gzell/PAP
Śp. Jan Olszewski (1930 – 2019)

W dziejach III RP półroczny zaledwie okres rządu Jana Olszewskiego (grudzień 1991 – czerwiec 1992) jawić się może niektórym jako epizod. Młodym należy wytłumaczyć, dlaczego było to takie ważne. Faktycznie, w sensie politycznym był to gabinet słaby, rozrywany wewnętrznymi sprzecznościami, rozbijany przez działania rozmaitej agentury, traktowany przez dominujące wówczas media ze straszliwą pogardą. Gdy upadał, ludzie uważający się za właścicieli Polski odetchnęli z ulgą, że oto układ komunistów z lewicową częścią obozu solidarnościowego pozostaje niezagrożony, że władza polityczna PZPR nadal będzie zamieniana na własność i wpływy w tym, co nazwano kapitalizmem.

Bo choć świat wokół zmieniał się radykalnie, u nas trwano przy założeniach kompromisu z komunistami. On miał sens w 1989 r. Ale trzymanie się uparcie tamtych układów w 1991 r. było szkodliwym absurdem. I Jan Olszewski, osobiście przy Okrągłym Stole obecny, rozumiał to doskonale, podobnie jak śp. Lech Kaczyński. Oni – i wielu innych – rozumieli, że szansa na zbudowanie normalnego państwa, na odcięcie się od patologii totalitarnego reżimu topiona jest w setkach nieciekawych układów i układzików. Ba, nawet bazy sowieckie miały pozostać w roli baz gospodarczych, co planował Lech Wałęsa, ale Jan Olszewski w ostatniej chwili to zablokował. „Dzisiaj widzę, że to, czyja będzie Polska, to się dopiero musi rozstrzygnąć” – te pamiętne słowa z ostatniego premierowskiego przemówienia Jana Olszewskiego dobrze oddały zadania stojące przed obozem patriotycznym w następnych dekadach.

Wspominał tamte miesiące w jednym z ostatnich wywiadów dla portalu wPolityce.pl, z okazji swoich 87. urodzin: „Z góry było wiadomo, że jest to misja o charakterze szczególnego ryzyka. Tylko że to ryzyko trzeba było podjąć. Zwłaszcza że tak się zdarzyło, iż akurat ten rząd powstawał w momencie, w którym jednocześnie rozpadał się Związek Sowiecki. Zarówno dla mnie, jak i dla wielu ludzi, którzy wówczas ze mną współdziałali, było oczywiste, że to jest specjalny moment, jakaś szczególna szansa. Oczywiście, można powiedzieć, że trzeba było zrobić więcej – i pewnie można było. Z perspektywy czasu widzę niektóre rzeczy, które trzeba było zrobić, a nie zostały zrobione, lub które trzeba było zrobić zupełnie inaczej”.

Zapytaliśmy również, czy jest szansa, że Polska w końcu będzie taka, o jakiej marzył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

KIOD: Kościół i państwo współdziałają na rzecz właściwej ochrony danych osobowych

2019-02-16 14:24

lk / Warszawa (KAI)

Od momentu wejścia w życie lub początku stosowania nowych regulacji świeckich i kościelnych dotyczących ochrony danych osobowych istnieje wola współdziałania Kościoła i organów Rzeczpospolitej Polskiej na rzecz zagwarantowania właściwej ochrony danych osobowych - powiedział KAI ks. dr hab. Piotr Kroczek, kościelny inspektor ochrony danych. W tym tygodniu zakończyły się konsultacje Urzędu Ochrony Danych Osobowych z organami nadzorczymi wyznaczonymi do tego celu przez 13 Kościołów i związków wyznaniowych działających w Polsce.

pixabay.com

Od 25 maja 2018 r. Kościoły lub związki wyznaniowe są zobowiązane do przestrzegania ogólnego rozporządzenia o ochronie danych (RODO). Te Kościoły lub wspólnoty wyznaniowe, które w momencie wejścia w życie RODO stosowały już wewnętrzne zasady ochrony danych osobowych, jak Kościół katolicki, zgodnie z art. 91 ust. 1 RODO mogą dalej stosować autonomiczne regulacje w tym zakresie. Przepisy te muszą być jedynie dostosowane do unijnego rozporządzenia.

W rozmowie z KAI ks. dr hab. Piotr Kroczek, który pełni funkcję kościelnego inspektora ochrony danych, podkreśla, że "od momentu wejścia w życie lub początku stosowania nowych regulacji świeckich i kościelnych dotyczących ochrony danych osobowych istnieje wola współdziałania Kościoła i organów Rzeczpospolitej Polskiej na rzecz zagwarantowania właściwej ochrony danych osobowych".

Jak informuje, prowadzonych jest w tym zakresie szereg działań. Odbyły się m.in. spotkania robocze pomiędzy kościelnym inspektorem ochrony danych i prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Kwestie ochrony danych osobowych były też omawiane na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Konferencji Episkopatu Polski. Ministerstwo cyfryzacji wyszło ponadto z inicjatywą utworzenia Rady ds. przetwarzania danych w Kościołach i związkach wyznaniowych oraz przygotowywany jest projekt porozumienia pomiędzy prezes UODO a KIOD, o którym mowa w art. 59 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych z 2018 r.

Konsultacje z UODO dotyczyły praktyki działania organów, pojawiających się spraw oraz miały na celu wypracowanie modelu współdziałania, które pozwoli zagwarantować jak najpełniej ochronę danych osobowych wiernych na wszystkich przestrzeniach ich aktywności.

Ks. Kroczek informuje też, że zakres pytań, zgłoszeń, skarg i wniosków wpływających do kościelnego inspektora ochrony danych jest bardzo szeroki. Dotyczy przetwarzania danych w ramach wewnętrznej działalności Kościoła katolickiego w Polsce.

- Są to najczęściej pytania od administratorów danych osobowych, np. parafii, o to, jak zgodnie z prawem przetwarzać dane osobowe, jakie dobre praktyki powinny znaleźć zastosowanie w konkretnym stanie faktycznym. Wpływają także skargi na przetwarzanie danych przez podmioty kościelne oraz zgłoszenia naruszenia ochrony danych, które są na bieżąco rozpatrywane przez KIOD - podkreśla ks. dr hab. Piotr Kroczek.

Kościelny inspektor ochrony danych poinformował też, że kwestia przetwarzania danych w kontekście wystąpienia z Kościoła i dokonania aktu apostazji była przedmiotem sporów na gruncie starej ustawy o ochronie danych osobowych z 1997 r.

"Linia orzecznicza sądów administracyjnych jest już w tej kwestii jednolita i ugruntowana. Niemniej wątpliwości w tym zakresie są także kierowane do KIOD. Sprawy te zostały doprecyzowane w Dekrecie Ogólnym KEP o ochronie osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych z 2018 r., który łącznie z innymi aktami normatywnymi Kościoła, np. Dekretem Ogólnym KEP w sprawie wystąpień z Kościoła oraz powrotu do wspólnoty Kościoła z 2015 r., daje jasne wytyczne, jak postępować z danymi osobowymi w takich przypadkach" - wyjaśnił ks. dr hab. Piotr Kroczek.

W czwartek prezes UODO dr Edyta Bielak-Jomaa poinformowała, że w mijającym tygodniu zakończyły się konsultacje z organami nadzorczymi ds. ochrony danych osobowych wyznaczonymi przez 13 Kościołów i związków wyznaniowych działających w Polsce. Miały one na celu wypracowanie zasad współpracy między UODO a tymi organami, zgodnie z przepisami RODO i ustawy o ochronie danych osobowych.

Ks. Kroczek potwierdził, że na mocy art. 59 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych z 2018 r., istnieje możliwość zawarcia porozumienia pomiędzy Prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych i organami nadzorczymi powołanymi na podstawie art. 91 ust. 2 RODO, np. Kościelnym Inspektorem Ochrony Danych.

- Takie porozumienie ma dotyczyć współpracy i wzajemnego przekazywania informacji. Projekt porozumienia jest w trakcie negocjacji. Porozumienie w nieodległym czasie będzie zapewne podpisane - dodał ks. dr hab. Piotr Kroczek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem